sobota, 2 czerwca 2012

Chleb żytnio – pszenny na zakwasie żytnim razowym

Dotychczas piekłam chleb na drożdżach, bo tego na zakwasie bałam się niczym diabeł święconej wody. Ale okazało się, że to nie takie trudne jak się początkowo wydawało. 
Zakwas dostałam od Asi – Słodkiej Babeczki (Asiu – dziękuję serdecznie), z którą miałam okazję spotkać się podczas majowego pobytu we Wrocławiu. Zakwas przywiozłam, nakarmiłam i wstawiłam do lodówki... aż w końcu pomyślałam, że raz kozie śmierć i zabrałam się do pieczenia.
Przepis zapożyczyłam z książki „Pieczenie chleba” (książkę pożyczyłam od Mamy), ale coś mi w nim nie pasowało i po dwóch podejściach do pieczenia i drobnych zmianach osiągnęłam to, o co mi chodziło. 
Pierwszy chleb był płaski, bo wzięłam za dużą blaszkę, drugi urósł aż za bardzo, lekko popękał... a trzeci okazał się chlebem doskonałym – z miękkim środkiem i chrupiącą skórką. Trudno mu się oprzeć :-)  
To mój pierwszy eksperyment z chlebem na zakwasie... ale z całą pewnością nie ostatni. Będę próbować dalej :-) I uczyć się i dzielić z Wami fajnymi chlebkami :-)


Składniki na 1 bochenek chleba (foremka 23 x 8cm – mierzona na spodzie foremki)

Zaczyn:
50 g zakwasu żytniego razowego
50 g mąki żytniej (typ 720)
50 g letniej wody

Ciasto właściwe
150 g zaczynu
300 g mąki żytniej (użyłam mąki żytniej chlebowej typ 720 firmy Melvit*)
200 g mąki pszennej (użyłam mąki pszennej luksusowej)
360 g letniej wody
6 g świeżych drożdży
1 czubata łyżeczka soli

*Nazwę mąki podaję na życzenie Karoliny

Wieczorem do 50 g zakwasu żytniego dodać 50 g mąki żytniej i 50 g wody. Dobrze wymieszać i zostawić do wyrośnięcia na 12 -16 godzin (do przygotowania zaczynu wykorzystuję szklany słoik litrowy).  

W wodzie rozpuścić drożdże, zostawić na 10 minut, dodać zaczyn i wymieszać. Mąkę przesiać i wymieszać z solą. Dodać zaczyn z drożdżami i wyrobić mikserem gładkie ciasto (trwało to około 3 minuty). Miskę przykryć ściereczką kuchenną i ostawić ciasto do wyrośnięcia na około 2 godziny – ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Keksówkę posmarować masłem (niczym nie wysypywać). Wyrośnięte ciasto przełożyć do foremki, posmarować olejem i oprószyć mąką pszenną. Zostawić do wyrośnięcia na około 30 - 40 minut. Foremka powinna być prawie pełna. Chleb naciąć w kratkę (świetnie sprawdza się łamany nożyk do tapet albo zwykła żyletka czy skalpel).


Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni (można wstawić do piekarnika miseczkę żaroodporną z wodą). Piec 50 minut (przez 30 minut piekłam w opcji góra – dół, pozostałe 20 minut w termoobiegu z dolną grzałką). Chleb powinien się ładnie zrumienić.  
Od razu po upieczeniu wyciągnąć chleb z foremki, przełożyć na kratkę i zostawić do całkowitego wystygnięcia.
Jeśli chcecie zrobić zakwas i dowiedzieć się więcej o pieczeniu chleba to polecam stronę, na której można znaleźć wiele informacji i cennych rad:
http://www.chleb.info.pl




54 komentarze:

  1. Cudny! Bardzo się cieszę, że zakwas trafił w dobre ręce i robisz z niego pożytek:) Piecz i ciesz się tym smakiem, bo niestety chleby kupowane go nie mają:( I spróbuj nie dawać wcale drożdży, zakwas sobie poradzi bez nich, bo jest już silny, a chleb będzie wg mnie jeszcze lepszy. Jedyne co, to będzie znacznie dłużej rósł.
    Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, no właśnie się zastanawiałam nad tymi drożdżami, w tym chlebie i tak zmniejszyłam ich ilość, bo w przepisie było 10 g i wydawało mi się, że za szybko rósł. Następny spróbuję bez drożdży - zobaczymy, co wyjdzie :-)
      A zakwas idzie jak świeże bułki i chleb też jakoś znika, bo cięgle nim kogoś karmię... pierwszy upiekłam w piątek wieczorem, a w sobotę już go nie było. Znajomi jak się do niego dorwali to zniknął :-) No i dwa dni później dałam Gosi zakwas :)) Już piekła... dobrym trzeba się dzielić :-) Mamie też wyszły dziś dwa piękne chleby, a wczoraj jej dałam zakwas :-)

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz jak się cieszę:)!

      Usuń
  2. A w jaki sposób taki zakwas się zdobywa? Gdyby można byłoby przesyłać pocztą lub kurierem to poprosiłabym o przesyłkę, a tak to nie wiem bidula co mam zrobić ze swoją ochotą na ten apetyczny chlebek. Poradźcie dobre kobiety jak rozwiązać problem zakwasu! Pozdrawiam cieplutko o zimnym poranku:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, wiesz co, gdybym wiedziała jak go zasuszyć to bym Ci wysłała. Ale możesz zrobić zakwas sama - przepis znajdziesz na stronie, do której podałam link na samym końcu wpisu.

      Usuń
  3. Ale piękny chlebuś!
    Moja Babcia robiła chleby na zakwasie.Przechowywała je w takim drewnianym naczyniu(nie wiem czy to ma znaczenie) Chlebek pięknie wyrastał.Dla mnie i dla siostry robiła tzw.podpłomyk,to taki płaski placek chlebkowy pieczony bezpośrednio na palenisku.Do tego kubek mleka...mniam!
    I pomyśleć że wtedy trochę mi było głupio że tylko ja nie noszę kanapek ze sklepowego chleba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja łemkowska babcia też piekła chleb na zakwasie. Jak zarabiała ciasto na chleb to w takiej ogromnej drewnianej dzieży, chyba z trzech kilogramów mąki, bo wychodziły jej dwa ogromne bochny chleba. Piekła w piecu... ach, co to był za smak. Po upieczeniu smarowała je wodą, żeby lśniły. No i zawsze za głowę się łapała, gdy z bratem dopadaliśmy takiego bochenka jeszcze ciepłego i kroiliśmy go z dwóch stron, bo każdemu z nas zależało na piętce (one były przeogromne - po zjedzeniu takiej pajdy chleba z masłem miałam dość za obiad i kolację :-)
      O podpłomyki też znam... wspomnienia dzieciństwa.
      No tak, a pewnie wszystkie dzieciaki zazdrościły Ci domowego chlebka :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Witaj Asiu.
    Chlebek wygląda przecudnie i pewnie tak smakuje, ale jak zrobić czy skąd zdobyć zakwas? Czy można zarobić sobie samemu? Słyszałam,że podczas pieczenia chleba na zakwasie, trochę ciasta odkłada się na następny chleb? Dużo tych znaków zapytania, ale bardzo chciałabym spróbować zrobić własny chlebek, ale nie wiem jak rozpocząć tą przygodę z pieczeniem. Pozdrawiam Cię. Beata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata, odsyłam do strony, którą podałam pod sam koniec wpisu - sama spędziłam na niej dużo czasu :-)
      Tam jest dokładnie opisane jak zrobić zakwas - nie ma sensu, abym to kopiowała. To nie jest trudne, ale dobrze poczekać aż zrobi się cieplej, bo optymalna temperatura do zrobienia zakwasu to 25 - 30 stopni. Te ostatnie dni są trochę zimne.
      Moja babcia tak właśnie robiła jak piszesz - zostawiała sobie trochę ciasta od poprzedniego pieczenia (zeskrobywała resztki z dzieży, w której przygotowywała chleb), potem aktywowała i tak w kółko. Ale można zrobić zakwas i z niego podbierać i ponownie dokarmiać. Im starszy tym mocniejszy, ale trzeba o niego dbać, coby nie zmarnować. To takie "perpetuum mobile".
      Moje doświadczenie w tej materii jest bardzo niewielkie, wiem tyle ile się naczytałam i dowiedziałam od Słodkiej Babeczki.
      Mnie się udało zacząć, to i Tobie się uda. Szczerze zachęcam, bo taki chlebek jest przepyszny :-) A ja będę poszukiwać fajnych przepisów, próbować i dzielić się z Wami :-)

      Usuń
  5. Wyglada smakowicie, na zakwasie to dla mnie najlepszy chleb. Ładnie Ci wyrósł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecie podejście okazało się najbardziej udane :-) Teraz mogę eksperymentować dalej :-)

      Usuń
  6. Co prawda dopiero kilka razy się tu odezwałam, ale jestem wielką fanką Twojej kuchni i szczerze podziwiam talent. Jeśli szukam inspiracji do kuchni to jest to pierwsze miejsce, które odwiedzam, dlatego daleka jestem od czepiania się. Ale dlaczego do chleba na zakwasie dodajesz drożdże? Zakwas nawet jeśli jest słaby, to i tak poradzi sobie bez drożdży, tylko dłużej to trwa. Ja swój pierwszy zakwas robiłam sama i już pierwszy wypiekany chleb wyrósł pięknie bez drożdży. Było to ponad rok temu i nadal używam tego samego zakwasu, a piekę co 2-3 dni, bo już nie jadamy kupnego chleba. Taki domowy bez bezkonkurencyjny.
    Polecam wypróbować sam tylko zakwas, na pewno będziesz zadowolona. A ja chętnie zobaczę efekt i może czegoś się przy okazji jeszcze nauczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki miałam przepis i taki chleb upiekłam :-). Dopiero zaczynam swoją przygodę z chlebem na zakwasie i nie widzę niczego złego w eksperymentowaniu. Jak już wyżej napisałam Asi - spróbuję kolejny chleb zrobić bez drożdży. Uczę się dopiero tego chleba, czytam i znajduję różne przepisy - również takie z niewielką ilością drożdży. Próbuję, smakuję... to moje początki, ale i tak jestem zadowolona z efektu i z faktu, że w ogóle zaczęłam używać zakwasu. Trening czyni mistrza, więc w materii chleba na zakwasie zaczynam terminować i z pewnością nie zatrzymam się na tym etapie :-)

      Usuń
    2. Ja też nie widzę niczego złego w eksperymentowaniu. Wiem tylko, że przy zakwasie nie potrzeba drożdży. Chociaż faktycznie przepisy są różne, takie z zakwasem i drożdżami też, nie wiem z czego to wynika. (ja mam lekkie odchylenie na tym punkcie, bo w swoim gotowaniu staram się wyeliminować wszelkie zbędne dodatki i używam jak najmniej przetworzonych surowców). Ja nie jestem jakimś ekspertem, piekę tylko na własne potrzeby, no i moje chlebki, chociaż piekę je już ponad rok na pewno nie są tak reprezentatywne jak Twoje :)
      Tak więc terminuj, dziel się pomysłami, bo jak Cię znam na pewno niedługo wpadniesz na jakieś fajne rozwiązania, które bezczelnie będę mogla podpatrzeć ;)

      Usuń
    3. Ufff.... bo już myślałam, że mi nie wolno ;-)) A tak poważnie, to wielu rzeczy jeszcze nie wiem, ale chętnie się uczę - na wiedzę odporna nie jestem :-) Słucham rad doświadczonych, ale czasem muszę popróbować po swojemu, nawet jeśli się sparzę i będzie wielka klapa :-) To spróbuję jeszcze raz... uparta jestem jeśli mi na czymś zależy...
      Ja aż tak restrykcyjnie do gotowania nie podchodzę, choć staram się aby było zdrowo. Ale do bycia eko bardzo mi daleko.
      Słowo harcerza, że będę dzielnie się uczyć :-)

      Usuń
  7. Wow!!! Ładny chlebek :) Czy w ogóle jest coś Margarytko, z czym sobie w kuchni nie radzisz? ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Nikko :-)) Dopiero zaczynam przygodę z chlebem na zakwasie, ale ja twarda sztuka jestem i łatwo się nie poddaję :-)
      Czy sobie z czymś nie radzę? Hmm... jak się zabieram do czegoś, czego wcześniej nie robiłam i nie znam, to czytam, czytam, czytam... a potem próbuję. Przeważnie się udaje, a jak się nie udaje to myślę dlaczego się nie udało i próbuję raz jeszcze, z innej strony. Tu podaję już sprawdzone i dopracowane przepisy, ale też nie widzę powodu, aby nie przyznawać się do porażek, które są nieuniknione (o jednej napiszę, gdy będę recenzowała galaretki szybko tężejące :)).

      Usuń
  8. Nie ma to jak dom pachnący chlebem! jako wspomnienie i jako miłość domowego ogniska obecnie. Czasem sąsiadki mnie zaczepiają z pytaniem czy te zapachy pieczywa w niedzielne poranki to od nas :)) jestem wtedy bardzo dumna. U nas chlebek piekła babcia w starym piecu. Teraz niestety nic nie dorówna tamtym smakom. Ja też lubiłam piętkę z ciepłego chleba. Nas było trzy jako wnuczki więc tylko dwie się łapały. Potem babcia piekła już okrągłe bochenki, więc tytłało się na około piętki:)))a podpłomyki kupuję w sklepie na rogu i zajadam sama bo moje szkraby jakoś tego nie lubią. Trudno-ich strata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, dokładnie tak jak mówisz... dom pachnący chlebem jakoś tak dobrze się kojarzy :-) Moja łemkowska babcia też piekła chleb w piecu - miał niepowtarzalny smak.
      O nas też było dużo wnuków (babcia mieszkałam wtedy z siostrą taty, jej mężem i trójką dzieci), ale tylko nam - przyjezdnym pozwalała na ekstrawagancję jedzenia ciepłego chleba i krojenia go z dwóch stron :-)) Ot, taki przywilej dla wnuków, które są raz na jakiś czas :-)... Do dziś jedna z moich kuzynek (właśnie mieszkająca kiedyś z babcią) piecze taki babciny chleb w tradycyjnym piecu :-) I smakuje dokładnie tak samo.

      Usuń
  9. Piękny chleb. Dawno nie piekłam w domu, bo w moim mieście powstała piekarnia z tradycyjnym pieczywem i po prostu zrobiłam się wygodna. Ale zgadzam się, że nic nie zastąpi smaku takiego domowego chleba. Moja babcia też była mistrzynią w tym zakresie ja też zawsze walczyłam o piętkę, do tego kubek świeżego mleka i nic więcej do szczęścia nie było potrzebne. Babcia z chlebowego ciasta ale pszennego robiła kołacze ze serem i strasznie żałuję że nie mam przepisu, bo nikt inny takich nie robił. A podpłomyki uwielbiam i często robimy je w domu, ale nie na zakwasie tylko na zsiadłym mleku. Pyszne, szczególnie gorące, świeżo ściągnięte z blachy. Że ty zawsze coś takiego wymyslisz żeby przywołać wspomnienia i narobić smaka. Pewno znowu zrobię zakwas i będę piec. Niemożliwa jesteś. Nadia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, te nasze babcie :-) Co my byśmy zrobili bez wspomnień smaków dzieciństwa? No proszę, a myślałam, że te piętki to niewiele osób lubi - mój Zielonooki piętki zostawia mnie, ciasto też najchętniej kroiłby ze środka :-))
      No, jeśli zachęciłam do ponownego zrobienia zakwasu i powrotu do pieczenia chleba to ja się tylko cieszę :-)

      Usuń
  10. Pychota, muszę sobie zrobić zakwas:) Był czas, że złapałam bakcyla i zrobiłam zakwas i piekłam chleby różne na zakwasie, biały, zwykły ze smalcem, różne razowce, nawet razowy ze śliwkami(bardzo dobry z samym masłem), potem zaprzestałam i zakwas usechł, hihihi
    Teraz zrobię wg Twojego przepisu, bo wygląda fantastycznie, mniam mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz co, jak mogłaś, no jak mogłaś tak zasuszyć zakwas? Hihihi... Razowy ze śliwkami - pycha (jak możesz podrzuć przepis, chętnie wypróbuję). Ja czasem kupuję w sklepie benedyktyńskim chleb pielgrzyma - taki z orzechami, figami, śliwkami, morelami i innymi dobrociami. Uwielbiam go, ale kosztuje prawie 10 zł - muszę popróbować i upiec coś podobnego.
      Ten ze zdjęcia jest pyszny, ale spróbuje upiec tak jak wyżej pisały dziewczyny - bez dodatku drożdży - zobaczymy jaki będzie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Oj oj oj, ale wpadka ;) Ten chlebek z tymi dobrociami -fajny-musisz koniecznie coś wymodzić hihihi, z orzechami też fajnie smakuje, bo piekłam, ale coś mu brakowało.
      A teraz idę zrobić zakwas:)

      Usuń
    3. Zapomniałam dodać, że przepis na razowiec wysłałam w mailu:)

      Usuń
    4. Przepis dostałam, dziękuję - tylko zastanawia mnie ten zimny piekarnik, jakoś nie mam odwagi :-))
      No jakbyś mnie nie znała - będę tak długo modzić, aż wymodzę :-)))

      Usuń
    5. Bez obawy, sprawdziłam na "własnej skórze" a raczej wypieku wielokrotnie i zawsze się udał, być może chodzi o to żeby od razu nie zrobiła się skorupka bo środek się nie upiecze, a sam chleb po upieczeniu jest dość wilgotny.
      A z tym modzeniem to się wie:)))

      Usuń
    6. No dobra, ryzyk fizyk :-) Najwyżej upiekę drugi :-)

      Usuń
  11. Margarytko, chleb dochodzi w piekarniku. Aż się boję wyjąć. Dotąd piekłam chleby bez zaczynu, na samym zakwasie i były takie sobie. Ten jest piękny, wygląda jak Twój.Zrobiłam w maju swój żytni zakwas, ale nie nie razowy. Szukałam przepisu, wszystkie były na dwa, trzy chleby. A mnie był potrzebny taki jak Twój. I jest, dochodzi. I boję się wyjąć. Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pięknie się udał i będzie smakował :-)

      Usuń
    2. Pyszny, piękny, wreszcie w domu pachniało chlebem. Już go nie ma. Nowy zaczyn już rośnie na jutro.Chleby na samym zakwasie niech się schowają. Dzięki, Margarytko. Grażyna

      Usuń
    3. Cieszę się, że smakuje :-) A wiesz, że ja już upiekłam kolejny i na samym zakwasie (bez drożdży) i też wyszedł pyszny? Dałam mu więcej czasu i połączyłam mąkę żytnią z orkiszową, dodałam łyżkę miodu i był świetny. Dopracuję jeszcze ten przepis i też się nim podzielę :-)
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
    4. To nie o to chodzi, że bez drożdży, ale do dawnych chlebów nie robiłam zaczynu. Tylko zakwas rozpuszczałam w wodzie i od razu do mąki. Taki chleb nie pachnie chlebem. Gdzieś na końcu zapachu jest coś dziwnego, obcego. Może to dzikie drożdże? I w smaku to coś niedobrego też było. Nie każdy to czuje, bo robiłam próby z różnymi ludźmi. Ale mnie zrażało i byłam rozczarowana domowym chlebem. Robię jeszcze z ociupinką drożdży, myślę, że to ma uszlachetnić dzikość. Rośnie teraz drugi, ciekawe, czy się uda powtórzyć smak. Czekam na twoje eksperymenty. Na teraz jestem tym chlebem usatysfakcjonowana i chcę go tylko powtórzyć. Buziaki Grażyna

      Usuń
    5. A, to o to chodziło :-) Nie zaskoczyłam, bo jakoś tak zaczyn zawsze wydawał mi się rzeczą oczywistą - może dlatego, że moja babcia zawsze taki zaczyn dzień wcześniej przygotowywała i utkwiło mi to w pamięci.
      Jeśli chlebek znika szybko to dodatek drożdży nie przeszkadza (ostatnio mój brat z synusiami zjedli cały bochenek na kolację :-)), ale szybciej się starzeje niż ten na samym zakwasie.
      U mnie też właśnie chlebek rośnie - dziś dałam 4 rodzaje mąki - jak szaleć to szaleć :-) Ale mam jeszcze ochotę na taki z suszonymi owocami - spróbuję w przyszły weekend, bo będę miała trochę więcej czasu.

      Usuń
  12. Jest, jest, jest! Taki sam wygląd, może jeszcze trochę bardziej wyrośnięty. Smak też pychota. On jest aż słodki lekko. Ciekawe dlaczego, skoro nie dałam nic słodkiego. I świetny pomysł z tym masłem do smarowania foremki. Piekłam przedtem w formie wyłożonej rękawem, ale folia zachodziła na chleb i był nierówny. Opatentuj ten przepis, bo jest rewelka. Za tydzień spróbuję bez drożdży, bo mi się wydaje, że ta okruszyna nie ma wpływu. Ale kto wie. Może z nich ta słodycz? Czekam na Twoje eksperymenty. Lubię Twój blog, choćby za to, że obierasz paprykę i nie używasz glutaminianu, i innych proszków do pieczenia. pzdr. Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Chlebek już w foremce, jeszcze pół godzinki i siup do piekarnika, mam nadzieję, że się upiecze;)W misce rósł 2,5 godziny, ale widać tyle było mu potrzeba żeby wyrosnąć, poza tym temperatura powietrza też nie jest zbyt wysoka więc wszystko się wydłuża, później napiszę jak wyszedł:) Trzymaj kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - czas rośnięcia zależy od temperatury - mój wczoraj rósł 3,5 godziny (ale zrobiłam bez dodatku drożdży).
      Mam nadzieję, że będzie smakował. Daj znać jak się udał.

      Usuń
  14. Właśnie się nim zajadam, jeszcze ciepły,mniam mniam... wiem wiem, powinnam poczekać aż wystygnie, ale piętka była juz prawie zimna hihihi, no bo jak można kręcić się po kuchni i patrzeć jak stygnie!?!, musiałam skubnąć. Jest pyszny taki wilgotny i baaaardzo smaczny:) Dziękuję :)
    Na jutro (lub pojutrze) zaplanowałam pszenny ze słonecznikiem ze strony, którą polecałaś, zobaczymy co wyjdzie, wygląda ładnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, jak ja Cię dobrze rozumiem - też nie umiem obojętnie przejść obok takiego ciepłego chleba... pierwsza kromka z samym masłem, które lekko się roztapia - bezcenne :-)
      Ja też o tym ze słonecznikiem myślałam, ale mam chwilowo zapas mąki żytniej i razowej i muszę ją wykorzystywać :-)
      Daj znać jak Ci wyjdzie... wiesz, ja lubię albo sprawdzone albo sama eksperymentuję :-)

      Usuń
  15. Wczoraj upiekłam chlebek z twojego przepisy. Przyznaje nie była to pierwsza próba, ale wina nie udanego wypieku leżała po mojej stronie( źle odczytałam przepis co nie znaczy że nie jest czytelny). Mam tylko pytanie: mój chleb wyszedł dość mokry tzn. podczas krojenia ciągnie się za nożem. Czy twój chleb też taki był. Piekłam już chleby z innych przepisów np. na samym zakwasie z przewaga mąki żytniej i zawsze są one bardzo wilgotne( gliniaste). Lubię "mokre" chleby, ale zastanawiam się czy czasem czegoś nie robię źle. Chleb na twoim zdjęcie wygląda na suchy. Może znasz przyczynę takiego stanu rzeczy. Pozdrawiam Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izo, mnie ten chleb wychodzi wilgotny, ale nie gliniasty. Tylko kilka pierwszych razy upiekłam z dodatkiem drożdży, potem piekłam na samym zakwasie. Bez drożdży wyrasta dwa razy dłużej, ale przez cały tydzień można go jeść. Nie jestem specjalistką od pieczenia chleba, wcześniej piekłam tylko chleby na drożdżach, więc pojęcia nie mam dlaczego Twoje chleby wychodzą gliniaste. Mnie się nie zdarzyło, a piekę co tydzień.
      Moja mama i sąsiadka korzystają z tego przepisu i ich chleb też wychodzi taki jak mój - wilgotny, ale nie mokry i nie gliniasty.

      Usuń
  16. Margarytko a ja piekę chleb na zakwasie bez odrobiny drożdży i jest cudny. Na dwie formy keksowe 680 zakwasu, 380 mąki żytniej i 480 mąki pszennej, 2 łyżki stołowe soli,400 ml wody. Rośnie pięknie o ile zakwas jest " stary"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej chwili też piekę już bez drożdży, to był mój pierwszy chleb na zakwasie :-)

      Usuń
    2. A tak nie w temacie chleba tylko makaronu. Nie robisz makaronu sama? Taki makaron z sosem brokułowym ale z własnym makaronem- pychotka ;)

      Usuń
    3. Owszem robię sama makaron, ale tylko od czasu do czasu, na wszystko nie wystarcza czasu :-)

      Usuń
  17. swój chleb robię tylko na zakwasie, rośnie całą noc, a żeby się pieknie błyszczał po 45 minutach w 190 st smaruję go mlekiem - to z Gordona Ramseja - obniżam temp. do 150 i dopiekam do zrumienienia czyli około 25minut. a do Twoich przepisów Margerytko zachęcam wszystkich znajomych. pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej chwili też piekę tylko na zakwasie, no chyba, że chcę zimą trochę przyspieszyć proces wyrastania to dodaję odrobinę drożdży. To były moje początki z chlebem na zakwasie i trzymałam się przepisów. A chleba nie smaruję niczym, jakoś nie ma dla mnie znaczenia, czy się błyszczy, czy nie. Moja babcia smarowała wodą od razu po wyciągnięcia z pieca i też się pięknie błyszczał.
      Ale sposób warty zapamiętania :-)
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  18. A czy zamiast mąki pszennej luksusowej mogę dać pszenną chlebową? Pozdrawiam, RudyLoczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie widzę problemu.

      Usuń
    2. Chleb udał się znakomicie, dodałam mąkę pszenną chlebową, piekłam na samym zakwasie (dość mocnym, bo prawie rocznym). Na pewno będę wracać do tego przepisu. Bardzo dziękuję za kolejny super przepis :)

      Usuń
    3. Cieszę się, że przepis się przydał :-)

      Usuń
  19. Asiu, udało się!!! I to bez drożdzy! :) Ale się cieszę! Częstowałam tym pszenno-żytnim chlebem koleżanki z pracy i usłyszałam, że chleb jest pyszny!:)
    Dziękuję jeszcze raz za zakwas, życzliwość i nieustanną inspirację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, bardzo się cieszę :-) Fajnie, że zakwas cało i zdrowo wytrzymał "podróż". Niech Ci dobrze służy.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Radish