poniedziałek, 10 czerwca 2019

Kotlety z ciecierzycy i marchewki


Kotlety z ciecierzycy często goszczą na moim talerzu, bo je po prostu lubię. O tym, dlaczego warto jeść cieciorkę pisałam przy okazji przepisu na hummus.
Przepis na dzisiejsze kotlety nie jest trudny, trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość przy gotowaniu ciecierzycy. Najlepiej po prostu ugotować ją sobie wcześniej.
Kotlety smażę na dobrej patelni, na niewielkiej ilości oleju. Próbowałam je piec, ale przyznam, że nie wychodzą tak smaczne, jak te smażone. Jako, że używam niewielkiej ilości tłuszczu (pół łyżki na 5 kotletów), to i tak wychodzą niskokaloryczne. Przy tym są bardo delikatne, chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. 



Składniki na 10 kotletów:

2,5 szklanki (400 g) ugotowanej ciecierzycy
2 średnie (200 g) marchewki
1 (75 g) cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka soli
½ łyżeczki mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
½ łyżeczki mielonego pieprzu
½ łyżeczki mielonej kolendry
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
1,5 łyżki (15 g) błonnika witalnego – można pominąć
1 łyżka (5 g) nieaktywnych płatków drożdżowych

1 łyżka oleju do smażenia (u mnie rzepakowy)



Kotlety z ciecierzycy i marchewki - przygotowanie:

Ciecierzycę zmiksować albo zemleć w maszynce do mięsa (ja użyłam malaksera). Marchewkę i cebulę zetrzeć na tarce na drobnych oczkach, czosnek bardzo drobno posiekać. Dodać przyprawy, błonnik, płatki drożdżowe i posiekaną natkę pietruszki. Wszystko dokładnie wymieszać i odstawić masę na godzinę do lodówki.
Uformować kotlety – u mnie wychodzi 10 sztuk, ale można zrobić mniejsze, będzie ich więcej.
Na patelni rozgrzać pół łyżki oleju, włożyć kotlety (u mnie jednorazowo weszło 5 sztuk) i smażyć na niewielkim ogniu aż się ładnie zrumienią. Bardzo ostrożnie, z pomocą drewnianej łopatki przełożyć je na drugą stronę (uważać, bo są bardzo delikatne) i dosmażyć. Po usmażeniu jednej porcji przetrzeć patelnię papierowym ręcznikiem, wlać kolejne pół łyżki oleju i usmażyć drugą porcję.
Podawać z ulubionymi dodatkami. U mnie przeważnie są to sezonowe warzywa i sos przygotowany z jogurtu naturalnego i domowego ketchupu lub ajwaru. Ale równie dobrze kotlety będą smakowały z sosem czosnkowym czy jogurtowym ze szczypiorkiem i rzodkiewką.




niedziela, 9 czerwca 2019

Hummus


Cieciorka od kilku lat jest obecna w mojej kuchni. Lubię dania z jej dodatkiem, dorzucam do wielu dań jednogarnkowych, do kasz z warzywami, robię z niej kotlety, falafel, curry, cieciorkę w sosie pomidorowym i właśnie hummus. A mąkę z ciecierzycy wykorzystuję do przygotowania placka zwanego socca – świetnie zastępuje pieczywo (na to przepis też się pojawi).
Osobiście najbardziej lubię wersję hummusu z suszonymi pomidorami, ale podaję przepis na klasyczną, a pomidory zawsze można sobie dorzuć… i oczywiście tak tym razem zrobiłam i dwie wersje hummusu powstały.

Ciecierzyca, cieciorka, groch włoski – nazwy używane zamiennie, określają jedną roślinę. Ciecierzyca jest rośliną strączkową i doskonałym źródłem białka roślinnego (wiecie, że połowa białka, które zjadamy, powinna być białkiem roślinnym?), ma dużą wartość odżywczą, zawiera witaminy A, C, K i jest bogata w witaminy z grupy B, a także sporo minerałów takich jak potas, wapń, fosfor, żelazo, magnez, sód i cynk.
Dzięki temu, że zawiera dużo błonnika (17 g w 100 g suchego ziarna) pomaga w walce z zaparciami, oczyszcza jelita. Regularne jedzenie ciecierzycy pomaga obniżyć tak zwany zły cholesterol, który jest przyczyną miażdżycy. Za to duża zawartość potasu (875 mg w 100 g suchego ziarna) sprawia, że naczynia krwionośne są drożne, krew przepływa swobodniej, co w efekcie powoduje obniżenie ciśnienia krwi.
Ciecierzyca ma niski indeks glikemiczny, więc powinna być obecna w diecie cukrzyków, osób z insulinoopornością.
Ma jedną wadę – powoduje wzdęcia, ale łatwo je zminimalizować mocząc cieciorkę w wodzie i stosując przyprawy takie jak kumin, kminek, majeranek czy oregano.
Aquafaba, czyli woda z gotowania ciecierzycy (mocno zredukowana) albo z puszki świetnie nadaje się do ubijanie i można z niej przygotować bezę albo fajny krem czekoladowy.
Cieciorkę można wykorzystywać na wiele sposobów i z całą pewnością jest doskonałym produktem w rękach osób, które chcą ograniczyć mięso w swoim odżywianiu. 

A teraz hummus… co potrzebujemy, aby był pyszny? Oczywiście potrzebujemy ciecierzycy i to najlepiej takiej suchej, nie z puszki. Ciecierzyca wymaga cierpliwości, bo najpierw trzeba ją namoczyć (co najmniej na 12 godzin), a potem jeszcze dosyć długo gotować, około 1,5 -2 godzin. Więc ja od razu zawsze gotuję całą paczkę (400 -500 g) i robię z niej kilka potraw. Przeważnie jest to hummus i coś jeszcze – czasem kotlety, czasem curry, czasem cieciorka w sobie pomidorowym. Ale taka ugotowana ciecierzyca doskonale się mrozi i można ją potem wykorzystać do różnych dań.
Do hummusu potrzebujemy też pasty tahini, czyli pasty przygotowanej z uprażonych ziaren sezamu – można ją zrobić samemu poprzez uprażenie i zmielenie ziaren sezamu, ale równie dobrze możemy ją kupić w sklepie (ważne, aby w składzie był tylko prażony sezam). 



Hummus:

240 g (mniej więcej 1,5 szklanki) ugotowanej ciecierzycy
30 g (2 pełne łyżki) pasty tahini (można dać więcej, wg upodobań)
½ ząbka czosnku (można dać więcej, ja nie przepadam)
1 łyżka soku z cytryny
¼ łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego)
szczypta soli
woda

dodatkowo: olej do podania (u mnie mój ukochany zimno tłoczony olej z wiesiołka), ewentualnie ziarna sezamu, orzeszki piniowe, słodka papryka, zatar do posypania
opcjonalnie: 3 – 4 suszone pomidory



Hummus – przygotowanie:

Przygotowanie hummusu należy zacząć od namoczenia i ugotowania ciecierzycy. To zabiera najwięcej czasu, ale jest proste. Ciecierzycę wsypać do dużej miski i zalać wodą, wody powinno być sporo, bo cieciorka ją wchłonie. Zostawić na co najmniej 12 godzin, u mnie przeważnie stoi 24 godziny. Po tym czasie ciecierzycę odlać, przepłukać na sicie, wsypać do dużego garnka i wlać świeżą wodę – znowu powinno być jej dosyć dużo, bo czas gotowania będzie długi. Ciecierzyce gotować 1,5 – 2 godzin, aż będzie miękka. Pod koniec gotowania dodać 1 łyżceczkę soli (ja na 400 g cieciorki daję 1 łyżeczkę soli). Niektórzy do gotowania ciecierzycy dodają sodę oczyszczoną, która może nieco skrócić czas gotowania, ale ja tego nie praktykuję. Ugotowana cieciorka powinna być miękka, wręcz rozchodzić się w palcach.
Ostudzoną cieciorkę włożyć do malaksera, dodać pastę tahini, czosnek, przyprawy i 2 – 3 łyżki zimnej wody (opcjonalnie można dodać 3 – 4 suszone pomidory z oleju). Zmiksować na gładką pastę. Jeśli nie posiadacie malaksera, to lepszym rozwiązaniem będzie ręczny blender (typu żyrafa), niż blender kielichowy, który możne sobie z hummusem nie poradzić (no chyba, że jest wysokoobrotowy). W trakcie miksowania, jeśli hummus będzie zbyt gęsty, można dolać jeszcze odrobinę wody. Konsystencja tak naprawdę zależy od naszych upodobań – jedni wolą, gdy humus jest bardzo, gładki i rzadszy, ja osobiście wolę gęściejszy i nie tak idealnie gładki. Tak więc czas miksowania zależy od naszych preferencji.
Gotowy hummus przełożyć do miseczki, słoiczka, na talerzyk i polać odrobiną oleju. Ja uwielbiam olej z wiesiołka  naszej lokalnej tłoczni - cudownie smakuje, a jednocześnie wspaniale wspomaga zdrowie kobiety.
Hummus można jeść ze świeżymi chrupiącymi warzywami, wykorzystać do go sałatki z kaszą czy posmarować nim pieczywo. 


piątek, 7 czerwca 2019

Surówka z rzodkiewki i szczypiorku


Warzywa jemy cały rok, ale letnią porą zdecydowanie rządzą na naszych talerzach. Dziś prosty, szybki dodatek do obiadu z rzodkiewki i szczypiorku. Niby nic, a smakuje super.
Taką rzodkiewkę ze szczypiorkiem robiła moja mama, ale dodawała do niej kwaśną śmietanę. Oczywiście można, ja osobiści wybieram skyr, odtłuszczony jogurt typu islandzkiego z dużą zawartością białka.
Nie ma w tym żadnej filozofii, jak większość moich przepisów, tak i ten jest prosty jak budowa cepa. Ale warto urozmaicać swoje posiłki. 



Składniki:

rzodkiewki (ilość wg uznania) - ja osobiście lubię te długie z białymi końcówkami, bo są ostrzejsze
2 - 3 łyżki posiekanego szczypiorku
100 - 150 g jogurtu naturalnego (u mnie skyr) albo kwaśnej śmietany
erytrol albo cukier
sok z cytryny
sól i pieprz


Surówka z rzodkiewki i szczypiorku - przygotowanie:

Rzodkiewki poszatkować na szatkownicy albo pokroić w cienkie plasterki. Dodać posiekany szczypiorek.
Jogurt doprawić do smaku erytrolem (albo odrobiną cukru), sokiem z cytryny, solą i pieprzem. Do rzodkiewki dodać jogurt i wymieszać. 



niedziela, 12 maja 2019

Chleb gryczany

Do tego chleba podchodziłam jak do jeża, bowiem już wcześniej próbowałam chleba gryczanego dwukrotnie i to były dwa wielkie niewypały – nie pasowała mi ani konsystencja, ani smak.
Tym razem jest inaczej. Miałam okazję skosztować tego chleba u koleżanki i to mnie przekonało do tego, aby jeszcze jeden przepis wziąć na warsztat i spróbować. No i się nie zawiodłam, wyszedł równie dobry jak Ani, od której dostałam przepis. Być może gdzieś ten przepis jest dostępny, ale Ania też go dostała od koleżanki z pracy, więc przepraszam, ale nie znam jego pierwotnego pochodzenia. Zgodnie z sugestiami Ani lekko go zmodyfikowałam, przede wszystkim jeśli chodzi o czas wyrastania. No i wydłużyłam czas pieczenia, co sprawiło, że chleb ma ładnie wypieczoną skórkę, a to lubię.
Przy tym ten chleb jest banalnie prosty do przygotowania, bo wymaga jedynie wymieszania składników, a to nie jest proces zbyt skomplikowany. 



Składniki na jedną foremkę (około 25 x 14 cm):

400 g mąki gryczanej albo drobno zmielonej kaszy gryczanej niepalonej
450 ml ciepłej (nie gorącej) wody
5 łyżek ziaren słonecznika
1 łyżeczka soli
1 łyżka miodu (u mnie spadziowy)
7 g suchych drożdży
opcjonalnie: sezam czy czarnuszka do posypania



Chleb gryczany – przygotowanie:

Mąkę wsypać do miski, dodać sól, słonecznik, drożdże i wszystkie składniki dobrze wymieszać. Miód rozpuścić w wodzie (powinna być dobrze ciepła, ale nie gorąca, bo inaczej zabije drożdże). Do suchych składników wlać wodę z miodem i dokładnie wymieszać wszystkie składniki. Ciasto będzie dosyć luźne, ale takie właśnie ma być.
Miskę przykryć ściereczką i zostawić na około 60 minut do wyrośnięcia. Foremkę posmarować masłem i posypać mąką gryczaną. Gdy ciasto wyrośnie przełożyć je do foremki, ponownie przykryć i zostawić do wyrośnięcia na kolejne 30 minut. Posypać sezamem albo czarnuszką.
Piekarnik nagrzać do 200 stopni, wstawić blaszkę i piec 20 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 185 stopni i piec kolejne 25 – 30 minut (zależy od piekarnika), aż chleb ładnie się zrumieni. Od razu po upieczeniu wyciągnąć z foremki i zostawić do wystygnięcia. 


sobota, 11 maja 2019

Pieczone szparagi

Przygotowanie tych szparagów jest barzdo proste i nie wymaga praktycznie żadnych umiejętności. Na blogu jest kilka pomysłów na szparagi, a dziś taki barzdo prosty i wg mnie jeden z najsmaczniejszych, bo wydobywa ze szparagów wszystko to, co w nich najlepsze.
Szparagi jem odkąd pamiętam, bo dziadek je uprawiał. Zawsze lubiłam i chyba już tak mi zostanie, bo gdy tylko rozpoczyna się na nie sezon, to jem je średnio co drugi dzień w różnych odsłonach.
Szparagi są cennym źródłem witaminy C i E, witaminy K i A, witamin z grupy B, zawierają sporo kwasu foliowego, potasu, żelaza, fosforu, magnezu i selenu, a ich jedzenie poprawia krzepliwość krwi i wzmocnienie naczyń krwionośnych, pomaga obniżyć ciśnienie, bowiem mają mało sodu i są moczopędne, a dzięki obecności fitosteroli pomagają walczyć z nadmiarem cholesterolu , a ze względu na dużą zawartość błonnika wspomagają układ pokarmowy.
Jak na tak niskokaloryczne (około 20 kcal w 100g) warzywo zawierają też sporo białka, bo aż 2,4 g na 100 g. Więc zdecydowanie warto po nie sięgać, szczególnie teraz, gdy w Polsce trwa na nie sezon. Bo prawda jest taka, że najlepsze szparagi, to te świeżo wycięte, a nie te które płyną tygodniami np. z Peru.

Zdjęcia dzisiaj mocno poglądowe, bo tak naprawdę nie planowałam tego przepisu wrzucać na blog, ale po kilku prośbach o sposób przyrządzenia postanowiłam dodać... może uda mi się je za jakiś czas podmienić :-) 



Składniki na 2 porcje (jako dodatek do obiadu):

500 g zielonych szparagów
1 łyżeczka dobrego oleju
ulubione zioła
szczypta soli




Pieczone szparagi - przygotowanie: 

Szparagi umyć, osuszyć i oderwać drewniane końcówki, najlepiej robiąc to poprzez złamanie szparaga – zdrewniała część ułamie się w odpowiednim miejscu (im więcej części zdrewniałej, tym szparagi są starsze, bowiem drewnienie następuje dopiero po wycięciu).
Osuszone szparagi włożyć do naczynia żaroodpornego albo na blaszkę, skropić olejem, oprószyć solą i ziołami, ale nie przesadzać z ilością, bo zioła maja tylko podkreślić smak szparagów, a nie go zabić.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni, wstawić naczynie ze szparagami do gorącego piekarnika i piec 15 -20 minut (w zależności od grubości szparagów). Ja osobiście lubię, gdy szparagi są lekko twarde, chrupkie, a nie rozciapane.
Najsmaczniejszym dodatkiem do szparagów jest dla mnie jajko sadzone albo w koszulce z płynnym żółtkiem. Ale oczywiście spokojnie mogą być one dodatkiem do każdego mięsa czy ryby.




środa, 10 kwietnia 2019

Krem ze świeżych ogórków

Zupa, która mnie zachwyciła. Odkąd pamiętam, bardzo lubię wszelkie kremowe zupy i jem je często. Często stanowią nie tylko część obiadu, ale również bywają doskonałą przekąska w chłodne popołudnia.
Tę zupę jadłam u znajomych i tak mi przypadła do smaku, że poczyniłam ją we własnej kuchni. Trochę ją podrasowałam odrobiną chili, przygotowałam ją na domowym bulionie warzywnym i śmietanę zamieniłam na skyr, który doskonale się sprawdził
Zupę przygotowuje się bardzo szybko, jest bardzo smaczna, delikatna, ma mało kalorii, a jednocześnie całkiem fajnie syci. 

 

Składniki na 4 porcje:

4 ogórki średniej wielkości (gruntowych trzeba dać 8 - 10 sztuk)
2 czubate łyżki mąki ryżowej (wystarczy po prostu zmielić bardzo drobno ryż)
1 szalotka
150 g skyru
pęczek koperku
700 ml bulionu
1 łyżka masła
sól, pieprz, chili

Do podania: groszek ptysiowy, pestki słonecznika, grzanki – wg uznania



Krem ze świeżych ogórków - przygotowanie:

Szalotkę obrać, pokroić w kostkę. W rondlu rozgrzać masło, wrzucić szalotkę i delikatnie ją podsmażyć (nie rumienić zbyt mocno). Ogórki obrać, pokroić w kostkę i wrzucić do cebuli. Dodać szczyptę soli i delikatnie poddusić. Wsypać mąkę ryżową, wymieszać, wlać zimny bulion i gotować przez 15 minut. Dodać skyr i posiekany koperek. Całość zmiksować. Doprawić solą (jeśli trzeba), pieprzem i szczyptą chili. Podgrzać cały czas mieszając. Podawać z ulubionymi dodatkami. 



wtorek, 2 kwietnia 2019

Kotlety z czerwonej soczewicy i marchewki

Strączki często goszczą ostatnio na moim stole, pojawiają się w różnych potrawach. Często są różnego rodzaju kotlety, bo robi się je szybko, są pyszne, pożywne i niedrogie. Soczewica to zdecydowanie mój faworyt wśród strączków, choć bobem, cieciorką, kukurydzą, fasolą czy groszkiem też nie gardzę.
Dziś mam dla Was bardzo prosty i szybki przepis na kotlety z soczewicy i marchewki, z dodatkiem cebuli, czosnku, pora i koperku. Są pyszne na ciepło i na zimno. Ja jadłam z surówką z kiszonej kapusty, ale dodatki zawsze wg uznania.


Składniki na 8 małych kotlecików (2 – 3) porcje:

½ szklanki czerwonej soczewicy + ¾ szklanki wody
2 nieduże marchewki
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
kawałek białej części pora
1 małe jajko
2 – 3 łyżki mąki gryczanej / z ciecierzycy/ kukurydzianej (wg uznania)
½ łyżeczki soli
¼ łyżeczki pieprzu
¼ łyżeczki kurkumy
szczypta chili
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta imbiru
2 łyżki masła klarowanego albo innego tłuszczu do smażenia



Kotlety z czerwonej soczewicy i marchewki - przygotowanie:
Soczewicę przepłukać pod bieżącą wodą, zalać wodą, dodać ¼ łyżeczki soli i ugotować do miękkości. Soczewica wchłonie całą wodę. Przełożyć do miski, żeby ostygła.
Cebulę i por pokroić drobno, czosnek posiekać, a marchewkę zetrzeć na bardzo drobnych oczkach. Na patelni rozgrzać pół łyżki klarowanego masła, wrzucić cebulę i por, delikatnie podsmażyć, dodać czosnek i jeszcze chwilę smażyć. Marchewkę wrzucić do cebuli i smażyć razem około 5 minut, aż marchewka będzie miękka.
Zawartość patelni przełożyć do miski z soczewicą i zostawić do ostygnięcia. Dodać jajko, mąkę i przyprawy. Dokładnie wymieszać, jeśli masa jest mocno lepiąca można dodać jeszcze trochę mąki. Uformować nieduże kotlety. Na patelni rozgrzać 1,5 łyżki klarowanego masła, włożyć kotlety i usmażyć je na złoto z obu stron. Przełożyć na papierowy ręcznik, aby odsączyć nadmiar tłuszczu, choć te kotleciki nie chłoną go zbyt wiele.
Podawać z warzywami, można się pokusić o zrobienie do nich sosu czosnkowego czy koperkowego. Ja osobiście bardzo lubię je w takiej najprostszej formie. Równie dobrze smakują na zimno. 


piątek, 15 marca 2019

Naleśniki orkiszowe na napoju kokosowo – ryżowym

Gdy zmieniłam nawyki żywieniowe, to przez dosyć długi czas nie jadłam pieczywa i żadnych pszennych wypieków i wyrobów. Doskonale się z tym czułam, choć nie powiem, że nie brakowało mi klusek czy naleśników. Po jakimś czasie zjadłam jakieś ciasto i okazało się, że spuchłam… nie do końca wiedziałam, co jest grane, ale zaczęłam analizować i stanęło na tym, że to po cieście. Zrobiłam eksperyment i postanowiłam poobserwować swój organizm. Okazało się, że zwykła pszenica mnie uczula i po niej puchnę i boli mnie brzuch (wcześniej ciągle byłam popuchnięta i nie wiadomo było od czego). Próbowałam różnych mąk i stanęło na tym, że w zasadzie tylko zwykłej pszennej jeść nie mogę, ale już np. orkiszowa jest przyjmowana przez mój organizm normalnie. Pomyślałam, że dziwne, wszak to też odmiana pszenicy… ale eksperymentowałam dalej i okazało się, że i durum mogę jeść. Czary mary… ale organizmy ludzkie bywają nieprzewidywalne.
Przerzuciłam się na mąkę orkiszową i teraz spokojnie raz na jakiś czas mogę jeść moje ukochane naleśniki czy pierogi.
Dziś chcę Wam zaproponować fajne naleśniki, które powstały w ramach eksperymentu. Są bardzo delikatne i przepyszne. Robiłam je już trzy razy i za każdym razem były przepyszne. 
Przepraszam, że  zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, ale są raczej robocze, bo początkowo nie planowałam tego wrzucać na blog, ale naleśniki są tak dobre, że żal byłoby nie podzielić się przepisem. 



Składniki na 4 sztuki:

2 duże jajka
50 g (mniej więcej 2 czubate łyżki) jasnej mąki orkiszowej (u mnie orkiszowa tortowa)
100 – 150 ml napoju kokosowo - ryżowego
szczypta soli

Farsz:
300 - 400 g twarogu (ja używam domowego z pudełka, nie wymaga już dodatku śmietanki czy jogurtu)
erytrol albo cukier waniliowy
pół łyżeczki pasty waniliowej

Dodatkowo: mus z mango (użyłam pulpy bez cukru z puszki) albo innych owoców wg uznania, płatki migdałowe albo wiórki kokosowe, mielony erytrol


Jajka roztrzepać ze szczyptą soli, dodać mąkę i napój kokosowo – ryżowy (najpierw 100 ml), wszystko krótko zmiksować albo dokładnie wymieszać, żeby nie było grudek. Ciasto powinno mieć konsystencję niezbyt gęstej śmietany, jeśli jest zbyt gęste dodać jeszcze trochę napoju. Wilgotność mąki bywa różna, więc czasem trzeba wlać więcej płynu. Ciasto odstawić na 10 minut.
Patelnię posmarować odrobiną klarowanego masła, wlać porcję ciasta, rozprowadzić na patelni i smażyć do zrumienienia. Przełożyć na drugą stronę i jeszcze przez chwilę dosmażyć. Powinny wyjść 4 cienkie naleśniki

Twaróg wymieszać z erytrolem i pastą waniliową albo z cukrem waniliowym, nałożyć na naleśniki, poskładać w trójkąty albo zwinąć w rulony, polać musem z mango i posypać uprażonymi migdałami. 




niedziela, 3 marca 2019

Sernik z jagodami w wersji fit

Sernik to taki deser, który można przygotować w wersji odchudzonej i bez wyrzutów sumienia jeść podczas redukowania wagi. Duża zawartość białka niewątpliwie to ułatwia. A zamiana cukru na erytrol (erytrytol) sprawia, że unikamy dodatkowych kalorii.
Sernik jest mega prosty do przygotowania, a jego smak w dużej mierze zależy od twarogu jakiego użyjemy i dodatków, które do niego dodamy. Można poszukać twarogu w wiaderku dobrej jakości i o niskiej wartości kalorycznej (np. twaróg sernikowy Jana ma dobry skład i bodajże 117 kcal/100 g).
Ja do dzisiejszego sernika użyłam 1 kostki (250 g) twarogu chudego - 88kcal/100 g i 1 kostki (250 g) twarogu półtłustego – 106 kcal/100g. Kupiłam mielony twaróg z lokalnej mleczarni, więc już nie musiałam się bawić z rozkładaniem maszynki i sernik powstał w kilka chwil. Sernik nie jest zbyt słodki, więc jeśli ktoś lubi słodkie wypieki, to powinien zwiększyć ilość erytrolu (jeśli ktoś nie liczy kalorii może dodać zwykły cukier).
Sernik jest uniwersalny, można użyć innych owoców, można zrobić go z rodzynkami, żurawiną czy bez żadnych dodatków, a podać np. z musem z mrożonych owoców. Pełna dowolność i za każdym razem można mieć coś innego.



Składniki na małą keksówkę (20x10x6 cm):

500 g mielonego twarogu
3 duże jajka
6 pełnych łyżek erytrolu (można dać więcej)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
opcjonalnie: ekstrakt waniliowy, pasta waniliowa, sok z cytryny, olejek waniliowy/śmietankowy
dodatkowo: jagody albo inne drobne owoce: maliny, porzeczki, borówki (mogą być mrożone, nie trzeba ich rozmrażać)



Twaróg, jajka, erytrol, mąkę, ekstrakt włożyć do miski i zmiksować do połączenia składników (ja wrzuciłam do malaksera i miksowałam około 30 – 40 sekund.
Masę przelać do foremki posmarowanej masłem, posypać owocami (nie rozmrażałam owoców).
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni. Do piekarnika wstawić naczynie żaroodporne z wodą albo pod raszki wsunąć blachę z wyposażenia piekarnika i wlać do niej 3 szklanki wody. Sernik piec przez godzinę. Zostawić do wystygnięcia i schłodzić. 




poniedziałek, 7 stycznia 2019

Zupa krem z czerwonej soczewicy z passatą pomidorową

Uwielbiam kremowe zupy i robię je bardzo często. Zupa z soczewicy zagościła u mnie na dobre już wiele lat temu, ale odkąd zaczęłam się odchudzać, to gotuję ją znacznie częściej. Soczewica jest doskonałym źródłem dobrze przyswajalnego białka, potasu i kwasu foliowego. Zawiera też wapń, żelazo, cynk, witaminy: C, B6, A i K. Warto po nią sięgać i przygotowywać z niej pyszne dania. 
Ten krem jest przygotowany klasycznie i prosto, ale znajdziecie też na blogu zupę z soczewicy (nie krem), która jest doprawiona orientalnie i też doskonale smakuje.
Tak naprawdę sposób doprawienia, to kwestia własnych upodobań kulinarnych i można dowolnie kombinować dopasowując przyprawy i ich ostrość do własnych kubków smakowych. 




Składniki na 4 porcje:

1 duża marchewka
1 mała pietruszka
1/2 małego selera
1 mała cebula
kawałek pora (około 5 cm)
1 szklanka (200 g) czerwonej soczewicy
700 - 800 ml wody albo bulionu - u mnie domowy warzywny
400 ml gęstego przecieru pomidorowego / passaty (u mnie domowa passata)
1 łyżka masła (najlepiej klarowanego ale może być świeże)
sól – mniej więcej 1 płaska łyżeczka (zależy jak słony jest bulion)
1/2 łyżeczki pieprzu (do smaku)
1/4 łyżeczki chili
1 liść laurowy
1 łyżeczka cukru / erytrolu
1 duża łyżka ulubionych suszonych ziół (u mnie bazylia)

Do podania: uprażone ziarna słonecznika albo dyni


Zupa krem z czerwonej soczewicy z passatą pomidorową – przygotowanie:

Warzywa obrać. Cebulę i por pokroić w drobną kostkę. Marchew, pietruszkę i seler zetrzeć na tarce o dużych oczkach albo drobno pokroić. W garnku roztopić 1 łyżkę masła, wrzucić cebulę i delikatnie ją zeszklić, następnie dodać pora i razem z cebulą delikatnie przesmażyć – do lekkiego zrumienienia, dodać tarte warzywa, smażyć razem 2 minuty. Wlać zimny bulion wrzucić liść laurowy, przykryć i zagotować. Wsypać soczewicę, gotować około 15 -20 minut, aż soczewica będzie miękka. Wyciągnąć liść laurowy, wlać przecier pomidorowy, dodać przyprawy, zagotować. Całość zmiksować blenderem i ponownie zagotować. Jeśli krem jest zbyt gęsty można dolać jeszcze trochę bulionu albo wody. Skosztować i ewentualnie doprawić jeszcze do własnego smaku. Dla mnie te proporcje są w sam raz, ale czasem przecier jest kwaśniejszy i trzeba dodać np. trochę więcej cukru. 


sobota, 5 stycznia 2019

Falafel, czyli pikantne kotleciki z ciecierzycy

Falafel odkryłam całkiem niedawno, bo zaledwie kilka lat temu. I pokochałam. Nie robię go jakoś często, ale jak robię to od razu z pół kilograma ciecierzycy i gotowe kotleciki, które nie zostaną zjedzone na bieżąco, zamrażam, a potem wykorzystuję, gdy nie mam czasu na przygotowanie obiadu.
Jakoś nigdy nie zebrałam się do napisania przepisu, a jest on prosty. Próbowałam różnych wersji i ta, którą się dzisiaj dzielę pasuje mi najbardziej. Ten przepis bazuje na propozycji Marty z Jadłonomi, choć ja go lekko zmodyfikowałam i dodaję więcej przypraw, bo jednak lubię ostrzejsze, bardziej wyraziste smaki.
Falafel przygotowuje się z namoczonej, ale niegotowanej ciecierzycy. Ciecierzyca powinna być zmielona z pomocą maszynki do mielenia, a nie zblendowana. Próbowałam i jednego i drugiego sposobu i zdecydowanie wybieram mielenie.
Doprawienie to kwestia bardzo indywidualna, zależy co kto lubi. Ja lubię wyraziste smaki. 



Składniki na około 40 - 50 małych kotlecików (ilość zależy od wielkości):

500 g suchej ciecierzycy
1 duża cebula
4 – 5 ząbków czosnku
4 łyżki posiekanej natki pietruszki
4 łyżki posiekanej kolendry
1 czubata łyżeczka soli
2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonego kardamonu
¾ łyżeczki cynamonu
½ – ¾ łyżeczki chili (w zależności od upodobań)
½ łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
1 łyżeczka sody oczyszczonej



Falafel - przygotowanie:

Przygotowaniem tego dania musimy zając się dzień wcześniej i zajmie nam to jakieś 2 minuty. Ciecierzycę wsypać do dużej miski i zalać zimną wodą, około 4 – 5 cm ponad ziarna ciecierzycy.
Zostawić na całą noc (u mnie moczy się przeważnie około 12 -16 godzin, zależy o której sobie przypomnę, że miałam ją namoczyć).
Ciecierzycę odcedzić, zemleć w maszynce (ja to robię na tym drobniejszym sicie, wtedy masa lepiej się lepi) razem z cebulą i ząbkami czosnku. Do zmielonej ciecierzycy dodać przyprawy, posiekaną natkę pietruszki i kolendry, sodę oczyszczoną, kilka łyżek (3 - 4) zimnej wody i dokładnie wymieszać. Masę przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na co najmniej godzinę.
W rondelku albo na patelni z grubym dnem rozgrzać sporą ilość oleju (około 3 cm) – ja używam rondelka, smażenie zajmuje mi ciut więcej czasu, bo muszę to robić partiami, ale zużywam mniej oleju.
Masę nabierać łyżeczką i dłońmi zwilżonymi bardzo zimną wodą formować małe kotleciki– można robić kulki albo lekko je spłaszczyć. Masa powinna być dobrze ściśnięta, żeby falafel się nie rozpadał podczas smażenia.
Wkładać gotowe kotleciki na dobrze rozgrzany olej i smażyć na niedużym ogniu, po mniej więcej 3 minuty z każdej strony, aż się ładnie zrumienią. Przełożyć na papierowy ręcznik, aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Podawać gorące z dowolnymi dodatkami – u mnie sałata i sos przygotowany z połączenia jogurtu naturalnego i domowego pikantnego ajwaru.
Falafel również doskonale smakuje na zimno, może stanowić fajną przekąskę do pracy czy do szkoły. Można go podać z warzywami w domowej picie czy tortilli.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...