czwartek, 1 sierpnia 2013

Smorodinówka czyli nalewka z czarnej porzeczki

Mądre źródła powiadają, że smorodinówkę robi się zalewając czarną porzeczkę spirytusem o mocy 70 % i zasypując cukrem. No cóż, źródła mądre są to pewnie wiedzą.
Ta smorodinówka jest nieco inna, bo łagodniejsza i robiona tak trochę od końca, ale myślę, że efekt wart jest ryzyka. Ta nalewka ma dużo dobrych właściwości leczniczych, sprawdza się w zaburzeniach trawienia, nieżycie górnych dróg oddechowych, przy przeziębieniu i bólach gardła. No i jest idealna na rozgrzanie w zimowe wieczory.
Nazwa pochodzi podobno z Kresów Wschodnich, gdyż właśnie tam czarną porzeczkę nazywano smorodiną.
Osobiście nie lubię mocnych nalewek i raczej od nich stronię. Dwa lata temu zrobiłam wiśniówkę, podobno pyszną, choć dla mnie zdecydowanie za mocną i jedynie od czasu do czasu Zielonooki wypija kieliszeczek wieczorową porą. W tym roku postanowiłam poeksperymentować i nalewka wiśniowa, podobnie jak smorodinówka będzie słabsza.
Smorodinówkę dostał Zielonooki od kolegi z pracy, który jest fanem nalewek, choć chyba zdecydowanie bardziej woli je robić niż pić. I gdy spróbowałam to wiedziałam, że muszę ją zrobić, bo to najlepsza nalewka, jakiej dotychczas próbowałam. Bez zbędnych dodatków, z wyraźnym aromatem i smakiem czarnej porzeczki. Jest fantastyczna... ale wymaga cierpliwości.
Można do niej dodać laskę cynamonu, laskę wanilii, kilka goździków albo ziaren kardamonu – ja jednak zachęcam do spróbowania jej w wersji najprostszej, a ewentualne kombinacje zostawić sobie na kolejne podejście.
Poprosiłam (a właściwie to Zielonooki poprosił) Tomka o przepis i dostałam. Okazało się, że pochodzi on z książki Małgorzaty Caprari pt. „Nalewki, likiery i wina domowe”.  Wprowadzono do przepisu niewielkie zmiany. 

 
Składniki:
1 i ½ kg  dojrzałych czarnych porzeczek
300 - 500 g cukru*
1 i ½ litra czystej wódki (45 %)
125 ml spirytusu (90 – 96 %)


Porzeczki dokładnie oczyścić, pozbawić szypułek, opłukać i osuszyć (ja odsączyłam na durszlaku, wysypałam na gazę i zostawiłam, aby obeschły). Włożyć do dużego słoja, przesypując cukrem poszczególne warstwy owoców. Zamknąć słój i zostawić na 4 tygodnie w ciepłym, słonecznym miejscu – najlepiej na parapecie okna, aby promienie słońca padały na owoce. Raz dziennie słojem potrząsnąć, aby zebrać ze ścianek cukier, a co trzeci dzień odkręcić na chwilę i odgazować.
Po 4 tygodniach zlać sok do wyparzonego, suchego naczynia (słój, garnek), wymieszać go ze spirytusem i wstawić do lodówki. Owoce zalać wódką i odstawić na kolejne 3 tygodnie (już nie na słoneczne miejsce - u mnie stoi w kuchni pod kaloryferem). Po tym czasie zlać nalewkę, dodać sok porzeczkowy wymieszany ze spirytusem, wymieszać. Ponownie przelać do czystego słoja, szczelnie zamknąć i zostawić na 2 miesiące w zacienionym miejscu.
Nalewkę przecedzić przez bibułę filtracyjną lub kilkukrotnie złożoną gazę (ja używam filtra do ekspresu wyłożonego bibułą albo watą), przelać do butelek i odstawić do sklarowania.
Do konsumpcji nadaje się najwcześniej na Boże Narodzenie, choć taka czteroletnia smakuje wybornie.

Porzeczek po zlaniu nalewki można nie wyrzucać, wsypać do nich 500 g cukru i odstawić w ciepłe miejsce, aż puszczą sok, wtedy staniemy się posiadaczami smacznego, słodkiego likieru idealnego np. do nasączania ciast.

*ilość cukru zależna jest od tego jak kwaśne są porzeczki, ja do swojej nalewki wsypałam na początku 300 g cukru i  musiałam przygotować dodatkowo syrop cukrowy, do którego wykorzystałam 200 g cukru i pół szklanki wody. Po zlaniu nalewka była potwornie kwaśna, ale jak to kolega Zielonookiego powiedział, porzeczka porzeczce nierówna i czasem należy dać więcej cukru, więc dałam syrop i jest w porządku.  Po prostu trzeba spróbować.
Dopisane 03.10.2015 - w tym roku od razu zasypałam porzeczki większą ilością cukru (500 g) i wyszła idealna, więc chyba przy tej proporcji już pozostanę. 


Jeśli chcecie ją zrobić jeszcze w tym roku to już najwyższa pora, porzeczki są dojrzałe, ale mają się ku końcowi.  Zachęcam do spróbowania, a zimową porą będziecie mieli okazję poczuć powiew lata.


100 komentarzy:

  1. Ullala, chyba taka cierpliwa to nie jestem, zobaczymy jak beda jeszcze porzeczki to przeciez moge przewiesc taki sloj z zasypanymi owocami, jak tak patrze to taki likier to musi byc mniamniusi!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam... samo się zrobi :-)
      Pewnie, ze możesz przewieźć taki słój, nic mu nie będzie. A nalewka naprawdę warta grzechu.

      Usuń
  2. Zachęciłaś - zrobię.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to już jest z tymi co robią nalewki ; lubią je robić , wydawać niż pić.Polecam też nalewkę z czeremchy- po prostu pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robiłam dwa lata temu i po dziś dzień jeszcze mamy wiśniówkę i porzeczkową z cynamonem i goździkami (wczoraj ją jeszcze raz klarowałam) :-)
      Kobieto, a gdzie ja znajdę czeremchę - nie znam i nawet nie wiem jak wygląda ;-)

      Usuń
  4. oj ... chyba braknie mi cierpliwości :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może jednak warto spróbować? :-)

      Usuń
  5. O Matulu,u mnie by się nie utrzymała tak długo,chociaż chyba warto zrobić,bo przepis zachęcający bardzo.Musiałabym schować i o niej zapomnieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jakoś nie ma z tym problemu, ale tak niewiele pijamy, że trudno się dziwić :-) Zawsze coś w barku zostaje na dłużej.

      Usuń
  6. matulu tyle czekania :) ale może wypróbuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę czekania jest, ale warto. Dobra nalewka musi swoje odstać.

      Usuń
  7. My także robimy nalewki. Co roku jest ich kilka, ta również. Jest moją ulubioną! Mam też z pigwy, żurawiny, wiśni, śliwek węgierek, czasami z czerwonych porzeczek i inne. Są też ziołowe - z mięty, z włoskiego orzecha. Zimą z przyjaciółmi robimy wieczór z degustacją.
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja to aż tak nie szaleję. Robię ich nie wiele, ale pijamy tak niewiele, że nalewki sprzed dwóch lat jeszcze w szafce zalegają :-)
      Ale taka degustacja z przyjaciółmi to niezły pomysł.

      Usuń
  8. Pięknie się prezentuje! Super blog :)
    Anioły zapraszają do siebie, również pichcą niekiedy nalewki... : http://aniolywkuchni.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nieźle smakuje. Dziękuję, zajrzę.

      Usuń
  9. A ja obudziłam się rychło w czas i dopiero dzisiaj nasypałam cukrem porzeczki, kiedy to właśnie nie ma słońca. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, nie ma strachu, dwa dni bez słońca to nie dramat :-) Jeszcze wiele słonecznych dni przez smorodinówką :-)

      Usuń
  10. A ja robię na odwrót...
    Napierw zalewam spirytusem z wódką na 30 dni,potem zlewam ,a pozostałe owoce zasypuje cukrem,aż puszczą sok i potem cedzę przez szmatkę i dodaję do pierwszego zlewu-alkoholu.Potem maceruje się-pycha!!!Zojka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli robisz klasycznie. Ja robię na odwyrtkę, ale tak zrobiona ma w sobie więcej słodyczy. Nie dodaję wiele cukru, ale on wyciąga słodycz z owoców.
      Myślę, że każda wersja pyszna.

      Usuń
  11. Witam! Mam takie jedno pytanko.... moje porzeczki postały sobie 4 tyg., zlałam sok, owoce zalałam wódką i tu powstał problem... czy te porzeczki zalane alkoholem nadal mają stać w słonecznym miejscu, czy przenieś je do piwniczki???
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moje słoje postawiłam na podłodze w kuchni, pod kaloryferem. Nie ma konieczności stawiania ich w ciemnym miejscu, ale jednak już lepiej nie na słońcu.

      Usuń
  12. Ok, super, dziękuję bardzo za radę...
    Pozdrawiam cieplutko ze słonecznej Suwalszczyzny!!!
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę i dla odmiany pozdrawiam z Wielkopolski :-)

      Usuń
  13. Margaretko , moja smorodinowka wyszla potwornie kwasna - jak ja doslodzic ? Marja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja tegoroczna też wyszła okropnie kwaśna, co dopisałam na końcu przepisu. Ugotowałam syrop cukrowy - 200 g cukru i pół szklanki wody zagotowałam i po ostygnięciu wlałam do słoja. I teraz jest ok. Możesz dać więcej cukru. Dosłodzić można tylko w ten sposób i zostawić jeszcze, aby postała i się przegryzła. Moja już nie wymaga dosłodzenia, ale gdyby trzeba było to bym się nie zastanawiała.
      Nawet Zielonooki pytał kolegę, czy nie dosładzał swojej wersji (była przepyszna) i mówił, że akurat tej nie, ale porzeczki niestety są różne, jednego roku bardziej słodkie, innego mniej.

      Usuń
  14. O dziekuje Ci bardzo za podpowiedz , to w sobote ja "doprawie" :-) .A masz może jakiś sprawdzony przepis na aroniowke? bo poki co duzy worek aronii mroze :-) .Marja:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę :-) Aroniówki nie robiłam, ale brat mojej mamy robił pyszną - wiem tylko, że dodawał 100 liści wiśni i miseczkę aronii. Ale co więcej niestety nie wiem, ale już go o to nie zapytam, bo go z nami nie ma od kilku lat. Była przepyszna.

      Usuń
  15. Witam!
    Ja robie przepyszną aroniówkę:
    200 kulek aronii
    100 liści wisni
    60dkg cukru
    1,5l wody
    łyżeczka kwasku cytrynowego
    to wszystko gotować ok 20min. wystudzić, odcedzić i połączyć z 0,5l spirytusu 95%
    Pychota!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wątpię, że pyszna :-) Aroniówkę robił brat mojej mamy, była obłędna i pamiętam, że też tam było coś o 100 liściach wiśni i miseczce aronii.

      Usuń
    2. Hi hi,a ja robię nalewki z moich pomarańczy i cytryn z ogrodu ale takiej delicji nie mam szans zrobić bo tych owocow tu nie ma.Pozdrawiam.Ewa

      Usuń
  16. Wstawiłam owoce zasypałam cukrem i odstawiłam na parapet. Po 3 tygodniach one fermentują, gazują i pienią się przy otwieraniu. Czy to normalne? Trudno żeby po takim czasie nie fermentowały stojąc w słońcu ale jesli to nie jest poprawne to szkoda spirytusu przyda się na inne nalewki. Jak to powinno być z tymi porzeczkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje miały lekki zapaszek fermentacji (po takim okresie z cukrem to normalne), ale nie pieniły się. Otwierałam słoik co kilka dni, potrząsałam nim, aby gazy się uwolniły, ale żadnej piany nie było. Czy ta piana się utrzymuje na powierzchni, czy tylko powstaje w trakcie otwarcia słoika?

      Usuń
    2. Tzn to nie jest piana jak na piwie tylko przy otwieraniu (bo też co kilka dni otwieralam żeby odgazować) gazy sie uwalniały z całej zawartości przez co robiła się taka mini piana bąbelkowa ale znika zaraz. A to spróbujemy może akurat się uda.

      Usuń
    3. A, to wszystko w porządku, myślałam, że one jakoś dziwnie zaczęły się pienić. Spokojnie możesz lać alkohol.

      Usuń
  17. Zachęcona zdjęciami nastawiłam porzeczki i od tygodnia stoją na mocno słonecznym parapecie i na dodatek była fala upałów. I już jest dużo soku i lekka fermentacja. Myślisz że czekać jeszcze 3 tygodnie czy skrócić proces produkcji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie możesz skrócić ten proces i zlać sok, bo rzeczywiście ostatnio upał był niemały. Spróbuj tylko, czy sok nie jest bardzo kwaśny, zawsze możesz dosypać cukru przed zalaniem wódką. Moja była potwornie kwaśna i musiałam dorobić syrop cukrowy, a gdybym spróbowała wcześniej, to wsypałabym dodatkowy cukier przed wlaniem wódki.

      Usuń
  18. Dziękuję za odpowiedź :) Takoż uczynię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zagapiłam się i już po porzeczkach (zrobiłam tylko galaretkę i dżem), a marzy mi się taka klasyczna z łączenia z listkówką (czyli najpierw nalewka na młodych listkach) no cóż nastawię sobie jakiś budzik w przyszłym roku, A teraz szukam sprawdzonego przepisu na wiśniową ( w ubiegłym roku zrobiłam ulepek) i teraz się boję żeby nie przesadzić z cukrem . Właśnie zabieram się za fasolkę proszę trzymać kciuki żeby się udała bo fasolka zimą fantastyczna sprawa,a ta mrożona raczej kiepska.
    Pozdrawiam Hania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście warto sobie zapisać w kalendarzu, że pewne rzeczy trzeba zrobić wcześniej :-)
      A za fasolkę trzymam kciuki, choć jak wszystko będzie zrobione zgodnie z przepisem, to nie ma bata, musi się udać :-)

      Usuń
  20. Witaj. Właśnie zlałam sok z porzeczek i zalałam owoce wódką. Podobnie jak ty muszę dosłodzić, bo trochę jak dla mnie za kwaśne to wychodzi, ale jest moc i o to chodzi. Zresztą dziś mam dzień "na bani" bo oprócz smorodinówki zlewałam dziś nalewkę z aronii, doprawiałam nalewkę malinową i nastawiałam jeżynówkę. Jak szaleć to szaleć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi owocami niestety tak jest, raz są słodkie, innym razem niekoniecznie i trzeba dosłodzić.
      No, ja właśnie też mam w planach jeżynową i malinową, bo ta zeszłoroczna jakoś szybko schodzi ;-) Ale czekam na te późniejsze maliny i jak wrócę z urlopu to się za to zabiorę :-) Gdy wyjeżdżałam jeżyny właśnie zaczynały dojrzewać :-)

      Usuń
  21. czy te owoce juz zalane wodka mozna odcisnac na gazie ? czy mozna dodac ten miazsz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rozumiem do czego chcesz dodać ten miąższ?
      A owoce można odcisnąć na gazie.

      Usuń
  22. Witaj Margarytko porzeczki dziś zasypałam cukrem pozdrawiam Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super Kasiu :-)
      Moje od dwóch tygodni już stoją i sok puszczają :)

      Usuń
  23. Kilka dni temu zasypałam porzeczki cukrem, pięknie puszczają sok, mam tylko jeden problem proporcje..... na 1,5 kg porzeczek wsypałam 1 kg cukru.... przesadziłam wiem ale nie miałam za dużo czasu na szukanie przepisu i żeby porzeczki się nie zmarnowały działałam. Teraz boję się efektu czy mogę coś jeszcze zrobić.... dosypać świeżych owoców na przykład???? Znalazłam jakiś przepis że na 1 kg owoców 70dkg cukru i zadziałałam a teraz boję się zmarnować to co już zrobione. Masz może jakiś pomysł....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, to rzeczywiście dosyć dużo tego cukru. Ja co prawda w ubiegłym roku musiałam dosłodzić, bo nalewka wyszła kwaśna (takie porzeczki były 300 g okazało się za mało). W tym roku na 1.5 kg owoców wsypałam od razu 500 g cukru.
      Z tych proporcji, które zastosowałaś to otrzymasz bardziej słodki likier niż nalewkę, ale nie będzie to niedobre, tylko słodkie. Jedynym ratunkiem, aby zniwelować słodycz jest dosypanie jeszcze kilograma porzeczek i użycie większej ilości alkoholu.

      Usuń
  24. Zasypałam i dałam pod okno na balkon. Może tak być? Nie za bardzo dałam do słońca? Z malinami zrobiłam tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, pewnie, że tak może być :-)

      Usuń
  25. Ja rowniez zasypalam wlasnie dzis wieczorem i nawet czas oczekiwania mnie nie odstraszyl,mam nadzieje ze sie uda juz sie nie moge doczekac
    Przepis jest super bo jak ktos na dana chwile takiego alkoholu nie posiada to ma duzo czasu zeby sobie kupic.
    Pozdrawiam
    kama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie moje porzeczki dziś odcedziłam z soku i zalałam wódką :-) A czas oczekiwania z pewnością wynagrodzi smak :-)
      Mam nadzieję, że będzie Ci smakowała.

      Usuń
  26. To twoje porzeczki albo wczesne albo kupiłaś,bo ja ostatnie drzewko oberwalam wczoraj i narobilam już soku i dżemu nie wspomnę o balonie z winem,i zostało mi właśnie trochę tych porzeczek no i do głowy przyszedł mi pomysł ze może nalewka ale nie mam alkoholu żeby zalać ale myślę moze co w necie będzie i i jako pierwszy twój przepis od razu mi się bardzo spodobał tak pisałam wcześniej brak takowego alkoholu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mój braciszek krzew czarnej porzeczki wyrzucił dwa lata temu, ale poszedł po rozum do głowy i zasadzony nowy. Ale jeszcze nie owocuje, więc kupiłam, dokładnie 4 tygodnie temu :-)
      Za to czerwone jeszcze wiszą na krzaczkach i cieszą oczy :-)
      Ja uwielbiam czarną porzeczkę, ale moja rodzina niekoniecznie, więc krzew jest tylko jeden, właśnie jako dodatek do nalewek, wina... a ja robię kilka słoiczków dżemu.
      Chyba większość przepisów na nalewkę z czarnej porzeczek zaleca odczekanie, bowiem one dosyć ciężko oddają sok, no i mają tę zaletę, że w zasadzie długo nie fermentują.
      Można też zrobić odwrotnie, najpierw alkohol, potem cukier, ale moim skromnym zdaniem ta jest po prostu rewelacyjna, więc trzymam się przepisu :-)
      Pozdrawiam.
      Ps. U mnie komentarze są moderowane, muszę je zatwierdzić, żeby się pojawiły, proszę o cierpliwość. Jeśli po napisaniu komentarza pojawia się komunikat, że oczekuje na moderację, to znaczy, że się zapisał :-)

      Usuń
  27. To u mnie z tymi komentarzami jest podobie,ale to trudno nawet ten moj wpis dzwnie ale nie caly byl,a chcialam jeszcze ci napisac ze ten twoj przepis byl jako pierwszy i na dodatek taka nazwa i to mnie zaciekawilo a jak juz przeczytalam poczatek tego co napisalas to nie bylo przepros po prostu musialam te nalewkwe zrobic i juz.
    A jeszcze jedno i juz cie nie bede meczyc moimi wpisami czy masz przepis na dobra nalewke z malin.pozdrawiam i dziekuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis na nalewkę malinową jest na blogu. Wychodzi delikatniejsza niż smorodinówka. Zapraszam do zakładki "Napoje" (po lewej stronie trzeba kliknąć na zdjęcie z kieliszkami, otworzy się spis treści i znajdziesz).

      Usuń
  28. mam pytanie czy na pewno owoce z cukrem 4 tygodnie? bo boję sie ze sok może sfermentować?

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam zasypane porzeczki już 7 dzień a soku strasznie mało wcale nie są zatopione w własnym soku, tyle co zamieszam.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, czarne porzeczki są mocno oporne i dosyć długo trwa puszczanie soku, dlatego stoją aż 4 tygodnie, na pewno sok oddadzą. Ja zlałam ponad litr soku.

      Usuń
  30. Niestety, po dwóch tygodniach moja nastawka mocno zabuzowała i robi się wino. nastawiłam drugi raz i teraz po dwóch tygodniach odleję ten nędzny sok, wole nie ryzykować. Ale i tak jest super, bo nigdy wcześniej smorodinówki nie robiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że dziwne, bo u mnie po dwóch tygodniach to dopiero sok zaczyna porzeczka puszczać. Robię ją kolejny raz i spokojnie odstała 4 tygodnie i nawet nie zaczęła fermentować.

      Usuń
  31. Moje porzeczki stoja tydzien i chyba wiecej jak tydzien nie wytrzmaja,tym bardziej ze soku duzo póścily,chyba ze zestawie je z paeapetu ale tak mi sie wydaje ze to nic nie da bo musze ja i tak co dzień odgazowywac,ale to nic bo sok jest najwazniejszy i mysle ze tez bedzie taki sam efekt jak twojej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli puściły dużo soku, to oczywiście możesz skrócić im ten czas leżakowania w cukrze. Tak sobie myślę, że to pewnie kwestia gatunku porzeczek i ich dojrzałości. Moje opornie oddawały sok - użyłam tych dużo owocowych, mięsistych, które nie są skore do oddawania soku :)
      Efekt z pewnością uzyskasz ten sam.

      Usuń
  32. Jestem w trakcie robienia nalewki. Owoce poleżały z cukrem 4 tygodnie. Jutro powinnam zlać sok i połączyć go ze spirytusem. Mam jednak pytanie. Czy to możliwe, że porzeczki w słoju mają taki winny zapach? Jakby sfermentowały? Proszę o pilną odpowiedź. Z góry dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niczym to nie przeszkadza. Można zlać sok i porzeczki zalać wódką.

      Usuń
  33. Dziękuję za ekspresową odpowiedź. Czy robi Pani może nalewkę z aronii? Będę miała sporo owoców i brak mi na nie pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie robiłam, jedynie piłam u wujka. Niestety wujka już nie ma i o przepis go nie zapytam. Pamiętam tylko, że było 100 liści wiśni, miseczka aronii, a co dalej nie mam pojęcia? Zabrał tajemnicę do grobu... nalewka była jedyna w swoim rodzaju.

      Usuń
  34. Będę zatem szukała przepisu z liśćmi wiśni :). W mojej rodzinie też jest wiele przepisów, które "odeszły". Pozdrawiam. Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety tak to w życiu jest. Ja mam kilka nieodżałowanych przepisów, które odeszły razem z babcią.

      Usuń
  35. Asiu wiem, że pisałaś, że czarna porzeczka puszcza słabo sok, ale kurcze u mnie są porzeczki zasypane cukrem 13 dni a porzeczka się nadal unosi do góry inne owoce po tylu dniach już pływają w soku..Czekam dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, inne owoce po tylu dniach to często już wino :-) A czarne porzeczki tak mają, moje gdzieś dopiero po 2 tygodniach raczyły puścić sok.

      Usuń
  36. Witaj Margarytko dziś przelewałam nalewkę i dalszy proces przypada mi na 5.09.a 3.09.idę do szpitala na operację czy mogę 2.09.ja dokończyć?Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, to nie apteka. Oczywiście, że możesz ją dokończyć 2 września :-)
      Pozdrawiam i życzę zdrówka.

      Usuń
  37. Działam zgodnie z przepisem. Sok już zlany, dolany spirytus, porzeczki zalane wódką :) O efektach końcowych dam znać.

    P.S. Moim zdaniem warto do słoików z porzeczkami dosypywać co jakiś czas trochę cukru, żeby puściły jak najwięcej soku.

    --
    Pozdrawiam
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrek, to jest jakiś pomysł z tym cukrem, tylko obawiam się, że jeśli zaczniemy tak go dosypywać, to otrzymamy słodki likier porzeczkowy :-) Choć ja nie miałabym nic przeciwko :-)
      Moje w tym roku oddały mi dobrze ponad litr soku, więc nie jest źle.

      Usuń
    2. Nalewka wyszła bardzo dobra, nie jest za słodka. Czuć kwaskowaty posmak i jednocześnie nie czuć tak bardzo alkoholu. Na pewno porzeczkę jeszcze kiedyś zrobię (a już np. malina w ogóle mi nie wyszła). Dzięki za przepis.

      --
      Pozdrawiam
      Piotrek

      Usuń
    3. Fajnie, że jednak smorodinówka się udała. A co z tą maliną poszło nie tak? Ja dziś właśnie zlewałam jeżynowo - malinową i wyszła pyszna.

      Usuń
  38. Witaj Margaytko nalewka zalana czeka swoje dwa miesiące musialam robic dodatkowy syrop bo byka kwaśna i mam pytanie sprzeczki zasypalam ponownie cukrem na nalewkę i co teraz dalej mam zrobic?Nabiera SIL po operacji w szpitalu pozdrawia Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym roku od razu wsypałam 500 g i wydaje mi się, że to jest dobra porcja. Skosztowaliśmy po odcedzeniu i wymieszaniu i chyba jest ok. Teraz też stoi i dojrzewa.
      Jeśli ponownie zasypałaś owoce cukrem, to uzyskasz słabiutki likier porzeczkowy - może stać do miesiąca, potem po prostu zlej, przecedź i do słoiczków. Można używać do nasączania ciast czy do zimowej herbaty.

      Usuń
  39. Margarytko ostatnie proces nalewki zrobiony i mam pytanie czy nalewka może stać w skrytce nie ogrzewanej na dworze?Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, nie wiem. U mnie stoją po prostu w szafce w mieszkaniu.

      Usuń
  40. Witam. Proponuję mój autorski przepis na nalewkę z aronii. Wynikł on z tego, że nie chciałem bawić się z liśćmi z wiśni.
    2 szklanki zmrożonej aronii i 15 wiśni (też zmrożone, bez pestek) podgrzewam w około 150 do 250 ml wody na najmniejszym ogniu. W żadnym przypadku nie doprowadzam do gotowania - najlepiej około 60 do 75 stopni. W trakcie podgrzewania rozgniatam aronię. Gdy temperatura za mocno wzrośnie, na kilka lub kilkanaście minut zdejmuję z ognia. W trakcie podgrzewania dodaję około 1 szklanki cukru i 2 do 3 goździków. Po czterech cyklach podgrzewania i odstawiana z ognia, studzę na powietrzu uzyskany syrop (można w wodzie, ale wolno), przelewam do butelki 1,5 litrowej, dodaję sok z niecałej 1/2 cytryny (małej), około 5 cm laski wanilii, płat kory cynamonu (około 2,5 x7 cm)i pół litra wódki. Po 6 dniach zlewam przez gazę, wyciskam sok z owoców i po przefiltrowaniu dodaję do alkoholu. Po miesiącu filtruję przez filtr do kawy i już właściwie można nalewkę podawać. Proponuję jednak pozostawić ją na jeszcze 2 miesiące. Moi goście chwalili, chociaż mieli problem z określeniem składników tej nalewki. Nazywam ją nalewką aroniową z wiśnią. Smacznego. Jeżeli zasmakuje, proszę o sygnał - podzielę się innymi własnymi przepisami na nietypowe ale smaczne nalewki (chociażby na nalewkę sapera). Jacek_Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie. Chętnie wypróbuję. A i recepturę na nalewkę sapera poproszę, bo brzmi intrygująco.

      Usuń
  41. Witam ponownie. Oto autorski przepis na nalewkę sapera. Nazwa pochodzi od głównego składnika - owocu granatu. Eksperymentuję na małych ilościach (max 1L) i z uwagi na łatwość opróżniania butli do prób z nalewkami wykorzystuję butelki po skokach 1L, ewentualnie 0,75L, z dużą szyjką (obecnie dużo jest tych soków w hipermarketach). Oto przepisz: wyłuskane owoce z granatu wsypuję do butelki jednolitrowej do wysokości około 1/3 butelki; dodaję 3 goździki, korę cynamonu (około 6cm x 4cm) a gdy jej nie mam cynamon mielony na czubku małej łyżeczki (około 1/8płaskiej łyżeczki); kilkanaście rodzynków (około 15); kilka suszonych owoców żurawiny (jeżeli duże to 3 wystarczą); zalewam to 0,5 litra wódką czystą 40%. Odstawiam na minimum 3 tygodnie często wstrząsam. Po 3 tygodniach cedzę przez gęstą gazę lub filtr do kawy i dodaję 3 do 4 łyżeczek płynnego miodu (ja daję akacjowy). Znowu odstawiam do 2 tygodni i ponownie cedzę przez filtr od kawy. Odstawiam na minimum 1 miesiąc (w praktyce taka nalewka u mnie czeka na konsumpcję do imienin (nawet i rok). Czasem po takim okresie dobrze byłoby ponownie przefiltrować nalewkę z powodu wytrącającego się osadu (nalewka wyklarowuje się z powodu miodu).
    Smacznego
    Jacek_Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jacku, brzmi rzeczywiście wybuchowo. Nie wiem czy w tym roku, ale z przyjemnością sposób wypróbuje, bo o granacie nawet nie pomyślałam.
      A powiedz mi, czy ten miód nie sprawia, że nalewka jest mętna? Bo klarowanie swoją drogą, ale nigdy z miodem nie robiłam takich nalewek, jedynie cytrynówkę, która klarowana nie była.

      Usuń
  42. Margaretko z Twojego przepisu korzystam od 3-4 lat!
    nalewka jest PRZEPYSZNA!!!!!Robię ją podobnie jak Ty w wersji oryginalnej i bez dodatków.To nalewka , która bije na głowę wszystkie nalewki jakie robię.:D :D :D dziś nastawiłam porzeczki z cukrem.Już nie mogę się doczekać pierwszego kieliszeczka tego trunku.Jestem z tych osób co to robią nalewki ale nie często z nich korzystają.Ta nalewka jest wyjątkowo wypijana do ostatniej kropelki w pierwszej kolejności.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że nalewka przypadła Ci do smaku. My też ją lubimy i też muszę ją nastawić w tym roku, ale porzeczki jeszcze nie dojrzały i muszę chwilę poczekać :-)
      Co prawda mamy jeszcze ubiegłoroczną, ale już niewiele.

      Usuń
  43. Nastawilam 10 dni temu. Od razu dalam wiecej cukru. Teraz juz puscily sporo soku. na pewno bedzie pyszna :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już puściły dużo soku, to możesz skrócić ten okres z samym cukrem. U mnie też stoi od tygodnia, a soku już bardzo dużo - wyjątkowo dojrzałe porzeczki udało mi się kupić i mega soczyste. Więc pewnie jeszcze z tydzień i zleję sok i zaleję alkoholem.

      Usuń
  44. Witam serdecznie

    Czy mrożone owoce nadadzą się na taką nalewkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale należy je rozmrozić i dopiero zasypać cukrem. No i mrożone nie muszą stać tak długo, aż puszczą sok, w ich przypadku można ten czas skrócić.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź:) Nie dawno trafiłam na ten blog całkiem przypadkowo a już stał się masą inspiracji i niezawodnych przepisów:) Pozdrawiam serdecznie. Asia.

      Usuń
    3. Bardzo proszę i również pozdrawiam imienniczkę.

      Usuń
  45. Witam, ja mam pytanie odnośnie etapu gdzie wstawiamy do lodówki, czy słój powinien być zakręcony? Owoce z wódka także nadal zamknięte ? :-) pierwszy raz robie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście oba naczynia muszą być zamknięte, bo inaczej alkohol wyparuje :-)

      Usuń

Spodobał Ci się przepis? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, dodaj G+.
Ugotowałaś/eś albo upiekłaś/eś coś z przepisu znalezionego na moim blogu? Podziel się swoją pracą, zrób zdjęcie i prześlij je do mnie mnie na adres margarytka75@vp.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...