poniedziałek, 26 grudnia 2011

Pasztet domowy mojej Mamy


Kilku osobom obiecałam przepis na domowy pasztet, ale jakoś się nie składało, bo choć przepis miałam napisany już dawno to ciągle zapominałam o zdjęciach.
Ale dziś już je mam – zrobiłam na świątecznym stole i mogę się podzielić przepisem. Pewnie teraz nikt pasztetu piec nie będzie, ale może za jakiś czas przepis się przyda.
Wiele jest przepisów na pasztet, ale ile jest naprawdę dobrych? Hmm... to pewnie zależy od tego, co kto lubi. Ja lubię pasztet z przepisu mojej Babci, który robi również moja Mama - dla mnie jest doskonały. Nie smarowny, ale właśnie taki upieczony... najsmaczniejszy z chrzanem albo musztardą.
Kilka lat temu mój szwajcarski kolega poprosił mnie o przepis na pasztet. Przez kilka lat przebywał w Polsce i bardzo mu smakowała polska kuchnia. A że ma smykałkę do gotowania i eksperymentowania to postanowił zmierzyć się z pasztetem. Tylko nie mógł zaleźć przepisu. Moja Mama się nad nim ulitowała i podzieliła swoim, rodzinnym przepisem.
Michael pasztet upiekł i już trakcie pieczenia połowa sąsiadów zastukała z pytaniem co on takiego robi, że tak pachnie... a gdy następnego dnia zabrał do pracy, aby poczęstować swoich współpracowników (dojeżdżał wtedy do pracy z Bazylei do Miluzy we Francji) to usłyszał, że to jeden z najlepszych pieczonych pasztetów jakie jedli.
Ja mogę tylko potwierdzić, bo pasztet jest naprawdę smaczny. Miałam okazję spróbować kilkunastu pasztetów pieczonych przez różne osoby, ale ten smakuje mi najbardziej. Zrobienie dobrego pasztetu zależy od jakości mięsa, jakiego użyjemy. Wbrew pozorom tu nie można wrzucić byle czego. A i trzeba uważać, aby nie przedobrzyć z wątrobą, bo wtedy smak zostanie przez nią zdominowany.
Pasztet pojawia się w naszym domu głównie przy okazji świąt. A że zawsze powstaje go więcej, bo małej ilości nie ma sensu robić, to go zamrażamy i zawsze można wyciągnąć z zamrażarki, gdy przyjdzie ochota.
Od jakiegoś czasu pieczemy pasztet w jednorazowych foremkach aluminiowych – pasztet tak nie wysycha jak w metalowych, a przy okazji po wystudzeniu, razem z foremką można go zamrozić.



Składniki:( z tej porcji wychodzą 3 - 4 foremki aluminiowe albo duża tortownica)

1 i ½ kg mięsa wieprzowego (łopatka lub karkówka)
½ kg surowego boczku
½ kg cielęciny lub 2 ćwiartki z kurczaka
½ kg wątroby cielęcej lub wieprzowej
1 średnia cebula
1 duża marchew
1 średnia pietruszka
½ małego selera
2 liście laurowe
5 ziaren ziela angielskiego
10 ziaren czarnego pieprzu
3 czubate łyżeczki soli

Dodatkowo
1 szklanka bułki tartej
5 jaj
1 łyżeczka startej gałki muszkatołowej
1 czubata łyżeczka czarnego mielonego pieprzu
1 płaska łyżeczka soli
3 czubate łyżki majeranku
ok. 2 szklanek wywaru z gotowania mięsa

masło i bułka tarta do wysmarowania formy

Do garnka włożyć wszystkie rodzaje mięs z wyjątkiem wątroby. Dodać warzywa i przyprawy. Zalać zimną wodą – tyle, aby mięso i warzywa były przykryte. Gotować do miękkości mięsa na małym ogniu (około 2 godziny). W trakcie gotowania sprawdzić, czy mięso jest wystarczająco słone – w razie potrzeby dosypać jeszcze trochę soli do smaku..
Po ugotowaniu mięso odcedzić zachowując wywar. Warzywa i przyprawy wyrzucić. Wątrobę pokroić na kawałki, wrzucić do gorącego wywaru i parzyć tak długo, aż nie będzie wyciekała z niej krew – sprawdzić wbijając w wątrobę widelec.
Ugotowane mięso i wątrobę zostawić do wystygnięcia a następnie zemleć dokładnie na gładką masę w malakserze, albo przepuścić trzykrotnie przez maszynkę do mielenia mięsa (drobne sito).
Do zmielonej masy dodać 1 szklankę tartej bułki, wbić 5 jaj, wsypać 1 łyżeczkę startej gałki muszkatołowej, 1 czubatą łyżeczkę zmielonego czarnego pieprzu, 1 płaską łyżeczkę soli, 3 czubate łyżki majeranku (roztartego w dłoniach) i 1,5 szklanki wywaru z gotowania mięsa. Masę dokładnie wyrobić, jeśli będzie za sucha dodać jeszcze trochę wywaru. Masa powinna być wilgotna ale nie luźna.
Foremki jednorazowe wysmarować masłem, wysypać bułką tartą. Przełożyć do nich masę (po trochu) ubijając dłonią. Wierzch posypać bułką tartą i polać 3 łyżkami wywaru.
Wstawić do nagrzanego do 170 stopni piekarnika i piec około 60 minut. Pasztet jest upieczony, gdy odchodzi od brzegów foremek.
Można też masę przełożyć do dużej tortownicy i piec około 100 minut.
Pasztet po upieczeniu można zamrozić i przechowywać do 3 miesięcy w zamrażarce.


117 komentarzy:

  1. o nie ma to jak domowy pasztet!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio nie mogę patrzeć na kupne pasztety, to przez świadomość,ż e jest w nim lub moze byc tzw MOM. Ale domowy pasztet jak najbardziej, wiadomo, sprawdzony i najlepszy:) Kasia Ż.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepysznie wygląda ten pasztecik!! Uwielbiam takie domowej roboty... są najlepsze:)
    Pozdrawiam Cię Asiu bardzo cieplutko!!

    OdpowiedzUsuń
  4. musze sie przeprosic i zaczac samej robic pasztety
    Pozdrawiamy cieplutko Iwona

    OdpowiedzUsuń
  5. mój pasztet jest bardzo podobny, po prostu nie wyrzucam warzyw - mielę je razem z mięsem, dziś przy świątecznym stole wszyscy się zachwycali:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! U mnie na Święta też był pasztet i schab z marchewką, gotowych wędlin na tak ważne okazje nie kupuję. Twój pasztet jest bardzo podobny do mojego, ale na pewno wypróbuję też Twojej wersji.
    U mnie dzisiaj byli goście i prawie wszystko zjedliśmy ( och, jak się cieszę!) i nie będę musiała się martwić. Ala

    OdpowiedzUsuń
  7. Z przyjemnością kiedyś wypróbuję ten przepis, bo zapowiada się bardzo interesująco! Moi Rodzice bardzo często wspominają pasztet, który robiło się po świniobiciu i który był właśnie smarowny. Przy okazji zawsze zastanawiają się czemu już takich pasztetów pysznych nie ma. W końcu wspólnie wymyśliliśmy, że z pewnością chodzi tu właśnie o rodzaj używanego mięsa - kiedyś w pasztet zmieniano najsmaczniejsze kąski, ponieważ w takiej formie mógł przetrwać najdłużej, natomiast kiełbasa zepsułaby się bez porównania szybciej. Obecnie w dobie zamrażalników nie ma już potrzeby przetwarzania tego najlepszego mięsa, bo wystarczy zrobioną kiełbaskę schować do lodówki i po rozmrożeniu będzie jak świeża.
    Tyle mojego wywodu Margarytko :D Potwierdzam tylko Twoją tezę, że z byle czego porządnego pasztetu zrobić się nie da!
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że Święta minęły we wspaniałej atmosferze. W moim domu nie włącza się, w te dni poprzedzające wigilię i w same święta, ani komputera ani telewizora więc dopiero teraz mogę życzyć wszystkiego najlepszego - nie tylko z okazji Bożego Narodzenia, bo dobre życzenia powinno się składać cały rok.

    OdpowiedzUsuń
  8. Smakowity kąsek:). A skąd to ograniczenie czasowe w przechowywaniu w zamrażarce?
    Pozdrawiam,

    Ula

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja robię bardzo podobny(daję mięso mieszane wołowo-wieprzowe), wszystko razem duszę i skręcam łącznie z warzywami, także jest bardzo smaczny:) Wypróbuję go,tylko zamiast mięsa wieprzowego dodam mięso z królika,jak myślisz Margarytko takie proporcje będą dobre?
    Pozdrawiam Agatini:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dusiu, dokładnie tak, domowy jest najlepszy.

    Kasiu, ja pasztetu w sklepie nie kupuję, bo nie wiem, co do niego zostało wrzucone - tak jak mówisz, może być w nim wszystko. A dobry pasztet to dobre składniki, a o takie można zadbać, gdy coś się robi samemu.

    Asiek, no pewnie, że domowe najlepsze :-)

    Iwona, taki pasztet samemu przygotowany jest pyszny.

    Kasim, pewnie, że warzywa można zostawić. Moja mama kiedyś też robiła z warzywami, ale jednak bardziej nam smakuje bez ich dodatku, ale nic nie jest zabronione, jeśli nam smak odpowiada :-))

    Alu i u nas kupionych wędlin nie było. Rodzice kupili świnkę i sami robili kiełbasę, szynki i boczek (tato wędził osobiście). Ja gotowałam szynkę w winie i piekłam schab ze śliwkami i morelami. Ale kusi mnie ten Twój z marchewką - muszę go w końcu zrobić :-)
    Och jak Ci dobrze, że goście przyczynili się do wyczyszczenia lodówki - ja musiałam trochę zamrozić, ale płakać nie będę, bo zawsze można wyciągnąć kawałek wędliny czy ciasta.

    Panno Pandko, nie sposób się z Tobą nie zgodzić, wszak dobrze mówisz :-) Z byle czego dobrego pasztetu nie będzie.
    A dziękuję - święta były spokojne, radosne i smaczne. Piękny zwyczaj z tym niewłączaniem telewizora i komputera w święta. Podziwiam, naprawdę. Dziękuję za życzenia i również ślę moc serdeczności w Twoim kierunku.

    Ula, podobno produktów, w których jest wątróbka i jej samej nie powinno się przechowywać w zamrażarce dłużej niż 3 miesiące. Nie dociekam dlaczego tak jest, po prostu staram się dostosować :-)

    Agatini, nie wątpię, że Twój pasztet jest bardzo smaczny. Ja lubię jeszcze taki z dodatkiem dziczyzny, ale o nią trudno. Spokojnie możesz dać mięso z królika, choć ono jest trochę chudsze niż wieprzowina (można dać trochę więcej boczku).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. madisa26@wp.pl27 grudnia 2011 18:00

    a w jaki sposob mozna oddac glos na Twoj blog?

    OdpowiedzUsuń
  12. Madisa26, na razie trwa proces zgłaszania blogów. Głosować będzie można od 12 - 19 stycznia poprzez wysłanie sma-a z kodem, który podam, gdy zacznie się głosowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Margarytko, jak zrobić dobry pasztet drobiowy? Bo jak może pamiętasz staram się unikać wieprzowiny, a mięso drobiowe jest co prawda chudsze, ale i pasztety wychodzi suchy :( dodawałam warzywa, pieczarki, ubita pianę - nadal takie sobie. Jedyna rada, to potem upieczony pasztet rozcieram np. z pastą pomidorową albo chrzanem. A może Ty masz jakiś pomysł?

    OdpowiedzUsuń
  14. Xymeno, prawdę powiedziawszy nigdy nie robiliśmy czysto drobiowego pasztetu. Wydaje mi się, że pasztet musi mieć trochę tłuszczu, bo inaczej wychodzi suchy. Zapytam mamy co ewentualnie można by zrobić, może pamięta czy babcia taki robiła (ja nie przypominam sobie takiego drobiowego).

    OdpowiedzUsuń
  15. Super pasztet.Rewelacja-robiłam ze zmielonymi warzywami(tak robiła moja mama)Niusia

    OdpowiedzUsuń
  16. Niusiu, oczywiście można z warzywami. Super, że smakuje.

    OdpowiedzUsuń
  17. zrobiłam wczoraj-pychotka jolka

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie gotuję mięsko na pasztet, co prawda z królika, ale bazuję na Twoim przepisie. Część mięska odłożę i jutro będzie zupka a'la flaczki z króliczka:)a jak mi się jeszcze będzie chciało to zrobię rogaliki topione z masą krówkową, bo mi trochę zostało, a jak nie dziś to jutro:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, ale szalejesz :-)) Mam nadzieję, że wyjdzie Ci smakowity pasztet, chętnie bym takiego z królika spróbowała :-)

      Usuń
    2. Czasem lubię tak poszaleć:-)Pasztet wyszedł bardzo smaczny, wyraźny w smaku i delikatny, myślę, że to dzięki temu,że wszystko było gotowane, ja to tej pory wszystko dusiłam, co w dużej mierze decydowało o smaku. Zupka prawie gotowa i zabieram się za rogaliki, wczoraj juz nie zdążyłam, bo jeszcze popędziłam na aerobic, coby się troszkę poruszać:)Ziąb taki na dworze, że wyjść się nie chciało, ale jak juz zaczęłam to chodzę, w domu się nie zmobilizuję do cwiczeń, a tym bardziej do odchudzania się, więc jem i ćwiczę, hihihi.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Cieszę się, że pasztet się udało i że wyszedł smaczny. Masz rację - sposób przygotowania mięsa ma spore znaczenie.
      Ja chodzę na kijki, ale w ten mróz odpuściłam, bo mam kiepskie krążenie i strasznie marznę. Mobilizuję się do jazdy na rowerku :-)

      Usuń
    4. Ja jetem okropny zmarźluch, wychodzę z domu jak muszę, a żeby wybrać się na spacer dla zdrowotności, och zapomnij:)Gorąca kąpiel i spanie w skarpetkach:-)
      Kijki ponoć fajna sprawa, nasza fitnesska wspominała o kijkach, ale na wiosnę:)

      Usuń
    5. Hahaha, to Ty jeszcze większy zmarzlak niż ja :-)) Co prawda nie śpię w skarpetkach, ale polarowa piżamka zimą jak najbardziej :-)) A kijki są fajne, bardzo przyjemnie się z nimi chodzi.

      Usuń
  19. Margarytko.... chociaz do Wielkanocy jeszcze jest kilka tygodni, to juz szukam przepisu na dobry pasztet domowej roboty,.. bedzie to moj perwszy pasztet w zyciu.... i chyba go wyprubuje przez swietami, zeby zobaczyc co i jak.... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana :-) Ja bardzo lubię ten pasztet. Można go zamrozić :)

      Usuń
    2. Margarytko, chcialam Ci tylko dac znac, ze zrobilam pasztet wczoraj...dzisiaj byl podany na sniadanie z swiezo upieczona bagietka..... Jestem bardzo zadowolona ze swego pierwszego pasztetu, smakowal bosko!!!! Dziekuje :-)

      Usuń
    3. Cieszę się, zę się udał i smakował :-)

      Usuń
    4. a ten wywar po gotowoaniu watroby ma zostac i nalezy go wlac, czy trzeba sobie odlac wywaru z mieska a na reszcie gotowac watóbę?

      Usuń
    5. Wywar jest tylko jeden - w nim parzymy wątrobę i używamy go do pasztetu.

      Usuń
  20. Witaj Margarytko właśnie robię twój pasztet, czy mogłabys mi powiedziec na jakiej wysokosci piekłas pasztet? Na jakiej funkcji? góra dół czy razem? a moze w piekarniku gazowym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma znaczenia jaki piekarnik. U nas to mniej więcej 1/3 wysokości od dołu, grzałka dolna i górna. Ale kiedyś piekłam w gazowym i też było ok.

      Usuń
  21. Witam bardzo serdecznie :) ujawniam się po raz pierwszy właściwie nie wiem dlaczego?:) Czasami szukając inspiracji kulinarnych zaglądam na blogi kulinarne. Twój Margarytka przypadł mi najbardziej do gustu:) Gotujemy chyba podobnie i odnoszę wrażenie, że mamy podobny smak. Moją wadą jest to, że gotuje podobno świetnie ale nie piekę nie umiem piec ciast ile razy próbowałam nigdy mi nie wyszło. Jutro jest sądny dzień bo chcę zrobić sernik gotowany. Jeśli chodzi o pasztet to ja nie daje bułki tartej czasami daje bułkę namoczoną a w mleku. Patent na pasztet mam trochę inny może kiedyś wykorzystać. Po pierwsze zbieram mięso na pasztet przez miesiąc, dwa nawet trzy ( w zamrażarce oczywiście) każdy kawałek mięso, który zostaje z obiadu wrzucam co specjalnego pojemnika w zamrażarce nieważne przy mięso jest pieczone gotowane, duszone czy z grilla ( kotlety, mięso z sosu, mięso z zupy najróżniejsze gatunki ) im więcej pieczonego tym jest lepszy pasztet (bardziej wyrazisty)Jak nazbieram pojemnik to jest czas pieczenia pasztetu. Parzę tylko wątróbkę. Pozostałe czynności oraz przyprawy są jak u Ciebie. Pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, to rzeczywiście fajny patent na pasztet, będę musiała wypróbować, bo chyba faktycznie pieczone mięso zdecydowanie podkręca smak pasztetu.
      A jeśli chodzi o pieczenie ciast to wierzę, że i tego się nauczysz, podobno trening czyni mistrza a i pozytywne nastawienie podobno działa cuda. Zachęcam, bo domowe to jednak domowe :-)

      Usuń
  22. nigdy w życiu nie robiłam pasztetu ale teraz mam zamiar zaskoczyc rodzinkę i zrobie właśnie taki. przekopałam różne przepisy i ten jest najlepszy. a lubie gotować i czuję że to będzie pyszny pasztet. jednak warzyw nie wyrzucę, dodam. pozdrawiam ciepło. wkrótce świeta... Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warzywa gotowane przez 2 godziny nie mają już dobrego smaku, dlatego je wyrzucam - oddają smak do wywaru. Ale jeśli masz ochotę dodać warzywa do pasztetu to wrzuć drugą porcję w połowie gotowania mięsa :-)

      Usuń
  23. Dobry wieczór Margarytko. Od dawna jestem fanką Twoich kulinarnych szaleństw ;)Gotowałam nie raz według Twoich przepisów, teraz nadszedł czas na pierwszy pasztet. Mam pytanie dodatkowe. Jak dużo masy powinnam włożyć do foremek? Do połowy? Czy więcej? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam gorąco. Patka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasztet nie rośnie, więc spokojnie możesz włożyć do wysokości 3/4 foremki :-)

      Usuń
  24. czytając przepis przeczytałam, że pasztet jest gotowy gdy dochodzi a nie jak napisałaś odchodzi od brzegów... Ooooooooo. Dałam plamę... Ale dzięki za odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Królika można, ale nie zamiast tylko oprócz wieprzowinki, moja mama dawała jeszcze przodek z zająca. Warzywa nie bo zakwaszają. Znajoma nauczyła mnie zamrażania surowej masy, tzn gotowanej,ale przed pieczeniem, właśnie w takich jednorazowych foremkach, a po rozmrożeniu świeżo upieczony pasztet smakuje jak dopiero zrobiony.
    Anna S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile domów tyle pomysłów. Ja osobiście wolę upiec wszystkie foremki od razu, niż mrozić masę i potem piec pojedynczo (to kolejne koszty energii). Taki upieczony i zamrożony pasztet też po rozmrożeniu smakuje jak świeżo upieczony.

      Usuń
  26. Margarytko co ja moge zamiast wieprzowiny uzyc? ani mieso ani tluszcz wieprzowy nie wchodzi mi w gre, wiec jakie inne mieso moglabym uzyc zeby bylo dobrze? jagniecina???
    Aisha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagnięcina, zając, królik - będzie w porządku :-)

      Usuń
    2. Oj zbliżają się Święta wszyscy marzą o pasztecie. Mój mąż w tym roku zaszalał kupił dwa króliki i gęś ależ będzie pyszny pasztet:) oczywiście moje resztki z zamrażarki też się nie zmarnują:) Lubię gotować i czasami zastanawiam się dlaczego nie robię tego zawodowo. Moje dzieci orzekły jednak ostatnio, iż czas coś zmienić i kuchni i zażyczyły sobie makaron penne z pomidorami parmezanem czosnkiem i bekonem a ja cały czas myślałam, że one nie lubią makaronu :) Maluch jest w ogóle inny uwielbia śledzie, owoce morze, wątróbkę i flaki ma tylko 7 lat a 1/2 kg krewetek wciąga na raz. tatuś się cieszy, że my lubimy gotować i może ona spełni nasze niespełnione marzenia i zostanie szefową kuchni :) A tak apropos mam świetny przepis na barszcz czerwony i śledzie jak coś to daj znać podam pozdrawiam Magda

      Usuń
    3. No faktycznie, poszalał :-) Ja pasztetu w tym roku nie robię, bo jadę na święta do teściowej i tam będę walczyć z potrawami :-)
      No pięknie Cię dzieci załatwiły... objawienie :-)
      Przepis na idealny barszcz posiadam, wykorzystuję. A śledzi nie jadam, ale jeśli masz fajny przepis to poproszę, zrobię Zielonookiemu (poza śledziami w śmietanie, bo te robię po swojemu wg maminej receptury).

      Usuń
    4. napisze później ujawniły się moje kamienie nerkowe to jest koszmar :( pozdrawiam Magda

      Usuń
    5. Śledzie
      Śledzie Magdy

      1 kg śledzi moczyć w wodzie gazowanej przez godzinę
      po upływie tego czasu odlać wodę i zalać śledzie wcześniej przygotowaną i ostudzoną zalewą
      1 szklanka cukru
      1 szklanka octu
      1 szklanka wody
      W zalewie moczyć śledzie przez 12 godzin ( może być więcej ostatnio trzymałam 24 i też były dobre) trzymając je w lodówce . Po wyjęciu z zalewy dodać pokrojoną w kostkę cebulę wcześniej macerowaną ( cebulę posypujemy cukrem i kwaskiem cytrynowym mieszamy i odstawiamy na ½ godz. po tym czasie posypujemy świeżo mielonym pieprzem i kropimy oliwką z oliwek, pietruszkę i zalać oliwą. Można używać różnych dodatków np. papryka, pieczarki marynowane, ogórki konserwowe itd. wedle gustu.

      Śledzie mogą też być bazą do śledzi z białym winem
      Sos:
      2-3 cebule pokroić w kostkę i dusić w białym półsłodkim winie aż do całkowitego wyparowania wina. Cebulę ostudzić dodać do niej majonez tarte na tarce jarzynowej jabłko oraz sok z buraków ( koncentrat barszczu ) w ilości niewielkiej tak, żeby miało ładny różowy kolor. Do sosu wrzucić pokrojone dość drobno śledzie.
      W każdej postać te śledzie smakują wyśmienicie.
      S M A C Z N E G O
      Pozdrawiam kamyczki ciągle są :(

      Usuń
    6. Dziękuję bardzo, coś wykombinuję, choć ja nie powiem jak smakowały, bo śledzi nie biorę do ust :-)

      Mam nadzieję, że szybko się uporasz z tymi kamykami... ja miałam jakieś 15 lat temu piasek i myślałam, że padnę z bólu, więc nawet nie wyobrażam sobie jak mogą boleć nerki z kamykami...

      Usuń
    7. Ha ha ha zaczęło się od pasztetu a już są śledzie i wiesz podam Ci swój przepis na barszcz może kiedyś wykorzystasz jest bajeczny wśród moich znajomych już nikt nie gotuje innego.
      Barszcz czerwony

      Gotujemy wywar z warzyw ( marchewka, pietruszka, seler, por-dużo) dodać liść laurowy, ziele angielskie, pieprz w ziarnkach, czosnek w zależności od upodobań ( czas gotowania 30 minut)
      Po ugotowaniu przecedzamy wywar można zostawić czosnek i doprawiamy solą( ½ łyżki), pieprz mielony, cukier ( łyżka), ocet
      (4 łyżki) do gorącego wywaru wrzucamy buraki czerwone pokrojone w grube kawałki. Po tych operacjach kulinarnych garnek wystawiamy na balkon i czekamy minimum 24 godziny. W wigilię wyciągamy buraki i czosnek podgrzewamy barszcz i doprawiamy wedle gustu ale używać tylko soli, pieprzu, cukru i octu.


      Smacznego !
      M.M.
      Nie długo pod hasłem pasztet będzie całe menu świąteczne pozdrawiam Magda
      Jak bym wiedziała jak to zrobić to wcale bym nie była anonimem

      Usuń
    8. No, ale się rozszalałaś :-)
      Ciekawy pomysł z tym odstawieniem barszczu na 24 godziny na balkon. Muszę spróbować, choć pewnie wywar grzybowy też dodam, bo lubię. Ja niestety w tym roku przygotowania zacznę dopiero w sobotę przed Wigilią, bo jadę do teściowej (ponad 400 km), a zabrać wszystkiego nie da rady :-)

      Pod kratką, w której wpisujesz komentarz masz takie okienko "Odpowiedz jako" i możesz sobie wybrać i w dowolny sposób się zalogować. Jeśli masz konto na Google to będzie najprościej :-)

      Usuń
  27. Witam. moje kamyki lekko się uspokoiły mąż śmieje się, że zaatakują w święt ta oby nie ! Margarytko oczywiście,ze możesz dodać wywaru z grzybów a możesz je gotować w wywarze z warzyw i też będzie dobry. możesz wrzucić jabłko do wywaru i można poszaleć z tym przepisem zasada jest jedna nie gotujemy buraków i im dłużej trzymasz te buraki w wywarze tym jest bardziej ekstensjonalny. Ja zazwyczaj trzymam trochę więcej niż 24 i jak trafię na naprawdę dobre buraki to muszę go później trochę rozrzedzić bo jest jak koncentrat ale smakuje naprawdę wyśmienicie. A propos męża to stwierdził, że może w tym roku inne święta ( on też gotuje ) kupimy 2 kg krewetek 2 kilogramy kabanosów uwędzimy schab i boczek, upiekę pasztet, barszcz czerwony i styka. Małe dziecko dodało, że jeszcze kalmary i ślimaki to się śmialiśmy, że może zamiast choinki palmę postawimy w domu Pozdrawiam i życzę udanych, ciepłych, spokojnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Magda
    Muszę poprosić męża, żeby założył mi konto na goole i wtedy nie będzie problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, pomysłowa ta Twoja rodzinka :-) ale dobrze, że choć jednomyślna. U nas ani krewetki, ani kalmary, ani ślimaki by nie przeszły :-) Ja to jeszcze kalmary jem, ale reszta rodziny nie tknie nawet kijem :-)
      A barszcz wypróbuję, bo mnie korci :-)

      Usuń
  28. a czy wywar nie wyparuje przez dwie godziny? dolewać wody? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć odparuje, ale jeśli jest go dużo to nie ma potrzeby dolewania - wszak i tak cały nie będzie potrzebny :-)

      Usuń
  29. ja robie bardzo podobnie jest pycha

    OdpowiedzUsuń
  30. Alicja. 14 03 2013r. Odnośnie mrożenia - ja mrożę pasztet w foremkach ale przed pieczeniem wtedy wyjmuję tyle foremek z zamrażalnika ile mi potrzeba. Rozmrażam i piekę. pasztet nie traci na smaku i nie jest suchy.To jest sprawdzone i naprawdę polecam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście można i tak. Ja wolę upiec wszystkie od razu niż potem każdy pojedynczo - szkoda mi prądu.

      Usuń
  31. A widzisz ja właśnie dzisiaj ,robię pasztet,mięso pogotowane,też mam przepis od mamy a mama ma 84 lata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie mamine przepisy są najlepsze :-) Piękny wiek, moja mama jest młodsza, ma 66 lat :-)

      Usuń
  32. Wlasnie sie piecze moj pierwszy w zyciu pasztet ;) zobaczymy co z niego bedzie :D dzieki za przepis
    Monika L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać czy smakował :-) Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Asiu pasztet wyszedl pierwsza klasa :) maz pochwalil wiec jestem zadowolona :D dziekuje
      Monika L

      Usuń
    3. Moniko, bardzo się cieszę, że się udał. No, a skoro mąż pochwalił to ja nie mam więcej pytań :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  33. Pasztet rewelacyjny, piekłam już trzeci raz. Rodzinka już przed Świętami dopytuje się czy aby będzie pasztet, bo już nie wyobrażają sobie Świąt bez tego smakołyku.Pozdrawiam serdecznie. Beata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że przepis okazał się przydatny. U nas też na każde święta jest pasztet.

      Usuń
  34. Zrobiłam - jest przepyszny. Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że smakuje i że zdecydowałaś się wypróbować przepis :-)

      Usuń
  35. Od pewnego czasu "chodził" za mną pasztet. Ale nie taki "kupny" ( przeraża mnie to z czego są one zrobione, a jestem w ciąży, więc podwójnie patrzę na to co jem), tylko taki domowy, prawdziwy. Znalazłam Twój przepis i postanowiłam spróbować. Miała być jedna mała rynienka, bo to mój "pierwszy raz", a wyszły dwie spore. Efekt? jedna została zjedzona tego samego dnia przez mężusia, który sceptycznie podszedł do mojego pomysłu z pieczeniem pasztetu, a drugą udało mi się schomikować na następny dzień :) Przepis rewelacyjny! Teraz szukam sosu pieczarkowego, pewnie go znajdę i wypróbuję :) Pozdrawiam serdecznie, Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że pasztet smakował. Co domowe to domowe. Pasztetu w sklepie też nie kupuję, bo rzeczywiście nie wiadomo, co w nim jest.
      A sosu pieczarkowego jeszcze u mnie nie ma... ale pojawi się niebawem w towarzystwie krokietów ziemniaczanych :-) Przynajmniej taki jest plan :-)
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  36. Mam pytanie ,czy świeży boczek można zastąpić wędzonym,nie mieszkam w Polsce i nie mam dostępu do świeżego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale niespecjalnie można zastąpić normalny boczek wędzonym, bowiem ten smak przeniknie cały pasztet. Lepiej wtedy dodać kawałek bardziej tłustego mięsa np. karkówki i będzie w porządku.

      Usuń
  37. Przelecialam wszystkie komentarze.Barszczyk jest super!!! Pasztet dochodzi w piekarniku. Dzis na obiad pasztecik na goraca z opiekanymi na maselku ziemniaczkami plus barszczyk do popicia. Reszta pasztetu na zimno, NIAMI!!!!!
    Moja mama przed wlozeniem pasztetu do pieca "rzucala" nim kilka razy o podloge, Wtedy ladnie sie formuje w blaszce.
    Pozdrawiam ,edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby smakowało.
      Prawdę powiedziawszy nie do końca widzę sens rzucania pasztetem o podłogę - jak jest wkładany warstwami i formowany dłonią to zawsze wychodzi równy i bez dziur :-)

      Usuń
  38. Witam! To ja Magda ta od pasztetu, barszczu i śledzi... Ciekawe czy zrobiłaś Zielonookiemu śledzi i czy wypróbowałaś przepis na barszcz. Niestety nie bardzo mam czas na pisanie bo dziecko idzie w maju do komunii i ksiądz meczy spotkaniami raz w tygodniu dodatkowo różańce i msza w niedzielę. Do tego basen, karate i matura Dużej w czerwców jadę do SPA jak przeżyję oczywiście .M.M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śledzie zrobiłam, a barszcz wypróbowałam częściowo, bo dałam pieczone buraki i wystawiłam za okno :-)

      Usuń
  39. Robię ten pasztet już po raz kolejny. Oczywiście, za każdym razem coś modyfikuję, a to inne trochę zioła, inne przyprawy ale, ten Twój przepis bazowy jest WYŚMIENITY
    Dalej, dalej, więcej
    Pozdr. Witek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak to powiadają: dobra baza to podstawa. Potem można tworzyć :-) Ja też daję różne dodatki. Ostatnio robiłam z żurawiną... pyszny wyszedł.

      Usuń
  40. Ja tez zabieram sie za TEN pasztet po raz kolejny. Wychodzi super!!! Dzis bedzie z suszonymi grzybami. Goraco pozdrawiam, edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to niewątpliwie będzie bardzo smacznie :-)

      Usuń
  41. Tez tak mysle :-),
    A zurawine dodalas swieza?
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świeżej nie, ale z suszoną jest bardzo dobry.

      Usuń
  42. Dziekuje,Bede musiala sprobowac nastepnym razem.
    Z grzybkami wyszedl wysmienity.
    Pozdrawiam goraco edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to fantazja, a myślę, że Tobie jej nie brakuje :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  43. Serdecznie dziekuje,.
    Dla mnie to Ty masz fantastyczne pomysly i nieograniczona fantazje w kuchni. Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj z tą moją fantazją to różnie bywa... a moje przepisy to tylko inspiracja, czasem do naprawdę fajnych potraw zrobionych przez czytelników. I to mnie ogromnie cieszy.

      Usuń
  44. "Do garnka włożyć wszystkie rodzaje mięs z wyjątkiem wątroby." - a na jakie a mięso kroimy na kawałki?? a jeżeli tak to jakie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś specjalnie się nie rozdrabniam, wolę gotować mięso w większych kawałkach, bo wtedy jest bardziej soczyste. Ważne, żeby zmieściło się do garnka :-)

      Usuń
    2. oo mój komentarz - że napiszę odkrywczo ;)
      pasztet zrobiłam na Boże Narodzenie, pyszny był!!!!

      Usuń
    3. Cieszę się, że smakował.

      Usuń
  45. Chciałabym upiec ten pasztecik :) Ale mam w domu bezglutenowca więc bułka tarta odpada. Czym mogę zastąpić i w jakiej ilości? Gdzieś znalazłam w jakimś przepisie na pasztet, że jedną kajzerkę można zastąpić 3 łyżkami mąki kukurydzianej, ale pasztet miał inny skład. Sama robię bułkę tartą z chleba gryczanego, który piekę sama, ale ona jest bardzo twarda i nie jest tak drobna jak bułka tarta pszenna.
    Pomóżcie :)
    Pozdrawiam cieplutko :)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie piekłam go nigdy bez dodatku bułki. Ale myślę, że możesz użyć takiej z chleba gryczanego, tylko zmiel ją drobno - np. w młynku, malakserze itp.

      Usuń
  46. Robię ten pasztet 4 raz i za każdym razem wychodzi wspaniale. Bardzo dobrze znosi zamrażanie. Dzięki za super przepis :) Pozdrawiam świątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałabym, że nie może być inaczej, ale zaraz mnie ktoś zakracze... więc powiem, że bardzo się cieszę, że smakuje :-)

      Usuń
  47. Witam,
    Chciałbym zrobić pasztet z Pani przepisu. Jest tylko jeden problem. Nie jadam pieczywa. Co się stanie jeśli nie dodam bułki tartej?
    Pozdrawiam, Bartek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest to problem, bo jednak czymś zagęścić trzeba, ale można spróbować z kaszą manną, tylko, że wtedy nie szklankę, a pół szklanki. Powinno zadziałać, choć w smaku będzie nieco inny.
      Bez dodatku zagęstnika i płynu będzie bardzo suchy i się pokruszy.

      Usuń
  48. Witam serdecznie, niedawno odkryłam Twój blog Margarytko i jestem nim zachwycona. Wypróbowałam już kilka przepisów i na pewno na nich nie poprzestanę. Nigdy jeszcze nie piekłam pasztetu, a bardzo chciałabym spróbowac, szukając dobrego przepisu natrafiłam na Twój blog. Ten przepis wydawał mi się najbardziej sensowny i w związku z tym mam pytanie; czy boczek dodawany do pasztetu ma byc wędzony czy nie? I jeszcze jedno; czy mogę wątróbkę przesmażyc z cebulką i dopiero po tym ją zmielic i dodac do masy? Bardzo prosze o odpowiedź bo zamierzam wypróbowac przepis jeszcze przed Wielkanocą. Z góry dziękuję i pozdrawiam, Kasia z opolskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu.
      Cieszę się, że przepisy się przydają i sprawdzają.
      A jeśli chodzi o pasztet to spieszę z odpowiedzią. Boczek ma być surowy, nie wędzony, bo inaczej zdominowałby smak pasztetu. Natomiast wątróbkę możesz usmażyć z cebulką, choć ja po prostu tylko ją przez chwilę parzę. Ze smażoną nieznacznie zmieni się smak, ale pasztet będzie równie smaczny - ważne, aby nie przesadzić z jej ilością.
      Daj znać jak wypróbujesz i powiedz, czy smakował.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
    2. Dziękuję za błyskawiczną odpowiedź.

      Usuń
    3. Witam Cie ponownie Margarytko,
      piszę, aby podziękowac Ci za super przepis. Pasztet upiekłam w zeszłym tygodniu i wyszedł przepyszny! Wyszły mi 4 foremki, jedną dałam rodzicom, jedną zjedliśmy od razu, a dwie zamroziłam na Święta. Jeśli chodzi o pasztet - to mój debiut, zawsze chciałam go zrobic i jakoś się nie składało, bo ogólnie to dużo gotuję i piekę i sprawia mi to przyjemnośc. Na pewno jeszcze wiele razy będę wracac do tego przepisu, jak i do innych z Twojego bloga, które są dla mnie ciągłym źródłem inspiracji obiadowo-kuchennych. Pozdrawiam ciepło.
      Kasia z opolskiego.

      Usuń
  49. Kupiłem tuszkę zająca. Resztę wykonałem pod Twoje dyktando. Jak pisałem wcześniej, lubię trochę eksperymentować, dodałem trochę trochę czosnku i jałowca. Pasztet wyszedł boski. Dobrze powiedziałaś, dobra baza jest wszystkim.
    Wielki Dzięki
    Witek

    OdpowiedzUsuń
  50. Kupiłem tuszkę zająca. Wszystko resztę zrobiłem po Twoje dyktando. Oczywiście jak pisałem wcześniej lubię eksperymenty, dodałem czosnku, jałowca. Wszystko wyszło wyśmienicie.
    Dalej, dalej
    Jestem Twoim fanem
    Pozdrawiam serdecznie
    Witek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witku, takie eksperymenty to ja bardzo lubię, a do zająca jałowiec jest idealnym dodatkiem. Ciekawa jestem gdzie Ci się udało kupić zająca? Od jakiegoś myśliwego? U nas tylko królik w sprzedaży, zająca nigdy nie spotkałam.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
    2. Bądź mądry i pisz wiersze ( ktoś to napisał). Dalej, nie pytaj nie dowiesz się i nie doniesiesz. To żarty oczywiście. Ale serio, mieszkam w Londynie, w pewnym sklepie polskim zapytałem czy mogą mi ściągnąć zająca z Polski? Tak! brzmiała odpowiedź, a zapłaci Pan za to? Oczywiście dałem zaliczkę i po kilku dniach dostałem tuszkę zająca w firmowym opakowaniu. Nie pytaj o koszty i nie pytaj z jakiej firmy, (bo opakowanie wyrzuciłem) Czyli są w Polsce firmy handlujące dziczyzną.
      Pozdrawiam Twój fan
      Witek

      Usuń
    3. Moja porada, dla osób lubiących pasztet mielony z warzywami, Uważajcie, ten pasztet nie utrzyma się w lodówce dłużej niż, powiedzmy 5 dni. Cebula, por, kapusta spleśnieją. Natychmiast do zamrażarki! Ja uwielbiam pasztet z warzywami.
      Poz dla wszystkich.
      Witek

      Usuń
    4. No to jestem pod wrażeniem, że się udało. U nas ciężko. O ile dziczyznę już udawało mi się kupić i nawet wczoraj widziałam schab z dzika (za obłędna cenę 72 zł/kg) to zająca nie spotkałam.
      Ale dziękuję za info, może jak podpytam to i zając się znajdzie.

      Usuń
  51. Margarytko prosze powiedz mi ile foremek pasztetu takich jednorazowych wychodzi z tego przepisu ? Kupilam dzisiaj 3 szt 20x7 ale mysle ze to chyba bedzie malo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem za mało. Poszłam zmierzyć swoje foremki, mają wymiar 24 x 10 cm (czasem uda mi się kupić większe). Przeważnie 4 zostają wykorzystane, to jednak 3 kg mięsa (czasem trochę mniej, czasem więcej, bo jak mam 600 g to przecież nie odcinam ;-))

      Usuń
  52. Dziękuje:) Popatrzę może znajdę większe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz wykorzystać dodatkowo zwykłą keksówkę, albo np. resztę masy, która nie zmieści się do blaszek, włożyć do słoiczków i zapasteryzować - dwa razu po 30 - 40 minut w odstępach 24 h.

      Usuń
  53. Witaj Asiu,
    zrobiłam Twój pasztet wyszedł pierwsza klasa, na pewno jeszcze wiele razy będę do niego wracac, tak jak do innych przepisów z Twojego bloga, które nieustannie mnie inspirują, pozdrawiam Cię serdecznie, Kasia z opolskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Kasiu, że pasztet się udał i smakował. Bardzo mi miło, że przepisy się przydają.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Radish