niedziela, 29 lipca 2018

Sernik proteinowy

Sernik powstał w wyniku dumania. Tak, tak. Wymyśliłam sobie, że na Dzień Kobiet upiekę sernik, ale taki z obniżoną zawartością kalorii. No i wyszedł sernik mocno proteinowy, bo to właśnie białko rządzi w przypadku tego ciacha.
Potem powtórzyłam go na Święta Wielkanocne, bo odchudzanie odchudzaniem, ale sernik na święta musi być i już. A wczoraj upiekłam go po raz trzeci i zapomniałam o mące ziemniaczanej. Wyszedł bardzo puszysty, ale my wolimy serniki bardziej zwarte, więc jednak ta łyżka mąki ziemniaczanej powinna w tym serniku się znaleźć.
Jeśli chodzi o przepis, to bazowałam na przepisie na sernik wiedeński, ale zamiast cukru użyłam erytrolu (zmieliłam go, bo erytrol ciężko się rozpuszcza) i pominęłam masło. Znalazłam też twaróg z dobrym składem (tylko mleko i bakterie fermentacji mlekowej), a z małą ilością tłuszczu, który ma tylko 119 kcal/100g (robi go Średzka Spółdzielnia Mleczarska „JANA”). Twaróg się znakomicie sprawdził. Wcześniej próbowałam upiec ten sernik z normalnego, zmielonego twarogu, ale niestety bez dodatku tłuszczu mocno się kruszył, dlatego w tym przypadku wybieram ser z wiaderka. 
Sernik lekko popękał, ale kto by się tym przejmował, w końcu nie idzie na wystawę. 

 

Składniki (w temperaturze pokojowej) na tortownicę 23 -25 cm:

1 kg twarogu (u mnie z wiaderka firmy JANA)
7 dużych jajek (użyłam jajek ok. 70 g)
1,5 szklanki zmielonego erytrolu
1 łyżeczka pasty waniliowej (można zastąpić olejkiem waniliowym, jeśli nie macie pasty)
1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
szczypta soli
opcjonalnie: rodzynki

Dodatkowo: zmielony erytrol do oprószenia góry


Sernik proteinowy – przygotowanie:

Piekarnik nagrzać do 180 stopni (góra – dół). Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. Żółtka utrzeć (mikserem) z erytrolem i pastą waniliową na jasny kogel mogel. Dodać twaróg i delikatnie zmiksować do połączenia składników. Wsypać mąkę ziemniaczaną i jeszcze raz krótko zmiksować. Dodać pianę z białek i już bez użycia miksera (najlepiej silikonową szpatułką albo dużą łyżką) delikatnie połączyć obie masy. Masę przełożyć do tortownicy (dno posmarować masłem i posypać mąką, boków nie smarować). Wstawić do gorącego piekarnika i piec 60 minut (można do piekarnika wstawić naczynie z wodą, sernik będzie bardziej wilgotny). Po upieczeniu wyłączyć piekarnik i zostawić sernik w piekarniku albo wyciągnąć go na deskę i pozwolić mu dobrze wystygnąć. Wstawić do lodówki, aby się schłodził.
Posypać zmielonym erytrolem i gotowe. Można też zrobić lukier z erytrolu, odrobiny soku z cytryny i gorącej wody. My wolimy tylko oprószony. 



 

wtorek, 10 lipca 2018

Omlet kokosowy z jogurtem i owocami

Omlet kokosowy z owocami, to szybkie śniadanie, deser albo przekąska. Niewiele czasu i umiejętności trzeba, aby ten omlet znalazł się na talerzu. Banalnie prosty do przygotowania i bardzo smaczny.
Można go podać z musem z owoców, z dżemem albo tak jak ja: z jogurtem i świeżymi owocami. Każda wersja będzie dobra.


Składniki na 1 porcję:

1 duże (75 g) albo dwa małe (po 40 - 50 g) jajka
szczypta soli
1 łyżeczka (5 g) mąki kokosowej
1 łyżka (15 ml) mleka kokosowego
1 łyżeczka zmielonego erytrolu albo 1/2 łyżeczki cukru pudru
½ łyżeczki masła do posmarowania patelni
Dodatkowo: łyżka jogurtu naturalnego i sezonowe owoce (można wykorzystać też konfitury, orzechy, śmietanę - wg uznania), zmielony erytrol albo cukier puder do oprószenia

 

Omlet kokosowy z jogurtem i owocami - przygotowanie:
Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodać żółtka i zmiksować. Wsypać mąkę, wlać mleko i jeszcze raz krótko zmiksować do połączenia składników.
Patelnię o średnicy 18 -20 cm posmarować masłem, rozgrzać. Wlać masę jajeczną i smażyć do zrumienienia dołu i ścięcia góry. Omlet odwrócić, najlepiej to zrobić z pomocą talerza – zsunąć omlet, a następnie odwracając talerz ponownie włożyć go na patelnię, aby się dosmażył z drugiej strony.
Gotowy omlet przełożyć na talerz i podawać z ulubionymi dodatkami. 
Ps. Można od razu przygotować ciasto na 2 - 3 omlety, żeby za każdym razem nie ubijać osobno, wtedy należy po prostu podwoić czy potroić ilość składników. 


sobota, 7 lipca 2018

Placki cukiniowo – marchewkowe

Placki z cukinii mogę jeść przez całe lato w różnych wersjach i wariantach. Na blogu są już placki z cukinii z salsą pomidorową, a dziś trochę inna wersja. Po prostu uwielbiam to warzywo, a w postaci placków smakuje doskonale.
Dziś placki z cukinii i marchewki. Można je podać z jogurtem, śmietaną albo gulaszem i surówką. Pełna dowolność. U nas jednego dnia były właśnie z gulaszem z indyka z marchewką i papryką oraz z surówką z młodej kapusty, a potem z samym jogurtem w towarzystwie pomidorków koktajlowych. Bo czego jak czego, ale warzyw to u nas jada się dużo. Obiad bez warzyw? Nie u nas.
 

 

Składniki na 8 placków (2 porcje):

400 g cukinii (waga po wyrzuceniu gniazd z pestkami)
250 g marchewki
1 mała cebula
2 łyżki posiekanego szczypiorku
2 łyżki posiekanego koperku
1 duże albo 2 małe jajka
2 – 3 łyżki mąki (ja użyłam ryżowej, ale poprzednio orkiszowa też się idealnie sprawdziła, może być zwykła pszenna)
sól
pieprz
chili (można pominąć, ale ja daję, bo lubimy ostrzejsze smaki)

olej do smażenia - ja wlałam tylko łyżkę oleju na patelnię i to wystarczyło do usmażenia 8 placków

Placki cukiniowo – marchewkowe - przygotowanie: 
Marchewkę obrać, cukinię niekoniecznie (ja nie obieram, tylko porządnie myję). Cukinię i marchewkę zetrzeć na tarce (duże oczka). Cukinię posolić, odstawić na 20 – 30 minut, żeby puściła wodę. Dobrze odcisnąć z płynu. Dodać marchewkę, drobno pokrojoną cebulę, szczypiorek, koperek, jajko, mąkę i przyprawy (mniej więcej ½ łyżeczki soli, ¼ łyżeczki pieprzu i trochę chili – tak z dwie szczypty). Dobrze wymieszać.
Na patelni rozgrzać olej. Na patelnię nakładać porcje masy - ja najpierw biorę w dłonie, formuję placki i wkładam na patelnię, ale można to zrobić od razu łyżką, tylko wtedy trudniej zachować kształt. Smażyć na średnim ogniu z obu stron, do ładnego zrumienienia. Przełożyć na papierowy ręcznik, a następnie na talerz.
Podawać z ulubionymi dodatkami. 



Wersja z gulaszem z indyka, warzywami i surówką z młodej kapusty. Gulasz robiłam podobnie jak w TYM przepisie, tylko wołowinę zamieniłam na filet z indyka, wiec znacznie krócej dusiłam i nie zagęszczałam sosu mazeiną, a na koniec dołożyłam łyżkę musztardy sarepskiej.
Przepis na surówkę znajdziecie TUTAJ.
 


niedziela, 1 lipca 2018

Ciasto waniliowo- kakaowe z wiśniami

Ciasto powstało w wyniku marudzenia Zielonookiego, że dawno niczego nie piekłam. No to przewertowałam mój zeszyt ze starymi przepisami, w oko wpadło mi szybkie ciasto z owocami, które lata temu piekła moja mama i które jest na blogu jako ciasto z czereśniami. Dzień wcześniej znajoma podrzuciła mi wiśnie (Basiu, dziękuję) i tak powstało dzisiejsze ciasto. Chciałam zrobić mniejszą porcję i coś pokombinować, żeby było inaczej. No i pokombinowałam. Wyszło bardzo fajnie i smacznie.
Ciasto nie wymaga żadnych umiejętności, nie potrzeba do niego miksera, robota, czy nawet trzepaczki - zwykła łyżka i widelec wystarczą, a i składniki  przeważnie każdy ma w domu. 

 

Składniki na foremkę o wymiarach 25 x 12 cm:

125 g masła
½ szklanki* cukru
1 łyżka cukru waniliowego (u mnie domowy)
2 duże albo 3 małe jajka (używam dużych o wadze 75 g każde)
1,5 szklanki* mąki orkiszowej tortowej (można dać zwykłą tortową)
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1/3 szklanki* kwaśnej śmietany (dałam 12 %, ale może być też 18%)
1 płaska łyżka dobrego, ciemnego kakao

Dodatkowo: 
około 1,5 szklanki wiśni bez pestek (można użyć innych owoców, również mrożonych)
cukier puder do posypania
*używam szklanki o pojemności 250 ml


Ciasto waniliowo- kakaowe z wiśniami - przygotowanie:
 
Masło,cukier i cukier waniliowy włożyć do rondelka i rozpuścić. Zostawić do wystygnięcia. Mąkę przesiać razem z proszkiem do pieczenia, jajka wbić do miseczki i roztrzepać widelcem, a śmietanę wymieszać z kakao.
Do ostudzonego masła dodać jajka i mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, połączyć do uzyskania jednolitej konsystencji. Połowę ciasta przełożyć do foremki posmarowanej masłem i posypanej mąką. Ułożyć wiśnie (dosyć ciasno – jedna przy drugiej), a do reszty ciasta dodać śmietanę wymieszaną z kakao, całość dobrze wymieszać i przełożyć na wiśnie.
Foremkę z ciastem wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (góra – dół) i piec około 45 - 50 minut, do tak zwanego suchego patyczka. Jeśli ciasto po tym czasie jest jeszcze mokre, to wydłużyć czas pieczenia o 5 -10 minut, bowiem piekarnik piekarnikowi nie równy.
Po upieczeniu wyciągnąć z piekarnika, zostawić do wystygnięcia i posypać cukrem pudrem.



piątek, 22 czerwca 2018

Naleśniki ryżowe na mleku kokosowym z twarogiem, borówkami i porzeczkami

Naleśniki na redukcji? A dlaczego nie? Można jeść wszystko, byle w bilansie się zgadzało :-) Te naleśniki są wysokobiałkowe i błagam nie pytajcie czy można zmniejszyć ilość jajek, bo nie można. Takie mają być i już. A jeśli ktoś chce tańszą wersję naleśników, to znajdzie na blogu kilka propozycji z małą ilością jajek.
Naleśniki są sycące, pyszne, aromatyczne i naprawdę można się nimi najeść. Wszystko, co na talerzu to około 700 kcal, więc akurat na obiad dla mnie. Podaję składniki na jedną porcję obiadową albo dwie deserowe. Te naleśniki szybko się rumienią, bo zawierają odżywkę białkową waniliową, którą można w tym przepisie pominąć i dać np. łyżeczkę erytrolu albo miodu.

 
Składniki na 1 porcję:

2 duże jajka (każde po 75 g)
50 g mąki ryżowej (mniej więcej 2 pełne łyżki)
100 ml mleka kokosowego
1 miarka odżywki białkowej waniliowej (można pominąć albo dać łyżeczkę erytrolu)
5 g masła do posmarowania patelni

Dodatkowo:
150 g twarogu
1 łyżeczka erytrolu
opcjonalnie ½ łyżeczki pasty waniliowej
1 łyżka jogurtu naturalnego
borówki i porzeczki


Naleśniki ryżowe na mleku kokosowym z twarogiem, borówkami i porzeczkami - przygotowanie:
Jajka, mąkę, mleko, odżywkę włożyć do kubka blendera i zmiksować (można użyć zwykłego miksera albo zwykłej trzepaczki – byle całość była dobrze połączona).
Patelnię posmarować masłem i dobrze rozgrzać. Wlać porcję ciasta i smażyć do zrumienienia z obu stron. Naleśniki szybko łapią kolor, więc trzeba ich pilnować, żeby się nie przypaliły. Ja usmażyłam dwa grubsze naleśniki, ale równie dobrze można zrobić 3 – 4 cieńsze.

Twaróg wymieszać z erytrolem i pastą waniliową. Na usmażone naleśniki nałożyć twaróg i owoce, złożyć w trójkąty albo zwinąć wg uznania. 



poniedziałek, 18 czerwca 2018

Krem z pieczonych pomidorów z "makaronową" cukinią i prażonymi płatkami migdałów

Uwielbiam kremowe zupy, a ten krem jest banalnie prosty i wart przygotowania.
Tradycyjnie już ugotowałam spory garnek bulionu warzywnego, część zamroziłam, a niewielką ilość wykorzystałam do tego kremu. Tak naprawdę nie potrzebowałam go dużo, bo pomidory mają sporo soku. Razem z pomidorami upiekłam cebulę i czosnek, co nadało kremowi pysznego smaku. Krem podałam z „makaronową” cukinią i uprażonymi płatkami migdałów, ale równie dobrym dodatkiem będzie uprażony słonecznik, dynia czy sezam albo grzanki. 
 


Składniki na 4 porcje:

2 kg dojrzałych pomidorów malinowych
2 małe cebule
2 – 4 ząbki czosnku (u mnie 2 duże)
około 200 ml bulionu
2 marchewki z bulionu
kawałek selera z bulionu
olej (u mnie słonecznikowy tłoczony na zimno)
suszona albo świeża bazylia
sól, pieprz, mielone chili
erytrol albo cukier

Do podania: cukinia starta w paski, uprażone płatki migdałów



Krem z pieczonych pomidorów z "makaronową" cukinią i prażonymi płatkami migdałów - przygotowanie:
 
Pomidory przekroić na połówki, ułożyć w naczyniu żaroodpornym albo na blaszce. Cebulę i czosnek obrać, dołożyć do pomidorów. Całość skropić olejem, posypać solą, chili i bazylią (albo włożyć 2 – 3 gałązki świeżej). Piekarnik nagrzać do 180 -200 stopni i piec około 30 minut. Zostawić do przestygnięcia. Ściągnąć skórkę, resztę przełożyć do blendera, wlać bulion i całość zmiksować, a następnie przetrzeć przez sito. Przelać do garnka, podgrzać i doprawić do własnego smaku. Jeśli krem jest zbyt gęsty, można dolać jeszcze trochę bulionu.
Podawać z poszatkowaną w paseczki cukinią i uprażonymi płatkami migdałów. Oczywiście można zmienić dodatki wg własnego uznania. 

 

sobota, 2 czerwca 2018

Gołąbki z mięsem z indyka i kaszą bulgur w lekkim sosie kurkowym

Dziś kolejna propozycja dla osób, które chcą jeść lżej. Gołąbki, podczas redukowania wagi ciała, nie są zakazane, pod warunkiem, że zrobimy je sami i wiemy, co do nich zapakujemy.
W sezonie na młodą kapustę gołąbki robię często, bo bardzo lubimy, a i za jedną robotą są od razu na kilka obiadów. Do tego sos pomidorowy na domowej passacie albo jak dzisiaj sos kurkowy bez zagęszczania. Moje gołąbki są zawsze z podwójnym liściem, więc zużywam całą kapustę niczego nie marnując. 
 

Składniki na 10 – 12 sztuk:

Gołąbki:
1 średniej wielkości młoda kapusta
700 g mięsa z udźca indyka
100 g kaszy bulgur
2 duże cebula
1 łyżka klarowanego masła
1 czubata łyżeczka soli (można dać 2 płaskie łyżeczki – ja solę dosyć mało)
1 płaska łyżeczka mielonego pieprzu
¼ łyżeczka ostrej papryki
2 – 3 łyżki roztartego w dłoniach majeranku

Sos (mniej więcej na 4 porcje):
600 g kurek
1 duża cebula
¼ – ½ łyżeczki soli (własnego do smaku)
¼ łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
1 płaska łyżeczka erytrolu
4 pełne łyżki jogurtu naturalnego (nie greckiego)
natka pietruszki albo koperek



Gołąbki z mięsem z indyka i kaszą bulgur w lekkim sosie kurkowym – przygotowanie:

Mięso zmielić. Kaszę opłukać, wsypać do garnka, zalać 1 szklanką wody, od chwili wrzenia gotować 5 minut i wyłączyć, zostawić pod przykryciem (kasza wciągnie resztę wodę).
Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę, usmażyć na maśle. 1/3 usmażonej cebuli odłożyć, resztę dodać do zmielonego mięsa. Mięso, kaszę i cebulkę doprawić solą,pieprzem, ostrą papryką dodać 2 – 3 łyżki roztartego w dłoniach majeranku i całość wyrobić na jednolitą masę.
Kapustę obrać ze zwiędniętych liści, wykroić głąb. W dużym garnku (takim, żeby zmieściła się kapusta) zagotować wodę (powinno jej być tyle, aby kapusta była zanurzona do 2/3 wysokości). Włożyć kapustę: dziurą po głąbie do dołu i parzyć 3 - 4 minuty (przy starej kapuście ten czas się znacznie wydłuża). Obrócić na drugą stronę i parzyć jeszcze przez chwilę. To sprawi, że liście odejdą i nie będą porwane. Widelcem ściągać po kolei liście i odkładać do miski. Z każdego liścia skroić stwardniałą część od strony głąba.
Przygotować liście (mniejszy ułożyć na większym) i farsz podzielić na tyle części ile jest liści do wypełnienia. Liście napełnić farszem i zawinąć. Najpierw przykryć farsz brzegiem kapusty, następnie złożyć boki i zwinąć. Z tak zwiniętego gołąbka farsz nie ma prawa się wydostać.
I w taki sposób zwinąć wszystkie gołąbki.
Odłożoną cebulkę przełożyć do garnka, w którym będą gotowane gołąbki (dno garnka można wyłożyć niepotrzebnymi  liśćmi ściągniętymi z wierzchu, ułożyć ściśle jedną warstwę gołąbków, wlać tyle wody (ja zostawiam wodę od parzenia kapusty), aby ta warstwa była zanurzona do 2/3 i posolić każdego gołąbka.
Ułożyć kolejną warstwę i również posolić. Wrzucić do garnka liść laurowy, ziele i pieprz i gotować około 60 minut (w przypadku starej kapusty około 20 – 30 minut dłużej), aż gołąbki będę miękkie a mięso w środku ugotowane.

Sos: Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Kurki oczyścić. Na patelnię albo do rondla włożyć klarowane masło, wsypać cebulę i delikatnie ją podsmażyć. Dodać kurki, wsypać ¼ łyżeczkę soli, dużą szczyptę pieprzu i smażyć razem aż cała wodą, którą puszczą kurki odparuje. Gdy woda odparuje smażyć jeszcze chwilę, żeby grzyby lekko się zrumieniły. Dodać 4 łyżki jogurtu naturalnego, 1 płaską łyżeczkę erytrolu i cały czas mieszać aż sos będzie gorący i zrobi się gęsty (jeśli nie będziemy mieszać, to jogurt może się łatwo zwarzyć). Doprawić do smaku jeśli trzeba (ja lubię wsypać odrobinę chili). Na końcu wsypać posiekaną natkę pietruszki albo koperek. 


 

czwartek, 31 maja 2018

Bezy z erytrolem (etytrytolem)

Bezy z erytrolem (erytrytolem) robiłam już dawno, ale przez zmiany w moim życiu zwyczajnie brakuje mi czasu na bloga, bo jeśli chodzi o gotowanie, to robię to niemalże codziennie.
Te bezy powstały w wyniku eksperymentu, bo chciałam znaleźć jakąś mniej kaloryczną alternatywę dla jednych z niewielu słodkości, które naprawdę lubię. No i tym sposobem mam bezy z nikłą ilością kalorii, a w połączeniu z jogurtem i owocami są super lekkim deserem dla osoby na diecie redukcyjnej. Bo jak człowiek się odchudza rok czy dwa, to trudno rezygnować ze wszystkiego co się lubi. Ale jak się chce, to zawsze znajdzie sposób na swoje ulubione dania i przerobi je tak, aby można je było zjeść.
Erytrol jest słodzikiem, który nie ma kalorii, a jednocześnie nie ma działania przeczyszczającego jak np. ksylitol. Uznawany jest za jeden z najbezpieczniejszych zamienników cukru (głowy za to nie dam, ale go używam, bo mi bardzo odpowiada).
Bezy z erytrolem niestety nigdy nie wyjdą białe, bowiem pod wpływem temperatury erytrol zmienia kolor. Ale w sumie dla smaku nie ma to wielkiego znaczenia.
Erytrol jest mniej słodki od białego cukru (mniej więcej 1 szklanka cukru to 1,5 szklanki erytrolu) i daje lekki efekt chłodzenia, co w przypadku tych małych słodkości sprawdza się doskonale.
Gdy chcemy przygotować bezy, to erytrol warto zmielić, bowiem rozpuszcza się dużo trudniej niż cukier.
Bezy przygotowane z białek dwóch dużych jajek mają tylko około 40 – 50 kcal (zależy od wagi białek), więc bez wyrzutów sumienia można przygotować z ich dodatkiem pyszny owocowo – jogurtowy deser. 


Składniki:

2 białka z dużych jajek(ja używam schłodzonych białek)
120 g zmielonego erytrolu

Białka ubić na sztywną pianę, dodawać po łyżce zmielonego erytrolu cały czas ubijając (kilka minut). Gdy masa będzie jednolita i lśniąca przełożyć do rękawa cukierniczego albo szprycy.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyciskać małe bezy zachowując niewielkie odstępy.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 90 stopni (u mnie z termoobiegiem), suszyć około 70 – 80 minut. Po tym czasie spróbować. Jeśli kruchość nam odpowiada, to zostawić do wystygnięcia. Jeśli są jeszcze wilgotne, to można przedłużyć czas suszenia o około 20 minut.
Bezy z erytrolem szybciej robią się suche, niż te przygotowane z cukrem.
Jeśli to możliwe, to bezy dobrze jest suszyć w lekko uchylonym piekarniku. U mnie to niestety niemożliwe, bo po uchyleniu drzwiczek piekarnik się wyłącza.



sobota, 24 marca 2018

Kurczak po marokańsku

Zastanawiacie się czasem co zrobić na obiad? Ja dosyć często. Za mną chodziła już zupa ogórkowa, do której chętnie zjadłabym placki ziemniaczane z piekarnika, ale Zielonooki jest zdecydowanie mięsożerny, więc gdy jest w domu, to obiady gotuję raczej pod niego (zupa poczeka).
Oczywiście na pytanie „co zrobić na obiad?” odpowiedzieć jest tylko jedna: „Wszystko jedno, zjem co ugotujesz”. Dzień wcześniej przeglądałam czasopismo Today i wpadł mi w oko kurczak po marokańsku, a Zielonooki pomysł podchwycił, więc zrobiliśmy zakupy i na stole wylądował on: kurczak po marokańsku. I muszę przyznać, że bardzo nam smakował. Co prawda kurczak w tym daniu okazał się zupełnie zbędny (dla mnie oczywiście), bo same warzywa w sosie były obłędnie smaczne. Jednak przyprawy orientalne to magia… magia w kuchni i magia na podniebieniu. 
Kurczaka warto zamarynować wcześniej, żeby dobrze przeszedł przyprawami. Ja nieznacznie przepis zmieniłam, ale naprawdę nieznacznie i wg mnie wyszło mu to na dobre. Więc zapraszam do spróbowania tego wyśmienitego dania.
A ja następnym razem zrobię to samo w wersji wege – dam więcej warzyw i tą cudowną marynatę. Już sobie wyobrażam jakie to będzie pyszne. 

 

Składniki na 4 porcje:

1 kg kurczaka (filety z piersi, podudzia pozbawione skóry albo wytrybowane udka bez skóry)
1 duża czerwona cebula
1 łyżka oleju (w przepisie było kokosowy, ale ja użyłam sezamowego)
2 ząbki czosnku
2,5 cm świeżego imbiru pokrojonego w plasterki
1 mała papryczka chili (użyłam suszonej czuszki) – można oczyścić z pestek, jeśli danie ma być łagodniejsze
2 łyżeczki słodkiej czerwonej papryki
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego (nie kminku)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka kurkumy
½ łyżeczki mielonego imbiru
½ łyżeczki soli
¼ łyżeczki mielonego chili
2 łyżki posiekanej mięty (dałam ususzone listki)
1 zielona papryka
1 batat (słodki ziemniak)
1 marchewka
1 puszka zielonej fasolki (w okresie letnim lepsza będzie świeża)
1 puszka ciecierzycy
1 puszka pomidorów
300 ml bulionu warzywnego albo mięsnego
2 łyżki posiekanej świeżej kolendry do posypania dania


Kurczak po marokańsku - przygotowanie:
 
Mięso z kurczaka oczyścić i włożyć do miski. Pomidory przełożyć do blendera, dodać czosnek, papryczkę chili, pokrojony imbir, miętę, wszystkie sypkie przyprawy i zmiksować na gładką pastę. Pastę wlać do oczyszczonego kurczaka, dokładnie wymieszać, aby mięso było pokryte marynatą. Przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na całą noc (jak się spieszymy, to i 2 – 3 godziny wystarczą).
Paprykę, batata, marchewkę obrać, pokroić w średniej wielkości kostkę.
W dużym garnku rozgrzać 1 łyżkę oleju, wrzucić pokrojoną cebulę i podsmażyć do lekkiego zrumienienia. Przełożyć łyżką cedzakową na talerzyk. Kurczaka wyciągnąć z marynaty (dobrze, aby było jej na mięsie jak najmniej), włożyć do garnka i obsmażyć ma mocnym ogniu. Gdy kurczak będzie podsmażony wrzucić do garnka bataty, marchewkę i paprykę (jeśli używamy świeżej fasolki, to również dodać ją w tym momencie). Całość krótko podsmażyć, uważając aby nie poszarpać mięsa podczas mieszania (szczególnie jeśli mamy pałki). Wlać bulion i dusić około 25 minut pod przykryciem. Dodać resztę marynaty, w której leżakował kurczak, wsypać cieciorkę, fasolę (jeśli używamy tej z puszki) i całość gotować jeszcze około 10 minut. Jeśli danie jest rzadkie to na ostatnie 10 minut nie przykrywać garnka, aby nadmiar płynu odparował, a potrawa była dosyć gęsta. I gotowe.
Podawać z kaszą kuskus, z ryżem, z pieczywem albo z warzywami. U nas był ryż i surówka z rzodkwi z rodzynkami. 





wtorek, 27 lutego 2018

Szynka długo pieczona w sosie winno cebulowym

Pieczone mięso to zawsze dobry pomysł na obiad, bo od razu można przygotować większą ilość i wykorzystać np. do kanapek czy do tortilli. Tym razem upiekłam szynkę z rozmarynem i cebulą, podlewając ją czerwonym półwytrawnym winem. Wyszła pyszna, soczysta i tak krucha, że rozpadała się pod widelcem niczym pulled pork. Część zjedliśmy na obiad, a część pokroiłam, włożyłam do woreczków i zamroziłam z przeznaczeniem na wypełnienie kilku poniedziałkowych tortilli dla Zielonookiego (nie lubi zwykłych kanapek, a tortillę z warzywami i mięsem zawsze chętnie w podróży zje).
Początkowo miałam zrobić mięso w wolnowarze, ale miałam w sobotni wieczór lenia i dopiero w niedzielny poranek się za nie zabrałam, więc wykorzystałam piekarnik i cztery godziny, które miałam do obiadu. I w sumie wyszło naprawdę smacznie.
Jeśli potrzebujecie więcej sosu, to wystarczy dodać nie 2, a np. 5 cebul i wtedy nie potrzeba już niczego do zagęszczania, bo cebula zrobi swoją robotę. 



Składniki:

1,2 kg szynki (miałam tzw. „kulkę”)
2 płaskie łyżeczki soli (można dać więcej, ale wg mnie wystarczy)
1 łyżeczka pieprzu
2 łyżeczki słodkiej czerwonej papryki
½ łyżeczki ostrej papryki
2 łyżki syropu klonowego albo płynnego miodu
2 łyżki wody
2 gałązki świeżego rozmarynu
2 duże cebule (można dać 4 – 5 jeśli ma być więcej sosu)
1 łyżka smalcu albo innego tłuszczu do obsmażenia mięsa
250 ml czerwonego wina (wytrawne albo półwytrawne)
250 ml bulionu (warzywnego, drobiowego, wołowego – do wyboru) albo wody
2 liście laurowe
sól, pieprz, chili (do doprawienia sosu)
½ łyżeczki cukru



Szynka długo pieczona w sosie winno cebulowym – przygotowanie:
Szynkę opłukać, osuszyć papierowym ręcznikiem. Syrop klonowy (miód), wodę, sól, pieprz, obie papryki wymieszać i tą mieszanką natrzeć dokładnie szynkę z obu stron. Przykryć folią i wstawić do lodówki na mniej więcej 24 godziny. Mięso wyciągnąć z lodówki mniej więcej godzinę przed obróbką. Piekarnik nagrzać do 140 stopni.
W garnku, który można wstawić do piekarnika rozgrzać łyżkę smalcu, włożyć mięso i obsmażyć na rumiano z obu stron. Cebulę pokroić w ćwierć talarki, wrzucić do garnka razem z liśćmi laurowymi (obsmażone mięso wyciągnąć na talerz) i podsmażyć na złoto. Wlać wino i doprowadzić do wrzenia. Gotować 2 – 3 minuty, wlać bulion i ponownie doprowadzić do wrzenia. Włożyć mięso, na górę położyć dwie gałązki świeżego rozmarynu, przykryć pokrywką i wstawić do nagrzanego do 140 stopni piekarnika. Piec 4 godziny. Gdy mięso będzie upieczone przełożyć je na talerz, przykryć folią aluminiową, aby odpoczęło. Z sosu wyciągnąć liście laurowe, a sos zmiksować na gładko. Postawić na ogień, spróbować i doprawić do smaku solą, pieprzem, chili i odrobiną cukru. Jeśli sos jest zbyt rzadki, to chwilę pogotować bez przykrycia, aby go zredukować. Można też zaciągnąć go niewielką ilością mąki roztrzepanej z zimną wodą, choć moim zdaniem cebula doskonale zagęszcza.
Mięso pokroić w plastry, podawać z sosem i ulubionymi dodatkami. U nas był to pęczak z vermicelli i zielonym groszkiem oraz buraczki zasmażane. 




sobota, 24 lutego 2018

Kocmołuch, czyli ciasto mocno czekoladowe z jagodami i płatkami migdałowymi


To ciasto powstało wskutek eksperymentu. Mam babciny przepis na ciasto czekoladowe, ale miałam ochotę pokombinować. Kiedyś podczas szkolenia, oprócz obiadu, firma cateringowa zaserwowała nam ciasto - ciasto mocno czekoladowe z czarnymi porzeczkami i płatkami migdałowymi. I choć nie lubię czekoladowych wypieków, to kawałek uszczknęłam i pomyślałam, że smakowałoby mojemu mężowi, który lubi wszystko, co czekoladowe.
Ostatnio mało piekę, ale dzisiaj postanowiłam zrobić mu przyjemność i zrobić jakieś ciacho. Do głowy przyszło mi właśnie to, które było na szkoleniu. Z braku czarnych porzeczek wykorzystałam mrożone jagody, które zamroziłam latem i zdecydowanie już czas, aby je do końca wykorzystać.
Kiedyś piekłam już podobne ciasto, choć pewne rzeczy pozmieniałam i ze starego przepisu wiele nie zostało. W zasadzie chciałam, aby było nieco niższe, ale wyrosło jak szalone i takie jest. Część jagód zapadła się w ciasto i wyszło naprawdę fajnie.
Ciasto jest bardzo mocno czekoladowe, niezbyt słodkie, dosyć ciężkie – zdecydowanie dla fanów gorzkiej czekolady. Wymyśliłam sobie dla niego nazwę kocmołuch, bo wyszło takie mocno czarne.
Ciasto robi się bardzo szybko, nie wymaga użycia miksera, zwykła trzepaczka (rózga) wystarczy. 



Składniki na blaszkę 24 cm 28 cm (albo 20 cm x 30 cm):

250 g (1 i 2/3 szklanki) mąki pszennej tortowej (użyłam tortowej orkiszowej)
100 g (1 szklanka) dobrego, ciemnego gorzkiego kakao
125 g cukru białego
125 g cukru trzcinowego
50 g dobrej gorzkiej czekolady
2 duże jajka
½ szklanki kefiru albo rzadkiego jogurtu pitnego
1 łyżeczka pasty waniliowej (można użyć olejku, ale ja osobiście nie lubię)
125 g masła
250 ml wody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej
3 łyżki koniaku / brandy/ likieru (ja użyłam mioduli)
¼ łyżeczki soli

Dodatkowo
1,5 szklanki jagód/ czarnych porzeczek (mogą być mrożone)
3 łyżki płatków migdałowych
1 łyżka cukru trzcinowego



Kocmołuch, czyli ciasto mocno czekoladowe z jagodami i płatkami migdałowymi – przygotowanie:
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką. Piekarnik nagrzać do 180 stopni (góra – dół).
Wodę, masło i sól włożyć do rondelka i podgrzać (całość powinna być gorąca). Czekoladę posiekać. Mąkę, kakao, sodę, proszek do pieczenia przesiać do miski, dodać oba rodzaje cukru, posiekaną czekoladę i wymieszać. W drugiej misce roztrzepać jajka z kefirem, alkoholem i pastą waniliową,
Do mąki wymieszanej z cukrem wlać powoli gorącą wodę z masłem i wymieszać łyżką. Dodać roztrzepane jajka z kefirem i połączyć do uzyskania jednolitej konsystencji. Całość przelać do formy, posypać jagodami, cukrem trzcinowym i płatkami migdałowymi.
Wstawić do gorącego piekarnika i piec około 45 minut do tak zwanego suchego patyczka. Po upieczeniu wyciągnąć z piekarnika i zostawić do wystygnięcia. 




wtorek, 20 lutego 2018

Kasza bulgur z brukselką i cieciorką, podana z sadzony jajkiem

Sezon na brukselkę trwa, więc się nią zajadam, bowiem uwielbiam to warzywo od dziecka. Była obecna u nas w domu odkąd pamiętam. Gościła w zupach jarzynowych, a jako dodatek do drugiego dania była podawana z bułką tartą. Ja dla tych malutkich kapuścianych główek znalazłam kilka innych zastosowań i takiej z bułką tartą już bardzo dawno nie jadłam.
Brukselka pasuje do wielu dań i warto po nią sięgać, bo jest bogactwem witamin i antyoksydantów.
Tym razem połączyłam ją z kaszą bulgur, szalotką, chili i podałam z sadzonym jajkiem i surówką z marchewki, jabłka i selera. To taki obiad na szybko, do zrobienia w pół godziny. Nie zawsze na obiad musi być mięso, a taki obiad to bogactwo dobrych węglowodanów i białka.
Ta kasza doskonale smakuje na ciepło z dodatkiem sadzonego jajka, bo żółtko rozpływające się po kaszy daje super smak. Jednak równie dobrze można zabrać ze sobą do pracy i zjeść na zimno (bez jajka).
200 g kaszy na 4 porcje, to dla niektórych osób może być mało. Wiem, że są osoby, które zjedzą 100 g, więc wtedy ilość kaszy należy zwiększyć do 300 – 350 g. My zjadamy po około 50 g kaszy, ale do tego dużą porcję surówki, więc takie proporcje podaję. 



Składniki na 4 porcje:

200 g (1 szklanka) kaszy bulgur (ja miałam średniej grubości)
4 szalotki albo jedna duża cebula
1 mały strąk chili
około 40 niedużych brukselek
1 puszka cieciorki (użyłam takiej gotowanej na parze)
4 – 8 jajek (w zależności od apetytów)
1 czubata łyżka masła klarowanego albo 2 – 3 łyżki oleju dobrej jakości (wolę masło, bo daje kaszy fajny smak)
sól, pieprz,
szczypta chili
szczypta gałki muszkatołowej
posiekany szczypiorek



Kasza bulgur z brukselką i cieciorką - przygotowanie:

Kaszę opłukać. W garnku zagotować 2 szklanki wody z 1 łyżeczką świeżego masła i ½ łyżeczki soli. Do wrzącej wody wsypać odcedzoną, dobrze wypłukaną kaszę i gotować około 5 minut. Wyłączyć, przykryć i zostawić, żeby kasza „doszła”.
Brukselkę oczyścić z wierzchnich listków i przekroić na połówki. W dużym garnku zagotować wodę z 1 łyżeczką soli i 1 łyżeczką cukru. Wrzucić brukselkę, gotować około 5 minut bez przykrycia. Przygotować sobie dużą miskę z bardzo zimną wodą, brukselkę odcedzić i od razu wrzucić do tej zimnej wody (nie straci wtedy swojego aromatu i chrupkości). Po kilku minutach odcedzić na durszlaku.
Szalotki albo cebulę pokroić w drobną kostkę. Chili bardzo drobno posiekać. Na dużej patelni albo w rondlu rozgrzać masło albo olej, wrzucić cebulę i delikatnie ją zeszklić, dorzucić posiekane chili, odcedzoną brukselkę i na dosyć mocnym ogniu ją podsmażyć, aż cebula i brukselka się zrumienią. Dodać cieciorkę i jeszcze chwilę smażyć. Doprawić solą, pieprzem, mielonym chili, odrobiną gałki muszkatołowej.  Dołożyć gorącą kaszę, całość wymieszać i jeszcze chwilę podgrzewać. Wyłączyć gaz, patelnię albo rondel przykryć pokrywką i usmażyć jajka.
Kaszę z warzywami przełożyć na talerze albo do miseczek, posypać posiekanym szczypiorkiem, na to wyłożyć sadzone jajka i podawać z ulubioną surówką ze świeżych warzyw.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...