niedziela, 13 marca 2011

Takie małe, słodkie i rozpływają się w ustach... Bezy...

Bezy... o nich już tyle napisano, że zastanawiałam się, czy dodawać swoje trzy grosze. Ale skoro właśnie je upiekłam to może warto podzielić się moimi własnymi obserwacjami związanymi z tymi lekkimi ciastkami (czy bezy można nazwać ciastami?)... mój brat bardzo je lubi i to właśnie z myślą o nim napiekłam ich cała michę i jutro dostarczę pod właściwy adres :-)
Niby proste, a okazuje się, że często się nie udają. Ja bezy piekę od pewnego czasu i zawsze osiągam efekt o jaki mi chodzi. Tajemnica chyba tkwi w znajomości własnego piekarnika :-)
Małe beziki są śnieżnobiałe, kruche i super suche, a duże blaty na Pavlovą czy tort decquoise z zewnątrz kruche, spękane, a w środku lekko ciągnące czyli takie jak lubię najbardziej.
Te małe bezy suszę w niskiej temperaturze 100 stopni przez około 2 - 3 godziny, w lekko uchylonym piekarniku (wkładam drewnianą łyżkę, aby drzwiczki nie zamknęły się do końca), a po upieczeniu zostawiam w piekarniku do wystygnięcia. Te bezy wychodzą jasne i suche. Jeśli chcecie zrobić takie lekko ciągnące w środku to wystarczy skrócić czas suszenia (najlepiej jedną wyjąć po godzinie i spróbować)
Bezę na Pavlową czy decquoise wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, a po 5 minutach zmniejszam temperaturę do 130 stopni i suszę około 100 minut (w termoobiegu).  Ona zawsze jest kremowa, nigdy śnieżno biała, bo dostaje na wejściu wyższej temperatury.
Aby białka dobrze się ubiły trzeba trzymać się kilku prostych, ale i ważnych zasad:
- miska i rózgi miksera (albo trzepaczka) muszą być suche – już niewielka ilość wody może zniweczyć całą naszą pracę
- białka muszą być dobrze oddzielone od żółtek i nie powinny mieć żadnych zanieczyszczeń
- cukier trzeba dodawać stopniowo
-jeśli chcemy, aby bezy po upieczeniu nie były błyszczące wystarczy je oprószyć cukrem pudrem przed wstawieniem do piekarnika 
 


Składniki na ok 60 - 70 małych bezików

3 białka ze średnich jajek
szczypta soli
150 g cukru
1 łyżeczka białego octu winnego (ewentualnie zwykłego)
ewentualnie jakieś dodatki: kawa, kakao, sok z cytryny, likier miętowy
(można zastosować jeszcze inną proporcję: pół szklanki białek + szklanka cukru + 1 łyżeczka octu i wyjdzie idealnie)


Białka wlać do suchej miski, dodać szczyptę soli i ubijać do uzyskania gęstej, ale jeszcze nie sztywnej konsystencji. Od tego momentu dodawać po 1 łyżce cukru (mniej więcej w odstępach półminutowych) i cały czas ubijać. Po dodaniu ostatniej łyżki cukru wlać 1 łyżeczkę octu plus ewentualne dodatki i ubijać jeszcze około 7-10 minut, aż masa będzie jednolita i błyszcząca.
Na blaszki wyłożone papierem do pieczenia wykładać porcje masy w odstępach około 2 cm – można posłużyć się tak jak ja rękawem cukierniczym albo zwykłą łyżką. Piekarnik nagrzać do 100 stopni (bez termoobiegu), wstawić blaszki (można trzy na raz) i suszyć bezy około 2 - 3 godziny w lekko uchylonym piekarniku (jak już wspomniałam świetnie sprawdza się drewniana łyżka włożona od góry). Po 2 godzinach sprawdzić, czy bezy w środku są suche i wyłączyć piekarnik. Zostawić w piekarniku do ostygnięcia. Jeśli beza, którą wyciągniemy jest jeszcze w środku lekko ciągnąca to przedłużyć czas suszenia o około 30 minut i ponownie sprawdzić (choć ja lubię takie lekko ciągnące). Czas suszenia zależy od wielkości bez – ja robię niewielkie.


78 komentarzy:

  1. Margarytko, po trzeciej i ostatniej sromotnej klęsce zapowiedziałam sobie, że już nigdy więcej, ale... Spróbuję raz jeszcze.
    Przez Ciebie.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Margarytko, one są prześliczne. A ta filiżanka zwaliła mnie z nóg, ciekawe ile masz jeszcze takich śliczności. A to zdjęcie z filiżanką to mistrzostwo świata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lekka... mnie bezy od początku wychodziły, może dlatego lubię je robić. Mam nadzieję, że za czwartym razem pięknie Ci się udadzą - trzymam kciuki :-)

    Dorotko, są malutkie, bardzo słodkie ale jeśli ktoś lubi to satysfakcja pełna... A filiżanek jeszcze kilka się znajdzie - mam do nich słabość :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie wszystko wychodzi z Twoich przepisów :). I za to Cię skrycie uwielbiam.

      Usuń
    2. O kurcze, ale wyznanie :) Ale cieszę się, że przepisy się przydają.

      Usuń
  4. O matuchno! jakie śliczne! wyglądają lepiej niż sklepowe i się błyszczą :) niesamowite, takie równiutkie! na pewno też smaczne...

    OdpowiedzUsuń
  5. Margarytko jakże artystycznie wykonana fotka, i bezy Twe - ślicznie, cudo !!!
    Masz rację, że trzeba znać swój piekarnik - nie każdy tak samo piecze. Moje jakoś mi nie wychodzą, i zaprzestałam robić je !

    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  6. Prześliczne i piękna zastawa w róże.

    OdpowiedzUsuń
  7. Beti... bo wiesz, w domu to się człowiek przykłada do roboty i chce mieć efekt :-))

    Skawola, dziękuję.

    JaGo, bezy nie są trudne, ale dużo zależy od piekarnika, one są wybredne i potrzebują określonej temperatury, żeby były śnieżono białe i chrupiące. Dziękuję - to chyba jedna z niewielu moich fotek, która mi się naprawdę podoba. Wiele jeszcze muszę się w tej materii nauczyć.

    Haniu, dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Margarytko,ale jestś kusicielka (jestem na diecie),posmakoałam wzrokiem i już uciekam,bo ślinka leci coraz patrząc na te ślicznotki.Pozdrawiam wiosennie....)

    OdpowiedzUsuń
  9. Alutka, ja zjadłam dwie i wywiozłam, żeby nie kusiły, bo krówkom i bezom oprzeć się nie umiem ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. wyglądają perfekcyjnie. moje czasem nie zachowują pożądanego kształtu, skorzystam z Twoich rad

    OdpowiedzUsuń
  11. Kaś, zawsze robię tak samo i zawsze efekt jest podobny :-) Polecam, bo kruche i pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  12. witam :)) Margarytko! jest to najlepszy na świecie przepis na beziki:)...wyszły po prostu rewelacyjnie, pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  13. Grusiu, fajnie, że skorzystałaś z przepisu i wyszły Ci pyszne bezy :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie wstawiłam beziki do piekarnika... piana wyszła gęsta aż ciężko było nabierać łyżką, pięknie błyszcząca i śnieżnobiała... chyba tak powinno być... wreszcie 1 raz :)
    Teraz 2-3 godzinki pieczenia, ciekawe czy będą kruche czy tak jak to zawsze mi wychodziło żabowate... Pewnie skrobnę o tym jutro :) Ale i tak Margarytko jak na razie jest najlepiej ze wszystkich (2 jak dotąd) prób :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tusiu, piana wyszła w takim razie idealna, taka jak być powinna. Mam nadzieję, że efekt końcowy też był w porządku :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Margarytko jesteś moją mistrzynią kulinarną :D Bezy wyszły cudowne, mówi się że do 3 razy sztuka i mój 3 raz wyszedł doskonały. Następny etap torcik bezowy :D
    A dziś piekę bułeczki plecione :) ciekawe co z tego wyniknie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tusiu, w takim razie ja się bardzo cieszę, że bezy wyszły jak trzeba ;-) Podziwiam za zapał.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciasto na bułeczki rośnie,a ja sobie siedzę i przeglądam Twoje przepisy, trafiłam na bezy, które bardzo lubię, ale nie wiem czy odważę się je upiec, nie wspomnę już o torcie bezowym, ach. Może kiedyś w przypływie weny kulinarnej, hihihi. Wygląda na to, że mamy takie same ulubione słodkości, bo ja krówki także uwielbiam, tylko te kruche. Jak pojedziemy na Dymarki Świętokrzyskie (m.in. pokaz wytopu żelaza)można coś zjeść z kuchni regionalnej czyli swojski chleb, smalec itp., a także są stragany z krówkami, całe mnóstwo, chyba w każdym smaku, totalny zawrót głowy, no i oczywiście ja obojętnie koło niego nie przejdę:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agatini, odważ się, to wcale nie takie trudne :) Torty bezowe to moje ulubione, już chodzi za mną następny :-)
    O tak, za krówkami przepadam i wiem o czym mówisz - prawie na wszystkich festynach można je spotkać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odważyłam się, właśnie piecze się duża beza na Pavlovą, napatrzyłam się na FB i myślę sobie a co, mam białka jeśli się uda super jeśli nie trudno, tylko nie wiem jeszcze co na wierzch, bo jagody wykorzystałam do pierogów, może masa kajmakowa-trochę ciężka, a może samo zostanie.... pomyślę, ale najpierw muszę ją wyjąć całą i żeby się upiekła, a potem będę się zastanawiać:-)

      Usuń
    2. Agata, ja na Pavlową piekę taką bezę jak do tortu bezowego - w środku lekko ciągnącą, a nie całą kruchą tak jak małe beziki (we wstępie napisałam), ale mam nadzieję, że Ci się udała :-)
      U nas na Pavlowej wylądowały jagody, poziomki i czerwone porzeczki :-)

      Usuń
    3. I następnym razem tak zrobię, ta beza upiekła się tylko klapnęła środkiem może za krótko piekłam, tylko muszę opracować inny krem bo ten który zrobiłam w rezultacie wszystko wyszło okrutnie słodkie. Ja juz wiem jaki wypróbuję kem;-))))))

      Usuń
    4. Agata, najlepszym kremem do Pavlovej jest po prostu bita śmietana i to z niewielką ilością cukru, bo beza jest wystarczająco słodka :-)

      Usuń
  20. maja piekny ksztalt:)az trudno uwierzyc ze takie moga wyjsc;)Jak Ty to robisz.P.s dzisiaj trafilam na ten blog i znalazlam kilka ciekawych przepisow.:)Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam rękawa cukierniczego z ozdobną końcówką :-) Zawsze mi takie ładne wychodzą :-)
      Mam nadzieję, że coś z przepisów się przyda :-)

      Usuń
  21. Udały się perfekcyjnie :)jak już kiedyś pisałam - bardzo sympatyczny blog i świetne przepisy. Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że się udały :-)

      Usuń
  22. Pierwsze bezy ktore mi wyszly jak nalezy!!! Ciesze sie niezmiernie a jeszcze bardziej moje i moich bliskich podniebienie :) Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się udały i jesteś zadowolona z efektów. Smacznego :-)

      Usuń
  23. Bezy siedza w piekarniku :) juz nie moge doczekac sie efektu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będą smakowały. Sprawdzaj je co jakiś czas :-)

      Usuń
    2. No i klops... moj szalony piekarnik brzydko je przypalil choc bylo ustawione na 80-90 stopni... w domu siwy dym i musialam obejsc sie smakiem no coz... widze tu wine tylko i wylacznie piekarnika, bo to nie pierwszy raz taka niespodzianka z jego strony.

      Usuń
    3. No to rzeczywiście niezły ten Twój piekarnik. Skoro ustawiony na 90 stopni spalił bezy to rzeczywiście jest szalony.

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. To trzeba go zaspokoić i beziki upiec :-)

      Usuń
  25. Margarytko ::)) mam już trochę lat ale po raz pierwszy wyszły mi bezy tak piękne jak Twoje :::))) Pozwoliłam sobie polecić Twoje przepisy przyjaciółkom. Pozdrawiam serdecznie :::)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratuluję udanych bezików. Cieszę się, że przepis się przydał :-)

      Usuń
  26. Wczoraj po drożdżówkach zostały mi białka, więc porwałam się na zrobienie bezików. Wyszły cudowne. Bałam się, że będą miękkie, a tu proszę wyszły kruchutkie i pyszniutkie. Oj Margarytko co ja bym bez Ciebie zrobiła:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się udały. W sieci jest wiele przepisów, w których mnie dziwi trochę krótki czas suszenia. Ja suszę długo i wtedy beza jest chrupiąca i krucha, a nie ciągnąca w środku.

      Usuń
  27. Mam pytanie, czy cały czas pieczesz w termoobiegu, czy tylko suszysz w nim? Będę robiła pierwsze bezy w życiu, bo Twój przepis na Eton Mess zainspirował mnie do zrobienia czegoś podobnego, tylko, że z jeżynami i bardzo bym chciała żeby mi wyszły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te malutkie suszę bez termoobiegu, bo inaczej by fruwały po piekarniku :-)

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź! O dziwo deser się udał :))

      Usuń
    3. Ciesze się, ale w sumie dlaczego miałby się nie udać?

      Usuń
    4. Z powodu bezów. Nie mogłam nigdzie znaleźć ciągutkowych w środku, a obawiałam się, że moje pierwsze bezy w życiu będą całkowicie nieudane (albo przynajmniej przesuszone na wiór). :)

      Usuń
    5. W takim razie cieszę się, że obawy się nie sprawdziły.

      Usuń
  28. Właśnie spróbowałam bezę. O jejku takich pysznych to jeszcze nie jadłam. Wystarczyło 2 godz suszenia i teraz sobie stygną.
    Powiem tak. Za bezami to ja nie przepadałam i wsumie nie kupowałam, bo te za sklepu są przesłodzone. Te są super i będę robiła częściej, jak tylko białka mi zostaną :D
    To był mój pierwszy raz i udany :D Bałam się trochu jak tak czytałam, że nie wychodzą.
    Asiu a co daje ocet?
    Dziekuję i pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, ocet ścina białka (podobnie ja w biszkopcie).
      Bardzo się cieszę, że bezy się udały i smakowały. I że mimo obaw nie zrezygnowałaś i spróbowałaś je zrobić.

      Usuń
  29. Rogaliki upieczone no i jest okazja na powtórkę :) bezy się suszą w piekarniku. Tym razem dołożyłam trochę kawy. Mam nadzieję, że wyjdą hihi
    Po wczorajszych ani śladu. Córka rano gdzie są bezy, a one tyko ze 4 godz były na półmisku.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kawowe też super. Mam nadzieję, że udały Ci się równie pysznie. Widzę, że rodzinka pokochała bezy? Pozdrawiam.

      Usuń
  30. To będzie moja n-ta proba. I chyba już ostatnia. Pierwsze się spalily. Potem wyszly w sumie niezle, ale zaraz po upieczeniu. Bo następnego dnia były rozciapciane. Kurcze nie mam pomysłu jak do tych bez podejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A piekłaś z tego przepisu? Bo spalić to one się nie powinny, a i o rozciapaniu mówić trudno, bo one są dobrze wysuszone.
      Mam nadzieję, że kolejne próba jednak okaże się udana.

      Usuń
    2. Mysle, ze tamte się rozciapcialy, bo były mało wysuszone. Teraz piekłam w 60 stopniach, bo mój piekarnik bywa szalony. I WYSZLY. Normalnie, az się wzruszyłam. Az bym Cie usciskala za to. ale zdaje się, ze daleko mieszkasz :)

      Usuń
    3. Cieszę się w takim razie, że się udały i są takie jak być powinny :-) Teraz już wiesz, że bezy to nic trudnego, tylko trzeba cierpliwości :-)

      Usuń
  31. Margarytko ! po raz kolejny się nie zawiodłam :) przepis na bezy jest po prostu rewelacyjny !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Piekłam je dzisiaj po raz drugi ,z małymi przygodami ,gdyż nie miałam papieru do wyłożenia blaszek i myślałam ,że nic z tego nie będzie ,że wszystkie beziki się rozkruszą ,ale po upieczeniu położyłam blaszki na mokry ręcznik i super super super ,dziękuje i pozdrawiam Wiola B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu, widzę, że doskonale sobie poradziłaś. Cieszę się, że bezy się udały i smakują.

      Usuń
  32. Ja mam pytanie techniczne. Wiem, ze tez używasz Kenia (ja mam co prawda większego). Jak w najprostszy sposób wyciagnac ta sztywna piane? Normalnym robotem to nie było problemów. Ale ten ubija na tak sztywno, ze ciagle się mecze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyciągnąć z miski? Ja to robię po prostu silikonową łopatką.

      Usuń
    2. Nie z miski, tylko z trzepaczki.

      Usuń
    3. Też silikonową łopatką. Nie mam z tym żadnego problemu.

      Usuń
    4. Hmm to może to kwestia wprawy. Dziekuje

      Usuń
  33. Hmm, a ja nie wiem dlaczego ubijąjac pianę piękna puszysta dosypałam cukier i ocet dałam , a po chwili opadły co nie tak zrobiłam? Ciekawe..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, może przebiłaś pianę zanim dodałaś cukier? Wtedy piana może opaść. Ubijałaś pewnie robotem, tu trzeba uważać, żeby jej nie przebić.

      Usuń
  34. Zrobiłam drugi raz od razu bo jeszcze miałam białka i wyszło mi takie rzadsze, ale dałam na blache i suszyłam i nawet wyszły, a zawsze takie geste miałam. I już zostawiłam kuchnię wolna na resztę dnia żeby znowu coś nie sknocić. Być może i przebiłam pianę ale tak uważałam i patrzyłam, hmm dodałam kawę cappuccino i wtedy tak opadło. A na jakiej prędkości ubijasz Ty Asiu pianę, bo ja dałam na 4..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, a to w sumie ciekawe. Ja odkąd mam robota robię bezy dosyć często, bo są tak fantastycznie ubite, że nożem można kroić.
      Basiu, ja pianę ubijam na maksa. Gdy widzę, że sztywnieje dosypuję partiami cukier i zawsze jest mega sztywna.

      Usuń
  35. Dodam, że wcześniej też ubijałam robotem, ale zelmerem...

    OdpowiedzUsuń
  36. Moje pierwsze w zyciu bezy udaly sie kapitalnie wg Twojego Joasiu przepisu. Tylko krocej suszylam i w nizszej tem. (80st). Maz i corka zachwyceni wiec czegoz chciec wiecej. Zrobie powtorke tylko dodam troche startej skorki z cytryny. Pozdrawiam z Łazisk Gornych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się bardzo, że się udały i smakowały. Czas suszenia jest kwestią własnych upodobań, jedni lubią bezy ciągnące, inni kruche :-)
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  37. Asiu wtedy co pisałam, że bezy sie nie udały to było przez kawę cappucino którą kupiłam w Aldi. Jak robię bez niej to jest super sztywne. Hmm ciekawe czy z inną kawą tez by takie niepowodzenie było..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy Basiu winowajcę nieudanych bezów :-)

      Usuń
    2. Witam! Zrobiłam już trzeci raz i wyszły super.Lubie zaglądać też na inne blogi , ale z przepisów korzystam Twoich. U Ciebie jest przejrzyście, czytelnie i fachowo !!! Pozdrawiam serdecznie -Grażyna

      Usuń
    3. Grażynko, w takim razie bardzo mi miło, że moje przepisy Ci odpowiadają i się sprawdzają w Twojej kuchni.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  38. Margarytko bardzo fajne sa p. przepisy czeso zagladam do nich i oczywiscie pieke i wszystkie sie udaja teraz mam pytanie ma sloik od dzemu bialek zamrozonych i maly sloik i niewiem ile cukru dac bardzo prosze o porade

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ile masz białek w tym słoiku, więc trudno mi powiedzieć ile masz dodać cukru. Skorzystaj z opcji, którą podałam przy składnikach i odmierz na szklanki.

      Usuń
  39. Co znaczy suczymy czyli pieczemy ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Tyle, że to jest na tyle niska temperatura, że nazywamy to suszeniem, a nie pieczeniem :)

      Usuń

Spodobał Ci się przepis? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, dodaj G+.
Ugotowałaś/eś albo upiekłaś/eś coś z przepisu znalezionego na moim blogu? Podziel się swoją pracą, zrób zdjęcie i prześlij je do mnie mnie na adres margarytka75@vp.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...