wtorek, 2 października 2012

Pyzy ziemniaczane z mięsem zwane też cepelinami albo kartaczami

Bardzo dawno już nie robiłam tych klusek. Jednak obiecałam, że przepis się pojawi i w końcu się za nie zabrałam. Pyzy z mięsem mają różne nazwy: kartacze, cepeliny czy po prostu pyzy i mogą przybierać różne kształty – od niewielkich kulek, poprzez podłużne „pociski”, aż po duże kule. Łączy je to, że są wypełnione mięsnym farszem. Można użyć mięsa wcześniej ugotowanego czy upieczonego albo surowego. Ja wybieram tę drugą opcję i używam mięsa surowego – wg mnie pyzy są smaczniejsze, a farsz bardziej wilgotny. 
Część ziemniaków do przygotowania klusek należy ugotować - ja gotuję połowę, ale spotkałam się z przepisami, gdzie tylko 1/3 ziemniaków jest ugotowana.
Z pyzami jest trochę pracy, ale myślę, że warto raz na jakiś czas spędzić w kuchni trochę więcej czasu. Można zrobić większą porcję i obiad na dwa dni gotowy. Ja po trzech kluskach wymiękam, ale znam takich, którzy potrafią zjeść ich sześć.


Składniki na 12 - 14 sporych klusek

Ciasto ziemniaczane:
1,6 kg ziemniaków (waga przed obraniem, najlepiej klasy C albo BC – ja używam do klusek przeważnie odmiany Satina)
½ niedużej cebuli
1 - 2 łyżki skrobi ziemniaczanej + mąka do oprószenia dłoni
sól

Farsz:
350 - 400 g mięsa od łopatki albo karkówki (nie może być za chude)
1 średnia cebula
1 łyżka smalcu
1 płaska łyżeczka soli
½ łyżeczki pieprzu
szczypta chili (u mnie z młynka Kotanyi)
1 - 2 łyżki majeranku (ja daję 2 łyżki, bo lubię majeranek)
2 – 3 łyżki bułki tartej
1 małe jajko


Do okraszenia:
podsmażona cebula albo boczek (u mnie tylko cebulka)


Mięso zmielić. Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i podsmażyć na 1 łyżce smalcu. Zrumienioną cebulę dodać do mięsa. Wsypać przyprawy, dodać bułkę tartą, jajko i wyrobić na gładką, zwartą masę. Podzielić na 12 -14 części i z każdej uformować niewielką kulkę.

Ziemniaki obrać, podzielić na dwie części (mniej więcej równe). Jedną część ziemniaków ugotować w lekko osolonej wodzie. Po ugotowaniu zemleć w maszynce albo przecisnąć przez praskę (ja wykorzystałam ubijak do pure ręcznego blendera Triblade HB724 Kenwood).
Drugą część ziemniaków również obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach razem z połową cebuli (jak na placki ziemniaczane). Durszlak albo sito wstawić do miski, wyłożyć go lnianą ściereczką albo gazą i przełożyć do niego starte ziemniaki*. Odcisnąć, wodę wylać, a krochmal, który zbierze się na dnie miski przełożyć do ziemniaków.
Utarte, bardzo dobrze odciśnięte ziemniaki dołożyć do tych ugotowanych, wsypać 1 łyżkę skrobi ziemniaczanej, 1 płaską łyżeczkę soli. Masę dobrze wyrobić – powinna być jednolita. Jeśli wydaje się za luźna dodać jeszcze 1 łyżkę skrobi, ale nie przesadzać, bo pyzy będą twarde i gumowate. Masę podzielić na 12 – 14 części.
Każdą część masy rozpłaszczyć na dłoni oprószonej mąką, włożyć porcję mięsa i dokładnie zlepić ciasto, a następnie uformować pożądany kształt pyzy.

W dużym garnku zagotować wodę, wsypać 1 łyżeczkę soli i wrzucić uformowane pyzy – woda cały czas powinna delikatnie wrzeć. Gotować na bardzo małym ogniu, na najmniejszym palniku przez 25 -30 minut (czas podaję od chwili wrzucenia do wrzącej wody, gdy używamy mięsa gotowanego albo pieczonego wystarczy 20 minut). Woda w garnku nie powinna się mocno gotować – raczej tylko pyrkotać, a pokrywkę należy uchylić. Proces gotowania musi przebiegać bardzo powoli, bo inaczej pyzy mogą popękać.

W czasie, gdy pyzy się gotują przygotować okrasę. Boczek albo cebulkę (albo jedno i drugie) pokroić w kostkę i usmażyć na złoto.

Ugotowane pyzy wyciągać łyżką cedzakową, okrasić usmażoną cebulką albo boczkiem i podawać. 




*Ja używam do odciskanie ziemniaków  lnianego woreczka, który uszyła mi teściowa - sprawdza się rewelacyjnie.

105 komentarzy:

  1. Pięknie Ci wyszły ! Ja uwielbiam kartacze a nie robiłam jeszcze w tym roku- dzięki za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja zrobiłam pierwszy raz po kilku latach, ale na szczęście nie zapomniałam :-)

      Usuń
  2. Uwielbiam takie pyzy, ale nigdy ich sama nie robiłam. Tak dobrze to opisałaś, że chyba się odważę i spróbuję je przygotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, bo w sumie dosyć proste i bardzo smaczne - idealne na jesienne dni.

      Usuń
  3. Margarytko takie kluchy robiła moja mam, a nazywała je kołdunami. Tylko zamiast kłaść je na sicie, miała specjalnie uszyty w tym celu taki worek-rożek i w nim odciskała te ziemniaki starte. A reszta była robiona tak jak i te Twoje, właśnie miałam o nich też napisać. Robiła je także z kapustą i grzybami, były pyszne. Ja też je robię, ale moje nigdy nie są tak pyszne jak jej.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to nie słyszałam, aby na te kluski mówić kołduny. Dla mnie kołduny to małe pierożki z wołowiną, podawane w rosole.
      Ja też mam taki lniany woreczek - teściowa mi uszyła, specjalnie do ziemniaków - ale podałam metodę dostępną do wszystkich :-)
      A nadzienie z kapustą i grzybami też fajne, choć nie próbowałam.

      Usuń
  4. Kartacze, pychota, uwielbiam nad życie, gdybym miał elektryczną maszynkę do mielenia to pewnie robiłbym bardzo często ;) U mnie farsz jest zawsze z surowego mięsa z dodatkiem wołowiny, przez co jest bardziej zbity :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo, że mam elektryczną maszynkę z przystawkami to warzyw to i tak te pyzy robię bardzo rzadko :-) Lubię, ale tylko raz na jakiś czas. Dodatek wołowiny to fajny pomysł.

      Usuń
  5. Ale mi ślinka pociekła... chyba zrobię w weekend...

    OdpowiedzUsuń
  6. u mnie są to 'pyzy' ale nie ważna jest nazwa - uwielbiam gdy przygotowuje je moja babcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też pyzy. A babcine obiady zawsze były najlepsze :-)

      Usuń
  7. U mnie to danie nazywa się zwyczajnie "kluski z mięsem" :) chociaż w domu rodzinnym ich się nie robiło. Chodzą za mną od jakiegoś czasu, bo nie pamiętam kiedy robiłam je ostatnio, pewnie minionej zimy, a może jeszcze poprzedniej?? :)
    Muszę je zrobić w którąś sobotę, bo przygotowanie tego dania trochę czasu zajmuje, którego w tygodniu nie mam na długie pichcenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie robiła je babcia, mama natomiast nie, bo nigdy nie lubiła takich dań, którym trzeba poświęcić więcej czasu.
      Ja nie robiłam już kilka lat. A wczoraj przygotowałam sobie mięso (akurat kupiłam większą porcję do zmielenia) i ugotowałam ziemniaki. A dziś już poszło szybko, nawet bardzo szybko :-)

      Usuń
  8. Nasze kartacze wyglądają bardzo podobnie. Moje są zawsze z surówką z kapusty kiszonej :)
    http://przyjemnezpozytecznym.blogspot.com/2011/10/ciasto-marchewkowe.html

    Ja kiedyś mówiłam na nie szare kluski z mięsem...hihihi
    Ale smacznie u Ciebie dzisiaj na blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to dokładnie to. Też lubię z dodatkiem surówki z kiszonej kapuchy, albo z ogórków kiszonych z cebulką.

      Usuń
  9. No to teraz nie mam wyjścia i muszę je zrobić, skoro wszystko tak ładnie opisałaś. Zawsze myślałam, że to bardziej skomplikowane :) Paweł z Zuzią się ucieszą, bo bardzo lubią, ja nie ale co mi tam:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, rzeczywiście nie masz wyjścia. Jeśli lubią to im machnij, a dla siebie zrób coś, czego nie lubi Zuzia i Paweł. Będzie sprawiedliwie i wszystkim będzie smakowało.
      Mam nadzieję, że już lepiej się miewasz. Serdeczności.

      Usuń
    2. Lepiej nie lepiej, żyć trzeba:) Zapomniałam powiedzieć już wcześniej, że ta rzodkiewka... rozbrajająca jest:)

      Usuń
    3. Asiu, widzę, że podejście mamy identyczne - byle do przodu :-) Ja na początku nie mogłam zaskoczyć tej rzodkiewki - Zielonooki miał ze mnie ubaw, ale na szczęście szybko się przyzwyczaiłam :-)

      Usuń
  10. pyzy jadałam jako dziecko -małe dziecko na niedzielnych obiadach u babci..zawsze do sosu i kaczki..ale proporcje to pamiętam do dziś babcia dzieliła na 4 -jedną część ziemniaków wyjmowała tam sypała mąkę..pyszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to chyba inne kluski, o których piszesz - takie z gotowanych ziemniaków, jak śląskie, bo z nimi mi się kojarzą właśnie te proporcje, które podałaś. No chyba, że jeszcze inne, których nie znam.

      Usuń
    2. nie nie Margarytko ..ślaskie to mojej drugiej babci domena była i też tak robiła ale ziemniaki gotowane były i zawsze dziurka musowo..modra kapusta itd..ja je lubię ale nie moja rodzinka a ziemniaczane chyba zawsze surowe ziemniaki ..a tu doczytałam dopiero po wpisie że robiłaś z gotowanymi -to pamiętam jak rodzinka z okolic elbląga robiła kartacze ale takie jajowate ..i jak piszesz co kraj to obyczaj..w kazdym razie co by nie było i jaka technika -kazdą postać lubię bo ja kluskowa jestem bardzo ..przez to że kluskowa okragłam jak kluska hihi

      Usuń
    3. A to faktycznie jeszcze inne kluski. Takie z surowych ziemniaków to u mnie szare kluski albo inaczej kluski z pokrywki :-)
      O, masz rację - to właśnie takie kartacze - tyle, że mają odpowiedni kształt :-)
      Ale tych klusek jest... ja też klucha jestem :-)

      Usuń
    4. A takie szare kluski to nie nazywają się też "kładzione" ?? :)) przynajmniej u mnie taka nazwa funkcjonuje :) Ja uwielbiam wszelkiego rodzaju kluchy, matko, zawsze bym się skusiła, choćbym nie wiem jak była najedzona. Pamiętam jak na Sylwestra parę lat temu byliśmy w lokalu i po kilku różnych daniach podali kluski śląskie z pysznym sosem... Pękałam w szwach, ale kluchy zjeść musiałam! Żałowałam bardzo, że nie podali ich wcześniej he he. A tak w ogóle Margarytko to trzeba Cię podać do sądu normalnie za znęcanie się takimi zdjęciami nad swoimi czytelnikami, ślinotok mam taki że masakra jak patrzę na te pyzunie.. ;)
      Ilona

      Usuń
    5. Ilona, u nas do kładzionych nie daje się ziemniaków. Kładzione są z mąki, jajek, wody. Szare są z ziemniaków, z niewielką ilością mąki.
      No to faktycznie jesteś fanką klusek, podziwiam. Ja lubię, ale chyba nie aż tak, abym zjadła je nawet wtedy, gdy jestem najedzona :-)
      No nie... ja tam nie chcę do sądu - za bardzo stresujące :-) A moje zdjęcia to raczej takie poglądowe - pokazują rzeczywistość - nie obrabiam ich w photoschopie. Nie są artystyczne.

      Usuń
  11. A u nas nazywają się bomby, pyzy to te bez mięsa, ale co kraj to obyczaj, smaku narobiłaś co niemiara, nie mam czasu... ale zawsze mogę zadzwonić do babci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna nazwa. Moja teściowa też robi pyzy bez mięsa, ale dużo mniejsze :-)
      Ech, zazdroszczę... ja już moich babć niestety nie mam.

      Usuń
  12. Moja Babcia robi pyszne ziemniaczane kluski z mięsem. Ugotowane ziemniaki miesza z mąką ziemniaczaną i zwykłą. Ale używa tylko gotowanego mięsa. Strasznie jestem ciekawa Twojej "surowej" wersji. Muszę kiedyś przygotować takie pierogi lub kluski. Jestem już w domu, więc pewnie niedługo się za to zabiorę. ;) Przy okazji, mam dla Ciebie małą niespodziankę. :) Wyślij mi proszę swój adres na maila. paulina.korpak@wp.eu
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a u nas takie z gotowanych ziemniaków i z gotowanym mięsem nazywa się knedlami z mięsem - co region to inaczej :-)
      Ta surowa wersja wymaga dłuższego gotowania - bo i ziemniaki surowe muszą się ugotować i mięso, więc trzeba pilnować, żeby się nie rozpadły. Knedli też dawno nie robiłam i mi o nich przypomniałaś.
      Mam nadzieję, że już wszystko dobrze ze zdrówkiem.
      Co Ty wymyśliłaś, co? Już idę adres wysłać :-)

      Usuń
    2. Ze zdrowiem lepiej, dziękuję. A co wymyśliłam, nie powiem, bo nie będzie niespodzianki. ;)

      Usuń
    3. To cieszę się, że lepiej. No dobra, jak niespodzianka to niespodzianka :-)

      Usuń
  13. jak tu dzisiaj babciowo!!! własnie z babcią kojarzą mi się takie smakołyki. Jutro u mnie w planie cepelinki z kapustą :)Pozdrawiam wieczornie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kluski zawsze z babcią się będą kojarzyć, mnie również.
      Cepeliny z kapustą? Pycha... ale ja mam jeszcze pyzy, które muszę zjeść, więc nie wpadnę tym razem do Ciebie :-)

      Usuń
  14. uwielbiam pyzy ;) Twoje wyglądają rewelacyjnie... aż ślinka cieknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Buziaki siarczyste za ten przepis. Na pewno je zrobię jak stanę na nogi, bo na razie dopadło mnie choróbsko i zwaliło z nóg. Szkoda, że nie możesz mi podesłać kilku, bo mimo braku apetytu z chęcią bym zjadła ze dwie, może nawet trzy. Pięknie wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a u mnie jeszcze są, więc chętnie bym się podzieliła :-) Będą dziś odsmażane :-)
      Oj, to zdrowiej i nie daj się chorobie. Pozdrawiam i dużo dobrych myśli na jesiennych promykach słońca przesyłam.

      Usuń
  16. Właśnie robiłam w sobotę ale już oczywiście wszystkie zostały zjedzone. Uwielbiamy pyzy więc robię je dość często (częściej w sezonie zimowym). Używam na 1 kg ziemniaków surowych 30 dag gotowanych i do środka mięso oraz cebula idą w kostkę, a na koniec suto kraszę skwarkami z podgardla. REWELACJA.
    KASIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli stosujesz tę drugą proporcję ziemniaków gotowanych do surowych: 1:2. Muszę kiedyś tak spróbować, ja zawsze robię pół na pół, bo tak mnie nauczyła babcia :-)
      Nie przepadam za skwarkami, ale Zielonooki lubi :-)

      Usuń
  17. Wyobraź sobie, że ja jako miłośników wszelkiej maści klusek, kluchów, makaronów...nigdy nie robiłam kartaczy (zwał jak zwał). Jadłam, ale nie robiłam. Aż mi ślinka cieknie, dziękuję osobiście za przepis, zapiszę i zrobię, pychoty :)

    Pozdrawiam serdecznie Margarytko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monico, zdecydowanie trzeba nadrobić :-) To nic trudnego, tylko trzeba ostrożnie gotować, żeby nie popękały :-)
      I ja ciepło pozdrawiam.

      Usuń
  18. Margarytko pozdrawiam już jako Pani Pandka :) w sobotę będzie prawie miesiąc od naszego ślubu i muszę się jedną rzeczą pochwalić - robot kuchenny Kenwood ślicznie błyszczy mi na szafce (prezent od rodziny) a ja po prostu jestem w nim zakochana! Jest świetny, nie bardzo głośny, wszystko jest stabilne, mocne i nie masz wrażenia, że zaraz "odleci" przy robocie. A poza tym wcale nie jest jakiś ogromny! Taki w sam raz i jeszcze naprawdę ładnie wygląda. Tłukłam w nim biszkopt i głupio trochę się przyznać, ale przez cały czas pracy staliśmy z Chomikiem i gapiliśmy się na ubijaczkę :D Rewelacyjny po prostu, no co tu kryć, marka robi jednak swoje... Czekam jakiejś chwili to zrobię pyzy (tak się u mnie na nie mówi), żeby wykorzystać maszynkę do mielenia. W pracy mam teraz straszny okres i ledwo żywa do domu wracam, więc gotowanie to już albo wieczorem przez sen, albo zlecam mężowi :(
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje gratulacje i serdeczne życzenia - żyjcie w zgodzie i miłości, cieszcie się sobą i codziennym życiem :-)
      A mogę zapytać, który model robota jest w Waszym posiadaniu? Sama mam ogromną ochotę na ten duży, ale kasa też ogromna, więc na razie pozostaje w sferze marzeń, a mnie musi wystarczyć mały.
      Chciałabym zobaczyć jak stoicie z Chomikiem i się wpatrujecie jak robocik pracuje - miny z pewnością mieliście obłędne :-)
      Pozdrawiam Was ciepło.

      Usuń
    2. To i ja przyłączam się do życzeń wszelkiej pomyślności na wspólnej drodze życia Pani Pandko !!!

      Usuń
    3. Bardzo, bardzo Wam dziękuję za życzenia :*
      Margarytko, mam Chef KM010. Niby jest mniejszy od Major ale na mój gust to zdecydowanie wystarczająco duży! Sprawdzałam cenę i ekhm... no nie da się ukryć, że drogi. Mój miał od razu blender (szklany- porządny, bardzo ładny), sokowirówkę (jutro wypróbujemy, bo Chomik kupił 5kg marchwi) i maszynkę do mielenia mięsa z nakładkami. Mi się jeszcze tylko nakładka z malakserem marzy i to z konkretnego powodu - lenistwa :D Ponoć świetnie w niej się ziemniaki ściera na placki!
      I tak - wyglądaliśmy wspaniale, teściowie nas na tym nakryli i najpierw poparzyli się jakoś dziwnie a potem sami stali razem z nami.

      Usuń
    4. No cacuszko. Rzeczywiście jest trochę mniejszy od Majora (misa mniejsza), ale i tak piękny :-) No i fajnie, że z przystawkami. Ja mojego małego Kenwooda też mam z przystawkami: właśnie taki szklany blender, młynek, sokowirówka, wyciskarka do cytrusów i melakser (3 tarcze ścierające, w tym dwie dwustronne). Jest mały i poręczny, ale już dużej porcji ciasta czy białek w nim nie ubiję. Ale mam nadzieję, że kiedyś będę szczęśliwą posiadaczką Majora (ten Cooking chef z płytą indukcyjną też mi się podoba, ale cena obłędna). Tak naprawdę chciałabym dobry sprzęt do wyrabiania ciasta :-)

      Usuń
    5. Mi większa misa nie jest potrzebna, bardziej zależy mi na tych tarczach ścierających... A wyciskarkę mam taką zwykłą, zupełnie z innego kompletu :) Ty to pieczesz zawodowo, więc większy byłby z pewnością wygodniejszy! I też oglądałam tego z płytą indukcyjną, ale na chwilę obecną nie jest mi ona do niczego potrzebna, szczerze mówiąc wolałabym zainwestować w samą kuchenkę, bo nasza powoli doprowadza mnie do szału :/

      Usuń
    6. Kochana, gdybym takiego Chefa w prezencie dostała to też bym nie marudziła :-) Ale dokonując samodzielnie wyboru wzięłabym ten z wielką miską. Natomiast na tym z płytą indukcyjną miałam okazję pracować na warsztatach - świetna sprawa, choć jak znam życie sam robot, bez opcji gotowania w zupełności by mi wystarczył, tym bardziej, że mam nową kuchenkę :-)
      A tarcze ścierające bardzo się przydają, ale chyba do Chefa można je dokupić? Ja używam bardzo często :-)

      Usuń
    7. Można, jest cała masa dodatków pasujących do modelu. Chciałabym właśnie mieć takie tarcze, żeby coś posiekać czy pokroić w tempie ekspresowym. Z dodatków kusi mnie również młynek i maszynka do lodów ale to już jako gadżet, bo nie korzystałabym z nich tak często. Ale warto takie coś mieć, oj warto!

      Usuń
    8. No właśnie tak mi się wydawało, że są :-) Młynek mam i używam średnio co drugi dzień, bo kawę kupuję w ziarnach, a że codziennie ją pijam, więc siłą rzeczy młynek musi być :-)

      Usuń
    9. Ale wiesz co mi się podoba w tych dodatkach? - Pomysł! Tak jak ten duży młynek do mielenia zboża, jak dla mnie super sprawa dla osób np. na diecie bezglutenowej albo do mielenia grochu na laddu :D

      Usuń
    10. Ja specjalnie się dodatkom nie przyglądałam, ale zaciekawiłaś mnie. Nie widziałam dużego młynka, ja mam taki normalny. Muszę podejrzeć :-)

      Usuń
  19. Pyzy, capeliny, kartacze czy zwykłe kluchy, hihihi jak zwał tak zwał, były dziś u mnie na obiad, wyszły przedobre, nie mogliśmy z mężem od stołu odejść co chwila była dokładka, ale trzeba było kiedyś skończyć:(((, bo kto by się za nas ruszał:))) Naprawdę bardzo smaczne, raz robiłam pyzy ze śliwkami dawno dawno temu i jak zobaczyłam je u Ciebie wiedziałam, że wcześniej czy później zrobię takie i z pewnością nie będzie to jedyny raz:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jak zwał tak zwał. Cieszę się, że smakowały. Ja je bardzo lubię, ale nie daję rady zjeść więcej niż trzy pyzy na raz :-) Tyle lat ich nie robiłam, więc teraz może będą częściej :)

      Usuń
  20. Jakim cudem ci wychodzą z dodatkiem gotowanych ziemniaków? 2 raz robiłam i to koszmar był - rzadkie cepiące się ciasto, trudno zawinąć i dobrze że gotowane mięso bo jakbym z surowego robiła to by psymichę miały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, normalnie mi wychodzą. Nie mam z tym problemu. Ale może to wina ziemniaków jakich użyłaś. Ciasto ładnie się formuje i nie ma problemu.

      Usuń
  21. Jej jak ja dawno ich nie jadłam .Moja babcia najlepsze robiła jakie jadłam.
    Super jest ten blog i przepisy pozazdrościć:)))))
    Zapraszam do siebie przy okazji i oczywiście obserwuj pozdrawiam serdecznie:)
    http://kuchareczkamala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z daniami babcinymi tak już jest - nie ma lepszych :-)

      Usuń
  22. Takie pyzy robiła często moja mama. Pyszne były. Robiła też z nadzieniem z twarogu na słodko i posypane cukrem, bardzo mi smakowały. Boję się za nie zabrać bo najgorzej jest dopasować ciasto żeby się nie rozgotowały. Zawsze mam problem z kopytkami bo robię na oko i nieraz się rozlatują podczas gotowania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcine zawsze najlepsze :) Takie z serem na słodko to robię z samych gotowanych ziemniaków (nie dodaję wtedy surowych).
      A proporcje na kopytka znajdziesz u mnie na blogu - niestety wiele zależy od samych ziemniaków.

      Usuń
  23. Witam serdecznie! Właśnie gotuję te kluseczki, pierwszy raz i pierwsza partia się rozpadła... :( smutek mnie ogarnął ale narzeczony powiedział że i tak je zje ;)
    Druga partia wygląda lepiej, może przy pierwszych przesadziłam z ogniem pod garnkiem. Tylko, że moje są takie szare a nie jaśniutkie jak na Pani zdjęciu. Gdzie tkwi sekret jasnego ciasta?
    Pozdrawiam, Blanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blanko, rozpadły się, bo były za mocno gotowane. Trzeba je gotować w dużej ilości wody, na najmniejszym palniku i powinny tylko lekko pyrkać, nie gotować się.
      Moje też zupełnie jaśniutkie nie były, takie lekko szare. To ich święte prawo, bo są robione z dodatkiem surowych ziemniaków, ale kolor klusek w dużej mierze zależy od odmiany ziemniaków, których użyjemy.

      Usuń
    2. Druga partia i każda kolejna wyszła ok, zmniejszyłam gaz i gotowałam krócej, około 10 min (dałam gotowane mięso z rosołu).
      Podobno teściowej też wychodziły takie szare i tak ma być. Ale jak patrzę na Pani zdjęci i na takie sklepowe kluski, białe jak śnieżek to się głowię jak to możliwe. Zobaczymy następnym razem jak wyjdzie z innych ziemniaków. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Moje też były lekko szare, zdjęcia nieco przekłamują, one nie są białe :-) Z surowych ziemniaków zawsze wyjdą szarawe. Ale rzeczywiście miałam ziemniaki, które nie ciemniały zbyt mocno. Jasne wyjdą wtedy, gdy zrobimy tylko z gotowanych ziemniaków.

      Usuń
  24. witam srdecznie,chce je zrobic dlatego szukam i przegladam rozne przepisy,czy moge zrobic z wolowiny?mysle ze tak robila moja babcia,niestety nie napisalam sobie przepisu od niej,robila przepyszne,bylam wtedy dzickiem ale pamietam doskonale:)Jeszcze mysle nad tym zeby ugotowac miesko i zmielic maszynka,dobrze przyprawic i taki farsz nadziewac,moja babcia robila tak do pierogow z miesem:)Czy Pani zawsze surowe miesko nadziewa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można zrobić z wołowiną, aczkolwiek ona jest chudsza niż wieprzowina, a do tych pyz mięso nie powinno być zbyt chude. Można również mięso wcześniej ugotować, zmielić i przyprawić, ale to już będą inne kluski. Inaczej smakuje mięso gotowanie w kluskach, inaczej takie wcześniej przygotowane.
      Pyzy/cepeliny/kartacze robi się z surowego mięsa.
      Ale w kuchni można wszystko. Mnie osobiście bardziej smakują takie nadziewane surowym mięsem.

      Usuń
  25. witam,zrobilam-1 raz w zyciu i sie udały:)super przepis!Najwazniejsze,ze sie nie rozpadły.Mam zamiar wyprobowac inne Pani przepisy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się udały. Mam nadzieję, że inne przepisy też się sprawdzą :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  26. super smacznie wygladaja szacun mam nadzieje ze tez mi takie wyjda pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro mnie wychodzą to dlaczego miałby Tobie nie wyjść :-)

      Usuń
  27. i ta cebulka hmmm pieknie jade do pani pozdrawiam marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy się wyrobię w czasie ;-)

      Usuń
    2. Bardzo lubię pyzy, ale moje zawsze wychodzą ciemne. Co zrobić, żeby ciasto ziemniaczane nie ciemniało?
      Ewa

      Usuń
    3. Moje też takie zupełnie białe nie były, ale myślę, że jest to kwestia odmiany ziemniaków. Niektóre ziemniaki po starciu ciemnieją, inne pozostają jasne. I wydaje mi się, że to jest przyczyna.

      Usuń
  28. Zamierzam je jutro zrobić i mam pytania, czy można zrobić ciasto kilka godz wczesniej i wstawić do lodówki? i jeszcze jedno, w niektorych przepisach jest jajko, tak się zastanawiam czy pierwszy raz nie zrobić z jajkiem, dla kogoś kto robi pierwszy raz to chyba lepiej. Poproszę o radę.
    Pozdrawiam Anita ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ciasto nie powinno stać, bo się będzie robiło lepiące. Ciasta ziemniaczane mają to do siebie, że gdy leżą to się rozłażą.
      Ja bym do nich jajka nie dodawała, ziemniaki mają dużo skrobi i się ładnie dają formować :-)
      Mam nadzieję, że się ładnie udadzą i będą smakować. Trzymam kciuki.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  29. Przepis bardzo prosty, dla mnie zrozumiały , zrobiłam pierwszy raz ,wyszły wyśmienite ,wszystko się udało, mężu bardziej smakowało niz z restauracji ,mi również . Dziękuję za przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się udały i smakowały, a przepis okazał się pomocny.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  30. Od kilku dni mam ogromną ochotę na pyzy, a teraz jeszcze większą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzeba zaspokoić tę ochotę i zrobić.

      Usuń
    2. paszteciki robione według Pani przepisu są rewelacyjne
      Jutro planuję pyzy. Mama robiła je dokładnie tak samo i też miała woreczek .
      Będzie to pierwszy raz.
      dziękuję i podziwiam kunszt

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że pyzy się udały :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  31. I juz zrobione,czekaja na gotowanie.Lepily sie genialnie.Napisze jeszcze o smaku ale wygladaja bardzo apetycznie!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One rzeczywiście lepią się dosyć przyjemnie.

      Usuń
  32. Oprócz smakowitości samych opisów czuję się zmuszony do samych pochlebstw dla autorki bloga za jakże piękne i zarazem precyzyjne posługiwanie się językiem polskim. Chylę czoła Pani Margarytko ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się jak mogę, choć i mnie zdarzają się jakieś potknięcia językowe, a przy tym jestem mistrzynią literówek :-)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  33. Dziś robię znów te kluchy tylko z Pani przepisu ,to od Pani pierwszy raz je zrobiłam ,teraz mąż woła ,więc muszę zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki, żeby kolejny raz był równie udany :-)

      Usuń
  34. Zrobione, pierwszy raz jak je zrobiłam wyszły świetne , dzisiaj po ugotowaniu położyłam na talerz i nie wiem co się stało,ale ciasto po prostu się rozpłynęło :( Było widoczne mięsko , kurcze zawiodłam się na sobie .Coś musiałam zrobić nie tak .Ale do 3 razy sztuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, to może być wina samych ziemniaków. No niestety, do tych klusek trzeba mieć ziemniaki mączyste, które mają dużo skrobi, wtedy nie ma bata, muszą się udać. Ja na kluski zawsze kupuję odmianę Satina i się sprawdzają idealnie. Bo wbrew pozorom ziemniak ma tu największe znaczenie.
      Trzymam kciuki i mam nadzieję, że następnym razem znowu będzie sukces. To z pewnością nie Twoja wina, ale właśnie pyrów :-)

      Usuń
  35. Margarytko, jakiś czas temu trafiłam na twojego bloga i postanowiłam nie szukać innych, bo nadmiar przepisów tylko mąci w głowie. Moi rodzice pochodzą z Wielkopolski i znalazłam u Ciebie wiele znajomych mi smaków z czasów kiedy moja Mama gotowała takie pyszności. Co do tych kołdunów to moja Mama robiła je nie z mięsem ale z twarogiem (plus jajko, majeranek) i formowała je na takie dość duże podłużne (dało się zjeść 2 najwyżej 3)polane skwarkami i podane z ugotowaną kapustą kiszoną. Próbowałaś też z twarogiem? Jeśli tak to proszę o proporcje a jak nie to zaryzykuję sama. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie robiłam z twarogiem w środku, ba, nawet chyba takich serowych nie jadłam (przynajmniej nie przypominam sobie), więc proporcjami nie poratuję.
      Jak zrobisz to daj znać, co wymodziłaś.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  36. A jakbym te surowe ziemniaki w sokowirowce zrobiła?
    Bo te Twoje pyzy to już robiłam parę razy, są rewelacyjne! Tylko tym razem chciałam sobie sprawę ułatwić, probowalas ziemniaki w sokowirowce zemleć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sokowirówce nie robiłam, bo nigdy nie miałam takiej potrzeby, ale chyba przy robocie ktoś wspominał, że używa sokowirówki do tarcia ziemniaków, więc pewnie się da i od razu będziesz miała odciśnięte z soku :-)

      Usuń
    2. No i zrobiłam w sokowirowce, wyszły może dwie łyżki tych ziemniaków , ale uznałam, że są tak suche i musi wystarczyć, pyzy wyszły tak dobre jak zwykle, przepis niezawodny!

      Usuń
    3. To fajnie, że się udało:-)

      Usuń
  37. I ja zrobiłam według Twojego przepisu Margarytko. Wyszły pyszne. Wszystkim bardzo smakowały. Też robiłam z surowego mięsa.
    Zawsze, gdy poszukuję w necie jakiegos przepisu, w którymś momencie przypominam sobie o Tobie i od razu zaglądam do Ciebie, na blog.Jeżeli znajdę to czego szukałam inne blogi juz mnie nie interesują. Zawsze wybieram Twoją wersję Margarytko. Nigdy się jeszcze nie zawiodłam na Twoich przepisach. Dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tyle miłych słów pod adresem mojego bloga. Staram się, aby przepisy były tak dokładne, jak to tylko możliwe.
      Cieszę się, że pyzy się udały i smakowały.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  38. Moja babcia takie robiła ale bez mięsa. Na bazie Twojego przepisu robię pyzy bez mięsa czy tak zwane puste. Nie wiem dlaczego nie dodajesz jajka. I ja spróbuję bez jajka.
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście można zrobić bez mięsa :-) Do tych klusek jajko nie jest potrzebne, ciasto ładnie się łączy i nie rozpada.

      Usuń

Spodobał Ci się przepis? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, dodaj G+.
Ugotowałaś/eś albo upiekłaś/eś coś z przepisu znalezionego na moim blogu? Podziel się swoją pracą, zrób zdjęcie i prześlij je do mnie mnie na adres margarytka75@vp.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...