niedziela, 23 sierpnia 2015

Z serii „coś na zimę”: Ostry sos paprykowy (z pieczonej papryki)

Jak co roku w sierpniu spędziłam tydzień w Radomiu u teściowej i przywiozłam sobie piękną paprykę. Okolice Radomia to zagłębie, gdzie producentów papryki jest bardzo wielu i gdzie odbywają się targi paprykowe. My już na targi nie jeździmy, ale od razu do producenta. W tym roku umówiwszy się wcześniej dotarliśmy akurat w momencie, gdy gospodarz przyniósł z tunelu świeżo zerwaną paprykę. To lubię – warzywa prosto z krzaka. Piękna, dorodna, jędrna i tania (2 i 3 zł/kg, podczas gdy u mnie na targu 5 zł/kg). 15 kg kolorowych strąków stosunkowo łatwo zagospodarowałam. Trochę zamroziłam, trochę zapakowałam w słoiczki, część przeznaczyłam na pyszną kremową zupę, część na sałatkę, część na lutenicę, a 3 kg zamieniłam w pyszny, ostry sos paprykowy. Robiłam go od początku do końca samodzielnie, zdając się na własne doświadczenie i smak.
Sos jest bardzo ostry, lekko słodki i bardzo smaczny. Jeśli ma być łagodniejszy, to wystarczy zrezygnować z ostrej papryki. Ma cudowny, głęboki kolor, bo użyłam mocno dojrzałej czerwonej papryki. Nie dawałam za wiele czosnku, bo za nim nie przepadam, ale jeśli ktoś lubi, może dać go dwa razy więcej. W moim sosie nie jest pawie wyczuwalny, ale świetnie dopełnia całości.
Dodałam do niego ubiegłoroczną passatę, bowiem zostało mi kilka słoiczków, ale jeśli nie posiadacie, można wykorzystać koncentrat pomidorowy albo przygotować sobie wcześniej domową passatę. 
Sos można wykorzystać jako dodatek do kanapek, do makaronu, pulpetów itp. 



Składniki na 9 słoiczków po 300 ml (około 2,7 l gotowego sosu):

3,5 kg czerwonej, mocno dojrzałej papryki (waga przed obraniem)
350 g cebuli (2 duże sztuki)
5 dużych ząbków czosnku (można dać więcej)
1 - 5 małych ostrych czerwonych papryczek bez pestek (ja dałam 5 i sos jest bardzo ostry)
400 ml passaty albo 250 g koncentratu pomidorowego
60 ml (4 łyżki) oleju rzepakowego
100 ml octu spirytusowego 10 %
150 g (2/3 szklanki) cukru
1 pełna łyżka płynnego miodu (dałam lipowy ale możne być inny)
2 liście laurowe
3 – 4 kulki ziela angielskiego
20 g (1 łyżka) soli
5 g (1 czubata łyżeczka) czarnego mielonego pieprzu


Paprykę umyć i pozbawić gniazd nasiennych, cebulę i czosnek obrać. Paprykę pokroić na kawałki, a cebulę w kostkę. Na blaszce do pieczenia ułożyć paprykę (słodką i ostrą), wrzucić ząbki czosnku, ziele angielskie i liście laurowe. Blaszkę przykryć folią aluminiową (niezbyt szczelnie) i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (u mnie góra - dół). Piec 30 minut, ściągnąć folię i piec jeszcze przez 10 -15 minut. Papryka powinna być miękka. Wyciągnąć ziele angielskie i liście laurowe.
W czasie, gdy papryka się piecze, to w dużym rondlu, garnku albo głębokiej dużej patelni rozgrzać olej, wrzucić pokrojoną cebulę i delikatnie ją podsmażyć – powinna się tylko lekko przyrumienić.
Gdy papryka się upiecze, zemleć ją (razem z podsmażoną wcześniej cebulą i upieczonym czosnkiem) przez maszynkę na najdrobniejszych oczkach - ja użyłam sitka do maku. Całość pulpy przełożyć do garnka (tego, w którym smażyła się cebula), dodać passatę albo przecier, wyciągnięte wcześniej liście laurowe i ziele angielskie, wlać ocet, dodać cukier, miód, sól gotować około 20 – 30 minut często mieszając, aż do uzyskania pożądanej konsystencji. (Uwaga! Trzeba mieszać, bo sos strzela i chwilę nie przypilnowany może zapaskudzić pół kuchni). Wsypać świeżo mielony pieprz, usunąć liście laurowe i kulki ziela angielskiego. Wymieszać i skosztować, ewentualnie doprawić do własnego smaku solą, cukrem czy octem. Dla mnie podane proporcje okazały się idealne. Początkowo dałam tylko ½ łyżki soli i mniej cukru, ale musiałam dosypać i proporcję podaję takie, jakie zastosowałam w swoim sosie. 
Gotowy gorący sos przelać do wyparzonych słoiczków (ja wyparzam słoiki i nakrętki w piekarniku nagrzanym do 125 stopni przez około 15 minut), zakręcić. Ustawić na blaszce, wstawić do piekarnika nagrzanego do 120 stopni i pasteryzować około 25 minut. Wyciągnąć na ściereczkę, przykryć ręcznikiem i zostawić do całkowitego wystudzenia (u mnie stały przykryte całą noc).
Można też pasteryzować na mokro – słoiki wstawić do garnka wyłożonego ściereczką, wlać wodę (jeśli sos gorący, to woda też musi być gorąca) do ¾ wysokości słoiczków i od chwili zagotowania pasteryzować około 15 minut. Mnie było wygodniej wstawić do piekarnika, bo słoiczki szerokie, niskie i w garnku musiałabym pasteryzować na kilka razy. 



22 komentarze:

  1. Nie wiem, czy to ten sam sos, ale jeżeli jest taki, jaki niedawno jadłam, to jest pyszny.Niestety nie mam przepisu. Być może to ta sama receptura. Jest on na liście produktów niezbędnych w mojej piwnicy na zimę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten sos powstał w piątek. Nie korzystałam z żadnej receptury, zrobiłam go od początku do końca po swojemu. Choć jak znam życie, to te sosy mają podobny skład, choć może w innych proporcjach.
      Ale wyszedł przepyszny :-)

      Usuń
    2. Podobno do posmarowania na pizzę przed pieczeniem jest pyszny. Jeśli sama go wymyśliłaś, to gratuluję.

      Usuń
    3. O widzisz, to jest myśl, o pizzy nie pomyślałam :-) Tak, sos wyszedł całkiem spod mojej ręki, na niczym się nie wzorowałam. Ale wiesz, gdy wie się, jak zrobić ajvar, to potem już intuicyjnie się wie, co trzeba dodać do takiego sosu, tylko proporcje wystarczy dopasować do własnego smaku.

      Usuń
  2. Zabójcze fotki- zwłaszcza ostatnia, można zalizać ekran i paść ze zmęczenia języka. Próbowałam paluchem zgarnąć z tej fajnej łyżki ale nijak nie mogę. I sprawa jest taka, że musi trza se zrobić, bo ni ma wyjścia. Lubię takie rzeczy, oj lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ino uważaj, żeby Ci ten język nie odpadł, bo sos pieruńsko ostry :-) No coś Ty? Nie możesz sobie łyżeczki chwycić? Nie może być :-)
      A sos zrób koniecznie. Trochę zabawy z nim jest, ale zdecydowanie warto.

      Usuń
  3. Ale cudeńko. Kiedyś zrobiłam zupę krem z pieczonej papryki, i była boskaaa, teraz czas na Twój sos :) Dzięki za przepis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem z papryki już czeka w kolejce do publikacji. Uwielbiam wszystko, co paprykowe, a że chwilowo mam dużo papryki, to zamieniam ją w pyszne rzeczy :-)

      Usuń
  4. Też znam przepis na taki sosik, teraz z głowy nie pamiętam czy proporcje są takie same, ale składniki się zgadzają. Niewątpliwie jest pyszny i też mam go na liście do zrobienia ale czy ja znajdę czas? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że proporcje pewnie inne, ale to nie ma znaczenia, ważne, żeby smakował.
      Zawsze mówię, że chcieć to móc :-)

      Usuń
  5. Zrobię taki sos , ale dodam na końcu Żelfixu 3:1 znanej firmy,a dlaczego bo zrobiłam ketchup z gęstego przecieru pomidorowego,z przyprawami i dodałam właśnie Żelfixu 3:1 bo tak było w przepisie/zawiera pektynę/ i jest super, taki zawiesisty jak mój ulubiony z firmy Kotl. Firma produkująca Żelfix podaje że można go użyć właśnie do przetworów z pomidorów, papryki a więc również do różnej maści sosów paprykowo-pomidorowych.No cóż zobaczymy,bo robiłam w poprzednim roku sosy warzywno-pomidorowe do makaronów,pizzy itp... i coś mi w nich brakowało,chyba tego zespolenia wywołanego przez pektynę,to tyle moich przemyśleń.A twój sos Margarytko jest apetyczny:)
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można i tak, choć ja osobiście nie widzę potrzeby dodawania zagęstników do tego rodzaju sosów. Niestety żelfixy oprócz pektyny zawierają jeszcze konserwant, a to już mi potrzebne nie jest, bo sól, cukier i kwas z pomidorów wystarczająco konserwują. To chyba lepiej dać czystą pektynę. Nie po to bawię się w domowe przetwory, aby dodawać do przetworów kwas sorbowy.
      No, ale jeśli Ci tak pasuje, to ja tam się nie wtrącam :-) Każdy robi jak lubi. Nie jestem przeciwniczką Żelfixów, ale w tym przypadku po prostu nie widzę sensu stosowania.

      Usuń
  6. Do tej pory sosy nie żelfiksowałam, też nie lubię niezdrowych konserwantów.Tak mi przyszło przy okazji tego ketchupu,bo robię go pierwszy raz w ten sposób.I myślałam że tam jest tylko pektyna ale niestety kwas sorbowy też i mój zapał na dodanie żelfixu opadł.Masz racje ! Po co się truć,we wszystkim te konserwanty...Dzięki za uświadomienie:)
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto pogadać, bo człowiek wtedy zwraca uwagę na coś, co mu umknęło. Jeśli chcesz żelować, to zdecydowanie warto zaopatrzyć się w naturalną czystą pektynę.

      Usuń
  7. A miód w którym momencie trzeba dodać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Razem z cukrem i przyprawami.

      Usuń
    2. Robię sos paprykowy od kilku lat, ale lubię eksperymentować z przepisami, więc tym razem wykorzystam Twój przepis :) Bardzo klarownie opisane czynności :) Pędzę do kuchni :)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że będzie smakował :-) Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Zrobiłam ostatnio na spróbowanie i wyszedł fenomenalny :) Myślę, że przepis zagości u mnie w domu na stałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że przepis się przydał. U nas też się sprawdził.

      Usuń

Spodobał Ci się przepis? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, dodaj G+.
Ugotowałaś/eś albo upiekłaś/eś coś z przepisu znalezionego na moim blogu? Podziel się swoją pracą, zrób zdjęcie i prześlij je do mnie mnie na adres margarytka75@vp.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...