sobota, 10 listopada 2012

Rogale Marcińskie – drugie podejście


Aby tradycji uczynić zadość upiekłam kolejne rogale marcińskie. Skorzystałam z przepisu, który dopracowałam w ubiegłym roku, a który możecie znaleźć TUTAJ, ale tym razem zamiast małych rogalików upiekłam duże, można by rzec wymiarowe.
Są przepyszne i choć bardzo pracochłonne to warto raz do roku ten czas poświęcić na pieczenie.
W tym roku zaprosiłam też do wspólnego pieczenia osoby z Facebooka. Zgłosiło się 50 osób, zobaczymy ile zdjęć trafi do galerii, którą już można obejrzeć TUTAJ. Mam nadzieję, że za rok uda się nam powtórzyć akcję „rogalową” i wtedy przyłączy się do nas jeszcze więcej zwolenników domowych wypieków.

A tak wyglądają moje tegoroczne rogale... niestety zapachu i smaku nie da się przenieść na drugą stronę monitora. 







52 komentarze:

  1. też upiekłam!!!!!!! rewelacja;)nawet fotki wrzuciłam na swój profil. DZIĘKI za przepis i motywację! ALEKSANDRA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę i cieszę się, że smakowały.

      Usuń
    2. Witam, uwielbiam Twoje przepisy i przyznam szczerze, że często z nich korzystam.
      Ponieważ jesteś z Wielkopolski - a najlepszy taki tort był w cukierni poznańskiego Hotelu Polonez - postanowiłam zapytać Cię czy znasz może przepis. Jest to ulubiony tort mojego Taty i chciałam zrobić na Jego 70 urodziny.

      Usuń
    3. Nie znam tej cukierni, ani jej wypieków, więc nie mam pojęcia o jaki tort chodzi :-)

      Usuń
  2. Wyobrażasz sobie mnie, jak zalizuję się na śmierć? to właśnie objawy uzależnienia gdy patrzę na te fotki. Ja niestety w tym roku odpuszczam sobie rogale. Pracuję od kilku dni non stop prawie cały dzień i nie mam kiedy poświęcić się dla tych pyszności. Potem też nie zrobię bo zaczęły mi się już zamówienia na uszka wigilijne, więc lepię na zabój w wolnej chwili. Twój przepis już wypróbowany,mam od roku i rozdaję go każdemu kto szuka wśród znajomych. Może w tym roku ktoś mnie poczęstuje buuu.
    Całusy- wygłodniała wilczyca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nieźle Agnieszko, próbuję sobie to wyobrazić :-) Mam nadzieję, że za rok przyłączysz się do wspólnego pieczenia... gdybyś tylko bliżej mieszkała to z pewnością bym Cię poczęstowała.

      Usuń
    2. ja je zrobię z opóźnieniem za pewne na dniach ,bo sobie nie wydaruję. A za rok to z miłą chęcią się dołączę, bo nie będę miała wolne :)Oj chciałabym bliżej mieszać, i to baaaardzo !!!!

      Usuń
    3. Agnieszko, zrób, bo naprawdę są warte pracy :-)

      Usuń
    4. ups...napisałam, że chciałabym bliżej mieszać , a powinno być mieszkać :) sorki. Te rogale są warte grzechu!!!

      Usuń
  3. Wyglądają tak,że chce się po jednego sięgnąć.No ale niestety...tego też przez monitor się nie da :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, tego też się nie da... ale może i dobrze, bo w kilka chwil byłoby po rogalach :-)

      Usuń
  4. Są prześliczne i napewno przesmaczne. Obiecuję, że w przyszłym roku będę gotowa do pieczenia. Dziś też nie próżnowałam upiekłam murzynka serowego i tort tiramisu dla teścia na imieniny. Pozdrawiam serdecznie. Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za słowo. Rzeczywiście są przepyszne, dużo lepsze niż z cukierni, bo włożyłam w nie dużo miłości.
      Ale widzę, że działałaś i nie próżnowałaś, a to się chwali :-)

      Usuń
  5. sąsiadkazwładka10 listopada 2012 21:21

    Właśnie się zorientowałam,że dokładnie rok temu trafiłam na Twój blog. Wtedy właśnie zachwyciły mnie Twoje rogale. I choć pewnie nie będę fanką ich smaku ( bo nie cierpię obecności maku w niczym, nawet na chlebie),podziwiam ich wygląd i podtrzymywanie tradycji pieczenia ich na św. Marcina. Natomiast Tobie i temu blogowi jestem wierna nieustannie... znaczy się równiutki roczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, to już rok? Ale ten czas leci. Iza, a ja jestem przekonana, że w tych rogalach byś się zakochała, bo ten mak nie jest jak mak - on jest zupełnie inny w smaku, delikatniejszy i słodszy. Po zmieleniu nie włazi tak w zęby, a w połączeniu z bakaliami można go łyżką wyjadać. Ech, żebyś tylko bliżej mieszkała to nie omieszkałbym Ci podrzucić.

      Usuń
    2. sąsiadkazwładka11 listopada 2012 21:28

      Skoro tak kusisz, to do zobaczenia za rok ;)

      Usuń
    3. Nie ma sprawy, zapraszamy :-)

      Usuń
  6. P R Z E P I Ę K N E !!!!! Wyglądają przepysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Rzeczywiście są przepyszne.

      Usuń
  7. Też zrobiłam, ale nie mam szans zamieszczenia na blogu, bo... zjedzone :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups i ani jednej fotki nie udało Ci się zrobić?

      Usuń
  8. :))) jadłam dziś Marcińskie rogale w dodatku robione własnoręcznie przez Marcina :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniam! Jadłam takiego rogala tylko raz w życiu i śmiało mogę powiedzieć, że to są najlepsze rogale na świecie :) Może kiedyś skuszę się na własnoręczne wykonanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, bo trudne nie są, najwyżej czasochłonne. Ale tak pyszne, że warto się skusić.

      Usuń
  10. Mam na nie straszną ochotę ale czuję się fatalnie i nie mam sił wyjść i kupić a co dopiero zrobić. Chociaż popatrzę na Twoje cudeńka, wyglądają tak smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne szansa za rok... choć w Poznaniu można je kupić częściej :-)

      Usuń
  11. Wyglądają jak z cukierni, a smakują pewnie jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  12. wczoraj dostałam do posmakowania zupełnie inne rogale z ciasta które odpoczywa ok. 2 godz. w lodówce ..a drożdze zasypuje się tylko cukrem bez mleka i mąki..ach i nie rozpuszcza się margaryny(nie może być to ani msło ani Kasia bo są za miękkie..były pyszne sąsiadka na Marcina od lat piecze..Twoje zeszłoroczne i te wyglądają smacznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę powiedziawszy to nie wyobrażam sobie drożdżowego ciasta z margaryną, ale cóż, człowiek uczy się całe życie :-) No i do półfrancuskiego tylko masło :-)

      Usuń
    2. sąsiadka robi takie ciasto ponoć od lat i margaryna najlepsza bo masło czy kasia są miekkie -ale tylko do tych rogalików przepis takowy ma bo drożdżowce inne piecze z normalnego tradycyjnego..nie wyrastającego w lodówce ..a co ciekawe na 1kg. mąki tylko 2jaja!!

      Usuń
  13. No z miłą chęcią bym spróbowała, ale nie dałam rady w tym roku zrobić sama, a w sklepach nie widziałam :( a wyglądają tak pysznie i smakowicie, że mimo, że nie jadam zbyt dużo słodkości, to na takiego rogala bym się skusiła - raczej nie na całego, ale na gryza na pewno... albo dwa... albo nawet trzy ;) Aż mi ślinka cieknie :P
    Pozdrawiam :) Julka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julka, moja bratowa też chciała tylko kawałek, nawet wzięła nóż i przekroiła... w efekcie zjadła całego :-)

      Usuń
    2. hihihih przyznam się, że i mi się to czasem zdarza przy bardzo dobrych ciastach, całe szczęście bardzo rzadko :))) żeby nie kusiło, to jak już sobie odkroję kawałek z kawałka, to resztę szybciutko podrzucam dla męża - i nawet jak zamaskowało, to przecież po drugi cały sięgać nie będę.... :>

      Usuń
    3. Niezła aparatka z Ciebie... ale to w sumie niezły sposób :-)

      Usuń
  14. Przepysznie wyglądają. Zamierzałam zrobić według Twojego przepisu ale nie doczytałam,że tyle czasu wymaga zrobienie ciasta i dałam spokój. Zrobiłam ciasto zwykłe drożdżowe i do środka oczywiście czarny mak. Wyszły bardzo dobre chociaż Twoje były na pewno lepsze, bardzo intryguje mnie ten mak biały.
    W przyszłym roku postaram się zrobić takie.
    Pierwszy raz zwijałam rogale według Twojego przepisu i kształt był świetny. Akurat też widziałam program w tv jak cukiernik objaśniał jak zwijać prawidłowo rogale marcińskie i dokładnie tak jak u Ciebie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście pracy jest z nimi sporo, ale jeśli rozłoży się ją na dwa dni to nie jest tak źle. Poza tym samo wałkowanie ciasta nie trwa długo, tylko ten czas chłodzenia jest długi. No, ale w końcu nie stoję przy lodówce i nie patrzę jak rośnie :-)
      Zachęcam do spróbowania kiedyś takiej wersji, są naprawdę pyszne.
      O proszę, to widać, że przy innych rogalach sposób zwijania też się sprawdza :-)

      Usuń
  15. Margarytko !

    Podziwiam Twój blog kulinarny i pasję gotowania. Masz tu pełno fajnych przepisów, które kuszą, by je wypróbować. Niestety gotowanie i pieczenie nie są moją pasją, ani też mocną stroną. Jesteś młodą osobą, a tyle już potrafisz w tej materii. Niejedna 60- latka (nią właśnie jestem) mogłaby się wiele od Ciebie nauczyć. Życzę, aby gotowanie i prowadzenie tego blogu nadal sprawiały Ci tyle satysfakcji jak dotychczas (to się czuje ), a odwiedzający Cię internauci nadal byli tak liczni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :-) Gotuję już od ponad 20 lat, więc zdążyłam się już nauczyć tego i owego. Ja po prostu bardzo to lubię. I powiem, że moja mama (ma 65 lat) też się pewnych rzeczy ode mnie uczy :-)

      Usuń
  16. Kurczę, żeby w tych z cukierni, które dziś znowu kupiłam, było tyle nadzienia, co w Twoich... Mniam. Może za rok będę piekła razem z Wami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, można pomarzyć :-) A do pieczenia za rok oczywiście zapraszam, choć mnie kusi, aby upiec je znowu i nie czekać do przyszłego roku :-)

      Usuń
  17. Witam Pani Joasiu.Przyjmuję zaproszenie do pieczenia rogali marcińskich.Mak biały mam,nie mam masy marcepanowej,ale jest jeszcze trochę czasu więc zdążę kupić.Pani Joasiu bardzo dziekuję za propozycję podzielenia się ze mną mietą czekoladową,ale u mnie się w domu nie uchowa przez zimę bo ja z pielegnacją domowych roślin zawsze mam tyły i z reguły co roku dokupuję kwiaty.Jest Pani "Wielka".
    Mam nadzieję,że nie będziemy piekły dzień przed św.Marcinem.
    Pozdrawiam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super Pani Danusiu, bardzo się cieszę. Gdyby co to mam masy marcepanowej więcej, więc mogę się podzielić. Widziałam ostatnio w Piotrze i Pawle.
      Rozumiem, nic na siłę, więc całą mięta zostanie u mnie :-)
      Pieczenie rogali będzie dłuższe, tak aby każdy jakoś się wpasował w termin.

      Usuń
  18. Witam Pani Joasiu.Przez to całe zawirowanie z moimi kotkami dopiero się dzisiaj odzywam.Nie mam masy marcepanowej w dalszym ciągu,ale pojadę do Piotra i Pawła-myślę ,że będzie,gdybym nie dostała to skorzystam z Pani propozycji.Pani Joasiu tak się zastanawiam czy my możemy używać nazwy tych rogali,bo czytałam dzisiaj,że nazwa jest wpisana do rejestru nazw chronionych .Po drugie czytałam,że w tym roku wprowadzono również drugą wielkość rogala-mniejszą,co byłoby chyba wygodne.Ale to jest tylko moja sugestia,ja się podporzadkuję w pieczeniu do wszystkich.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastrzeżoną nazwą są "Rogale Świętomarcińskie" - takie są wpisane do rejestru nazw chronionych, dlatego ja moje nazywam Marcińskimi, aby nikt nie miał zastrzeżeń :-)
      A masa marcepanowa, tak jak mówiłam przez telefon - dostępna od soboty w Aldim :-)
      A rogaliki oczywiście mogą być mniejsze - nie ma to wpływu na ich smak :-)
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  19. To już za miesiąc :)) Kolejna odsłona wypieku tych .... "pysznych pyszności" :)) Czytam Asiu Twój przepis co kilka dni, ale i wszystkie komentarze, które czasem bywają pomocne buuu... mam nadzieję, że nie dam plamy przy wypieku, bo to mój debiut - a debiuty niestety bywają różne. W każdym razie jutro ruszam do PL po biały mak, resztę produktów już mam :) Oczywiście w Poznaniu gdzie ląduję, nie omieszkam połechtać swoje kubki smakowe i kupić sobie do schrupania rogalika marcińskiego ... zawsze tak robię;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helenko, dokładnie tak... jeszcze tylko miesiąc i będzie rogalowe szaleństwo. Ja planuję w weekend przygotować sobie już masę do rogali i ją zamrozić, bo prawdopodobnie będziemy mieli gości i sama zabawa z ciastem mi wystarczy.
      Powiem Ci, że odkąd zaczęłam sama piec rogale, to te z cukierni już mi tak nie smakują.

      Usuń
  20. i co? w końcu się dałam namówić!!! i dzięki Ci za to! rogale są wspaniałe!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, że dałaś się namówić :-)

      Usuń

Spodobał Ci się przepis? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, dodaj G+.
Ugotowałaś/eś albo upiekłaś/eś coś z przepisu znalezionego na moim blogu? Podziel się swoją pracą, zrób zdjęcie i prześlij je do mnie mnie na adres margarytka75@vp.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...