niedziela, 5 lutego 2012

Rogaliki topione z konfiturą z kaktusa

Gdy chodziłam do szkoły podstawowej mieliśmy przedmiot zwany zajęciami praktyczno – technicznymi. Pomijam ten czas, gdy z piłką, pilnikiem i imadłem tworzyliśmy karmniki, półki na kwiaty i inne tego typu przedmioty... ale z przyjemnością wracam do klasy ósmej, gdy przez cały rok zajęcia ZPT mieliśmy w kuchni. Dla jednych to była katorga, dla innych przyjemność. Na tych zajęciach uczyliśmy się przygotowywać proste dania i wypieki. I właśnie wtedy po raz pierwszy zrobiłam rogaliki topione, które potem piekłam w domu i które nauczyła się robić moja Mama... a jeśli Mama sobie z nimi radzi doskonale to znaczy, że łatwiejszych nie ma :-))
Nie piekłam ich dobre 10 lat... aż do wczoraj. Przewertowałam mój zeszyt i na stronie czwartej znalazłam rogaliki. Przyjrzałam się przepisowi i postanowiłam zmniejszyć ilość drożdży i zamienić mleko na jogurt naturalny, w połączeniu z którym drożdże pracują znacznie lepiej. Kuchenna praktyka mi pokazała, że nie ma co przesadzać z ilością drożdży. Kiedyś stosowało się większe ilości drożdży – wg mnie zupełnie niepotrzebnie.
Rogaliki robi się szybko, ciasto zagniata się bardzo przyjemnie. No i nie trzeba czekać zbyt długo, aby wyrosło. Wystarczy je po wyrobieniu włożyć do dużego woreczka i wrzucić do miski z bardzo zimną wodą na 15 – 20 minut. Spotkałam się z różnymi sposobami topienia ciasta – jedni to robią w ściereczce, inni bez niczego, a ja stosuję technikę woreczkową, której nauczyłam się w szkole. Myślę, że każdy sposób jest dobry.  
Do przygotowania rogalików wykorzystałam tym razem konfiturę z kaktusa (wg mnie to opuncja figowa - ale mogę się mylić), którą brat z bratową przywieźli mi jeszcze w ubiegłym roku z Tunezji. Gdy otworzyłam puszkę i spróbowałam to z niczym nie mogłam tego smaku skojarzyć. Konfitura jest obłędnie pyszna, ale i niezwykle słodka. Do rogalików, w których cukru jest niewiele pasuje znakomicie.  
Część rogalików zrobiłam z konfiturą z kaktusa, a część z konfiturą wiśniową własnej roboty – ot tak, żeby przypomnieć sobie zapach lata...


Składniki na 32 rogaliki:

500 g mąki pszennej luksusowej albo tortowej
200 g roztopionego masła (albo margaryny)
30 g drożdży
2 łyżki cukru
2 łyżki mleka
½ szklanki jogurtu naturalnego
2 jajka
1 szklanka dowolnej, gęstej konfitury albo dżemu

1 rozkłócone jajko do posmarowania rogali przed pieczeniem
cukier puder do oprószenia rogalików po upieczeniu

Mleko podgrzać, wsypać cukier, drożdże i dobrze rozetrzeć. Zostawić na 10 minut do wyrośnięcia.
Do miski przesiać mąkę, dodać jajka, jogurt naturalny i wlać rozpuszczone i ostudzone masło. Wszystko wymieszać łyżką, dodać wyrośnięte drożdże i wyrobić gładkie ciasto. Gdy ciasto przestanie się błyszczeć włożyć je do dużego woreczka na mrożonki. Woreczek zawiązać albo ściągnąć gumką recepturką. Dużą miskę napełnić bardzo zimną wodą. Wrzucić woreczek z ciastem i poczekać aż wypłynie na wierzch (około 15 - 20 minut) – ciasto podwoi swoją objętość.  


Ciasto wyciągnąć z woreczka, podzielić na 4 części. Każdą część rozwałkować na koło o średnicy około 30 cm (placek nie musi być idealnie okrągły), podzielić na 8 trójkątnych części. Na podstawie każdego trójkąta ułożyć po łyżeczce konfitury i zwinąć rogaliki.


Rogaliki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia albo posmarowanej masłem – zachować spore odstępy, bo rogaliki rosną. Odstawić na 20 minut, posmarować rozkłóconym jajkiem, wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec około 15 - 20 minut do ładnego zrumienienia.
Upieczone, ostudzone rogaliki posypać cukrem pudrem, albo polukrować. Jeśli użyjemy słodkiej konfitury to wystarczy cukier puder.
Rogaliki są dobre również następnego dnia, ale trzeba pamiętać, aby przykryć je albo kloszem do ciasta albo bawełnianą ściereczką.



77 komentarzy:

  1. pyszne rogaliki, ale najbardziej zainteresowała mnie ta konfitura. Ciekawa jestem jak smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo, trudno mi ten smak z czymś porównać, ale wolałabym chyba mniej słodką. Kolor ma taki jak na zdjęciu - coś jak jabłka z cynamonem :-)

      Usuń
  2. i ciekawie rośnie ..w wodzie ..warte zrobienia ..nie wiem co się ostatnio dzieje czy mąka nie taka .robiłam ciacho -i klapa zakalec na całego -co prawda mojej rodzinie absolutnie to nie przeszkadzało w pałaszowaniu i tylko okruchy sie ostały ..Czy masz może jakąs konkretna makę do polecenia>>??(na swięta makowiec był zakalcowaty(co mi sie jeszcze nie zdazyło nigdy!!)Buszuję tu sobie dzis na tym blogu i przepis na karczek z kapustą podałam dalej -koleżance -dla mnie sos słodko-kwaśny ..nie wiem a moze być inny??//

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą mąką to różnie bywa, ja też nie zawsze jestem zadowolona z efektu. Ostatnio używam mąki tortowej "Basia".
      Ja z innym sosem karkówki nie robiłam, ale spróbować zawsze można :-)

      Usuń
  3. Ja nie mogę!! Szalona kobieto!! Ty z kuchni chyba w ogóle nie wychodzisz :D ;-)
    Jak zobaczyłam tytuł, pomyślałam "skąd ona do licha wytrzasnęła konfiturę z kaktusa"? Bladego pojęcia nie mam jak ona smakuje.
    Rogaliki cudnie wyglądają. Szkoda, że nie piekę nic co zawiera drożdże (oprócz swojskiej pizzy).
    Też pamiętam zajęcia z techniki w podstawówce, gdzie oprócz majsterkowania i robótek ręcznych, pichciło się w kuchni. To właśnie w czasie tych lekcji ugotowałam moją pierwsza zupę w życiu (ogórkową), usmażyłam pierwsze placki ziemniaczane, naleśniki, upiekłam pierwsze ciasto (babkę piaskową). Wcześniej bowiem w ogóle nie ciągnęło mnie do kuchni :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę, wychodzę... więcej czasu zabiera mi pisanie niż kucharzenie :-)))
      Hahaha... no widzisz, czary mary i konfitura jest :-)
      A dlaczego nie pieczesz nic na drożdżach - ze względów zdrowotnych czy może po prostu nie lubisz?
      Te zajęcia z podstawówki wspominam całkiem fajnie. Moja wychowawczyni uczyła nas ZPT i robiła to naprawdę dobrze. Pamiętam jeszcze jajka faszerowane, potem smażone razem ze skorupką - to była dla mnie nowość, bo w ósmej klasie to ja już całkiem nieźle w kuchni sobie radziłam (a wszystko dzięki babci).

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że ciasta drożdżowe to za wysoki próg dla mnie, że to wyższa szkoła jazdy :) Piec ich nie umiem, ale jeść tak, bardzo je lubię, szczególnie makowce, rogale i ciasto cynamonowe na drożdżach :)
      No ja w 8. klasie zaczęłam stawiać pierwsze kroki w kuchni :)

      Usuń
    3. Nikko, to spróbuj tych rogalików, one udają się nawet mojej mamie, która ma dwie lewe ręce do pieczenia :-) Ciasto jest banalnie proste i dzięki topieniu nie trzeba się martwić o to, że nie wyrośnie.

      Usuń
  4. A to mnie zaintrygowałaś tym nadzieniem z kaktusa ... :)
    A wiesz Margarytko, właśnie mi przypomniałaś, że my też na pracach technicznych też uczyliśmy się przygotowywania różnych smakołyków. Piekliśmy faworki, różyczki z ciasta na faworki )o tym już na swoim blogu napisałam). A Ty mi znowu przypomniałaś o tych pracach i o tym, ze robiliśmy też pyszne różyczki z ryżu preparowanego i mam właśnie zamiar o nich u siebie też napisać.
    No a te rogaliki są przepięknie i aż mi ślinka po brodzie kapie, gdy na nie patrzę.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jakie miłe wspomnienia przywołałam :-)) Fajnie, że uczono nas w szkole takich rzeczy... dziś już niestety takich zajęć nie ma, a szkoda.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  5. mam wielką ochotę zrobić te rogaliki :) wyglądają apetycznie :D
    a ile zajmuje Ci wyrobienie ciasta drożdżowego? Bo to mnie najbardziej odstrasza... ;/ Tak się zastanawiam czym moge zastąpić konfiturę kaktusową...? a może być nutella, budyń..??:) Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, zrób, bo są bardzo proste. Wyrobienie ciasta nie trwa długo, od wlania zaczynu to jakieś 3 - 4 minuty. Ładnie się łączy i wyrabianie nie jest zbyt trudne, bo ciasto jest dosyć miękkie.
      Napisałam w przepisie, że można użyć dowolnej konfitury, dżemu, ale oczywiście również budyniu czy nutelli. Wszystko zależy od smaku :-)

      Usuń
    2. ooo tak krótko ?!:D to mi sie podoba :)) Ostatnio robiłam mini pączki to chyba z pół godz męczyłam to ciasto bo bałam się że gumowe wyjdą, ale wyszły super :) Moja prawie 4 letnia córeczka uwielbia pomagać mi w kuchni, będzie zachwycona tworzeniem rogalików :)
      na weekend zrobię na pewno :)

      Pozdrawiam Ania

      Usuń
    3. Nie trzeba tego ciasta długo wyrabiać, jest bardzo plastyczne, a rośnie potem w woreczku. Mam nadzieję, że pięknie Ci się udadzą
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Ja też bardzo miło wspominam zajęcia z ZPT. Ale u nas się nie piekło, raczej kanapki, sałatki itp... Pięknie wyglądają te Twoje rogaliki! Mam straszną ochotę na nie już od dłuższego czasu, przepis mi się podoba, więc w końcu pewnie je zrobię:) A co do tej konfitury, to wydaje mi się, że jak najbardziej możesz mieć rację z tą opuncją... (bardzo dobra jest herbata z opuncji)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, bo to pewnie zależało też od wyposażenia pracowni. U nas kuchnia była naprawdę nieźle wyposażona, można było poszaleć. A i nasza wychowawczyni na to szaleństwo pozwalała :-)
      Rogaliki są super... właśnie do kawki zjadłam ostatniego i nawet po dwóch dniach był pyszny, choć wiadomo, że najlepsze są pierwszego dnia :-)
      No właśnie tak mi ten kaktus na opuncję wyglądał (na zdjęciu na puszce). O, ja często kupuję zieloną herbatą z opuncją figową - bardzo lubię :-)

      Usuń
  7. O Asia w naszej dawnej szkole miałyśmy świetną salę do ZPT z kuchnią, ciebie uczyła P. Majewska, może dlatego tyle gotowałyście. Mnie P. Zawadzka a jej konikiem była makrama i my w 7 i 8 klasie głównie to robiłyśmy, uwielbiałam wiązać sznurki, choć dziś już niewiele z tego pamiętam ale się zebrało na wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, każda z nich miała jakiegoś swojego konika :-) Cały jeden rok gotowałyśmy i bardzo nam to pasowało. Sznurki też wiązałyśmy, ale jakoś wcześniej (chyba w 7 klasie) - do dziś w piwnicy gdzieś leży taki zwis ze sznurka na doniczkę -)
      A pani Bożenka była naszą wychowawczynią - zresztą bardzo dobrą, choć niezwykle wymagającą, ale to dzięki niej byliśmy najlepszą klasą w szkole. Gdy tylko zobaczyła, że komuś wpadła słabsza ocena od razu organizowała "grupę wsparcia", co nas strasznie wtedy wkurzało, ale zawdzięczamy jej naprawdę wiele. Dziś z przyjemnością z nią rozmawiam, gdy tylko się spotkamy, bo jest fajną babeczką :-)

      Usuń
  8. Uwielbiam te "pływające"rogaliczki,a te niesamowicie pachną...już czuję....

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bardzo miło wspominam zajęcia praktyczne, z racji tego, że zajęcia prowadził Pan,(który obecnie jest dyrektorem i uczy mojego syna informatyki) było więcej robienia podstawek pod garnuszki, karmniki, lutowanie, mnie to bardzo pasowało, gotowania nie było wogóle, raz robiliśmy sałatkę i kanapki:)Teraz chyba nie ma takich zajęć w szkołach, a szkoda;(
    Rogaliczki piękne, a tzw. "topielca" juz nie pamiętam kiedy piekłam, a swoja drogą też się zastanawiam jak smakuje taka konfitura, sok z kaktusa jest dobry a takie cuś....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, jak się nam zebrało na wspomnienia :-) Fajne to były czasy i tego, co przeżyłyśmy nikt nam nie odbierze :-)
      My mieliśmy bardzo nowoczesną (jak na tamte czasy) kuchnię i korzystaliśmy z niej dużo.
      No właśnie, ja też nie piekłam tych topionych rogali wiele lat... a to błąd, który zamierzam naprawić :-)
      A konfitura smakuje słodko i jest bardzo smaczna :-))

      Usuń
  10. Ja po ZPT pamiętam tylko robienie znaków drogowych, po których do dzisiaj mam szramę na placu. Do kuchni nawet nie weszliśmy. Rogaliki przepiękne, a konfitury nie widziałam jeszcze nigdy. Ciekawa jestem jak smakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, znaków drogowych to u nas się nie robiło, za to w kuchni można było poszaleć :-)
      Ja też pierwszy raz się spotkałam z tą konfiturą, jest bardzo smaczna.

      Usuń
  11. W moim przepisie na rogaliki topione na tę samą ilość mąki daje się oczywiście 5 dag drożdży i kubek kwaśnej śmietany. Moje rogaliki są mniejsze, bo dzielę ciasto na 5 kół o średnicy ok. 25cm - wykorzystuję do wycięcia kół talerz o takiej wielkości. Rogale robię mniejsze specjalnie, aby były na jeden kęs i żeby się usprawiedliwiać w razie czego. Na nic się to zdaje, bo upieczone w sobotę nie doczekały nawet niedzieli, a jedzone były głównie przeze mnie:)
    Pięć lat temu byłam w Tunezji i miałam okazję jeść owoce kaktusa i konfitury też. Konfitury i dżemy różne jedliśmy zawsze na śniadania, były rzeczywiście bardzo słodkie i nam Polakom to po paru dniach przestało odpowiadać, tak,że nawet nie przywiozłam żadnych konfitur do domu:)
    Owoce kaktusa lubiłam, ale bez rewelacji, wolę nasze rodzime Jabłka, gruszki itp. Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, no właśnie w moim przepisie też było 5 dag, ale z powodzeniem zmniejszyłam ilość drożdży i rogaliki też pięknie wyrosły. Ja śmietany w przepisie nie miałam, ale mleko, które zamieniłam na jogurt :-)
      No tak, można zrobić mniejsze rogaliki, wszystko wg potrzeb... ale ja za leniwa jestem :-)A z tym talerzem to przestałam się wygłupiać tak około 20-stki. Kiedyś też tak robiłam, ale uznałam, że to nie ma sensu, bo w końcu rogale nie idą na wystawę i szkoda mi na to czasu :-) I tak przeważnie równe wychodzą :-)
      No to masz podobne zdanie jak moja rodzinka, też im się te słodkie konfitury szybko przejadły, ale przywieźli dla mnie i miałam okazję spróbować. Zostało mi jeszcze pół słoiczka (przełożyłam z puszki) i właśnie się zastanawiam, czy nie ugotować trochę jabłek i nie wymieszać z tą konfiturą - może być całkiem fajny efekt.

      Usuń
  12. Twoje rogaliki i bez talerza dużo ładniejsze od moich:)
    W pieczeniu chyba jeszcze długo będę początkująca, z różnych względów, przede wszystkim brak mi zdolności manualnych i już. Ale radzę sobie i wspomagam różnymi sposobami swoje braki. Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, myślę, że trochę przesadzasz... dawno już nie jesteś początkująca :-) Ale oczywiście jeśli pomocne Ci są różne techniki to w sumie czemu z nich nie korzystać :-))
      A moja wałkowanie - tak jak na zdjęciu widać, niezbyt idealne... technika zwijania się liczy :-)

      Usuń
  13. moja Mama też robi takie właśnie drożdżowe - topione w misce z wodą, w ściereczce. i są pyszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asieja, o właśnie to ta druga metoda - w ściereczce :-))

      Usuń
  14. ....a niech mnie :) robie w weekend :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rób, rób i daj znać czy smakowały :-)

      Usuń
  15. Margarytko, nie wytrzymałam, ciasto już w misce z wodą, zaraz będę wałkować. Mam dżem jagodowy. Już się nie mogę doczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pięknie Ci się udadzą :-)

      Usuń
    2. Wyszły przepyszne. I jak łatwo się je robi. Normalnie zaczarowały mnie te rogaliki. Wiesz, że już połowę zjedliśmy? Chyba jutro zrobię jeszcze raz.

      Usuń
    3. Cieszę się, że smakują :-)

      Usuń
  16. Rogaliki wyszły przepyszne, strasznie kuszą więc dobrze, że niedługo wychodzę, bo .....
    Mam nadzieję, że coś zostanie jak przyjadę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że ręce same się po nie wyciągają? I co zostało coś jak wróciłam z aerobiku?

      Usuń
    2. Zostało, ale niewiele, już widziałam ciasteczka, więc będą następne, za jakis czas, bo jutro idziemy na 18-tkę, to "cudzego" pojemy, hihihi

      Usuń
    3. Jak dadzą coś oryginalnego do jedzenia to od razu proś o przepis :-)))

      Usuń
  17. Ale mi narobiłaś smaka tymi rogalikami! Powiedz mi tylko, dlaczego nazywają się topione? (od topienia w wodzie?)
    zazdroszczę Ci tej konfitury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, rogaliki są przepyszne, warto je zrobić. Sama sobie odpowiedziałaś na pytanie - nazwa "topione" od tego, że topi się je w wodzie :-)

      Usuń
  18. Dziś z okazji Dnia Kobiet strzeliłam te rogaliki - w trzech wersjach:jagodowe, kiwi,nutella, wyszły pyszne, chociaż topienie mi troszkę nie wyszło (dziurawy woreczek - ciasto zamiast wypłynąć zatonęło:-)), koniec końców jednak po dodaniu odrobiny mąki zostało odratowane i pięknie się odwdzięczyło - "Chłopstwo" domowe zadowolone, My Babki też:) Najlepszego dla wszystkich Kobitek,zwłaszcza dla mojego Guru Kulinarnego, pozdrawiam serdecznie! Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać zatopione statki też da się czasem uratować :-))) Cieszę się, że się udały i smakowały :-)

      Usuń
  19. pyszne są ! naprawde nie ma duzo roboty przy nich...:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że smakują. I faktycznie, robi się je szybko :-)

      Usuń
  20. Kochana zrobilam z marmoladą wieloowocową, pomalowane rozmąconym jajem i posypane cukrem i są PYSZNE!!!! Prosto, milo i przyjemnie. Daga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to właśnie chodzi... taka ma być kuchnia - prosta, miła i przyjemna :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Zabierając się za rogaliki topione, myślałam, że w kuchni spędzę wieki...a tu proszę...szybko i jak smacznie. Pozdrawiam Kinga

      Usuń
    3. W takim razie cieszę się bardzo, że się udały :-) To bardzo szybkie rogaliki :-)

      Usuń
  21. Margarytko wraz z córka zrobiłysmy rogaliki według Twojego przepisu,ciasto nie wypłyneło z wody lecz pomimo tego wyszły bardzo dobre.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może za krótko było w wodzie? Czasem trwa to krócej, czasem dłużej. Ale cieszę się, że mimo wszystko wyszły.

      Usuń
  22. Witam! Mam pytanie czy mogę zrobić je z drożdży w proszku? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,możesz. Ja wolę świeże, ale jak nie ma to suszone są jakimś rozwiązaniem.

      Usuń
  23. Genialne ciasto, genialne ciasto i jeszcze raz genialne ciasto!!!!!! Rogaliki wyrosły pięknie, w środku marmolada różana.... nie wiem sama co pisać, polecam wszystkim, smakują obłędnie, ale do tego już się przyzwyczaiłam jak robię coś z tego bloga to nie dość, że wychodzi znakomicie to do tego smakuje..... mmmmmmm..... bajecznie. P O L E C A M ! ! !

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, cieszę się, że przepis się sprawdził :-) To nasze ulubione rogaliki, widzę, że i u Ciebie się przyjęły :-)

      Usuń

  24. Dziś wykonałam te rogaliki topione i rzeczywiście wyszły wspaniale,trochę mnie niepokoiło,że konfitura wiśniowa(moja domowa)wypłynęła odrobinę z niektórych rogalików zanim włożyłam je do piekarnika.Upieczone i wystudzone posypałam cukrem pudrem i prezentowały się i smakowały znakomicie.Jedyne "ale" ,że zeszło mi się z nimi ze dwie godziny.Trochę to było uciążliwe, bo dziś był spory upał.Moje chłopaki( w tym kolega syna) i rodzinka byli zachwyceni. Jutro powtórka, bo zostało tylko niewiele,pozdrawiam.Anna G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę czasu z nimi schodzi, choć to dla mnie najszybsze rogaliki, bo czasu wyrastania w wodzie nie liczę (robię sobie coś innego w tym czasie)

      Nabierzesz wprawy i będzie szło szybko. Cieszę się, że smakują.
      A konfitura czasem tak ma, że się wydostaje. A była taka klasyczna, czy dodawałaś do niej czegoś żelującego?

      Usuń
  25. Dodałam Konfiturexu,ale cieszę się,że zrobiłam własne, wiśniowe dżemy,choć mają konsystencję bardziej miękką od tych sklepowych.Rogaliki wspaniałe, jak pisałam,to jutro znów biorę się za wypieki.Masz rację,że kolejny raz lepiej zaplanuję działania w kuchni.Niedługo kończę urlop i zamierzam zabrać do pracy te rogaliki!Jestem ciekawa opinii moich koleżanek, którym już wcześniej polecałam Twój blog. Dzięki Tobie rozwijam swe umiejętności kulinarne.Pozdrawiam serdecznie. Anna G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i pewnie właśnie dlatego konfitura lekko wyciekła :-) Ale i tak taki domowy lepszy niż kupny, tu się zgadzam w całej rozciągłości.
      Mam nadzieję, że koleżankom rogaliki również zasmakują :-)

      Usuń
  26. Dzisiaj powtórka rogalików, już są w piecu. Miałaś rację dziś poszło mi szybciej.Mimo upału wciąż mam ochotę wykonywać potrawy wg Twoich przepisów, pozdrawiam.Anna G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalejesz, ale cieszę się bardzo, że masz ochotę na kucharzenie i pomagają Ci w tym moje przepisy.

      Usuń
  27. Mistrzostwo świata. Piękne i smaczne.zresztą jak wszystkie pani przepisy:-)zawsze udane. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że smakują. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  28. Ja też się skusiłam na te rogaliki, wlaśnie część siedzi w piecu a cześć jeszcze czeka. Napisze jeszcze czy wyszły smaczne. Ja je nadziałam konfitura różaną.

    OdpowiedzUsuń
  29. Margarytko. Rogaliki wg Twojego przepisu robię już nie pamiętam który raz. Są tak dobre i tak szybko znikają że dla moich dwóch smerfów muszę robić z podwójnej porcji. Z niecierpliwością czekam na każdy Twój nowy przepis i to nie koniecznie na słodko. Pozdrawiam serdecznie Daga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że rogaliki smakują i mają branie. Cieszę się, że przepisy się przydają.

      Usuń
  30. Izabela
    Następny super przepis. Zawsze się udają. Dla dzieci robię z czekoladą. W sobotę wieczorem robiłam z podwójnej porcji, a w niedzielę została resztka. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przepis się sprawdził i rogaliki mają takie wzięcia :-)

      Usuń
  31. bardzo ciekawy blok, weszłam z ciekawości a widzę tu tyle przepisów na różne pyszności że cieszą mi się oczy pyszczek no i cała się uśmiecham Pozdrawiam Ciepło : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam do próbowania :-)

      Usuń
  32. Jajku znalazłam dziś ten przepis i odrazu wysłałam córkę do sklepu po marmoladę. Zdziwiłam się, że trzeba ciasto włozyć do zimnej wody. To, że ma być ciepło bo ciasto drożdżowe nie wyrośnie to tak. Ale do zimnej wody? No musiałam je zrobić i tak oto zjadłam juz ciepłego. Są przepyszne i tak mogę wkłóko mówić.
    Kto jeszcze nie robił tych rogalików niech się ani chwili nie zastanawia!

    Asiu ja Cię po prostu kocham :D
    Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz Basiu, to taki mały psikus, ciasto rośnie w zimnej wodzie :-)
      Bardzo się cieszę, że rogaliki smakują, no i że moje przepisy się przydają.
      Serdeczności.

      Usuń
  33. Dumałam i dumałam aż w końcu zrobiłam dziś te rogaliki. Muszę wszystkim Wam powiedzieć, że ciasto obłędne, wyrabia się pięknie, po wyrośnięciu jest aksamitne w dotyku. Kiedy się upiekły i przestygły to normalnie można się rozpłynąć z rozkoszy po spróbowaniu. Polecam wszystkim, którzy nie próbowali, zwłaszcza, że szybko się robi. PYCHOTA!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Radish