środa, 12 kwietnia 2017

Pilaw z warzywami

Pilawy ostatnio dosyć często goszczą na naszym stole, są świetnym dodatkiem do mięs i ryb, ale równie dobrze sprawdzają się jako samodzielny obiad albo kolacja. Robi się je szybko, a są pyszne, zdrowe i sycące. Pięknie pachną i cieszą oczy, a potem rozpieszczają kubki smakowe. I co najważniejsze - świetnie smakują również na zimno.
Można wykorzystać do nich swoje ulubione warzywa i przyprawy, no i za każdym razem mieć inne danie. Na blogu jest już pilaw z morelami – równie pyszny i aromatyczny jak ten dzisiejszy. Do pilawów używam albo ryżu basmati albo kaszy bulgur – w obu wersjach smakuje doskonale. 
 


Składniki na 4 porcje jako dodatek do mięsa albo 2 – 3 porcje obiadowe:

200 g opłukanego ryżu basmati (ten gatunek ryżu jest najlepszy do tej potrawy) albo kaszy bulgur
400 - 450 ml bulionu albo wody – dałam domowy bulion warzywny
1 duża czerwona cebula
kawałek białej części pora (około 5 cm)
1 duża marchewka
½ małej zielonej cukinii
1 mała puszka kukurydzy (około 200 ml)
½ szklanki zielonego mrożonego groszku
½ łyżeczki mielonego kardamonu
½ łyżeczki mielonej kolendry
½ łyżeczki mielonego kminu rzymskiego (cuminu)
1 płaska łyżeczka kurkumy
½ łyżeczki soli
¼ łyżeczki pieprzu
szczypta chili
1 czubata łyżka masła klarowanego albo 2 -3 łyżki oleju, ale masło daje lepszy smak


Pilaw z warzywami - przygotowanie:

Cebulę i por pokroić w drobną kostkę. Marchewkę i cukinię zetrzeć na tarce na grubych oczkach albo bardzo drobno pokroić (w tak zwane julienne). W głębokim rondlu rozgrzać masło, wrzucić pokrojoną cebulę i delikatnie ją zeszklić, dodać por i smażyć razem 2 minuty. Wsypać marchew i cukinię, wrzucić mrożony groszek i dusić razem kolejne 3 – 4 minuty, aż warzywa stracą jędrność. Wsypać ryż i przyprawy, wymieszać i krótko przesmażyć wszystko razem. Wlać bulion, wymieszać, przykryć i gotować na bardzo małym ogniu, aż ryż wchłonie płyn i będzie miękki – trwa to około 15 - 20 minut - ja dodałam 400 ml bulionu, bo nie lubię, gdy ryż jest rozgotowany, wolę wersję al dente. Nie mieszać w czasie gotowania.
Gdy ryż będzie gotowy wyłączyć gaz, dorzucić odcedzoną kukurydzę i przemieszać całość widelcem. Przykryć garnek i zostawić na 2 – 3 minuty.
Podawać jako dodatek do mięsa albo samodzielne danie. U mnie w tercecie z grillowaną piersią kurczaka i sałatą. 
 



niedziela, 2 kwietnia 2017

„Polędwiczki” z indyka w sosie porowym z musztardą, miodem i estragonem

Proste i szybkie danie, a przy tym bardzo smaczne i takie trochę niecodzienne. Przygotowanie samego mięsa i sosu to jakieś 20 -25 minut, więc tak naprawdę obiad można mieć w pół godziny.
Kupiłam w piątek „polędwiczki” z indyka (Paulina daruj, ale ja nigdy nie wiem, jak nazwać te kawałki filetów, więc posługuję się nazwą sklepową) i zastanawiałam się co z nimi zrobić. Szybki przegląd lodówki - znalazłam dwa nieduże pory i postanowiłam je wykorzystać.
Wyszło bardzo smacznie, więc z przyjemnością dzielę się przepisem. 
 

Składniki na 4 porcje:

2 duże „polędwiczki” z indyka – około 600 g
1 duża cebula
1 duży albo dwa małe pory
1 łyżka musztardy sarepskiej (może być inna, ale dosyć ostra)
1 łyżeczka płynnego miodu (użyłam lawendowego, ale może być każdy inny)
½ łyżeczki estragonu suszonego albo kilka listków świeżego
sól, pieprz
słodka czerwona papryka
chili w proszku
2 łyżki klarowanego masła
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżka kwaśnej śmietany (użyłam 12%, bo tylko taką miałam w domu, ale może być 18%)



Polędwiczki” z indyka w sosie porowym z musztardą, miodem i estragonem - przygotowanie:
 
Cebulę i por pokroić w drobną kostkę.
Mięso opłukać, osuszyć i pokroić po skosie na grube plastry. Oprószyć solą, pieprzem, słodką czerwoną papryką. Obtoczyć w mące. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę masła klarowanego, włożyć kawałki mięsa i obsmażyć na złoto na mocnym ogniu. Mięso przełożyć do rondla, a na patelnię włożyć drugą łyżkę masła, wrzucić cebulę i delikatnie ją podsmażyć, dodać por i dusić 2 – 3 minuty. Dołożyć łyżkę musztardy i łyżeczkę miodu, wsypać ½ łyżeczki soli, ½ łyżeczki pieprzu i szczyptę chili. Wymieszać, wlać 1 szklankę wrzącej wody (można użyć bulionu domowego jeśli mamy), wsypać estragon, całość zagotować i przelać do rondla z mięsem. Dusić razem 10 minut. Dodać łyżkę śmietany (wcześniej dobrze ją zahartować odrobiną gorącego sosu, żeby się nie zwarzyła). Wymieszać  i gotowe. Spróbować i ewentualnie doprawić do własnego smaku solą czy pieprzem.
Ja podałam z plackami ziemniaczano – dyniowymi, gotowaną marchewką i surówką z młodej kapusty



 

środa, 22 marca 2017

Fasolówka / zupa fasolowa

Nie gotowałam zupy fasolowej chyba 10 lat albo i więcej… ale tak ostatnio za mną chodziła, że w końcu kupiłam ziarna fasoli, wędzone żeberka, kiełbasę i ugotowałam.
Taką fasolówkę gotowała i gotuje moja mama, więc mój przepis jest maminy, czyli prosty i bez fajerwerków, ale dla mnie to najsmaczniejsza fasolówka – bez zasmażki, bez dużej ilości przypraw. Fasola, warzywa i mięso robią swoją robotę, a wszystko elegancko wykańcza roztarty w dłoniach majeranek, który ja osobiście uwielbiam. Gęsta, sycąca, dosyć ostra, idealna zupa fasolowa na obiad w deszczowy, chłodny dzień. Kiedyś za nią nie przepadałam, ale smaki się zmieniają i od dziś będę gotowała ją częściej.
 

Składniki na 4 – 5 porcji:

200 g drobnej fasoli
1 nieduże wędzone żeberko (około 200 g)
2 średnie marchewki
1 pietruszka
½ małego selera
kawałek pora (około 5 cm)
4 – 5 średnich ziemniaków
2 liście laurowe
3 ziarna ziela angielskiego
10 -12 ziaren czarnego pieprzu
1 duża cebula
150 g dowolnej podwędzanej kiełbasy
1 łyżka smalcu albo klarowanego masła
sól, pieprz, chili
majeranek 
 

Fasolówka / zupa fasolowa - przygotowanie:

Fasolę opłukać, przebrać, zalać wodą i zostawić na noc do namoczenia (u mnie moczyła się około 15 godzin). Warzywa obrać, pokroić w kostkę. Fasolę odcedzić, przełożyć do garnka, włożyć wędzone żeberka, dodać pokrojony por, marchewkę, seler i pietruszkę (ja pietruszkę i seler wkładam w całości), wlać ok. 2 litry wody, wrzucić liście laurowe, ziele angielskie, pieprz ziarnisty, wsypać około 1,5 małej łyżeczki soli. Doprowadzić do wrzenia i gotować około godziny, aż fasola będzie prawie miękka, a następnie dodać pokrojone w kostkę ziemniaki.
Cebulę pokroić w kostkę, a kiełbasę w półplasterki. Na patelni rozgrzać smalec albo masło, wrzucić pokrojoną w kostkę cebulę i zeszklić, dodać pokrojoną kiełbasę i smażyć do lekkiego zrumienienia. Gdy ziemniaki będą prawie miękkie, do garnka przełożyć kiełbasę z cebulą (na patelnię wlać trochę płynu z garnka, żeby „ściągnąć” smaki). Gotować jeszcze chwilę, doprawić do smaku świeżo zmielonym pieprzem, szczyptą chili i jeśli trzeba solą. Można wsypać pół łyżeczki cukru, który fajnie podkręci smak zupy. Wsypać roztarty w dłoniach majeranek – ilość wg własnego smaku i uznania i wyłączyć (zupa nie powinna się gotować z majerankiem).
Ja nie robię do zupy zasmażki, bo nie lubię zaciąganych zup, ale jeśli ktoś lubi, to nie widzę przeszkód. Aby zupa była gęściejsza można zmiksować ugotowaną pietruszkę, seler i trochę ziaren fasoli i dodać zupy. 


 

poniedziałek, 20 marca 2017

Chlebek z ziaren i bakalii bez mąki i drożdży

Poprzedni weekend spędziliśmy na zlocie Dolnośląskiego Towarzystwa Miłośników Zabytków, do którego razem z Zielonookim od jakiegoś czasu należymy. Jako, że zlot trwał 3 dni i każdy z nas coś szykował, to można było skosztować różnych fajnych potraw. Mnie urzekł likier zwany „Czarną Wdową”, który przygotował Radek (przepis mam, nie zawaham się wykorzystać i za jakiś czas się nim podzielić) i chlebek z ziaren, który przywieźli Jola i Bernard. Od razu o przepis poprosiłam i wróciwszy do domu upiekłam zgodnie z przepisem egzemplarz numer jeden, ale że okazał się dla mnie odrobinę za słony, to kolejną wersję nieco zmieniłam. Dorzuciłam też od siebie morele i żurawinę, a zmniejszyłam ilość śliwek, dosypałam też nieco ziaren chia i łyżeczkę łuski gryczanej, no i dodałam łyżeczkę miodu osiągając efekt doskonały (oczywiście dla mnie doskonały).
Składniki można sobie mieszać, ważne, aby mniej więcej ilościowo się zgadzało, aby konsystencja była odpowiednia. Chlebek doskonale się kroi na cienkie kromki, prawie się nie kruszy i długo zachowuje świeżość. Świetne smakuje z samym masłem czy z dżemem, ale idealnie nadaje się jako baza do kanapki z szynką, serem czy jako „ciasteczko” do kawy. Ot, taki uniwersalny.
Robi się go naprawdę bardzo szybko, wystarczy dokładnie wymieszać składniki i uzbroić się w odrobinę cierpliwości, bo po wymieszaniu musi swoje odstać.
Ziarna można częściowo zmiksować, ale uważam, że cały urok tego chlebka właśnie w chrupiących ziarenkach. Nie jest tani, ale wart jest każdej złotówki, bo oprócz tego, że pyszny, to również zdrowy, pełen błonnika i składników odżywczych.
Do przygotowania trzeba zaopatrzyć się w niewielką keksówkę silikonową- moja ma ma wymiary 20 x 10 x 6 cm i jest idealna na porcję z tego przepisu. Nie piekłam w metalowej, więc nie mam pojęcia jak będzie w wyciąganiem chlebka po upieczeniu (jeśli ktoś przetestuje to będę wdzięczna za info – ja bym po prostu posmarowała foremkę masłem i od razu po upieczeniu wyciągnęła na kratkę).
Przepis podaję po moich modyfikacjach. 
 


Składniki na 1 mały chlebek (keksówka 20 x 10 x 6 cm):

250 g ziaren słonecznika
80 g wyłuskanych pestek dyni
70 g ziaren sezamu
100 g ziaren siemienia lnianego (u mnie 50 g zwykłego i 50 g złotego)
20 orzechów nerkowca
4 suszone śliwki
4 suszone morele
garść suszonej żurawiny (można zamienić na rodzynki)
2 łyżki nasion chia
1 łyżeczka mielonej łuski gryczanej albo ostropestu (można pominąć)
1 łyżeczka soli (w oryginale 1,5 łyżeczki, ale dla mnie to za dużo)
1 łyżeczka płynnego miodu (dałam lawendowy)
50 ml oliwy albo oleju (u mnie olej z pestek winogron)
4 duże jaja



Chlebek z ziaren i bakalii bez mąki i drożdży - przygotowanie:

Śliwki i morele pokroić na mniejsze kawałki. Wszystkie ziarna wymieszać z solą, dodać bakalie i razem z oliwą, miodem i jajkami wrzucić do misy robota, zmiksować do połączenia składników. Jeśli nie dysponujecie robotem, to jajka roztrzepać z olejem, wsypać wszystkie ziarna i bakalie i wymieszać łyżką do połączenia składników.
Przełożyć do keksówki, może być pełna, bo chlebek prawie nie rośnie. Odstawić na 2 godziny, aby ziarna wciągnęły płyny. Piekarnik nagrzać do 160 stopni – u mnie termoobieg, wstawić foremkę do piekarnika i piec 60 minut. Wyciągnąć chlebek z piekarnika, przełożyć na kratkę i zostawić do wystygnięcia. 



 

niedziela, 19 marca 2017

Wołowina szarpana, wolnogotowana w ciemnym piwie / pulled beef


Wolnowar to jeden z moich ulubionych garnków do przygotowywania rosołu, pieczonych mięs i gulaszy wszelkiej maści. Mięso jest cudownie miękkie, soczyste i bardzo smaczne. Tym razem przygotowałam wolno duszoną wołowinę, którą można wykorzystać nie tylko jako danie obiadowe, ale również jako wypełnienie burgera, tortilli czy panini.
Wołowinę obsmażyłam, a potem dusiłam przez 12 godzin, z cebulą, liśćmi laurowymi i ciemnym piwem – wyszła przepyszna. Oczywiście marynatę można przygotować wg własnego smaku i uznania, a zamiast wolnowaru użyć piekarnika.  Ja wstawiam wolnowar na noc, a rano mam gotowe danie.
 

Składniki na 4 - 6 porcji:
1 kg wołowiny (u mnie ładny kawałek z udźca)
3 duże cebule
200 ml ciemnego piwa (dowolnego)
2 liście laurowe
1 łyżka klarowanego masła

Marynata do mięsa:
1 łyżka sosu worcester
1 łyżka oleju
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżeczka cukru trzcinowego
2 łyżeczki mielonej słodkiej czerwonej papryki
½ łyżeczki mielonej kolendry
½ łyżeczki mielonego kardamonu
szczypta chili (u mnie podwójna, bo lubimy ostrzejsze smaki)


Wołowina szarpana, wolnogotowana w ciemnym piwie - przygotowanie:
Wszystkie składniki marynaty wymieszać w miseczce, natrzeć nią mięso, włożyć do miski, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na 12 - 18 godzin.
Mięso wyciągnąć z lodówki mniej więcej godzinę przed przygotowaniem, aby ogrzało się do temperatury pokojowej. Cebulę obrać i pokroić w ćwierć talarki. W rondlu albo na głębokiej patelni rozgrzać łyżkę klarowanego masła, włożyć mięso i na mocnym ogniu obsmażyć do zrumienienia. Dodać pokrojoną cebulę i podsmażyć ją na złoto. Mięso przełożyć do wolnowaru, a do cebuli wrzucić liście laurowe, wsypać ½ łyżeczki soli, szczyptę pieprzu i szczyptę chili, chwilę podsmażyć, wlać piwo, doprowadzić do wrzenia i całość przelać do mięsa. Przykryć, ustawić wolnowar na low i dusić 12 -14 godzin.
Mięso z pomocą dwóch widelców poszarpać, wymieszać z powstałym sosem (sos wcześniej spróbować i jeśli trzeba doprawić odrobiną soli czy pieprzu – u mnie wyszło idealnie, niczego nie dosypywałam). Podawać z ulubionymi dodatkami.

W przypadku braku wolnowaru można wołowinę przygotować w piekarniku, ustawiając temperaturę na 90 - 100 stopni i wykorzystując naczynie żaroodporne albo żeliwny garnek (w piekarniku wystarczy 8 - 10 godzin).




niedziela, 19 lutego 2017

Pasztet drobiowo – wołowy z żurawiną (bez wątróbki)

Ostatnio mam wyjątkową „fazę” na rosoły, więc gotuję je często. A że mięsa z rosołu zjadamy niewiele, to jakoś trzeba je zagospodarować. No, ale ileż można robić pierogi czy krokiety albo paszteciki? W zamrażarce miałam już sporo gotowanego mięsa, więc trzeba było wymyślić coś innego, a przy tym  smacznego. Wykombinowałam pasztet, bazując na przepisie na pasztet domowy mojej mamy. Dorzuciłam 100 g żurawiny namoczonej w koniaku i wyszło naprawdę świetnie. W moim osiedlowym sklepie nie było wątróbki, a prawdę powiedziawszy nie chciało mi się nigdzie dalej gonić, więc z niej zrezygnowałam, ale oczywiście jeśli ktoś chce, może dorzucić około 200 g podsmażonej wątróbki.
Pasztet wychodzi kremowy i puszysty, mnie smakuje bardzo.  
 

Składniki na foremkę o wymiarach 36 x 12 cm (mierzone na górze foremki):

1,5 kg mieszanego mięsa z rosołu (u mnie kurczak, kaczka, indyk, gęś, wołowina) – waga ugotowanego mięsa
½ szklanki bułki tartej
2 łyżki kaszy manny
3 duże jajka
1 szklanka rosołu (ja użyłam świeżo ugotowanego, ostudzonego – dodałam razem z tłuszczem, który zebrałam z góry)
½ łyżeczki gałki muszkatołowej
1 płaska łyżeczka soli
1 płaska łyżeczka pieprzu
2 łyżki majeranu
100 g suszonej żurawiny
100 ml koniaku albo brandy (można zrezygnować z alkoholu, ale on nadaje fajnego smaku)


Pasztet drobiowo – wołowy z żurawiną (bez wątróbki) - przygotowanie:
 
Żurawinę zalać koniakiem i zostawiać, aby się „opiła”. Mięso zemleć dokładnie na gładką masę w malakserze albo przepuścić trzykrotnie przez maszynkę do mielenia mięsa na drobnym sicie (ja osobiście mielę w maszynce). Do zmielonej masy dodać ½ szklanki bułki tartej i 2 łyżki kaszy manny, wbić 3 całe* jajka, wsypać ½ łyżeczki startej gałki muszkatołowej, 1 płaską łyżeczkę zmielonego czarnego pieprzu, 1 płaską łyżeczkę soli, 2 łyżki majeranku (roztartego w dłoniach), dodać namoczoną żurawinę razem z koniakiem i 1 szklankę rosołu. Masę dokładnie wyrobić, jeśli będzie za sucha dodać jeszcze trochę wywaru, a jeśli wyda się zbyt wilgotna wsypać jeszcze 1 łyżkę kaszy manny. Masa powinna być wilgotna, ale nie luźna.
Foremkę wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. Przełożyć do niej masę (po trochu) ubijając dłonią. Foremka będzie prawie pełna, ale pasztet nie rośnie, więc nie ma obawy, że z foremki wypłynie. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni (u mnie góra - dół) i piec około 70 minut. Pasztet jest upieczony, gdy odchodzi od brzegów foremki.
Można też masę przełożyć do średniej wielkości tortownicy i piec około 60 minut.
Pasztet drobiowo – wołowy z żurawiną po upieczeniu można zamrozić i przechowywać do 3 miesięcy w zamrażarce albo podzielić się z rodziną czy przyjaciółmi.

*Jeśli chcecie uzyskać bardziej puszysty pasztet, to do masy trzeba dodać same żółtka, a białka ubić na pianę i dodać ją do masy pod sam koniec wyrabiania i delikatnie wymieszać szpatułką. 




 

sobota, 11 lutego 2017

Boczek z patelni duszony w cebuli


Odkąd pamiętam taki boczek robił zawsze w domu mój tata i ten przepis jest właśnie od niego. Cała rodzina zawsze się tym boczkiem zajada, z wyjątkiem mnie, bo ja boczku nie lubię. No takie dziwadło ze mnie, ale cóż poradzę, że nie lubię? Inne pieczone czy duszone mięsa chętnie jem, ale z boczkiem się nie zaprzyjaźniłam. Ale czego nie robi się dla męża. Zielonooki lubi, więc niech od czasu do czasu ma.
Przepis na boczek z patelni duszony w cebuli jest bardzo prosty, nie wymaga wielkiego wysiłku, a samo mięso jest przyprawione tylko solą, pieprzem i odrobiną słodkiej papryki. Przy okazji boczku powstaje też smarowidło do chleba z podsmażonej cebuli – naprawdę jest niezłe.
Ilość boczku w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia. Czy będzie go 700 g czy 1500 g, to sposób przygotowania jest taki sam. 

 

Składniki:
1 kg boczku bez skóry (u mnie było ciut więcej, około 1,2 kg) – można wybrać chudszy albo tłuściejszy – wszystko wg upodobań
3 średniej wielkości cebule
1 pełna łyżka smalcu
sól, pieprzem
słodka czerwona papryka
250 ml wody



Boczek z patelni duszony w cebuli - przygotowanie:
 
Boczek umyć i osuszyć (papierowe ręczniki sprawdzają się świetnie). Jeśli jest w całości, to można pokroić w mniejsze kawałki, będzie łatwiej obracać na patelni (ja przekroiłam na pół). Każdy kawałek dobrze posolić i popieprzyć. Zostawić na 2 – 3 godziny, aby mięso przeszło przyprawami.
Cebule obrać i pokroić w ćwierć plasterki.
Na głębokiej patelni albo w rondlu (z pokrywką) rozgrzać łyżkę smalcu, włożyć boczek i z obu stron obsmażyć na mocnym ogniu do ładnego zrumienienia. Dołożyć cebulę, podsmażyć ją na złoto. Jeśli mamy na patelni mało miejsca, to na czas podsmażania cebuli, boczek można przełożyć na talerz. Całość oprószyć słodką czerwoną papryką. Wlać tyle wody, aby wystarczyło na godzinę duszenia – u mnie to było 250 ml. Przykryć i na wolnym ogniu dusić przed godzinę – uzupełnić płyn jeśli zbyt szybko odparuje, ale na końcu duszenia powinien prawie całkiem odparować.
Usmażony boczek przełożyć na talerz, a cebulę z tłuszczem do miseczki. Zostawić do wystygnięcia, a potem wstawić do lodówki. 



 

niedziela, 5 lutego 2017

Rosół drobiowo - wołowy z wolnowaru podany z pierożkami z mięsem

Z wolnowarem zaprzyjaźniłam się już dawno temu, mięsa, zupy i wszelkie dania jednogarnkowe wychodzą naprawdę świetnie. A rosół nie ma sobie równych. Co prawda mój wolnowar jest mały, ma 3,5 litra i rosołu wiele z niego nie mam – około 1,5 litra, to i tak uważam, że warto wrzucić wieczorem wszystkie składniki, włączyć urządzenie i spokojnie iść spać, aby rankiem cieszyć się cudownym aromatem i smakiem rosołu. 10 - 12 godzin to dobry czas, czasem zdarzy mi się przeciągnąć, ale to w niczym nie przeszkadza. Mięso z takiego rosołu nie jest suche, więc robiąc farsz do pierogów dolałam tylko odrobinę rosołu.
Kiedyś byłam fanką rosołu drobiowego, delikatnego, chudego, jasnego i bez cebuli, ale podobnie, jak wielu z Was przekonałam się, że z biegiem lat smaki się zmieniają i to, czego wcześniej nie jadłam, dziś z przyjemnością przygotowuję i jem. I tak właśnie jest z rosołem. Jedno co się nie zmieniło, to to, że nadal ściągam większość skóry (szczególnie z kaczki i gęsi), bo ilość tłuszczu obecnego w mięsie jest i tak wystarczająca, a po wystygnięciu i tak jeszcze ściągam warstwę tłuszczu z góry rosołu. Sól można dodać od razu albo na końcu – prawdę powiedziawszy nie widzę żadnej różnicy w smaku samego rosołu, bo próbowałam obu opcji. Jednak już smak mięsa jest inny i dlatego ja osobiście trochę solę na początku, bo inaczej mięso po ugotowaniu jest jałowe.
Z około 500 g mięsa z rosołu, 2 marchewek, 1 pietruszki i kawałka selera przygotowałam farsz do pierogów. Wyszło mi około 100 malutkich pierogów, wycinanych kółkiem o średnicy 4,5 cm.



Składniki na 1,5 litra rosołu i około 100 malutkich pierożków

Składniki na rosół (na 1,5 litra):

1 udko kurczaka ze skórą
1 udko kacze (u mnie bez skóry)
1 skrzydło z indyka (u mnie bez skóry)
1 szyjka gęsia (u mnie bez skóry)
250 g wołowiny (u mnie pręga)
3 średniej wielkości marchewki
1 duża pietruszka
½ dużego selera
kawałek pora (u mnie około 10 cm)
1 liść kapusty (włoska albo zwykła biała)
natka pietruszki, selera i gałązka lubczyku (można dać więcej, ja za lubczykiem nie przepadam)
1 mocno opalona cebula
około 10 ziaren czarnego pieprzu
sól i pieprz do smaku


Składniki na pierożki (około 100 sztuk):

Ciasto:
350 g mąki pszennej poznańskiej typ 500
250 ml wrzącego mleka albo wody
1 łyżeczka miękkiego świeżego masła (nie margaryny, to już lepiej olej)
½ łyżeczki soli

Farsz:
500 g mięsa z rosołu
warzywa z rosołu (2 marchewki, 1 pietruszka, kawałek selera)
około 100 ml rosołu
sól, pieprz, chili, majeranek



Rosół drobiowo - wołowy z wolnowaru podany z pierożkami z mięsem - przygotowanie:

Mięso opłukać, warzywa obrać i pokroić na mniejsze kawałki (ale niezbyt drobno, bo rosół nie będzie klarowny). Na spód wolnowaru (ja to robię wieczorem) włożyć mięso, potem warzywa, wrzucić ziarna pieprzu i dodać 1 łyżeczkę soli, zalać zimną wodą (mnie wchodzi około 1,5 litra wody) i ustawić w opcji low. Gotować 12 godzin. Rosół przecedzić, zostawić do wystygnięcia (po wystygnięciu można ściągnąć warstwę tłuszczu).
Mięso oddzielić od kości i razem z warzywami (nie wszystkimi) zemleć. Doprawić do smaku solą, pieprzem, chili i majerankiem – jeśli jest suche, dolać trochę rosołu.
Przygotować ciasto do pierogów. Mąkę wsypać do miski, wymieszać z solą, dodać masło i zalać wrzącym mlekiem albo wodą. Zostawić na 2 – 3 minuty, aby mąka się zaparzyła. Wyrobić gładkie elastyczne ciasto (ja to robię w robocie, ale jeśli robicie ręcznie, to trzeba poczekać, aż mleko bądź woda przestygną na tyle, aby się nie poparzyć). Im dłużej ciasto wyrabiane, tym więcej glutenu się uwalnia i jest bardziej elastyczne i miękkie. Przygotowane ciasto włożyć do woreczka i zostawić na kilka minut, aby „odpoczęło”, następnie podzielić na dwie części, jedną zostawić w woreczku, a drugą rozwałkować (grubość ciasta tak jak lubicie, u mnie dosyć cienkie). Literatką albo foremką do ciastek wyciąć niewielkie kółka (u mnie średnica 4,5 cm). Na każdy krążek nałożyć po około ½ łyżeczki farszu i dobrze zlepić brzegi. Gotowe pierogi wrzucić na wrzącą, osoloną wodę i od chwili wypłynięcia na górę gotować około minuty. Pierogi przełożyć na kilka sekund do miski z bardzo zimną wodą, odcedzić i przełożyć na talerze.
Podawać z gorącym rosołem. 
 


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Makaron z kurczakiem i brokułami w kremowym sosie śmietanowo – serowym

Raz na jakiś czas Zielonooki mówi: „a zrobiłabyś jakieś kluchy z czymś dobrym”. Na początku zupełnie nie czaiłam o co mu chodzi z tymi kluchami, ale z biegiem lat się przyzwyczaiłam, że on na makaron mówi kluchy.  No więc tym razem zmajstrowałam kluchy z kurczakiem, brokułami i sosem śmietanowo – serowym. Danie bardzo smaczne, ale też dosyć mocno kaloryczne, bo i mascarpone i kremówka i pecorino do dietetycznych produktów nie należą. Oczywiście można przygotować to danie z jogurtem i z odrobiną parmezanu, ale smak będzie zupełnie inny.
Jedyny ratunek w tym, że danie jest bardzo sycące i nie da się go zjeść bardzo dużo, choć jest naprawdę pyszne. Przygotowanie całego dania zajmuje około 30 minut. 

 
Składniki na 4 porcje:

600 g filetów z kurczaka
2 średnie cebule
1 brokuł (około 500 g) – można użyć mrożonki
200 ml śmietanki kremówki
100 g serka mascarpone
3 łyżki tartego sera pecorino (można zastąpić grana padano albo parmezanem)
250 - 300 g dowolnego krótkiego makaronu (u mnie castellane, ale może być każdy inny)
sól, pieprz
słodka czerwona papryka, chili
ulubione zioła (u mnie włoskie z młynka Kotanyi – bardzo je lubię i do sosu śmietanowego pasują świetnie)
1 łyżka oleju

do podania: tarty parmezan i mielone płatki chili (można z nich zrezygnować)



Makaron z kurczakiem i brokułami w kremowym sosie śmietanowo – serowym - przygotowanie:
 
W garnku zagotować wodę, wsypać po ½ łyżeczki soli i cukru, do wrzątku wrzucić brokuły i gotować 3 – 4 minuty. Przełożyć do miski z bardzo zimną wodą, a po chwili odcedzić i podzielić na mniejsze kawałki.
Filety z kurczaka oczyścić i pokroić w nieduże kawałki. Wsypać ½ łyżeczki doli, ½ łyżeczki pieprzu i ½ łyżeczki słodkiej czerwonej papryki oraz szczyptę chili, wymieszać. Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę.
Wstawić wodę na makaron, lekko ją posolić. Gdy woda się zagotuje wrzucić makaron i ugotować go al dente (zostawić pół filiżanki wody od gotowania).
W tym samym czasie w dużym rondlu albo głębokiej patelni rozgrzać olej, wrzucić kawałki kurczaka i obsmażyć. Dodać pokrojoną w kostkę cebulę, smażyć razem aż do chwili, gdy cebula i mięso lekko się zrumieni. Wlać ½ szklanki gorącej wody i dusić razem 5 minut. Wlać śmietankę, dodać serek mascarpone i pecorino. Gotować razem 2 – 3 minuty. Doprawić do smaku ziołami i jeśli trzeba to również solą i pieprzem. Dodać brokuły podzielone na nieduże kawałki i ugotowany odcedzony makaron, wymieszać wszystko razem – jeśli trzeba (sos wydaje się za gęsty) można podlać niewielką ilością wody z gotowania makaronu.
Przełożyć na talerze, oprószyć tartym parmezanem i opcjonalnie mielonymi płatkami chili. 


 

sobota, 28 stycznia 2017

Surówka z marchewki – najłatwiejsza z łatwych

Obiad bez warzyw u nas nie przejdzie. Poza przetworzonym szpinakiem jem wszystkie warzywa, Zielonooki nie przepada za kalafiorem i fasolką, ale całą resztę zjada. Więc żeby nudno nie było, to dodatki warzywne staram się zmieniać, choć nie ukrywam, że moją faworytką jest marchewka w różnych odsłonach.
Dzisiaj surówka, którą robię, gdy mam mało czasu albo ewidentnego lenia do gotowania. Jest tak banalna, że zastanawiałam się czy w ogóle jest jakiś sens zamieszczania jej tutaj. Ale pomyślałam, że wiele osób szuka pomysłów na marchewkowe surówki z wielu składników, zapominając o tym, że w prostocie tkwi prawdziwa siła. Zawsze robiłam tę marchewkę ze szczyptą cukru, ale jakiś czas temu dałam odrobinę płynnego miodu lawendowego i była obłędna. Duże znaczenie ma sama jakość marchwi – ja kupuję od rolnika, taką niemytą – pachnie jak kiedyś nasza działkowa i smakuje świetnie. Niewiele jej potrzeba, aby wydobyć z niej całą słodycz. 
Marchew zawiera sporo witaminy A, która rozpuszcza się w tłuszczach, więc dobrze jeść tę surówkę z potrawami zawierającymi tłuszcz, ewentualnie można dodać łyżeczkę oleju. Pamiętam, że w przedszkolu na podwieczorek dostawaliśmy właśnie taką surówkę z marchewki, a dodatkiem do niej była kromka chleba z masłem - do dzisiaj uwielbiam to połączenie. Może i dziwne, ale smakuje naprawdę dobrze. 

 
Składniki na 4 porcje:

500 g marchewki
1 łyżeczka soku z cytryny
½ łyżeczki cukru albo płynnego miodu

Surówka z marchewki - przygotowanie:
Marchewkę zetrzeć na tarce o drobnych oczkach (nie tych klasycznych jarzynowych, ale drobniejszych – to ważne). Dodać sok z cytryny i cukier. Wymieszać, zostawić na 10 minut i gotowe. Banalne, a tak dobre, że mogę jeść samą marchewkę. Odrobina cukru albo miodu wydobywa z marchewki całą słodycz, więc nie warto pomijać tego składnika.



poniedziałek, 23 stycznia 2017

Fuczki czyli łemkowskie placki z kiszonej kapusty

Kuchnia Podkarpacia i Bieszczadów to w dużej mierze kuchnia łemkowska i bojkowska, która zrodziła się z niedostatku. Łemkowie i Bojkowie prowadzili skromne życie, ich głównym pożywieniem były dania mączne i warzywne, które powstawały z tego, co sami uprawiali. Mięsa jadali niewiele, choć hodowali owce i bydło mleczne. U moich łemkowskich dziadków w gospodarstwie były owce, krowy, kury, świnie, ale mięsa jadło się znacznie mniej niż dzisiaj. Na polu rosły ziemniaki, warzywa korzeniowe, kapusta, ogórki. Zawsze były przygotowywane kiszonki, które były podstawą wielu dań. Babcia piekła chleb, robiła masło i twaróg – jedzenia nie brakowało, było skromne ale pyszne.
Jednym z łemkowskich dań są właśnie fuczki – placki przygotowywane z kiszonej kapusty i gęstego ciasta naleśnikowego. Doprawione pieprzem, kminkiem i odrobiną mięty albo cząbrem smakują naprawdę wybornie. Można je przygotować z surowej kiszonej kapusty albo z takiej obgotowanej. Ja osobiście preferuję lekko podgotowaną – takie placki smakują mi bardziej. Ale oczywiście użycie surowej kapusty nie jest zabronione, za to skraca proces przygotowania placków. Ja daję kapusty sporo, aby dobrze było ją czuć. Do przygotowania można użyć samego mleka albo samej wody, ja robię pół na pół.

 

Składniki na 16 średniej wielkości placków (mniej więcej na 3 – 4 porcje):

350 g kiszonej kapusty
1 duża cebula + 1 łyżka masła
1 liść laurowy, 1 ziarno ziela angielskiego
170 g (1 pełna szklanka) mąki owsianej albo pszennej np. wrocławskiej typ 500
125 ml (½ szklanki) mleka
125 ml (½ szklanki) wody
1 duże jajko
½ łyżeczki soli
świeżo mielony pieprz – ilość do smaku, u mnie dosyć sporo
opcjonalnie: 1 łyżka posiekanej świeżej mięty albo ½ łyżeczki suszonego cząbru i ¼ łyżeczki kminku (można z tych przypraw zrezygnować, ale ja lubię, pomagają też w trawieniu)
klarowane masło albo olej do smażenia



Fuczki łemkowskie – przygotowanie:

Kapustę kiszoną posiekać. Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle. Dodać posiekaną kapustę, wrzucić liść laurowy, ziele angielskie, podlać niewielką ilością wody (około 125 ml) i gotować około 30 minut, aż cały płyn odparuje, a kapusta zmięknie. Kapustę przełożyć na sito i odcedzić z ewentualnego nadmiaru wody i zostawić do wystygnięcia. W przypadku użycia surowej kiszonej kapusty, po prostu wymieszać ją z podsmążoną cebulą. 
Jajko roztrzepać, dodać mąkę, mleko, wodę i przyprawy, dokładnie wymieszać do uzyskania konsystencji dosyć gęstego ciasta naleśnikowego. Dodać kapustę kiszoną i wymieszać.
Na patelni rozgrzać masło albo olej, nakładać łyżką porcje ciasta i smażyć na wolnym ogniu po 2 – 3 minuty z każdej strony, aż placki się ładnie zrumienią. Przełożyć na talerz (można odsączyć na papierowym ręczniku) i podawać z kwaśną śmietaną albo jako dodatek do sosów mięsnych czy grzybowych. U mnie w towarzystwie kwaśnej śmietany i surówki z marchewki. Placki są najsmaczniejsze, gdy są podane prosto z patelni. Gdy ostygną, to miękną, ale można szybko je odgrzać wrzucając na chwilę na gorącą suchą patelnię.
 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...