sobota, 14 września 2019

Cebularze orkiszowe graham

No i stało się. Poczyniłam cebularze na mące orkiszowej: pełnoziarnistej (typ 2000) i orkiszowej graham (typ 1850). Od zawsze jestem fanką grahamek, a pieczywo orkiszowe uwielbiam. Od jakiegoś czasu chodziły za mną cebularze, więc postanowiłam zrobić je w wersji zdrowszej, pełnoziarnistej i ze sporą ilością cebuli. Do części dodałam trochę mozzarelli. Są pyszne.
Oczywiście takie klasyczne cebularze też na blogu znajdziecie TUTAJ
 

Składniki na 8 sztuk:

Ciasto:
200 g mąki orkiszowej graham typ 1850
200 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej typ 2000
200 ml ciepłego (nie gorącego) mleka
1 łyżka oleju
1 małe jajko
7 g drożdży instant albo 25 g świeżych
1 łyżeczka soli

Nadzienie:
600 g cebuli
1 łyżka klarowanego masła albo 2 łyżki oleju
mak

Dodatkowo:
1 małe rozkłócone jajko
opcjonalnie: ser mozzarella 



Cebularze orkiszowe graham – przygotowanie:

Wszystkie składniki ciasta włożyć do misy i po prostu zagnieść na gładkie, elastyczne ciasto. Jeśli się za mocno klei dodać odrobinę mąki, ale nie za dużo, żeby nie wyszło twarde. W przypadku użycia świeżych drożdży trzeba najpierw przygotować rozczyn (drożdże rozmieszać z niewielką ilością ciepłego mleka i mąki i zostawić do wyrośnięcia na kilka minut).
Gotowe ciasto włożyć do miski, przykryć ściereczką i zostawić na godzinę do wyrośnięcia.

Przygotować farsz. Cebulę obrać i pokroić w ćwierć talarki. Na patelni rozgrzać masło albo olej, włożyć cebulę, lekko posolić i popieprzyć. Smażyć na małym ogniu przez około 20 minut (często mieszać), aż cebula się ładnie zeszkli i lekko zrumieni. Dodać łyżkę maku i wymieszać.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni (góra – dół).
Wyrośnięte ciasto podzielić na 8 części, rozwałkować na placuszki o średnicy około 15 cm. Ułożyć na blaszkach na papierze do pieczenia. Posmarować rozkłóconym jajkiem, nałożyć cebulę, można dodatkowo posypać odrobiną maku albo tarta mozzarellą. Wstawić do gorącego piekarnika i piec około 15 minut do lekkiego zrumienienia. Wyciągnąć, przełożyć na kratkę i zostawić do przestygnięcia, choć takie gorące smakują wybornie. 



poniedziałek, 2 września 2019

Placuszki z jabłkiem, skyrem, musem z mango, malinami, borówkami, wiórkami kokosowymi


Czasem mam ochotę na coś słodkiego, wtedy powstają różnego rodzaju placuszki, omlety z dodatkiem owoców. Te są szybkie, proste do przygotowania i bardzo smaczne. Nie planowałam wrzucać przepisu, więc zdjęcia są jakie są. Może za jakiś czas je powtórzę i podmienię fotki.



Składniki na 6 placuszków (2 porcje deserowe):

1 duże jajko
1 pełna łyżka mielonych migdałów
2 pełne łyżki mąki orkiszowej pełnoziarnistej
½ jabłka obranego i pokrojonego w drobną kostkę
100 -130 ml wody (zależy jak mąka chłonie)
masło klarowane albo olej do smażenia – u mnie ½ łyżki masła klarowanego


Dodatkowo: skyr, mus z mango albo innych owoców, drobne owoce jagodowe, wiórki kokosowe, płatki migdałowe – wg uznania

Placuszki z jabłkiem, skyrem, musem z mango, malinami, borówkami, wiórkami kokosowymi - przygotowanie:
Białko oddzielić od żółtka. Białko ubić na pianę. Żółtko wymieszać z 1/3 szklanki wody, dodać migdały, mąkę i wymieszać - jeśli ciasto jest za gęste to dodać jeszcze trochę wody (konsystencja powinna być jak gęsta śmietana), dodać pokrojone jabłko i pianę z białek. Dokładnie wymieszać.
Na patelni rozgrzać tłuszcz (ja smażyłam na ceramicznej patelni, użyłam 1/2 łyżki klarowanego masła), nakładać łyżką porcje ciasta i smażyć na złoto z obu stron.
Podawać z wybranymi dodatkami.


sobota, 10 sierpnia 2019

Obwarzanki orkiszowe pełnoziarniste z ziołami

Obwarzanki zawsze będą mi się kojarzyły z moim mężem i Krakowem. Bo od Krakowa i obwarzanków zaczęło się nasze małżeństwo.
Ilekroć odwiedzamy Kraków, tylekroć kupujemy obwarzanki, siadamy nad Wisłą i zjadamy je na sucho – mnie takie suche wchodzą znacznie lepiej niż mężowi, ale ja w ogóle uwielbiam pieczywo bez dodatków. Odkąd zmieniłam nawyki żywieniowe, to po zwykłe pszenne pieczywo już praktycznie nie sięgam, bo zwyczajnie niezbyt dobrze się po nim czuję. Gdy się skuszę, a niestety się to czasem zdarza, bo nie ma co ukrywać – uwielbiam, to zawsze to odchoruję.
Jednak, gdy czegoś nie można jeść, to zawsze można pokombinować i stworzyć coś,  po czym organizm nie świruje. I tak właśnie powstały te obwarzanki. Robiłam je już dwa razy, zmieniając lekko proporcje i myślę, że tym razem jest już jak najbardziej w porządku.
Mąka pełnoziarnista wymaga większej ilości płynu, niż mąka oczyszczona i nie przesiewa się jej przez zarobieniem ciasta, aby nie pozbywać się dobrych składników. Jestem zwolenniczką wlania większej ilości wody na początku i ewentualnie dosypania mąki w trakcie wyrabiania, bowiem odwrotnie jest dużo trudniej. Gdy mamy za mało płynu to robi się klucha, którą już potem ciężko doprowadzić do ładu.
W zasadzie nie miałam o tym pisać, ale po rozmowie na FB, okazało się, że sporo osób nie wie skąd ta nazwa i o co chodzi z tym całym obwarzaniem. Nazwa pochodzi od procesu obwarzania – czyli obgotowywania surowego, wyrośniętego i uformowanego ciasta we wrzącej wodzie. Robi się to po to, aby zatrzymać proces wyrastania, żeby gotowe obwarzanki zachowały ładny kształt, a nie wyrosły podczas pieczenia niczym drożdżowe bułki. Poza tym obwarzanie sprawia, że skórka jest bardzo chrupiąca, a środek puszysty i miękki. Można do wody dodać łyżkę miodu, wtedy skórka nabiera lekkiej słodyczy – ja tego nie robię.
Z ilości składników, które podaję wychodzi 6 bądź 8 obwarzanków. Ja robię cieńsze, bo jadam je bez dodatków, ale jeśli ktoś chce wykorzystać jako pieczywo do przysłowiowej kanapki, to lepiej wtedy zrobić nieco grubsze, świetnie się sprawdzą z dodatkami.
Ja moje obwarzanki pełnoziarniste doprawiam suszonymi ziołami, ale oczywiście nie trzeba tego robić, można pozostawić je czyste. 
 


Składniki na 6 – 8 obwarzanków:

500 g mąki pełnoziarnistej orkiszowej (u mnie typ 2000)
300 - 350 ml ciepłej wody (ilość wody zależy od wilgotności mąki)
1 czubata łyżeczka soli
1 czubata łyżeczka ulubionych suszonych ziół (u mnie zioła do sałatek z młynka Kotanyi)
15 g świeżych drożdży (albo 7 g drożdży instant)

dodatkowo:
rozkłócone jajko
ziarna do posypania: sezam, mak, siemię lniane, czarnuszka czy gruboziarnista sól (wg uznania)



Obwarzanki orkiszowe pełnoziarniste z ziołami - przygotowanie:

Do kubka wlać 100 ml ciepłej wody, dodać łyżkę maki i rozkruszone drożdże, wymieszać i zostawić do wyrośnięcia (ja nie dodaję cukru, ale jeśli ktoś ma taką potrzebę albo obawy, że drożdże nie wyrosną, to może dodać pół łyżeczki cukru).
Mąkę wymieszać z solą i ziołami. Wlać ciepłą wodę i wyrośnięte drożdże. Wyrobić gładkie, elastyczne ciasto (ja to robię w robocie). Jeśli ciasto jest zbyt kleiste, to dodać łyżkę mąki. Wyrobione ciasto włożyć do miski, przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na 45 minut. Po tym czasie podzielić na 6 bądź 8 równych części (ja po prosu ważę całość i dzielę po równo). Z każdej części uformować wałeczek o długości około 60 cm. Złożyć go na pół i zwinąć w „warkocz”, utworzyć kółko i dokładnie zlepić. Zostawić na około 30 minut do wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni (termoobieg – w przypadku braku termoobiegu, temperatura powinna być wyższa o 20 stopni). W rondu zagotować wodę i wrzucać wyrośnięte obwarzanki – ja wrzucam po jednym, ale jeśli są mniejsze, a naczynie wystarczająco duże, to można obwarzać kilka naraz. Gotować mniej więcej minutę. Gdy wypłyną na wierzch przełożyć na blaszkę, posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać dowolnymi ziarnami. Wstawić do gorącego piekarnika i piec około 20 minut do ładnego zrumienienia.
Przełożyć na kratkę i zostawić do ostygnięcia. 




poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Gofry gryczano – cukiniowe

Gofry na wytrawnie to świetny pomysł na ciepły posiłek. Śniadanie, obiad, kolacja – do wyboru. U mnie na obiad. Tym razem przygotowałam je z mąki gryczanej z dodatkiem cukinii. Wychodzą dosyć ciężkie, chrupiące na zewnątrz, ale miękkie w środku i są przepyszne.
Tym razem towarzystwem do nich był domowy hummus, wędzony łosoś i sadzone jajko. Sałatka z tego, co znalazłam w lodowce i pyszny obiad gotowy. Jednym takim gofrem naprawdę można się najeść. Jeden taki gofr z dodatkami to około 350 kcal, do tego warzywa z winegretem i zdrowy, smaczny, zbilansowany i niezbyt kaloryczny posiłek gotowy. 



Składniki na 2 gofry:

50 g mąki gryczanej
100 g tartej cukinii
1 duże jajko
4 – 6 łyżek wody (zależy od wilgotności mąki)
¼ łyżeczki proszku do pieczenia
sól, pieprz, chili
ulubione zioła – ja dałam mieszankę prowansalskich
masło klarowane albo olej do posmarowania gofrownicy

do podania:
wędzony łosoś
jajko sadzone
dowolne warzywa



Gofry gryczano – cukiniowe - przygotowanie:

Cukinię zetrzeć na tarce o dużych oczkach, nie solić, nie odciskać. Białko ubić na pianę, dodać żółtko, wodę i mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i delikatnie wymieszać. Dodać startą na tarce cukinię i wymieszać.
Gofrownicę nagrzać, posmarować delikatnie klarowanym masłem albo olejem. Nałożyć masę i piec około 8 – 10 minut, w zależności od mocy gofrownicy.
Gotowe gofry przełożyć na kratkę, aby odparowały, posmarować hummusem, nałożyć plasterki wędzonego łososia (dorzuciłam jeszcze trochę sałaty) i na górę usmażone jajko.
Podawać z porcją świeżych warzyw. 









Mini Pavlova na erytrolu, ze skyrem i owocami


Kocham bezy, żadna to tajemnica… ale wyeliminowałam cukier na ile się dało, zastąpiłam go erytrolem… więc i bezy robię z jego dodatkiem.
Na blogu jest już przepis na malutkie bezy na erytrolu, te dzisiejsze w zasadzie niczym się nie różnią, poza kształtem. Upiekłam takie małe krążki, na jedną porcję. Erytrol do bezy warto zmielić na puder, bowiem jako kryształ dosyć ciężko się rozpuszcza.
Zamiast śmietany jest skyr – czyli jogurt typu islandzkiego, o dużej zawartości białka – jest gęsty i świetnie się sprawdza zamiast tłustej bitej śmietany. Do tego owoce i odrobina wiórków kokosowych i płatków migdałowych… choć tak naprawdę dodatki mogą być dowolne, wg upodobań.
Jedna taka beza to około 10 kcal, a z dodatkami, które są u mnie to 75 – 80 kcal. Więc spokojnie można sobie pozwolić na taki deser, nawet podczas redukowania wagi. 



Składniki:

2 białka z dużych jajek (ja używam schłodzonych białek)
120 g zmielonego erytrolu

do podania:
skyr (można dodać do niego łyżeczkę erytrolu)
dowolne owoce – u mnie maliny i borówki
wiórki kokosowe, płatki migdałowe, tarta gorzka czekolada – wg uznania



Mini Pavlova na erytrolu, ze skyrem i owocami - przygotowanie:
Białka ubić na sztywną pianę, dodawać po łyżce zmielonego erytrolu cały czas ubijając (kilka minut). Gdy masa będzie jednolita i lśniąca przełożyć do rękawa cukierniczego albo szprycy.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyciskać małe krążki zachowując niewielkie odstępy. Ja zrobiłam 4 krążki i kilka małych bezików z myślą o deserze na kolejny dzień.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 90 stopni (u mnie z termoobiegiem), suszyć około 70 - 80 minut. Po tym czasie spróbować. Jeśli kruchość nam odpowiada, to zostawić do wystygnięcia. Jeśli są jeszcze wilgotne, to można przedłużyć czas suszenia o około 20 minut. Bezy z erytrolem szybciej robią się suche, niż te przygotowane z cukrem.
Jeśli to możliwe, to bezy dobrze jest suszyć w lekko uchylonym piekarniku. U mnie to niestety niemożliwe, bo po uchyleniu drzwiczek piekarnik się wyłącza.
Gotowe bezy zostawić do ostygnięcia. Nałożyć porcję skyru, ozdobić owocami, posypać płatkami migdałowymi i gotowe. 






niedziela, 4 sierpnia 2019

Kotlety mielone z cukinią


Kotlety mielone można przygotować na wiele sposobów, ja bardzo lubię kotlety warzywne albo takie z dodatkiem warzyw. Na blogu jest już kilka rożnych propozycji, a dzisiaj cukinia rządzi.
Ja z przygotowanej masy zrobiłam tylko 4 kotlety, a resztę włożyłam do foremki i upiekłam jak klopsa – świetny dodatek do pieczywa albo jako przekąska.
Ja moje kotlety przygotowałam metodą, którą praktykuję od jakiegoś czasu, bo tak przygotowane wychodzą bardzo soczyste i delikatne. Po obsmażeniu na tłuszczu, przekładam na durszlak, który ustawiam na garnku z wrzącą wodą (czasem wykorzystują garnek, w którym gotuję ziemniaki albo kaszę) i paruję. 



Składniki na około 10 - 12 kotletów (zależy od wielkości):

500 g mięsa od szynki albo z indyka
400 g młodej cukinii
2 jajka
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka soli (można dać więcej, ja solę mało)
½ łyżeczki mielonego pieprzu
¼ łyżeczki mielonego chili
2 – 3 łyżki roztartego w dłoniach majeranku
4 łyżki zmielonych płatków owsianych
tłuszcz do smażenia: u mnie 3 łyżki oleju



Kotlety mielone z cukinią - przygotowanie:

Mięso zemleć. Cukinię umyć (nie obierać jeśli jest młoda), zetrzeć na tarce o dużych oczkach, lekko posolić, wymieszać i przełożyć na sito, aby odsączyć nadmiar wody. Cebulę bardzo drobno posiekać, czosnek wycisnąć przez praskę albo dobrze rozetrzeć z odrobiną soli.
Do zmielonego mięsa dodać odciśniętą cukinie, cebulę, czosnek, przyprawy, zmielone płatki owsiane i jajka. Dobrze wyrobić. Z masy uformować kotlety.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, obsmażyć kotlety do ładnego zrumienienia. Przełożyć na durszlak albo sito do gotowania na parze, ustawić na garnku z wrzącą wodą, przykryć pokrywką i parować około 10 -15 minut.
Podawać z ulubionymi dodatkami. U mnie tym razem buraczki i ogórek kiszony. 




środa, 31 lipca 2019

Mini naleśniki gryczane z musem z borówek, z twarogiem i owocami

Naleśniki gryczane od jakiś dwóch lat pojawiają się na naszym stole dosyć regulanie, ale jakoś wcześniej nie pomyślałam, aby je tu wstawić. A są tak dobre, że warto się na nie skusić. Mąka gryczana jest pełna składników odżywczych, a naleśniki przygotowane z niej są delikatne i bardzo smaczne.
Ja moje zrobiłam tym razem w wersji mini, na malutkiej patelni o średnicy 12 cm. Czterema takimi naleśnikami z dodatkami naprawdę można się porządnie najeść.  Są na tyle uniwersalne, że można je podać i na słodko i na wytrawnie.
Mój mąż twierdzi, że słodki obiad, to nie obiad… i naleśnik na obiad powinien być z mięsem. A ja raz na jakiś czas lubię słodkie obiady.  Te naleśniki równie dobrze mogą stanowić śniadanie, deser czy kolację - wg uznania.

 

Składniki na 8 sztuk o średnicy 12 cm:

1 duże jajko
60 g mąki gryczanej
70 ml napoju ryżowo – kokosowego albo dowolnego mleka
100 ml wody
szczypta soli

Nadzienie:
300 g twarogu
erytrol (albo cukier czy inne słodzidło)
borówki
opcjonalnie: łyżeczka pasty waniliowej

Mus borówkowy:
borówki + erytrol (ilość dowolna, nadmiar musu można zamrozić albo zawekować)

Dodotkowo:
masło do smażenia
skyr i owoce do podania
mielony erytrol (albo cukier puder) do posypania


Mini naleśniki gryczane z musem z borówek, z twarogiem i owocami - przygotowanie:

Najpierw przygotować mus (ja miałam zrobiony wcześniej). Borówki wrzucić do rondelka, dodać dwie łyżki wody. Doprowadzić do wrzenia i gotować, aż borówki się rozpadną i zgęstnieją. Całość dokładnie zmiksować (można przetrzeć przez sito, ale nie jest to konieczne), dodać erytrol – do smaku.
Twaróg wymieszać z erytrolem i twarogiem. Odstawić do lodówki.
Wszystkie składniki wrzucić do blendera i krótko zmiksować, tylko do połączenia składników (można też ciasto wymieszać rózgą). Ciasto będzie dosyć lejące, ale takie ma być. Odstawić na co najmniej 30 minut do lodówki.
Na małej patelni roztopić odrobinę masła. Wlać 2 łyżki ciasta i smażyć aż pojawią się pęcherzyki, przełożyć na drugą stronę i dosmażyć.
Naleśniki posmarować musem borówkowym, nałożyć twaróg, borówki i złożyć na pół. Na górę położyć po pół łyżeczki skyru i trochę musu borówkowego. Posypać owocami, oprószyć erytrolem i gotowe. 



niedziela, 28 lipca 2019

Bułeczki orkiszowe z twarogiem i jagodami (bez cukru)

Dzisiaj proste bułeczki z mąki orkiszowej, z dodatkiem twarogu i jagód. Zawijane, do odrywania. Ciepłe smakują wybornie, ale i po dwóch dniach są równie dobre i miękkie. 
Jako, że zwykła pszenna mąka mi nie służy, zrobiłam je na jasnej mące orkiszowej (tak, wiem, że orkisz to pszenica, ale w przeciwieństwie do zwykłej mąki, orkiszowa nie powoduje uczulenia).
Bazowałam na przepisie na jagodzianki z kruszonką, który jest od dawna na blogu. Użyłam mąki orkiszowej, zamiast cukru dałam erytrol i nadzienie też lekko zmodyfikowałam. A i sama forma przygotowania jest nieco inna. 
 


Składniki na 12 bułeczek:

500 g mąki orkiszowej jasnej (typ 450, 500 albo 600)
25 g świeżych drożdży (albo paczuszka 7 g suszonych)
100 ml jogurtu naturalnego niezbyt gęstego (powinien być lejący, ale nie bardzo rzadki)
100 ml ciepłego mleka (u mnie 2 %, ale może być każde inne)
1 duże albo 2 mniejsze jajka
5 łyżek erytrolu
1 łyżeczka pasty waniliowej (można dać kilka kropli olejku)
40 g roztopionego, ostudzonego masła
2 łyżki (30 g) oleju (u mnie z pestek winogron)
szczypta soli

Nadzienie:
400 g twarogu
2 – 3 łyżki erytrolu
1 łyżka mąki ziemniaczanej albo budyniu bez cukru
2 szklanki opłukanych i osuszonych jagód

Kruszonka:
75 g mąki orkiszowej jasnej
60 g erytrolu
40 g zimnego masła



Bułeczki orkiszowe z twarogiem i jagodami (bez cukru) - przygotowanie:

W dużym kubku przygotować zaczyn: 1 łyżkę jogurtu wymieszać z 3 łyżkami bardzo ciepłego mleka i1 łyżką mąki, dodać pokruszone drożdże, wymieszać (zaczyn powinien mieć konsystencję gęstej śmietany) i zostawić do wyrośnięcia na około 10 -15 minut, zaczyn powinien znacznie zwiększyć swoją objętość. Mąkę przesiać do miski, wsypać sól i erytrol i wymieszać. Dodać olej, pastę waniliową, mleko, jogurt, rozkłócone jajko, roztopione ostudzone masło i wyrośnięty zaczyn. Wyrobić gładkie, elastyczne ciasto – ja wyrabiałam w robocie przez około 10 minut, a potem jeszcze przez chwilę w rękach, aby oddać ciastu trochę ciepła. Ciasto powinno być elastyczne, jeśli się lepi, to nie podsypywać mąką, ale wyrabiać tak długo, aż samo będzie odchodziło od dłoni (im więcej mąki, tym ciasto będzie mniej pulchne). Ciasto włożyć do miski, przykryć ściereczką i zostawić na około 60 minut do wyrośnięcia (w letnich, szalonych temperaturach wystarcza 40 minut). Gdy ciasto wyrasta wszystkie składniki kruszonki włożyć do miski i zagnieść kruszonkę o konsystencji grubego, mokrego piasku. Wstawić do lodówki. Twaróg zmiksować z mąką ziemniaczaną i erytrolem.
Wyrośnięte ciasto rozwałkować na kwadrat o bokach około 40 cm. Rozsmarować twaróg, posypać jagodami i zwinąć w roladę. Pokroić na 12 równych części.
Blaszkę (moja 35 x 25 cm) wyłożyć papierem do pieczenia albo posmarować masłem i posypać mąką, ułożyć przygotowane bułeczki, przykryć ściereczką i zostawić do ponownego wyrośnięcia na około 20 minut. W tym czasie nagrzać piekarnik do 180 stopni (góra - dół). Wyrośnięte drożdżówki posypać kruszonką. Wstawić do gorącego piekarnika i piec około 25 - 30 minut do ładnego zrumienienia. Wyciągnąć i zostawić do wystygnięcia.
Aby jagodzianki były dłużej świeże  zawinąć je w papier i włożyć do pudełka. Można je też zamrozić. 





poniedziałek, 10 czerwca 2019

Kotlety z ciecierzycy i marchewki


Kotlety z ciecierzycy często goszczą na moim talerzu, bo je po prostu lubię. O tym, dlaczego warto jeść cieciorkę pisałam przy okazji przepisu na hummus.
Przepis na dzisiejsze kotlety nie jest trudny, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość przy gotowaniu ciecierzycy. Najlepiej po prostu ugotować ją sobie wcześniej.
Kotlety smażę na dobrej patelni, na niewielkiej ilości oleju. Próbowałam je piec, ale przyznam, że nie wychodzą tak smaczne, jak te smażone. Jako, że używam niewielkiej ilości tłuszczu (pół łyżki na 5 kotletów), to i tak wychodzą niskokaloryczne. Przy tym są bardo delikatne, chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. 



Składniki na 10 kotletów:

2,5 szklanki (400 g) ugotowanej ciecierzycy
2 średnie (200 g) marchewki
1 (75 g) cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka soli
½ łyżeczki mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
½ łyżeczki mielonego pieprzu
½ łyżeczki mielonej kolendry
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
1,5 łyżki (15 g) błonnika witalnego – można pominąć
1 łyżka (5 g) nieaktywnych płatków drożdżowych

1 łyżka oleju do smażenia (u mnie rzepakowy)



Kotlety z ciecierzycy i marchewki - przygotowanie:

Ciecierzycę zmiksować albo zemleć w maszynce do mięsa (ja użyłam malaksera). Marchewkę i cebulę zetrzeć na tarce na drobnych oczkach, czosnek bardzo drobno posiekać. Dodać przyprawy, błonnik, płatki drożdżowe i posiekaną natkę pietruszki. Wszystko dokładnie wymieszać i odstawić masę na godzinę do lodówki.
Uformować kotlety – u mnie wychodzi 10 sztuk, ale można zrobić mniejsze, będzie ich więcej.
Na patelni rozgrzać pół łyżki oleju, włożyć kotlety (u mnie jednorazowo weszło 5 sztuk) i smażyć na niewielkim ogniu aż się ładnie zrumienią. Bardzo ostrożnie, z pomocą drewnianej łopatki przełożyć je na drugą stronę (uważać, bo są bardzo delikatne) i dosmażyć. Po usmażeniu jednej porcji przetrzeć patelnię papierowym ręcznikiem, wlać kolejne pół łyżki oleju i usmażyć drugą porcję.
Podawać z ulubionymi dodatkami. U mnie przeważnie są to sezonowe warzywa i sos przygotowany z jogurtu naturalnego i domowego ketchupu lub ajwaru. Ale równie dobrze kotlety będą smakowały z sosem czosnkowym czy jogurtowym ze szczypiorkiem i rzodkiewką.




niedziela, 9 czerwca 2019

Hummus


Cieciorka od kilku lat jest obecna w mojej kuchni. Lubię dania z jej dodatkiem, dorzucam do wielu dań jednogarnkowych, do kasz z warzywami, robię z niej kotlety, falafel, curry, cieciorkę w sosie pomidorowym i właśnie hummus. A mąkę z ciecierzycy wykorzystuję do przygotowania placka zwanego socca – świetnie zastępuje pieczywo (na to przepis też się pojawi).
Osobiście najbardziej lubię wersję hummusu z suszonymi pomidorami, ale podaję przepis na klasyczną, a pomidory zawsze można sobie dorzuć… i oczywiście tak tym razem zrobiłam i dwie wersje hummusu powstały.

Ciecierzyca, cieciorka, groch włoski – nazwy używane zamiennie, określają jedną roślinę. Ciecierzyca jest rośliną strączkową i doskonałym źródłem białka roślinnego (wiecie, że połowa białka, które zjadamy, powinna być białkiem roślinnym?), ma dużą wartość odżywczą, zawiera witaminy A, C, K i jest bogata w witaminy z grupy B, a także sporo minerałów takich jak potas, wapń, fosfor, żelazo, magnez, sód i cynk.
Dzięki temu, że zawiera dużo błonnika (17 g w 100 g suchego ziarna) pomaga w walce z zaparciami, oczyszcza jelita. Regularne jedzenie ciecierzycy pomaga obniżyć tak zwany zły cholesterol, który jest przyczyną miażdżycy. Za to duża zawartość potasu (875 mg w 100 g suchego ziarna) sprawia, że naczynia krwionośne są drożne, krew przepływa swobodniej, co w efekcie powoduje obniżenie ciśnienia krwi.
Ciecierzyca ma niski indeks glikemiczny, więc powinna być obecna w diecie cukrzyków, osób z insulinoopornością.
Ma jedną wadę – powoduje wzdęcia, ale łatwo je zminimalizować mocząc cieciorkę w wodzie i stosując przyprawy takie jak kumin, kminek, majeranek czy oregano.
Aquafaba, czyli woda z gotowania ciecierzycy (mocno zredukowana) albo z puszki świetnie nadaje się do ubijanie i można z niej przygotować bezę albo fajny krem czekoladowy.
Cieciorkę można wykorzystywać na wiele sposobów i z całą pewnością jest doskonałym produktem w rękach osób, które chcą ograniczyć mięso w swoim odżywianiu. 

A teraz hummus… co potrzebujemy, aby był pyszny? Oczywiście potrzebujemy ciecierzycy i to najlepiej takiej suchej, nie z puszki. Ciecierzyca wymaga cierpliwości, bo najpierw trzeba ją namoczyć (co najmniej na 12 godzin), a potem jeszcze dosyć długo gotować, około 1,5 -2 godzin. Więc ja od razu zawsze gotuję całą paczkę (400 -500 g) i robię z niej kilka potraw. Przeważnie jest to hummus i coś jeszcze – czasem kotlety, czasem curry, czasem cieciorka w sobie pomidorowym. Ale taka ugotowana ciecierzyca doskonale się mrozi i można ją potem wykorzystać do różnych dań.
Do hummusu potrzebujemy też pasty tahini, czyli pasty przygotowanej z uprażonych ziaren sezamu – można ją zrobić samemu poprzez uprażenie i zmielenie ziaren sezamu, ale równie dobrze możemy ją kupić w sklepie (ważne, aby w składzie był tylko prażony sezam). 



Hummus:

240 g (mniej więcej 1,5 szklanki) ugotowanej ciecierzycy
30 g (2 pełne łyżki) pasty tahini (można dać więcej, wg upodobań)
½ ząbka czosnku (można dać więcej, ja nie przepadam)
1 łyżka soku z cytryny
¼ łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)
opcjonalnie: pieprz, chili
duża szczypta soli (do smaku)
woda

dodatkowo: olej do podania (u mnie mój ukochany zimno tłoczony olej z wiesiołka), ewentualnie ziarna sezamu, orzeszki piniowe, słodka papryka, zatar do posypania
opcjonalnie: 3 – 4 suszone pomidory



Hummus – przygotowanie:

Przygotowanie hummusu należy zacząć od namoczenia i ugotowania ciecierzycy. To zabiera najwięcej czasu, ale jest proste. Ciecierzycę wsypać do dużej miski i zalać wodą, wody powinno być sporo, bo cieciorka ją wchłonie. Zostawić na co najmniej 12 godzin, u mnie przeważnie stoi 24 godziny. Po tym czasie ciecierzycę odlać, przepłukać na sicie, wsypać do dużego garnka i wlać świeżą wodę – znowu powinno być jej dosyć dużo, bo czas gotowania będzie długi. Ciecierzyce gotować 1,5 – 2 godzin, aż będzie miękka. Pod koniec gotowania dodać 1 łyżceczkę soli (ja na 400 g cieciorki daję 1 łyżeczkę soli). Niektórzy do gotowania ciecierzycy dodają sodę oczyszczoną, która może nieco skrócić czas gotowania, ale ja tego nie praktykuję. Ugotowana cieciorka powinna być miękka, wręcz rozchodzić się w palcach.
Ostudzoną cieciorkę włożyć do malaksera, dodać pastę tahini, czosnek, przyprawy i 2 – 3 łyżki zimnej wody (opcjonalnie można dodać 3 – 4 suszone pomidory z oleju). Zmiksować na gładką pastę. Jeśli nie posiadacie malaksera, to lepszym rozwiązaniem będzie ręczny blender (typu żyrafa), niż blender kielichowy, który możne sobie z hummusem nie poradzić (no chyba, że jest wysokoobrotowy). W trakcie miksowania, jeśli hummus będzie zbyt gęsty, można dolać jeszcze odrobinę wody. Konsystencja tak naprawdę zależy od naszych upodobań – jedni wolą, gdy humus jest bardzo, gładki i rzadszy, ja osobiście wolę gęściejszy i nie tak idealnie gładki. Tak więc czas miksowania zależy od naszych preferencji.
Gotowy hummus przełożyć do miseczki, słoiczka, na talerzyk i polać odrobiną oleju. Ja uwielbiam olej z wiesiołka  naszej lokalnej tłoczni - cudownie smakuje, a jednocześnie wspaniale wspomaga zdrowie kobiety.
Hummus można jeść ze świeżymi chrupiącymi warzywami, wykorzystać do go sałatki z kaszą czy posmarować nim pieczywo. 


piątek, 7 czerwca 2019

Surówka z rzodkiewki i szczypiorku


Warzywa jemy cały rok, ale letnią porą zdecydowanie rządzą na naszych talerzach. Dziś prosty, szybki dodatek do obiadu z rzodkiewki i szczypiorku. Niby nic, a smakuje super.
Taką rzodkiewkę ze szczypiorkiem robiła moja mama, ale dodawała do niej kwaśną śmietanę. Oczywiście można, ja osobiści wybieram skyr, odtłuszczony jogurt typu islandzkiego z dużą zawartością białka.
Nie ma w tym żadnej filozofii, jak większość moich przepisów, tak i ten jest prosty jak budowa cepa. Ale warto urozmaicać swoje posiłki. 



Składniki:

rzodkiewki (ilość wg uznania) - ja osobiście lubię te długie z białymi końcówkami, bo są ostrzejsze
2 - 3 łyżki posiekanego szczypiorku
100 - 150 g jogurtu naturalnego (u mnie skyr) albo kwaśnej śmietany
erytrol albo cukier
sok z cytryny
sól i pieprz


Surówka z rzodkiewki i szczypiorku - przygotowanie:

Rzodkiewki poszatkować na szatkownicy albo pokroić w cienkie plasterki. Dodać posiekany szczypiorek.
Jogurt doprawić do smaku erytrolem (albo odrobiną cukru), sokiem z cytryny, solą i pieprzem. Do rzodkiewki dodać jogurt i wymieszać. 



niedziela, 12 maja 2019

Chleb gryczany

Do tego chleba podchodziłam jak do jeża, bowiem już wcześniej próbowałam chleba gryczanego dwukrotnie i to były dwa wielkie niewypały – nie pasowała mi ani konsystencja, ani smak.
Tym razem jest inaczej. Miałam okazję skosztować tego chleba u koleżanki i to mnie przekonało do tego, aby jeszcze jeden przepis wziąć na warsztat i spróbować. No i się nie zawiodłam, wyszedł równie dobry jak Ani, od której dostałam przepis. Być może gdzieś ten przepis jest dostępny, ale Ania też go dostała od koleżanki z pracy, więc przepraszam, ale nie znam jego pierwotnego pochodzenia. Zgodnie z sugestiami Ani lekko go zmodyfikowałam, przede wszystkim jeśli chodzi o czas wyrastania. No i wydłużyłam czas pieczenia, co sprawiło, że chleb ma ładnie wypieczoną skórkę, a to lubię.
Przy tym ten chleb jest banalnie prosty do przygotowania, bo wymaga jedynie wymieszania składników, a to nie jest proces zbyt skomplikowany. 



Składniki na jedną foremkę (około 25 x 14 cm):

400 g mąki gryczanej albo drobno zmielonej kaszy gryczanej niepalonej
450 ml ciepłej (nie gorącej) wody
5 łyżek ziaren słonecznika
1 łyżeczka soli
1 łyżka miodu (u mnie spadziowy)
7 g suchych drożdży
opcjonalnie: sezam czy czarnuszka do posypania



Chleb gryczany – przygotowanie:

Mąkę wsypać do miski, dodać sól, słonecznik, drożdże i wszystkie składniki dobrze wymieszać. Miód rozpuścić w wodzie (powinna być dobrze ciepła, ale nie gorąca, bo inaczej zabije drożdże). Do suchych składników wlać wodę z miodem i dokładnie wymieszać wszystkie składniki. Ciasto będzie dosyć luźne, ale takie właśnie ma być.
Miskę przykryć ściereczką i zostawić na około 60 minut do wyrośnięcia. Foremkę posmarować masłem i posypać mąką gryczaną. Gdy ciasto wyrośnie przełożyć je do foremki, ponownie przykryć i zostawić do wyrośnięcia na kolejne 30 minut. Posypać sezamem albo czarnuszką.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni, wstawić blaszkę i piec 20 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 185 stopni i piec kolejne 25 – 30 minut (zależy od piekarnika), aż chleb ładnie się zrumieni. Od razu po upieczeniu wyciągnąć z foremki i zostawić do wystygnięcia. 


sobota, 11 maja 2019

Pieczone szparagi

Przygotowanie tych szparagów jest barzdo proste i nie wymaga praktycznie żadnych umiejętności. Na blogu jest kilka pomysłów na szparagi, a dziś taki barzdo prosty i wg mnie jeden z najsmaczniejszych, bo wydobywa ze szparagów wszystko to, co w nich najlepsze.
Szparagi jem odkąd pamiętam, bo dziadek je uprawiał. Zawsze lubiłam i chyba już tak mi zostanie, bo gdy tylko rozpoczyna się na nie sezon, to jem je średnio co drugi dzień w różnych odsłonach.
Szparagi są cennym źródłem witaminy C i E, witaminy K i A, witamin z grupy B, zawierają sporo kwasu foliowego, potasu, żelaza, fosforu, magnezu i selenu, a ich jedzenie poprawia krzepliwość krwi i wzmocnienie naczyń krwionośnych, pomaga obniżyć ciśnienie, bowiem mają mało sodu i są moczopędne, a dzięki obecności fitosteroli pomagają walczyć z nadmiarem cholesterolu , a ze względu na dużą zawartość błonnika wspomagają układ pokarmowy.
Jak na tak niskokaloryczne (około 20 kcal w 100g) warzywo zawierają też sporo białka, bo aż 2,4 g na 100 g. Więc zdecydowanie warto po nie sięgać, szczególnie teraz, gdy w Polsce trwa na nie sezon. Bo prawda jest taka, że najlepsze szparagi, to te świeżo wycięte, a nie te które płyną tygodniami np. z Peru.

Zdjęcia dzisiaj mocno poglądowe, bo tak naprawdę nie planowałam tego przepisu wrzucać na blog, ale po kilku prośbach o sposób przyrządzenia postanowiłam dodać... może uda mi się je za jakiś czas podmienić :-) 



Składniki na 2 porcje (jako dodatek do obiadu):

500 g zielonych szparagów
1 łyżeczka dobrego oleju
ulubione zioła
szczypta soli




Pieczone szparagi - przygotowanie: 

Szparagi umyć, osuszyć i oderwać drewniane końcówki, najlepiej robiąc to poprzez złamanie szparaga – zdrewniała część ułamie się w odpowiednim miejscu (im więcej części zdrewniałej, tym szparagi są starsze, bowiem drewnienie następuje dopiero po wycięciu).
Osuszone szparagi włożyć do naczynia żaroodpornego albo na blaszkę, skropić olejem, oprószyć solą i ziołami, ale nie przesadzać z ilością, bo zioła maja tylko podkreślić smak szparagów, a nie go zabić.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni, wstawić naczynie ze szparagami do gorącego piekarnika i piec 15 -20 minut (w zależności od grubości szparagów). Ja osobiście lubię, gdy szparagi są lekko twarde, chrupkie, a nie rozciapane.
Najsmaczniejszym dodatkiem do szparagów jest dla mnie jajko sadzone albo w koszulce z płynnym żółtkiem. Ale oczywiście spokojnie mogą być one dodatkiem do każdego mięsa czy ryby.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...