poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Gołąbki z Margarytkowej kuchni...


Już od jakiegoś czasu chodziły za mną gołąbki. Nawet kupiłam i zmieliłam mięso, a gdy zabrałam się za kapustę okazało się, że z zewnątrz piękna, a w środku czarna. Cóż, wyrzuciłam kapustę, a mięso zamroziłam, bo mi się nie chciało jechać jeszcze raz na targ. Ale dziś mnie naszło i zrobiłam. Nawet szybko mi to poszło. Wczoraj nie gotowałam (byliśmy z Połówkiem na wycieczce w Kruszwicy i Inowrocławiu), więc dziś już miałam ochotę coś upichcić. 
Moja babcia i mama robiły gołąbki z samym mięskiem, ale do czasu.  
Gdy byłam mała nie chciałam ich jeść, aż pewnego dnia mama, która odbierała mnie od niani dowiedziała się, że byłam łaskawa zjeść gołąbka. Mama się zdziwiła, bo do tej pory to było z kategorii „bee”. No i pewnego niedzielnego przedpołudnia moja niania (mieszkała dwa piętra niżej) przytargała miskę gołąbków na niedzielny obiad. I co się okazało? A no to, że gołąbki są z ryżem i mięsem. I takie mi smakowały. Od tej pory mama robiła dwa rodzaje: z samym mięsem i mieszane.
Jadłam już wiele rodzajów gołąbków: z kaszą, z grzybami, z warzywami ale te moje smakują mi najbardziej. Robię gołąbki z tzw. podwójnym liściem – w duży liść wkładam mały i dopiero farsz. I najbardziej smakują mi gołąbki ze zwykłej kapusty, choć zdarza się, że robię też z włoskiej czy pekińskiej.  
Z tej ilości składników wychodzi mi 16 – 18 gołąbków, wszystko zależy od tego jak wiele liści ma kapusta.
Ja najchętniej jem gołąbki obsmażone na złoto na maśle. I do tego nie trzeba mi nic więcej. Ale Zielonooki lubi z ziemniakami i sosem pomidorowym, więc przeważnie takie właśnie przygotowuję.


Składniki na 16 - 18 sztuk

duża biała kapusta
1 kg mięsa od łopatki
3 - 4 cebule
1 szklanka suchego ryżu (ostatnio daję tylko pół szklanki + szklanka wody)
sól, pieprz, majeranek
3 - 4 łyżki oleju
kilka ziaren pieprzu
5 ziaren ziela angielskiego
2 duże liście laurowe (u mnie przyprawy Kotanyi)

Sos:

500 ml tomatery albo gęstego soku pomidorowego
1 czubata łyżka mazeiny
1 łyżeczka cukru
szczypta chili
sól, pieprz
ulubione suszone zioła
opcjonalnie 2 łyżki śmietany do sosów (ja nie daję)

Mięso zmielić. Ryż opłukać, wsypać do garnka, zalać 2 szklankami wody, zagotować i wyłączyć (ryż wciągnie wodę).
Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę, usmażyć na oleju. 1/3 usmażonej cebuli odłożyć, resztę dodać do zmielonego mięsa. Mięso, ryż i cebulkę doprawić solą i pieprzem (2 płaskie łyżeczki soli, 1 łyżeczka pieprzu), dodać 3 – 4 łyżki startego w dłoniach majeranku i całość wyrobić na jednolitą masę.


Kapustę obrać ze zwiędniętych liści, wykroić głąb. W dużym garnku (takim, żeby zmieściła się kapusta) zagotować wodę. Włożyć kapustę: dziurą po głąbie do dołu i parzyć około 10 minut (przy młodej albo włoskiej kapuście wystarczą 3 - 4 minuty). Obrócić na drugą stronę i parzyć jeszcze przez chwilę. To sprawi, że liście odejdą i nie będą porwane. Widelcem ściągać po kolei liście i odkładać do miski. Z każdego liścia skroić stwardniałą część od strony głąba.


Przygotować liście (mniejszy ułożyć na większym) i farsz podzielić na tyle części ile jest liści do wypełnienia.
Liście napełnić farszem i zawinąć. Najpierw przykryć farsz brzegiem kapusty, następnie złożyć boki i zwinąć. Z tak zwiniętego gołąbka farsz nie ma prawa się wydostać.
I w taki sposób zwinąć wszystkie gołąbki.
Odłożoną cebulkę przełożyć do garnka, w którym będą gotowane gołąbki (dno garnka można wyłożyć niepotrzebnymi  liśćmi, ale ja tego nie robię), ułożyć ściśle jedną warstwę gołąbków, wlać tyle wody (ja zostawiam wodę od parzenia kapusty), aby ta warstwa była zanurzona do 2/3 i posolić każdego gołąbka. 


Ułożyć kolejną warstwę i również posolić. Wrzucić do garnka liść laurowy, ziele i pieprz i gotować około 80-100 minut, aż gołąbki będę miękkie a mięso w środku ugotowane.


Ugotowane gołąbki przełożyć do dużej miski, a do garnka (do wody, która została - jeśli jest jej za dużo, to część odlać) wlać tomaterę (sok pomidorowy), dodać chili, pieprz, cukier i sól (jeśli trzeba – ja przeważnie nie dodaję, bo sos jest dosyć słony), a na końcu suszone zioła. Mazeinę rozrobić w niewielkiej ilości zimnej wody, wlać do sosu, zagotować. Spróbować i ewentualnie jeszcze dodać soli albo pieprzu.  
Gołąbki polać sosem i podawać... Zielonooki je z ziemniakami, ja bez... ale za to dwa :-)



93 komentarze:

  1. Nie było mnie raptem dwa tygodnie, a tyyyyle pyszności tutaj znów :)
    Jutro mam jeszcze wolne, więc skorzystam z jakiegoś nowego przepisu i coś popichcę :))
    Ja też lubię gołąbki z mieszanym farszem tj. mięsno-ryżowym. Takie od zawsze robiło się u mnie w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. denerwuje mnie to babskie gadanie -tytuł strony jest mrozić czy wekować -a tu ględzenie o niczym niech która napisze konkretnie co robi z pozostałymi gołąbkami i jak dokładnie je wekuje czy z sosem ,ile w słoiku lub mrozi, każdy oddzielnie czy mogą się sklejać?,a po tym można po ględzić do woli o.k?

      Usuń
    2. Anonimowy, a gdzieś Ty wyczytał, że tytuł strony to "mrozić czy wekować"? Coś Ci się pomieszało i to mocno. To moja strona i będziemy sobie ględzić ile nam się podoba, a jeśli Ciebie to denerwuje, to Twój problem, nie nasz. Wystarczyło zadać normalne pytanie o mrożenie czy wekowanie, a nie wyjeżdżać z głupimi tekstami. Na przyszłość jednak grzeczniej proszę.
      Gołąbki możesz zawekować lub zamrozić w sosie albo zamrozić bez sosu, a sos dorobić później (po rozmrożeniu). To od Ciebie zależy czy potrzebujesz mieć pojedyncze sztuki czy np. cztery od razu. Gołąbki podczas mrożenie się skleją, jeśli będą się dotykały w pudełku czy woreczku.
      Jeśli chcesz wekować, to trzeba je włożyć po ostygnięciu do słoika, zalać zimnym sosem, zakręcić, wstawić do garnka wypełnionego zimną wodą do 2/3 wysokości słoika (słoiki powinny być jednakowej wielkości) i od chwili zagotowania wody pasteryzować około 30 - 40 minut. Wyciągnąć, ostudzić i po 24 - 36 godzinach pasteryzację powtórzyć, zabezpieczy to słoiki przez powstaniem jadu kiełbasianego.
      Jeśli chcesz zamrozić to możesz zimne gołąbki włożyć do pudełek albo woreczków po tyle sztuk ile jest Ci potrzebne i do zamrażarki, a po rozmrożeniu dorobić sobie sos. A możesz i włożyć do pudełek, zalać sosem i w takiej postaci zamrozić. Z mrożeniem jest mniej pracy niż z pasteryzacją.

      Usuń
  2. Uwielbiam gołąbki, już dawno nie jadłam a Twoje wyglądają niesamowicie apetycznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje gołabki wyglądają bardzo smakowicie. U mnie w domu zawsze robiło się je z ryżem, ja natomiast dodaję jeszcze pieczarki.
    www.domowe.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Zjem z ryżem, ale robię tylko z samym mięsem, tak robiło się u mnie w domu. Gołąbki lubię o każdej porze roku i w sosie pomidorowym (robionym tylko i wyłącznie z produktów firmy Primo Gusto - może być sok, albo koncentrat), ale najlepsze są z pierwszej młodej kapusty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gołąbki robię podobnie,i dodaję zawsze kminek :D
    Byłaś w Inowrocławiu, mogłaś chwalić sie wcześniej, to zaprosiłabym na kawę i Złotą Rosę z Twojego przepisu, wszak mieszkam kilka km od Inowrocławia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio właśnie robiłam gołąbki(po swojemu...choć przepisy przecież są podobne) i wyszły pyszne :). U mnie mogą je jeść właściwie cały dzień (na obiad i na kolację)! Ale zainteresował mnie Twój sos.... Może jestem trochę zacofana :(,ale kto pyta nie błądzi....co to jest ta mazeina? Wprawdzie mój sos pomidorowy nie jest zły, ale może Twój będzie lepszy...:):) Pozdrawiam.... Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  7. Nikko, no wiesz, dwa tygodnie to kawał czasu :-)) Gotuj, gotuj...
    Moja mama też od wielu lat robi mieszane, choć kiedyś to było samo mięso.

    KaJt, dziękuję... ja już w tym roku robiłam 3 raz, bo też lubię.

    Dorota, próbowałam z pieczarkami, ale to jednak dla mnie nie to, choć jeśli ktoś lubi to dlaczego nie poszaleć. Żona mojego kuzyna też dodaje pieczarki, a zamiast ryżu kaszę jęczmienną - z przyjemnością je jem, ale jak już robię to z własne :-)

    Izarys, to ja odwrotnie - dziś już z samym mięsem zjem, ale wolę z ryżem. No tak, z młodej kapusty są najlepsze - robiłam dwa razy pod rząd w tym roku, ale mogę jeść je cały rok. No popatrz, też używam Primo Gusto, ale jak raz zrobiłam ze świeżego soku Marwitu to była już prawdziwa poezja... no tylko, że trochę drogi jak na sos.

    Paproszku, ja kminek tylko do kiszonej kapusty i to bardzo oszczędnie :-)
    A ten Inowrocław wyszedł tak przy okazji, więc nie miałam kiedy si chwalić :-))... mieliśmy jechać do Kruszwicy, ale Zielonooki wynalazł, że w Inowrocławiu jest piękny park i tężnie, więc skorzystaliśmy i w drodze z Kruszwicy kilka godzin tam spędziliśmy :-)

    Kasiu, to ja mam tak samo, mogę jeść gołąbki na obiad i na kolację. Bardzo lubię. A jeśli chodzi o mazeinę to jest to skrobia kukurydziana, która doskonale nadaje się do zagęszczania - spełnia rolę mąki, ale zużywa się jej mniej i sos jest bardziej aksamitny.

    OdpowiedzUsuń
  8. robisz takie same gołąbki jak ja i moja mama:) i tak samo jak Zielonooki preferujemy z ziemniaczkami i sosem pomidorowym:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę gotowałam podczas urlopu, więc tak całkiem się nie odzwyczaiłam ;))
    Zrobiłam roladki po prowansalsku. Nie zawijałam w szynkę, bo nie miałam odpowiedniej, ale są smaczne. Zrobiłam więcej, co by na jutro było, ale zdaje się, że resztę zjedzą do kolacji :)))
    Aaaa i zapomniałam napisać jak można jeść gołąbki z ziemniakami? :) spotkałam się już nie raz z taką kombinacją, ale zawsze się dziwię, po co ziemniaki do gołąbków :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moniko, to znaczy, że robisz równie pyszne i gołąbkiem u Ciebie bym nie wzgardziła :-)
    U mnie w domu rodzinnym zawsze się jadło gołąbki z sosem, ale bez ziemniaków - tylko tata lubił z ziemniakami, potem dołączyła bratowa i Zielonooki. Więc jest pół na pół, bo dzieciaki nie jedzą gołąbków :-)

    Nikko, to podziwiam, bo ja przez cały urlop nie ugotowałam ani jednego obiadu :-) Cieszę się, że roladki smakują, choć z szynką byłby pewnie jeszcze lepsze :-))
    Hahaha... ja też nie rozumiem, no bo jak można jeść ryż z ziemniakami... no, ale o smakach trudno dyskutować. Ja np. sałatkę jarzynową z ziemniakami jem z chlebem, co nieustannie dziwi moją mamę :-))

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zakupię odpowiednią szynkę do zawijania, to następnym razem zrobię zgodnie z Twoim przepisem ;)
    Gusta kulinarne są prze-różne. Mój np. potrafi zjeść kanapkę z wędliną, pomidorem i musztardą. Wędlinę smaruje musztardą i na nią kładzie pomidory. Dla mnie taka kombinacja, musztarda z pomidorami, jest nie przełknięcia :)
    U mnie sałatkę czosnkową z zmieniakami i ogórkiem też jedzą z chlebem. Makaronową sałatkę też. Różnie to bywa z łączeniem produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. w moim mieście Pani była :) jak się inowrocław podobał? ja uwielbiam gołąbki z mięsem i z ryżem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo apetyczne gołąbki! U mnie w domu dodawało się do farszu oprócz ryżu kaszę jęczmienną.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gołąbki są pyszneee ;D a te wyglądają wyjątkowo apetycznie ;))
    Pozdrawiam,
    http://profit-confidential.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nikko, jak będziesz miała okazję to wypróbuj, naprawdę warto...
    No i teraz się uśmiałam, bo ja też, jak Twój mąż potrafię zjeść kanapkę z wędliną, musztardą, a jeszcze lepiej z chrzanem i pomidorem, ogórkiem czy papryką :-) Mój starszy brat nauczył mnie kiedyś jeść żółty ser z musztardą :-)) A na jednym z obozów harcerskich koleżanka namówiła mnie na kanapkę z żółtym serem i dżemem i też była niezła :-)
    A ja czasem, gdy mam ochotę na słodkie śniadanie na wafle ryżowe nakładam twarożek, a na to dżem :-)) Kiedyś jadłam twaróg tylko w wersji pikantnej, dziś lubię też na słodko.
    Tak więc łączenie smaków bywa przedziwne i czasem wydaje nam się niejadalne, a smakuje naprawdę dobrze.

    Xximpolite, bardzo podobała nam się ta część parkowa - ogromny, cudownie utrzymany park i tężnie.
    Natomiast jeśli chodzi o centrum to niewiele widzieliśmy. Urzekł mnie stary tramwaj w rynku. I kompletnie rozczarowały naleśniki w knajpce na deptaku (skusiliśmy się na nie, bo w Radomiu ta sieć ma rewelacyjne naleśniki).

    Jadalnepijalne, dziękuję. Połączenia ryżu z kaszą nie próbowałam. Jadłam z samą kaszą zamiast ryżu, ale to mogłoby być ciekawe połączenie smakowe - spróbuję zrobić z małej porcji i sama się przekonam ;-)

    Dagmara, rzeczywiście, gołąbki są pyszne i nie mogę się z Tobą nie zgodzić ;-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pani Margarytko, mam pytanie co do ogórków z poprzedniego posta. Ułożone w słoiczkach trzeba zalewac gorącą czy przestudzoną zalewą? Mam w planach je zrobic dziś,a to moje drugie w życiu ogórki. Ale mam nadzieję, że będą pyszne, bo robiłam z Pani przepisu szybkie ciasto z owocami i kruszonką i wyszło genialne :)) pozdrawiam! P.D.

    OdpowiedzUsuń
  17. P.D., zalać gorącą zalewą. Gdyby było inaczej to bym napisała :-)))
    Ps. Tu ta "pani" jest niepotrzebna. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  18. Za gołąbki dam się pokroić :)Kiedyś próbowali mi je obrzydzić, mówiąc, że to są te latające, bo rzucałam się do gara jak na czekoladę :)Jeszcze sama nigdy nie robiłam, to chyba najwyższy czas spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Margo, no to nieźle próbowali Cię wkręcić :-) Ja też gołąbki lubię i robiłam je z mamą od kiedy pamiętam. A sama to już dziesiątki razy je robiłam. Ale całkiem niedawno uczyłam moją sąsiadkę - jest rok ode mnie starsza, ma już dorosłą córkę, a to był jej gołąbkowy debiut. Jak widać jak się chce, to się da.
    Trzymam kciuki za Twoje pierwsze, samodzielnie zrobione gołąbki.

    OdpowiedzUsuń
  20. ech... ale trafiłam z tą musztardą i pomidorami ;)))
    Rzeczywiście, gusta kulinarne są przeróżne. Dla jednych pewne kombinacje będą dziwne, dla innych normalne :)
    a męża jeszcze nie mam ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. Nikko, a trafiłaś :-)))Ale w sumie fajnie, że ludzie stosują takie różne dziwne połączenia, bo kuchnia eksperymentalna jest ekscytująca.
    A, to przepraszam, mam nadzieję, że Cię z tym mężem nie uraziłam :-))

    OdpowiedzUsuń
  22. Kupilam wielka kapuste (ciezka ja dostac a jak jest to przecieta na pol, maz mi duza upolowal w polskim sklepie) !!! I jestem prawie gotowa na twoje golabki :)))) Margarytko, jest nas dwoje a tu 16- 18 golbkow... pytanie jest nastepujace: cy mozna je zarmrozic? Jesli tak to na jak dlugo? Jesli nie to komu mam je wyslac? ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kasiu, nas też jest dwoje, więc gołąbki mrożę regularnie (dwa zawsze daję sąsiadce - mieszka sama i uwielbia moje gołąbki). Wkładam do pudełek, zalewam sosem (albo i nie jak mam za mało) i zamrażam - dwa - trzy miesiące spokojnie mogą stać w zamrażarce. A rozmrażam w naturalny sposób - wyciągami wieczorem, zostawiam na blacie i rano są rozmrożone :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Golabki zrobione. Moglam wiecej posolic ale i tak wyszly bardzo smaczne. Lubie majeranek wiec to jest to ! Maz sie podejrzanie patrzy na krwisty sos ale wiem ze jak zacznie jesc to bedzie go ciezko wyhamowac :P dlatego czesc golabkow schowala sie przed nim w zamrazarce :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasiu, rozpuszczasz tego swojego męża, ale dobrze, niech zna nasze polskie smaki :-)
    A jeśli chodzi o sól to ja jej używam mało i czasem moje danie niektórym wydają się niedosolone (więc musisz Kasiu wziąć na to poprawkę :-)), ale jeśli dam więcej to jest za słone. Moja mama soli więcej i dla mnie prawie wszystko jest za słone. Gdy dużo gotowałam na parze przekonałam się, że sól nie jest mi niezbędna i zaczęłam solić znacznie mniej.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja staram sie solic mniej i przywyczajam sie do tego. Jednak wciaz zdaje sobie sprawe jaka duza jest sila soli! Meza rozpuszczam bo lubie gotowac a mama mnie nigdy do kuchni nie wpuszczala... teraz mam swoja i uwielbiam korzystac z twoich przepisow! A jak maz mowi ze moje (nasze) golabki sa lepsze niz mojej mamy to juz nawiekszy komplement :P Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  27. Kasiu, ograniczenie soli nie tylko dobrze wpływa na nasze zdrowie, ale przede wszystkim pozwala odkryć faktyczny smak potraw. W moim parowarze nie można używać soli, więc gdy pierwszy raz jadłam ziemniaki bez soli to smakowały dziwnie, ale zaczęłam dokładać bazylię i inne zioła i okazało się, że sól nie jest najważniejsza.
    No, skoro mąż stwierdził, że Twoje lepsze niż mamine to ja już nic nie mówię :-)) Moja mama bardzo chętnie wpuszczała mnie do kuchni, bo sama gotować nie lubiła i nie lubi (choć robi to całkiem dobrze).

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam, jestem tu pierwszy raz i bardzo mi się podoba:) Mam wrażenie, że przepisy są tradycyjne, ale w ciekawej formie:) Ja gołąbki robię "na łatwiznę" - szklę cebulkę, mieszam z mięsem Indykpolu zmielonym drobiowym, dodaję pietruszkę lub koperek, bułkę namoczoną w mleku i zawijam w podgotowane wcześniej listy kapusty. Zalewam bulionem i sosem pomidorowym i duszę:) Wychodzą bardzo delikatne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuję gotowego mielonego mięsa, więc z pewnością nie sięgnę i po to, o którym piszesz. Ale jeśli Tobie smakuje to ja nie mam nic przeciwko - każdy ma prawo do własnych wyborów. Ja wolę kupić mięso w kawałku i sama zmielić :-)
      No i lubię gołąbki z dodatkiem ryżu, więc takie właśnie robię. Każdy ma jakiś swój sposób - najważniejsze, aby nam i naszym bliskim smakowało.

      Usuń
  29. Masz rację, jeśli ktoś ma czas, to najlepiej zmielić samemu!:) Ale jeśli ktoś wraca później z pracy i chce zrobić coś "na szybko", to tamto sprawdzi się chyba lepiej niż np. zmielone w sklepie na wagę, bo nigdy nie wiadomo co to dokładnie, jak przechowywane itd. Koło mnie w sklepie mają do cięcia drewna taki drewniany klocek, który nie wygląda na wymieniany regularnie. Aż strach pomyśleć co w nim siedzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też pracuję, ale wychodzę z założenia, że 5 minut mnie nie zbawi, bo mniej więcej tyle czasu trwa zmielenie mięsa. Poza tym już gdzieś w jakimś poście wspominałam, że życie sobie ułatwiam i od razu kupuję 2 - 3 kg mięsa, mielę wszystko, dzielę na porcje i zamrażam. Wieczorem wyciągam porcję i na drugi dzień mam świeże mięso. To wiele ułatwia :-)
      Oczywiście, jeśli mamy wątpliwości co do czystości w sklepie to lepiej nie ryzykować i kupić to pakowane próżniowo.
      U nas można sobie wybrać kawałek mięsa i poprosić o zmielenie, a maszyna jest myta codziennie (koleżanka tam pracuje i sama dla siebie mięso mieli, więc nie sądzę, aby ryzykowała :-)

      Usuń
  30. Witaj Margarytko,gołąbki uwielbiam i mogę je jeść przez cały tydzień,również robię z ryżem i mielonym.Przygotowuję gołąbki w podobny sposób,jednak ja układam gotowe gołąbki na patelni lub w garnku (jedną warstwę),podlewam wywarem i duszę.Nie ukrywam,że cały piec mam zastawiony garami a Twoja metoda znacznie ułatwiła by mi zadanie.Ty masz ułozone "piętrowo" i mam w związku z tym pytanie: czy warstwa dolna nie jest zbyt miękka w stosunku do górnej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, od zawsze gotuję gołąbki w ten sposób i nie zauważyłam, aby była jakaś różnica miedzy gołąbkami. Gotują się równomiernie, wszak garnek jest przykryty i jednakowa temperatura zachowana. Wszystkie w jednym garnku i spokój :-)

      Usuń
    2. W takim razie, przy najbliższej okazji zastosuję metodę margarytkową :))

      Usuń
    3. Asiu, spróbuj i sama ocenisz jak smakuje Ci bardziej :-)

      Usuń
  31. Zrobione-zjedzone.Metoda "piętrowa" duszenia gołąbków zagości w mojej kuchni na stałe,że ja sama na to wcześniej nie wpadłam :). Dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, na naukę nigdy nie jest za późno :-)) Bardzo się cieszę, że pomysł się sprawdził.

      Usuń
  32. Całkiem inny sposób na kapustę :)
    Piekarnik - na najniższej półce blaszka do połowy napełniona wodą, wyżej półka z kratką. Na półce z kratką układam kapustę z wydrążonym (ile się da)głąbem . Głąbem do dołu. Temp. ok 160 st. termoobieg. Po ok 15 min. można wyją główkę, zdjąć kilka liści. Ponownie włożyć do piekarnika i po kilku minutach wyjąć kapustę i zdjąć kilka liści ( trochę podkroić głąba ).
    Tak do skutku. Dzięki temu unikam poparzenia przy wyciąganiu liści z wrzącej wody.
    Pozdrawiam.
    zielony groszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można i tak, choć ja pozostanę przy swojej wersji. Dla mnie za dużo zachodu z tym piekarnikiem, za dużo mycia (i blaszka i kratka) W garnku parzę kapustę i w tym samym garnku gotuję potem gołąbki (nawet nie trzeba go myć). Nigdy się jeszcze nie poparzyłam. Poza tym przez 20 minut to ja mam sparzoną i obraną całą kapustę :-) Nie będę sobie utrudniać tego, co idzie mi szybko i sprawnie.
      Ale jeśli Tobie tak wygodnie to wszystko w porządku :-)

      Usuń
  33. Szukałam przepisu,który zrozumiem,bo robię gołąbki pierwszy raz i weszłam na Twojego bloga i od razu znalazłam ;-) Dziś będę robić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że gołąbki będą udane i będą smakowały.

      Usuń
  34. Margarytko, przypadkowo znalazłam Twoje zdjęcie tutaj: http://www.restauracjapalermo.com/golabki-sosem-pomidorowym-p-137.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, dziękuję za czujność - już mi o tym wiadomo.

      Usuń
  35. hej ;D czym mogę zastąpić mazeinę? nie mam już pomysłu gdzie mogę jej szukać [mieszkam w Anglii] W sumie mogłabym zrobić inny sos ale chciałabym spróbować ten :)

    pzdr Magda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, mazeinę możesz zastąpić zwykłą pszenną mąką.

      Usuń
  36. Witaj Margarytko. Super blog,gratuluję. Zaglądam tutaj bardzo często, ale pierwszy raz piszę. Właśnie robię gołąbki (ja lubię z samego mięsa),zawsze były bardzo dobre, ale ostatnio mięso wyszło suche. Może wiesz jaka mogła być przyczyna i jak temu zaradzić.

    Pozdrawiam serdecznie.
    Ewa :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja bym obstawiała zbyt chude mięso i dlatego wychodzi suche. A jakiego mięsa używasz do gołąbków?
      Ja przeważnie łopatki, a gdy jest bardzo chuda to dodaję kawałek karkówki. Wtedy farsz jest bardziej "soczysty".

      Usuń
    2. Niestety, kolejne gołąbki nie wyszły.Znowu suchy farsz. Mięsa używam wieprzowego,ale szczerze mówiąc kupuję już zmielone, więc dokładnie nie wiem.Następnym razem kupię i sama zmielę. Zauważyłam, że Ty nie dodajesz jajka, więc może to też ma jakiś wpływ?

      Usuń
    3. Nie daję jajka, bo farsz trzyma ryż, który naturalnie skleja całość. Być może to wina mięsa, które jest zbyt chude. Nie kupuję nigdy gotowego mielonego mięsa, zawsze mielę sama.

      Usuń
  37. Chodzily za mna i chodzily, wreszcie mnie dopadly mimo 28° w kuchni :-)
    Wysmienite! Roznia sie od "mojego" przepisy brakiem jajka, podwojna warstwa kapusty (smak teraz nie jest zdominowany przez farsz), sposobem duszenia (ja je dusilam w sosie pomidorowym)no i ten majeranek... lubie bardzo a nigdy mi na mysl nie przyszlo aby go do farszu golabkowego dodac. Zostane z pewnoscia przy Twoim przepisie. I po raz pierwszy robilam golabki z mlodej kapusty - jestem zachwycona! Nie moge sie doczekac jutra, by je podsmazyc na patelni - UWIELBIAM golabki z patelni!
    Pozdrawiam z upalnej, ale pieknie pachnacej kuchni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pełna podziwu, że w taką gorączkę chciało Ci się zwijać gołąbki. Ale bardzo się cieszę, że smakowały. Ja często do mielonego mięsa dodaję majeranek, do zwykłych mielonych również i od razu nabierają charakteru :-)
      No i gołąbki z młodej kapusty jednak nie mają sobie równych... i teraz mi ochoty na gołąbki narobiłaś, a upał niesamowity, ale może wieczorem się zbiorę i zrobię.
      PS. Też lubię takie z patelni.

      Usuń
  38. Dzisiaj właśnie robiłam gołąbki z Twojego przepisu i są świetne. Ja część smażyłam na patelni, a część gotowałam. Jedne i drugie są pyszne. Dziękuję Ci że jesteś, bo przyznam się, że często korzystam z Twoich przepisów i porad. Pozdrawiam burzowo (u nas burza...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że gołąbki smakują. No i że inne przepisy też się przydają, to dla mnie wielka radość.
      Pozdrawiam ciepło - u nas popołudniowe burze od 3 dni.

      Usuń
  39. A czy można gołąbki zaprawiać w słoiki ? i jak ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że do bieżącego zużycia (np. na wyjazd) ? Trzeba je włożyć do słoika, zalać sosem i pasteryzować dwa razy po 30 minut. Między jedną a drugą pasteryzacją musi być odstęp co najmniej 24 godzin.

      Usuń
  40. Zrobiłam wczoraj gołąbki z Twojego przepisu (tyle że użyłam kapusty włoskiej, bo akurat taka była w domu.
    Wyszły doskonale: pikantne, soczyste i delikatne. Na pewno będę powtarzać.
    Olat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można z włoskiej :-) Najważniejsze, żeby smakowały i cieszę się, że tak było :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  41. Wreszcie postanowiłam zrobić gołąbki i skorzystałam z Pani przepisu, (zmieniłam tylko sos bo zrobiłam go wg. przepisu mojej mamy) gołąbki wyszły rewelacyjne!!! to nie pierwszy przepis z którego korzystam z Pani bloga, Pani przepisy są rewelacyjne, pozdrawiam Regina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że przepis się przydał, a gołąbki wyszły smaczne :-) Miło mi ogromnie, że blog spełnia swoją rolę i receptury są wykorzystywane.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  42. Kolejny przepis wypróbowany i kolejny rewelacyjny :)
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że przepis się przydał i sprawdził.

      Usuń
  43. Również uwielbiamy gołąbki z młodej kapusty. Gdy nie ma młodej wykorzystuję włoską. Sos robię podobnie, także zgęszczając go skrobią maizena. Doprawiam jednak moje gołąbki trochę inaczej, ale to już rzecz gustu. Ja przygotowuję swoje w kilku wersjach. Od jakiegoś czasu moje ulubione to mięso wymieszane razem z pokrojoną kapustą (tą, której nie wykorzystuję do zawijania, a jest już sparzona), ostatnio dodałam także czosnek do farszu i do sosu, wyszły obłędne (wiem, że ty go nie lubisz, ale my wprost uwielbiamy). Niekiedy zamiast ryżu dodaję kaszę gryczaną niepaloną- pychota. Ja swoje przygotowuję zawsze w szybkowarze 45 minut i gotowe. Od jakiegoś czasu, te które zostają pakuję w słoiki i wekuję. Takie ze słoika smakują jak świeżo przygotowane, pychotka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy sposób dobry jeśli nam smakuje :-) Tradycyjne gołąbki robię tradycyjnie, ale są też inne wersje, które od czasu do czasu popełniam.
      Nie mam szybkowaru, więc jestem skazana na klasyczne gotowanie, moja mama też kiedyś właśnie w szybkowarze gotowała... aż wybuchł i mieliśmy gołąbki na suficie :-) Ale teraz też ma szybkowar i z powodzeniem go używa :-)

      Usuń
  44. Wkoncu sie wzielam za golabki, bo na tygodniu nie bedzie mi sie chcialo gotowac :D Zrobilam z kapusty wloskiej, bo normlanej bialej tutaj na golabki sie nie dostanie :/ Jedynie takie malutkie glowki, ktore do nie nadaja sie niestety. Ja za golabkami niestety nie przepadam, ale Maciek zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, to cieszę się, że Maciek usatysfakcjonowany :-) Pewnie, że z włoskiej mogą być, choć ja jestem dziwna i wolę ze zwykłej... no, ale skoro u Was nie ma, to wiadomo - trzeba korzystać z tego co pod ręką.

      Usuń
  45. Gratuluję bloga, wspaniałe przepisy bez zbędnej ekstrawagancji. :) Gołąbki robię prawie identyczne, z ta różnicą, że po złożeniu obsmażam je chwilę na tłuszczu. Mój mąż obcokrajowiec chętnie zajada dania z Pani bloga i coraz bardziej lubi polską kuchnię. :) Dziękuję za liczne inspiracje. Będziemy tu jeszcze zaglądać.
    ;)
    Daria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście można obsmażyć, ja przyznaję, że przeważnie nie chce mi się tego robić, bo potem i tak sobie odsmażam po ugotowaniu :-)
      Miło mi, że przepisy się przydają i mężowi smakują, bo nie wszyscy obcokrajowcy potrafią docenić polską kuchnię :-)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  46. Gołąbki uwielbiam i narobilaś mi takiego smaku na nie że jutro jak wrócę do domu a po drodze wpadnę do sklepu zabiorę się za zwijanie.
    Mój M nie przepadal za golabkami w domu rodzinnym (kapustę nazywał skórą i zawsze ją zostawial) bo były pieczone i kapusta była zupełnie inna niż u mojej mamy. Gdy zaczęłam przygotowac sama przekonał się że kapusta może być pyszna.
    Mój sos pomidorowy robię na bazie beszamelu i zalewam gołąbki nim i jeszcze się duszą. A sosu musi być bardzo dużo.... I zawsze jadło się je z ziemniakami ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, że ktoś smaku narobi, a potem chodzą za nami i chodzą :)
      Ja sos robię najzwyklejszy, bo taki nam smakuje najbardziej, ja nie przepadam za beszamelem, więc pomidorowy klasyczny sprawdza się bardzo dobrze. Ale wiadomo - każdy ma swój smak i robi jak lubi :-)

      Usuń
  47. Już się gotują i głód coraz większy ;) córka 4-lata pomagała i jestem ciekawa, czy zje bo z niej czasami niejadek jest. Mąż zresztą niejadek też. To moje pierwsze gołąbki w życiu - samodzielne u siebie. Idealne danie na taką pogodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak rodzinka przyjęła gołąbki. Smakowały?

      Usuń
  48. Ile mogą stać w lodówce takie gołąbki? Mrożonych nie lubię a w sloiczka to masa roboty i sloikow! Muszę zrobić na święta na 19 osób!

    OdpowiedzUsuń
  49. Witaj Margarytko
    Mam 16 lat i pierwszy raz bede robila sama gołąbki :) to bedzie niespodzianka na urodziny Mamy :) Nie rozumiem tylko jednego tej wody ma byc tak mało? tylko ma zakrywac dolna warstwe do2/3 wysokości a co z reszta?
    pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ma być tylko tyle wody. Gołąbki bez problemu się ugotują (uduszą), bez pływania w wodzie. Im mniej wody tym lepszy potem sos.

      Usuń
  50. Wyszły przepyszne!!Dziękuję za świetny przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Właśnie się gotują, aż nie mogę się doczekać.. żebyśmy ich spróbowali :) Pachnie cudownie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wyszły takie jakich oczekiwałaś :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  52. To moje drugie gołąbki z Twojego przepisu, i zarazem drugie w życiu. Pełen sukces poczułam po słowach synka - takie jak u babci! Jakoś boję się tej kapusty (pierwsze trudno sie zawijały, te dzisiejsze już o wiele lepiej!), daję tylko po jednym liściu. Dziś nawet dwa mi sie "rozpakowały" podczas gotowania... Następnym razem pozawijam grubiej w kapuchę! Ale nic się nie zmarnuje, zarówno poprzednio, jak i dziś - z reszty kapusty powstanie bigosik wg Twojego przepisy! Też go uwielbiamy. Pozdrawiamy, Paulina i Rodzinka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, trening czyni mistrza, z czasem nauczysz się je zwijać tak, że nie nie rozpakują. A kapusty nie ma co się bać - jak dobrze ją sparzysz to będą się lekko i przyjemnie zawijać. To całą tajemnica.
      Bardzo się cieszę, że wychodzą Ci smakowite.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  53. Wygladaja przepyszine, tego szukalem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równie dobrze smakują :-)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  54. Mnie moja 5 latka dręczy o gołąbki - też lubi z ryżem, bo moja mama takie robi. i zawsze z sosem! obowiązkowo. Jeszcze nigdy nie robiłam ich samodzielnie. Ale chyba czas najwyższy. Aż ślinka leci z samego czytania. Myślałam, że to będzie trudniejsze. ale nie wygląda to tak źle. Dam znać jak wyjdą!
    Pozdrawiam! Patrycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę nie jest trudne, a jedynie trochę czasochłonne :-) Mam nadzieję, że dasz się skusić i gołąbki wyjdą smacznie.

      Usuń
  55. Mój ulubiony przepis, zawsze wychodzą idealne��Dziękuje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że gołąbki smakują.

      Usuń

Spodobał Ci się przepis? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, dodaj G+.
Ugotowałaś/eś albo upiekłaś/eś coś z przepisu znalezionego na moim blogu? Podziel się swoją pracą, zrób zdjęcie i prześlij je do mnie mnie na adres margarytka75@vp.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...