wtorek, 17 lipca 2012

Z serii "coś na zimę": Fasolka szparagowa w słoikach

Takiej fasolki nie może zabraknąć w mojej piwniczce... Żadna mrożona nigdy nie dorówna smakiem tej, robionej od lat przez moich rodziców. Oczywiście przepis dostałam i nawet zdarzyło mi się ją robić... ale mam to szczęście, że Tata będąc na emeryturze ma dużo czasu i zaprawia mi fasolkę od ładnych kilku lat (ja tylko dostarczam słoiki). Zimą wystarczy otworzyć słoik, zawartość przełożyć do garna, podgrzać i mamy fasolkę taką smaczną jak latem... można ją też po prostu odcedzić, wrzucić na patelnię i podsmażyć.  
Obiecałam, że przepis się pojawi w sezonie i oto jest. Nie obawiajcie się długiego czasu gotowania. W słoikach ten proces przebiega nieco inaczej. Fasolka jest miękka, ale nie rozciapana...
Ja już nigdy innej robić nie będę, bo ta jest dla mnie idealna.
 


Składniki na 12 słoików o pojemności 0,9 l

6 - 7 kg fasoli szparagowej (ja preferuję żółtą, ale zielona też się nadaje)
12 pełnych łyżeczek cukru
12 pełnych łyżeczek soli
zimna woda

Fasolę obrać, opłukać, włożyć do garnka, zalać zimną wodą i zagotować. Od momentu wrzenia gotować przez 5 minut – fasolka powinna być elastyczna, ale jeszcze twarda. Ostudzić na tyle, aby można ją wziąć w dłonie. Ułożyć ciasno w wyparzonych wcześniej słoikach.
Do każdego słoika wypełnionego fasolką wsypać 1 łyżeczkę cukru i 1 łyżeczkę soli. Zalać zimną wodą i zakręcić. Do dużego garnka wyłożonego ściereczką wstawić słoiki, wlać wodę do 2/3 wysokości słoika. Od momentu zagotowania gotować 60 minut na bardzo małym ogniu (woda ma tylko lekko wrzeć). Od razu wyciągnąć z garnka, odstawić na co najmniej 24 godziny. Ponownie wstawić do garnka, wlać wodę do 2/3 wysokości i zagotować po raz drugi – od zagotowania przez 60 minut (drugie gotowanie można skrócić do 40 minut). Po tym czasie od razu wyciągnąć z garnka, aby w miarę szybko wystygły. Gdy słoiki zupełnie ostygną można je wynieść do spiżarni albo piwnicy.
Tak przygotowana fasolka może stać spokojnie 12 miesięcy i nic jej się nie powinno stać. Ważne, aby sprawdzić, czy słoiki nie są wyszczerbione a pokrywki wygięte – inaczej może pojawić się pleśń.

Proces wielokrotnej pasteryzacji nazywa się tyndalizacja i polega na dwu albo trzykrotnej pasteryzacji, w odstępach 24 godzinnych. 
Dzięki pierwszej pasteryzacji giną formy wegetatywne i drobnoustroje, jednak nie giną formy przetrwalne, dlatego potrzebna jest druga pasteryzacja. Po 24 godzinach,  pod wpływem impulsu termicznego z przetrwalników rozwijają się kolejne formy wegetatywne, które niszczy dopiero druga pasteryzacja.  Ewentualna trzecia pasteryzacja, po kolejnych 24 godzinach, działa podobnie jak druga, zabijając ewentualne opóźnione bakterie.  
Stosując trzykrotną pasteryzację w przypadku fasolki należy skrócić czas poszczególnych  etapów pasteryzacji. Pierwsza 50 minut. druga 40 minut i trzecia 20 minut.
Tyndalizacji nie wymagają przetwory z owoców oraz z kwaśnych i zakwaszanych warzyw. Natomiast w taki sposób należy konserwować mięsa, grzyby, fasolę, groszek, marchewkę, kalafiora, cukinię itp.  
Kilka dekad pokazało, że podwójna pasteryzacja wystarcza i fasolka doskonale się przechowuje przez 12 miesięcy od zaprawienia, a nawet dłużej. 

Niektórzy piszą, że fasolka się nie udała, że woda zmętniała. Otóż jeśli fasolka jest ze sprawdzonego źródła i wszystko zrobione zostanie zgodnie z przepisem nie ma możliwości, aby się nie udała (lata praktyki).
Ale po konsultacji z radą starszych, czyli moim rodzicami podaję jakie mogą być przyczyny:
- wyszczerbione słoiki albo wygięte, niedopasowane wieczka
- źle umyte słoiki (proponuję po dokładnym umyciu i wypłukaniu wyparzyć słoiki i wieczka w piekarniku - 25 minut na 100 stopni)
-brudne ręce (no cóż, to też się zdarza)
- fasolka mocno nawożona albo opryskana zbyt intensywnie po pojawieniu się strąków
- zbyt szybkie ponowne zagotowanie słoików(druga pasteryzacja), co spowodowało, że formy przetrwalne nie zdążyły się jeszcze rozwinąć- muszą (!!!) minąć co najmniej 24 godziny gdy jest w domu ciepło i nawet 30 godzin, gdy w domu jest chłodniej. 


 A tak wygląda fasolka ze słoika na talerzu (ubiegłoroczna) 


150 komentarzy:

  1. Wspaniały pomysł.Jutro zabieram się do roboty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fasolka naprawdę jest świetna. I choć długo się ją gotuje to warto to zrobić, bo przetrwa zimę.

      Usuń
    2. a ja właśnie siedzę i czekęam aż się zagotuje... a później zagotowac słoiki. Mam nadzieję, że się uda!

      Usuń
  2. Właśnie dostałam od sąsiadki reklamówkę fasolki żółtej. Po raz kolejny spadłaś mi z nieba...
    Dzisiaj przerobiłam na galaretkę 5 kg czarnej porzeczki, ale bałam się zaryzykować na surowo i zrobiłam według przepisu z książki mojej mamy. Wyszła mi pyszna i aż 24 słoiczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już wiem dlaczego taka poobijana jestem :-)
      No to szacunek, utrzeć 5 kg czarnej porzeczki to mistrzostwo świata. Szkoda, że choć niewielkiej ilości nie spróbowałaś zrobić na zimno... smak nieporównywalny z niczym. Niestety, tej na zimno nie można bardzo długo przechowywać... ja przywiozłam dziś miskę czerwonych od rodziców i dumam nad nimi :-)

      Usuń
  3. Genialne! Fasolka to jedno z moich ulubionych sezonowych warzyw i nigdy nie wpadłabym na to, że można ją zrobić w słoikach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę czasochłonne jest jej przygotowanie, ale warto zatrzymać ten smak :-)

      Usuń
  4. Właśnie myślałam jak wykorzystać fasolkę, aby była na zimę czy zamrozić czy zawekować, któregoś roku wekowałam, ale po otworzeniu nie dała się zjeść dlatego nie robiłam nigdy więcej i bardzo żałuję, bo fasolkę bardzo lubię, a na zapas nie da się najeść hihihi Myślę, że skorzystam z Twojego przepisu, tylko ten czas gotowania taaaaki długi, ale piszesz,że jest ok więc tak muszę przyjąć, skoro sprawdzona, tak ma być;-)Nie wiem dlaczego wolę zieloną, ale żółta też może być;-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też na początku przerażało to długie gotowanie, ale byłam dziś w piwnicy i mam jeszcze 3 słoiki - idealnie przezroczysta woda, żółciutkie fasolki, znaczy, że nic jej nie jest :) Ja nie wiem jak mój tata to robi, ale potrafi tej fasolki tyle do słoika włożyć, że potem robi mi się pół gara... no, ale żeby pierwsze wyciągnąć to trochę się trzeba wysilić :-)
      Przepis sprawdzony przez wiele lat.

      Usuń
  5. Margarytko, a tak z ciekawości czym polana/posypana jest fasolka na Twoim zdjęciu? U nas fasolkę pokrojona macza się w panierce (tak jak zwykły kotlet: najpierw jajko, potem bułka). Wprawdzie w trakcie smażenia spora cześć panierki odłazi od fasolki, ale robią się z niej takie pyszne chrupki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bułka tarta zrumieniona na masełku :-) Najpierw na suchą patelnię wsypuję 2 -3 łyżki masła, lekko ją rumienię a potem dodaję masło i gotowe. Taką wersje lubię najbardziej :-)

      Usuń
  6. Nawet nie wiedziałem, że można konserwować fasolkę :) Muszę zrobić kilka słoików z ciekawości :) Ale chyba jeszcze poczekam, bo szczyt sezonu na fasolkę chyba jeszcze przede mną, a niestety nie mam dostępu do działkowych zasobów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomku, można i to z powodzeniem, jest o niebo lepsza niż mrożona. Ja też nie mam działki, ale fasolkę zawsze kupujemy od działkowiczków na targu :-) Teraz ma całkiem przystępną cenę - 4 zł/kg. W ubiegłym roku kupowaliśmy po 3,5 zł.

      Usuń
  7. Dziekuję bardzo za przepis :). Jeszcze tylko spytam: zalewać wodą do 2/3 wysokości, czyli fasolka będzie częściowo odkryta? nie zacznie gnić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fasolkę zalać po brzegi. 2/3 wysokości słoików to woda wlana do gotowania słoików w garnku.

      Usuń
  8. Witam, a czy zimna woda do zalania fasolki w słoikach ma być z kranu czy przegotowana? Będę wdzięczna za odpowiedź, ponieważ dziś chcę ją zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas woda do fasolki dodawana jest z kranu, bez wcześniejszego gotowania.

      Usuń
  9. No faktycznie. chyba jeszcze jedna kawę muszę wypić, bo mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem i zamieszanie robię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, wyprzedziłaś innych, może komuś to pomoże :-)

      Usuń
  10. Uwielbiam tą fasolke. W zeszłym roku robiłam identyczna tylko, ze ja dawała tylko sól, bez cukru i gotowałam tak samo tylko ze jeszcze na 3 dzien gotowałam 20 minut, tez wyszła świetna i kazdy sie nia zajadał zimą:) mniam sosiaaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze do gotowania fasolki dodaję cukier, takiej obiadowej w lecie też, jest znacznie smaczniejsza. Doświadczenia wieloletnie pokazuje, że to trzecie gotowanie możesz pominąć :-))

      Usuń
  11. I tutaj mnie zaskoczyłas. nie wiedziałam ze można zrobic fasolkę do słoika ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyśmienity pomysł, skorzystam:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Margarytko,
    zrobiłam fasolkę według Twojego przepisu, ale woda w słoikach jest jakby brązowawa, a fasolka wcale nie taka żółciutka jak Twoja i... nie wiem co myśleć;( Coś zrobiłam nie tak? Przetrwa zimę?
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, coś jest nie tak. Woda powinna być prawie przezroczysta - taka jak na zdjęciu, a fasolka żółta - zdjęcie jest naturalne, nie poprawiałam nawet kontrastu. Ta fasola na zdjęciu ma prawie rok - to ubiegłoroczne słoiki.
      Albo coś z wodą, albo fasolka czymś pryskana. Powiem Ci, że nigdy tak nie mieliśmy. Spróbuj może jeden słoik otworzyć i sprawdzić.

      Usuń
  14. MArgarytko,
    otworzyłam-bardzo dobra, tak sobie myślę- może moja była bardziej dojrzała i stąd ten brązowy kolor.
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, tak szczerze powiedziawszy to pierwszy raz się z tym spotkałam, aby woda miała brązowy kolor, ale skoro jest smaczna to nic jej nie będzie.

      Usuń
  15. Dzięki za ten przepis. Nie będę upychać fasolki do zamrażarki, tylko zostawię sobie miejsce na inne produkty. Bardzo smakowicie wygląda to wszystko na zdjęciach i myślę że warto poświęcić czas żeby w zimie móc się zajadać takimi pysznościami. Tym bardziej, że ja wykorzystuję fasolkę i do obiadów i do sałatek, więc tym bardziej przepis się przyda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadiu, ta z zamrażarki nie smakuje tak dobrze. Ja zdecydowanie jestem zwolenniczką tej ze słoika. Pracy może i więcej, ale smak o niebo lepszy.

      Usuń
  16. Razem z siostrą uwielbiamy fasolkę szparagową. Tzn. siostra chyba bardziej lubi przyrumienioną bułkę tartą z masłem, którą do niej dodajemy. Jeśli zdążę, na pewno przygotuję sobie kilkanaście takich słoików na zimę. Wiadomo, mrożona fasolka to nie to samo, a nieraz w środku zimy człowiek ma ochotę na letnie przysmaki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to, że Twoja siostra ma ciekawe gusta kulinarne to chyba żadna nowość :-))) Ale dobrze, że chociaż coś lubi :-) Ale ja ją rozumiem, bo choć jadłam fasolkę w różnych wersjach to taka z wody, z bułką tartą i masłem smakuje mi najbardziej.
      A taka w słoikach była w naszym domu od zawsze. Gdy mieliśmy działkę trzeba było coś z tą fasolką robić... i potem już tak zostało. Teraz tata kupuje od działkowców :-)
      Polecam, bo jest naprawdę smaczna i dobrze się trzyma.

      Usuń
  17. Świetny pomysł z tą fasolką. Uwielbiam ją, zwłaszcza żółtą, ale nigdy nie wiedziałam, co z nią zrobić, aby również zimą była smaczna. Wcześniej mroziłam fasolkę, ale po rozmrożeniu smakowała hmmm, szmatowato i jakoś odechciało mi się ją jadać. Twój sposób wydaje się być bardzo dobry. Zrobiłam kilka słoików i zobaczymy jak będzie smakowała zimą. Być może od teraz będzie to również mój sposób na fasolkę :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz już wiesz. Ja nie cierpię mrożonej fasoli, do zupy też dodaję taką ze słoika :-)
      Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz i przekonasz, że tak przygotowana fasolka jest smaczna... a zimową porą można mieć na talerzu odrobinę lata.

      Usuń
  18. stasia
    zrobiłam tak fasolkę i bardzo podoba mi się ten przepis z tą róznica ze na litr
    wody dalam lyzeczke soli iłyzeczke cukru bo kladłam w male sloiki takie od dżemu i nie wiedziałabym ile wsypac do sloika pięknie wygląda faslka woda przezroczysta
    pozdrawiam i dziękuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, czy łyżeczka soli i łyżeczka cukru na litr to trochę nie za mało. Przecież do dużego słoika w którym jest już fasolka litr wody nie wchodzi, więc zalewa nie będzie taka sama. Ja bym wsypała po 1/3 łyżeczki soli i cukru na taki mały słoik.

      Usuń
  19. Ja tez wypróbuję ten przepis, bo mam dużo zielonej fasolki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, mam nadzieję, że będziesz zadowolona.

      Usuń
  20. A ja mam pytanie z nieco innej beczki, chociaż też o fasolce: kupiłam wczoraj w biedronce fasolkę za 2,99 i od razu zrobiłam trochę na obiad z masełkiem i bułką tartą... no i to masło z bułką tartą smakowało pysznie, ale sama fasolka - taka, jakby to opisać, nie twarda, tylko łykowata, jak przy zbyt dojrzałej fasolce odchodzą te 'nitki' po bokach, tak tu były jakby po całości. A mam jeszcze całą michę tej fasolki... szkoda mi jej wyrzucić, a tak z wody (gotuję tylko z solą) jest delikatnie mówiąc nie bardzo - może znasz sposób, żeby choć trochę przywołać taką fasolkę do porządku, żeby dała się zjeść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jest cała łykowata to będzie ciężko, ale możesz spróbować ją ugotować, pokroić na nieduże kawałki, podsmażyć z jakąś podwędzaną wędliną i dołożyć dwa obrane pomidory (obrane ze skórki, bez pestek, pokrojone na kawałki). Albo możesz zrobić zapiekankę z fasolą i ziemniakami z mojego starego bloga (w zakładce zapiekanki na starym blogu).
      A do gotowania fasoli dodaję oprócz soli jeszcze cukier - 1 pełną łyżeczkę, zdecydowanie poprawia smak.

      Usuń
    2. Margarytko, pomogło! Poszłam za Twoją radą i właśnie wciągam zapiekankę z Twojego przepisu, tyle, że dodałam sos ze słoika do zapiekanki z ziemniaków (śmietanowo-czosnkowy), bo zalegał w szafce. Wyszło pysznie :) Fasolka po ugotowaniu była łykowata, ale po podsmażeniu i upieczeniu - jak młodziutka, super :) Dziękuję!!!

      Usuń
    3. Cieszę się, że mogłam pomóc a danie smakuje - to dla mnie sposób na zagospodarowanie tego, co zostaje czasem po obiedzie, gdy są goście - nigdy nie wiem ile ugotować, żeby nie było za mało i zawsze przedobrzę. Wtedy albo zamrażam, albo kombinuję zapiekanki :-)

      Usuń
  21. Ja zrobilam dzisiaj na obiad fasolke polana maselkiem z buleczka do tego jajeczko w sosie chrzanowym-palce lizac.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dostałam od mamy reklamóweczke fasolki właśnie zrobiłam 4 słoiczki i zamierzam więcej :), propozycja z bułko tarto brzmi smakowicie INKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z efektu:-)
      U nas fasolka z bułką tartą od zawsze - to moja ulubiona wersja :-)

      Usuń
  23. Po raz pierwszy odważyłem się "zasłoikować fasolkę" i... porażka. Na 8 słoików zmętniało i zaczęło "bąlbelkować" 6 (sic!). Jak pamiętam z dawnych lat, moja mam też miała problemy. Fasolka to trudny przeciwnik. Ale chyba do pokonania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, ciekawe dlaczego tak się stało. U nas fasolka od lat robiona, ale jak jeden słoik na 50 się nie zamknie to dużo.

      Usuń
  24. a na 0,5l słoik to ile tej soli i tego cukru ? bo widzę, że te na zdjęciu to chyba 0,9l :-) kotek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest napisane, że to na słoik 0,9 l :-)
      Na taki 0,5 l wystarczy dać pół łyżeczki soli i pół łyżeczki cukru.

      Usuń
  25. Witam Margarytkę:)
    Mam pytanie... zrobiłam kilka słoików fasolki szp. według twojego przepisu.Jeden słoik ośmielił się i "puścił".No to sobie mówię...skoro tak to skosztuję....No powiem smak owszem - fasolka bardzo smaczna...tylko - czy ma być taka bardzo miękka...czy ja coś "zmaściłam":(
    pozdrawiam...Ulek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna być miękka, ale nie bardzo miękka - nie powinna się rozpadać. Może przed włożeniem do słoików za długo ją gotowałaś. Ona powinna być tylko obgotowana, tak aby się nie łamała przy wkładaniu do słoików.

      Usuń
  26. a ja mam pytanko takie jedno:)) czy te sloiki zakręcone gotujemy 2 razy??
    nie odręcając ich od samego początku do samego końca?? Piotrek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, zakręcamy, pasteryzujemy raz, studzimy, odstawiamy na 24 godziny i gotujemy po raz drugi bez odkręcania.

      Usuń
  27. Moja właśnie się gotuje zobaczymy jak mi wyjdzie w sumie mam tylko dwa słoiczki:(bo córcia mi tylko kg fasolki kupiła i do tego nie mam słoików a nie zlicze ile już na nie wydałam w tym roku,bo ogórki kiszone robiłam i mini patiszonki w których się w tamtym roku zakochałam a zrobiłam też tylko 2 słoiki na próbę,w tym roku 9:)no i Margarytko fakt mrożona fasolka kompletnie wg mnie nie nadaje się do jedzenia brak smaku i łykowata taka ble ja ugotowałam zimą i wylądowała w koszu,jeszcze tylko pozostało buraczki zrobić i też skorzystam z Twojego przepisu,maż i dzieci mnie z domu wyrzucą hehe bo cała kuchnia w słoikach bo nie mam gdzie ich trzymać:)Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się uda i będzie smakowała. Dwa słoiki to rzeczywiście niewiele, ale przynajmniej sprawdzisz, czy taki sposób na fasolkę Ci odpowiada... Uff, ja na szczęście mam piwnicę, małą, bo małą, ale jest :-)

      Usuń
  28. I ja skorzystałam z przepisu i właśnie jestem w trakcie realizacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że fasolka się udała.

      Usuń
    2. Udała się i jestem bardzo zadowolona, gdyż i w tym narobiłam sporo słoików całej i krojonej, będzie co jeść zimą.

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę, że udana i smakuje.

      Usuń
  29. Witam. Właśnie znalazłam Twój przepis i już gotuję fasolkę, a słoiczki czekają wyparzone. Spadłaś mi dosłownie z nieba w ostatniej chwili. Już miałam ją mrozić, ale znalazłam Twój "fasolkowy" sposób i nie będę blokowała szuflady w zamrażarce. Serdecznie pozdrawiam.
    Matylda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się bardzo i mam nadzieję, że fasolka będzie smakowała :-)

      Usuń
    2. Margarytko, zdążyłam zrobić 16 słoików, a wszystko dzięki Tobie.Ładnie wyglądają i już cieszę się na zimową degustację.
      Po raz pierwszy skorzystałam z Twojej podpowiedzi, ale widzę, że będę częstym czytelnikiem Twojego blogu. Zawojowałaś mnie zupełnie, chociaż jak na razie dysponuję małą ilością wolnego czasu.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie.
      Matylda

      Usuń
    3. Szalejesz :-) Cieszę się, że pomysł się spodobał i że będziesz zadowolona z efektu końcowego... a zimą będziesz się cieszyć letnim smakiem fasolki :-)

      Usuń
  30. A czy w taki sposób można zrobić kalafior czy brokuł w słoikach
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam, więc nie wiem ile czasu potrzeba na pasteryzację - kalafior jest delikatniejszy niż fasolka, a brokuły jeszcze bardziej. Robiłam tylko kalafiory zalewane sosem pomidorowym, ale nie były zbyt smaczne, więc nie polecam.

      Usuń
  31. Witaj,
    naszukałam się Twego bloga i tego przepisu, bo w międzyczasie padł mi komp, stawiany był od nowa system i straciłam zakładki:(

    Fasolka z zapasów zimowych prawie skonsumowana i powiem tak: W S P A N I A Ł A:) Nie próbowałam innych i nie będę, bo po co? Na wielkanocny stół zrobiłam na ciepło z bułką, bo jedna z synowych to wegetarianka, a wsuwali wszyscy, najwięcej wnuki. Serdecznie dziękuję za podzielenie się przepisem i gorąco polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ogromnie mi miło, że zadałaś sobie trud i mnie znalazłaś.
      Ogromnie się cieszę, że wróciłaś z opinią o fasolce. Super, że się sprawdziła. Ja jeszcze mam kilka słoików, ale czas je powoli opróżnić :-)
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  32. Przepis sprawdziłam, jest znakomita w zimie i dzisiaj zaczynam znów ją dawać do słoików.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się przydał :-)

      Usuń
    2. Czas szybko minął od lipca do lipca.Jeszcze do dzisiaj mam dwa słoiki a dzisiaj słoikuję tegoroczną.

      Pozdrawiam serdecznie z Małopolski.

      Usuń
    3. Jednym słowem fasolka na stałe wpisała się w letnie wekowanie. Bardzo się cieszę i dziękuję za ten komentarz - takie powracające osoby, które sprawdziły przepis są największym skarbem :-)
      Pozdrawiam z Wielkopolski :-)

      Usuń
  33. A ja polecam marynowaną. Zalewa i wszystko inne tak jak w ogórkach korniszonach.
    Ja robię tak.
    Fasolkę obgotowuję w osolonej wodzie do konsystencji "aldente" z marchewką. Wcześniej przygotowuję zalewę i słoiki.
    1 szkl octu
    4 szkl wody
    1 łyżka soli
    kilka ziaren ziela angielskiego
    listek laurowy
    a cukier do smaku. (lubię słodko kwaśne)
    Zagotowuję to wszystko.
    W słoiki układam koper,kawałek korzenia chrzanu, gorczycę na dno, plasterki marchewki, ząbek lub 2 czosnku. Fasolkę układam pionowo tak jak Ty i zalewam zalewą. Zakręcam słoiki i myk do piekarnika. Ja zalewam gorącą zalewą i wstawiam fasolkę do gorącego już piekarnika na 150 stopni na 20 min wyjmuję odwracam do góry dnem jak wystygnie mam marynowaną genialną fasolkę. Naprawdę warta spróbowania!
    W tym roku mam posianą różową szparagową, zieloną i fioletową i wszystko będę tak marynować. Amatorów u mnie jej nie brakuje.Sama potrafię zjeść jej cały słoik do obiadu. W dodatku litrowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już pisałam na FB chętnie zrobię próbę, ale w niewielkiej ilości, żeby sprawdzić, czy tym razem będzie mi smakowała. Poprzednia fasolka konserwowa jedzona u znajomych nie przypadła mi do smaku. Może z Twoją będzie inaczej. Nie omieszkam tego sprawdzić i to niebawem.

      Usuń
  34. Super sprawa ! Robię tak od kilku lat i zimą smakuje jak świeża :) Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka wg mnie jest najlepsza. U nas w domu od zawsze, odkąd pamiętam :-)

      Usuń
  35. Dzisiaj dostałam siatkę fasoli i zrobię z Twojego przepisu- same fotografie są przekonujące ale boję się że taka długa pasteryzacja 2 razy 60 min spowoduje rozgotowanie fasoli w słoiku . Proszę mnie naprostować:)
    Syla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponad 30 lat praktyki mojego taty mówi, że się nie rozgotuje. Czy ta na talerzu wygląda na rozgotowaną? Nie, a jest ze słoika ;-)
      Drugie gotowanie można skrócić do 40 minut, ale nie więcej.

      Usuń
    2. Dzięki za szybka odpowiedź. melduję że mam przygotowane do pasteryzacji 10 słoików. Jutro rusza pasteryzacja.
      pozdrawiam
      Syla

      Usuń
    3. Ale jak to, zalałaś zalewą i zostawiłaś na noc? Hmm... nigdy tak nie robiliśmy, zawsze pasteryzujemy od razu po napełnieniu słoików. Mam nadzieję, że żadne procesy w tych słoikach nie zaszły i wszystko będzie dobrze.

      Usuń
    4. Tak zalałam woda z kranu, dosypałam łyżeczkę cukru, soli i pozostawiłam na noc. Pasteryzowałam 2 razy. Po pierwszej pasteryzacji 1 słoik ciekł ale to wina pokrywki więc otworzyłam i sprawdziłam ----re-we-la-cja. Dzisiaj słoikuje kolejna partię fasoli
      Syla

      Usuń
    5. Bardzo się cieszę, że przepis się przydał. Mam nadzieję, że wiosną wrócisz i powiesz jak się fasolka przechowywała przez zimę i czy. U mnie jeszcze kilka słoików stoi od zeszłego roku.

      Usuń
  36. Opis i zdjęcia przekonywujące.Mam nadzieje że wyjdzie, bo uwielbiam fasolkę! Nie wiem tylko czy w pore odcedziłam fasolkę bo nijak nie mogłam dojśc czy już sie w ganku gotuje ta woda, czy nie- ale fasolka nie była już surowa ani tez za miękka. Po jakim czasie mozna próbowac czy się udała, czy nie rozgotowana? Oczywiście od 2 pasteryzacji?
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej gotować ją za krótko przed włożeniem do słoików niż za długo, ale mam nadzieję, że będzie dobra. Możesz otworzyć jeden słoik od razu po wystygnięciu. Ona nie musi odstać, aby była dobra.

      Usuń
  37. Właśnie pasteryzuję fasolke,mam nadzieję,ze będzie smaczna.

    OdpowiedzUsuń
  38. Robię właśnie fasolke,mam nadzieję,że wyjdzie. A jak będzie ok,to zrobię jeszcze bardzo lubimy,a mam ją na działce. Pozdrawiam Asia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, jeśli zgodnie z przepisem to nie ma bata, musi wyjść. Od ponad 30 lat taka fasolka u nas jest robiona i zawsze się udaje.

      Usuń
  39. Asiu POMOCY !!!
    Może pomożesz mi jakąś radą bo mam problem z fasolką.
    Przerobiłam 5 kg fasolki w zeszły poniedziałek w/g tego przepisu, robiłam krok po kroku i wyszła mi piękna, klarowna i zółciutka ( miałam nowe słoiki i nakrętki , wyparzone i suche) a dziś zobaczyłam ,że zaczynają się pienić a na dnie woda mętnieje.
    Czy mogę jeszcze raz ją przerobić w nowej zalewie - oczywiście krócej pasteryzować ?
    Proszę Cię może masz jakiś pomysł ?
    Pozdrawiam
    Beata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę powiedziawszy to nie mam pojęcia dlaczego tak Ci się dzieje. Ja bym postawiła na samą fasolę, bo jeśli robiłaś tak jak w przepisie to wspomniane przez Ciebie zjawisko nie powinno mieć miejsca.
      Obawiam się, że powtórne wekowanie sprawi, że z tej fasolki nic nie będzie, bo się rozgotuje.

      Usuń
    2. Woda najprawdopodobniej zaczyna sie pienic dlatego, ze sloiki zostaly postawione odrazu na "duzym" gazie. Najlepsza metoda jest postawienie sloikow na "najmniejszym" gazie , tak aby cieplo stopniowo i powoli wnikalo do srodka. NAtomiast jesli sloiczki i zawartosc dostana wysoka temp. w krotkim czasie, wtedy zaczynaja sie pienic. NAtomiast zmetnienie wody to byc moze oprysk fasolki lub niedokladnie ywparzony sloiczek.

      Usuń
  40. Moja babcia właśnie robi fasolkę, ale my jemy z bułką tartą masełkiem i smażoną cebulką?
    pozdrawiam natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy je jak lubi, mnie cebulka akurat do bułki niepotrzebna :-)

      Usuń
  41. Przedwczoraj zrobilam fasolke z Pani przepisu, pokusilam sie i otworzylam jeden sloiczek :) Rewelacja :) Pozdrawiam i dziekuje za uratowanie paru kilo fasolki :) Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że fasolka smakuje, a przepis się przydał :-)

      Usuń
  42. Moja właśnie się gotuję :) mam nadzieje ze będzie tak pyszna jak pani. Moja mama robi inaczej,oby moja była lepsza :) Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie dobra, w końcu ponad 30 lat przepis się sprawdza :-)

      Usuń
  43. Ja też zrobiłam jeszcze parę słoików,a i na działce jeszcze posialam na wrześniowe zbiory. Teraz jestem na etapie ogórów,dużo mam na działce. Mam super sprawdzony przepis na salatkę z curry. Pozdtawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem słoikowe szaleństwo trwa :-)
      Ogórki z curry też robię, choć mniej niż kiedyś. Przez kilka lat robiłam ich sporo, ale mi przeszło i jednak częściej sięgam po klasykę.

      Usuń
  44. Na dobry początek poszło 6 litrowych słoików i już po pierwszym dniu gotowania muszę powiedzieć, ze prezentuje się jak z żurnala, jeśli istnieje jakiś żurnal fasolek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że również będzie smakowała zimową porą i przypomni lato :-)

      Usuń
    2. Dziewczyno, rzodkiewka, która za mną posuwa- rewelacja:-)))
      a fasolkę juz robię.
      Pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego najlepszego.
      Kaśka

      Usuń
    3. Opinie na temat rzodkiewki są podzielone, jednym się podoba, innym nie... ale ja się już do niej przyzwyczaiłam :-)
      Mam nadzieję, że fasolka się uda i będzie smakowała.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  45. 50 słoików zrobiłam, ok półlitrowych. Dziękuję za kolejny przepis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szaleństwo :-) Ja mam 20 takich 0.9 l. Mam nadzieję, że pięknie Ci się przechowa i wrócisz powiedzieć jak smakowała zimą :-)

      Usuń
  46. A ta fasolkę potem podawać prosto ze słoika czy jakoś obrabiać, bo jak rozumiem nie trzeba jej gotować :) pozdrawiam i produkuje słoiczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba ją podgrzać. Można od razu wrzucić na patelnię z bułką tartą. Ja przekładam do garnka razem z zalewą ze słoika i podgrzewam - wtedy jest jak z wody. Gotować nie trzeba, bo jest mięciutka.

      Usuń
  47. czy próbowała Pani w ten sam sposób robic kalafiora i brokuła? Bożena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie próbowałam. Ale to dużo delikatniejsze warzywa, szczególnie brokuły i wydaje mi się, że po takim czasie gotowania niewiele by z nich zostało.
      Kiedyś robiłam kalafiora w pomidorach, ale niespecjalnie mi smakował.

      Usuń
  48. No to ja już zaczynam się bać co będzie z mojej fasolki. Znalazłam pani przepis na fasolkę w słoiki i miałam jej tyle na działce, że postanowiłam przechować....no i po tygodniu co widzę? woda zmętniała, lecz poza tym wszystko wygląda ok....czyli nic nie cieknie i nie pieni. Zaczynam się obawiać,że będę musiała 18 słoików wyrzucić.No może dwa są ładne, klarowne. Jutro idę odkręcić najstarszy słoik i będę coś więcej wiedziała i napiszę.Mam nadzieję, że będzie dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woda nie powinna być w fasolce mętna, ale klarowna. Mam jednak nadzieję, że nie będziesz musiała fasolki wyrzucić.

      Usuń
  49. no to moja praca poszła do śmietnika....wszystkie słoiki z fasolką po otwarciu śmierdzą i nie nadają się do jedzenia. I gdzie popełniłam błąd??? no mam jeszcze trochę fasolki na działce i zaryzykuję zrobić, a co tam. Może się uda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam nigdy takiego przypadku, więc będąc wczoraj u rodziców dopytałam w czym może tkwić problem. Moja mama była zdziwiona i na moją relację odrzekła: jeśli zrobione zgodnie z przepisem to niemożliwe.
      Więc tak, przyczyny mogą być następujące:
      - niedokładnie umyta fasolka (musi być dokładnie oczyszczona)
      - niewyparzone słoiki i nakrętki
      - nieszczelne/uszkodzone nakrętki
      - nieprawidłowy sposób pasteryzacji (pasteryzowałaś dwa razy po 60 minut w odstępie 24 godzin?)
      Innych przyczyn w zasadzie nie ma. Ja mam jeszcze fasolkę z ubiegłego roku i ciągle jest klarowna. Czasem może się zdarzyć, że jeden słoik się zepsuje (np. nieszczelność nakrętki sprawi, że do słoika dostanie się powietrze), ale jeśli wszystkie słoiki Ci się popsuły to znaczy, że coś było nieprawidłowo zrobione.

      Usuń
  50. to się pogubiłam z pasteryzacją czy lepiej pasteryzować 60,60,40 czy 50,40,20, czy 2 razy po 60 minut a kalafior też spróbuje zrobić Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem skąd wzięłaś to 60, 60, 40. Bo niczego takiego nie napisałam. Ja pasteryzuję dwa razy po 60 minut (ten drugi raz można skrócić do 40 minut). A jeśli chcesz pasteryzować trzy razy to tak jak w opisie tyndalizacji :-)

      Usuń
  51. Robiłam wczoraj fasolke z tego przepisu dziś mąż skonsumowal cały sloik wyszła super jak nigdy polecam i dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę, mam nadzieję, że ładnie się będzie trzymała i zimą cieszyła podniebienia.

      Usuń
  52. Agnieszka Kowalska9 grudnia 2013 17:54

    Wczoraj otworzyłam mój pierwszy słoik! Fasolka jest rewelacyjna, smakuje jak ta świeżo zerwana z ogrodu! Jestem pod wielkim wrażeniem bo nie spodziewałam się że będzie aż tak dobra. Baaaardzo dziękuję za tan przepis:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, ogromnie się cieszę, że fasolka zaskoczyła smakiem. Też ją bardzo lubię... chyba sobie zrobię na kolację :-)

      Usuń
  53. Robiłam fasolke w tamtym roku, jest przepyszna. Pod koniec zimy patrze a ona w słoikach sciemniała i nie wiem jaka jest przyczyna. W tym roku powtórka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, cieszę się, że smakuje. A ta, co ściemniała to była dobra, czy nieładnie pachniała? Bo przyznaję, że zostało mi jeszcze 5 słoików i moja jest ładnie żółciutka i nic jej nie jest.

      Usuń
  54. Jeden sloik zrobiony, dzis zabieram sie za drugi. Skromnie u mnie, bo glupia malo wysialam fasolki ale i tak pociecha bedzie na zime, zwlaszcza, ze tu we Wloszech nie widzialam zoltej fasolki, choc nasiona sa. Dam znac, jak otworze za kilka miesiecy. Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za rok nadrobisz i wysiejesz więcej. A swoją drogą to rzeczywiście ciekawe, że nasiona są, a fasolki żółtej brak.
      Mam nadzieję, że fasolka zimową porą będzie smakowała.

      Usuń
  55. Fasolka czeka na podgotowanie... A ja natomiast czekam na telefon od mamy czy skusimy się na włożenie jej do słoika, czy pozostaniemy przy mrożeniu. Boję się, bo jeszcze nigdy nie kładłam niczego do słoika, a przez najbliższy miesiąc jestem "panią domu" i fasolka to dopiero początek... jeszcze ogórki itd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nigdy więcej mrozić nie będę, bo przy tej ze słoika może się schować. No i miejsca w zamrażarce nie zabiera :-) Daj się skusić choć na kilka słoików i sama się przekonasz, czy warto :-) Trzymam kciuki za owocne przetwarzanie :-)

      Usuń
  56. masakra....jaka pyszna. dziekuję za cudowny przepis...przekaże wszystkim znajomym,bo naprawdę warto. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już się wystraszyłam, że naprawdę masakra :-)
      Cieszę się, że smakuje.

      Usuń
  57. W zeszłym tygodniu zrobiłam kilka słoików, wczoraj zauważyłam, że woda w słoikach zaczyna mętnieć, prawdopodobnie słoiki się nie zamknęły, dzisiaj otwarłam jeden , na razie jest w porządku, w smaku pyszna ale nie będę ryzykowała. Wstawiłam wszystko do lodówki i zjemy na bieżąco, spróbuję zrobić jeszcze raz ale po powtórnej pasteryzacji odwrócę słoiki do góry dnem ,tak jak przy innych przetworach mam nadzieję że się zamkną. Fasolkę dostałam za darmo, więc trudno , może następna się uda, część dla porównania zamroziłam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To aż trudne do uwierzenia, że słoiki się nie zamknęły po dwóch godzinach gotowania. Ja praktycznie nigdy nie odwracam słoików do góry dnem i wszystkie się bez problemu zamykają. Ale oczywiście spróbuj, nie widzę problemu :-)

      Usuń
  58. Margarytko - jestem częstym gościem na Twoim blogu. Tę fasolkę robiłam w ubiegłym roku. Jednak (niestety) nie znalazła u nas zbyt wielu amatorów. Czasami dodajemy ją do zupki wielowarzywnej, a czasami do tzw. warzyw z patelni robionych w domu. Fakt faktem - nie zepsuła się przez rok, jest jędrna i idealna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fasolkę gotowaną latem jadacie? Bo jeśli niekoniecznie, to rzeczywiście szkoda pracy z zamykaniem jej na zimę. Dla mnie jest taka jak ta letnia, więc musi być :-)

      Usuń
  59. Witam, zamierzam zrobić sobie taka fasolkę na zimę. Ale niestety z braku dużych słoików (ogórki już zrobione;D) będę robiła w mniejszych, czy powinnam też zmniejszyć ilość cukru i soli?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, jeśli słoiki będą np. o połowę mniejsze, to i soli i cukru o połowę mniej,

      Usuń
  60. Witam. Zrobiłam wszystko wg przepisu i wyszła ok, ale zapomniałam ją schować do piwnicy i stała 2 dni w kuchni przy oknie (świeciło słońce). Niestety zmętniała i ma taki dziwny smak :( Czy przechowywać trzeba w ciemnym miejscu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas fasolka zawsze stoi w piwnicy, u rodziców w spiżarni.
      Czytałam Twój komentarz będąc u rodziców i tata stwierdził, że mało prawdopodobne, aby po dwóch dniach się zepsuł, coś musiało być nie tak - albo wyszczerbiony słoi albo coś z wieczkami nie w porządku.
      A zachowałaś 24 godzinny odstęp między jednym a drugim gotowaniem?

      Usuń
    2. Tak, równo 24 godz odstępu. Na 7 słoików 2 się uchowały. No trudno, w następnym tygodniu drugie podejście. Może faktycznie wina słoików, albo zakrętki. Zostały z ubiegłego roku po ogórkach kiszonych.... Dziękuje za odpowiedź :)

      Usuń
    3. No to coś jednak ze słoikami albo wieczkami. Bo to aż niemożliwe, aby ta fasola się nie udała, jeśli jest zrobiona zgodnie z przepisem. Ja mam jeszcze kilka słoików zeszłorocznych i jest klarowna.

      Usuń
  61. Witaj. Fasolka zebrana, jutro będę ją przetwarzać pierwszy raz sama bo u nas od wielu lat mroziłyśmy z mamą, kiedyś moja babcia w słoiki robiła i pamiętam ze bardzo mi taka fasolka smakowała. W ogóle u mnie jutro szaleństwo słoikowe bo dziś zebrałam oprócz fasolki ogórki i cuknie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, mnie taka słoikowa smakuje znacznie bardziej niż mrożona. Mam nadzieję, że Twoje przetwory będą pyszne i udane.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  62. Witam,moja mama wyczytała gdzieś że taką fasolkę jak chce podać do obiadu to muszę podgrzewać w słoiku A jak ty ją odgrzewasz??Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ktoś musiał jakieś bzdury napisać, a Twoja mama na nie trafiła. Prawdę powiedziawszy pierwsze słyszę taką teorię :-)
      Fasolkę można odcedzić i wrzucić od razu na patelnię np. z bułką tartą albo przełożyć do garnka razem z wodą ze słoika i odgrzać.
      Ja osobiście odgrzewam w garnku.

      Usuń
  63. Zrobilam fasolke z tego przepisu i niestety po tygodniu wszystko musialam wyrzucic. Kazdy sloik zmetnial i zaczal dziwnie pachniec. Nie wiem co zrobilam zle, szkoda, ze sie zima nie naciesze pyszna fasolka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja niestety też nie wiem, co zrobiłaś nie tak. Może nie odczekałaś 24 godzin od pierwszej pasteryzacji? Może słoiki miałaś niewyparzone, może wieczka są nieszczelne, może fasolka była na mocnych nawozach? Przyczyn może być kilka i każda prawdopodobna.

      Usuń
  64. Zafascynował mnie przepis. Przygotowałam już sporo słoików. Tylko się zastanawiam czy nie da się drugiej pasteryzacji wykonać w piekarniku? Hurtem?

    Tylko co zrobić by:
    - był efekt
    - słoików nie rozsadziło

    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pasteryzowałam w piekarniku fasoli, więc nie wiem jak się będzie zachowywała. U nas też zawsze spora porcja, ale zawsze pasteryzowana na mokro.

      Usuń
  65. I jeszcze dopytam. Po pierwszej pasteryzacji słoiki wystygły i denka wessało. Ewidentnie są zamknięte. Czy jak ponownie wsadzę do gara to czy ciśnienie ich nie rozsadzi? A może powinnam rozszczelnić przed drugą pasteryzacją? Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic ich nie rozsadzi. Mają być zamknięte, na tym polega tyndalizacja. Gdyby trzeba było rozszczelnić, to napisałabym w przepisie :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  66. A gdyby pasteryzowac w piekarniku? bedzie podobnie jak w wodzie w garze? Czy proces tyndalizacji nie przejdzie? Prosze o odpowiedz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadałam na to samo pytanie dwa komentarze wyżej :-) Nie pasteryzowałam w piekarniku, zawsze robię to na mokro.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Radish