środa, 12 czerwca 2013

Pierwsza Kaskada Smaków, czyli warsztaty pierogowe ze Smakfonią

W ostatni weekend miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu wielkopolskich blogerów i warsztatach pierogowych zorganizowanych przez Monikę i Maćka, właścicieli firmy „Smakfonia”... Całość miała miejsce w przepięknym miejscu jakim jest Hotel i Restauracja Kaskada, położony tuż nad brzegiem jeziora Kiekrz. Aż się wierzyć nie chce, że zaledwie 11 km od poznańskiej starówki jest miejsce, w którym można odpocząć, zrelaksować się i posłuchać ciszy. W pewnej chwili miałam wrażenie, że wróciłam na Mazury, bo muszę wspomnieć również o tym, że na jeziorze Kiekrz można pożeglować. 


Zaczęliśmy wieczornym spotkaniem przy ognisku. 


Właścicielka hotelu przygotowała dla nas kociołek pełen smakowitości, tzw. Prażone, a my – jak na kulinarnych blogerów przystało - zapełniliśmy stół różnymi pysznościami. Ja przygotowałam trzy pasty do pieczywa: jajeczną ze szczypiorkiem, z wędzoną makrelą i serową z rzodkiewką i korniszonem oraz upiekłam ciachomaślankowe z rabarbarem i kruszonką


Wszystko, co pojawiło się na stole wyglądało bardzo smakowicie, choć z żalem przyznaję, że części smakołyków nie spróbowałam, bo było ich naprawdę sporo. Skosztowałam konfitury bekonowej przygotowanej przez San Jacinto, która okazała się prawdziwym przebojem i zasługuje na pochwały i niewątpliwie zostanie niebawem przygotowana w mojej małej kuchni. Świetne okazały się też ciasteczka z parmezanem przygotowane przez Dorotę i pyszne ciasto Joli z budyniem i migdałami. No i wspomniany już dżem truskawkowo – rabarbarowy z piernikową nutą, który mnie tak urzekł, że go od razu zrobiłam... a u mnie to nieczęste zjawisko :-)
Pogaduchy przy ognisku trwały do północy (a w niektórych przypadkach i dłużej) i bardzo się cieszę, że dane mi było poznać tylu fajnych ludzi, którzy wbrew pozorom potrafią rozmawiać nie tylko o kuchni i jedzeniu :-)


Rano czekało na nas pyszne śniadanie przygotowane przez panią Anię, właścicielkę Kaskady. Chwila relaksu nad jeziorem i zabraliśmy się do pracy, bardzo przyjemnej pracy.
Na sali zastaliśmy nie tylko wałki, fartuszki i deski, ale i bardzo dobrej jakości produkty, które przyjechały z właścicielami Smakfoni. Doskonały twaróg przypomniał mi czasy, gdy mama ze zgliwiałego twarogu robiła domowy ser smażony. Aż chciało się za te pierogi zabierać.


Podzieliliśmy się na grupy dwuosobowe – ja pracowałam z Agnieszką (i przy lekkim wsparciu Piotra, który wałkował nam ciasto) i zabraliśmy się do pracy – na pierwszy ogień poszły pierogi ruskie. Agnieszka zrobiła ciasto, ja przygotowałam farsz. 


Drugie pierogi były z ciasta z dodatkiem kurkumy, która zabarwiła ciasto na intensywnie żółty kolor. Nadzienie do nich powstało z krewetek, komosy, limonki i chili.
Trzecie pierogi to klasyczne ciasto i niecodzienne nadzienie w postaci rabarbaru. Robiłam wiele pierogów, ale takie z nadzieniem rabarbarowym były dla mnie nowością. 





Warsztaty to nie tylko lepienie pierogów, ale i czas na wymianę doświadczeń i nauczenie się czegoś nowego. Bo choć robię pierogi od 30 lat to wiem, że zawsze jest coś, czego mogę się na ich temat dowiedzieć. Forma tych warsztatów była dosyć luźna, ale to też sprawiło, że mogliśmy porozmawiać o jakości produktów i o samej idei karmienia ludzi zdrowym jedzeniem. Okazało się, że w firmie Moniki i Macieja jedynym sprzętem jest maszyna do mielenia, natomiast cała reszta jest wykonywana ręcznie, bo wprowadzając maszyny traci się na jakości produktu. Gorzka to prawda ale prawda.
Dyskutując z Moniką o rodzajach ciasta i farszach dowiedziałam się np., że Polacy to jednak tradycjonaliści. Po licznych próbach, które przeprowadziła Monika na konsumentach okazało się, że np. mięta w ruskich czy ciasto zaparzane mlekiem nie przejdzie. 

 /na zdjęciu Monika i Maciek - właściciele Smakfoni)

I choć wydawać by się mogło, że warsztaty pierogowe nie są dla mnie, bo przecież nie mam z nimi żadnego problemu, to takie spotkania wnoszą bardzo wiele i porządkują wiedzę, którą już mamy.
Myślę, że nikt z nas się nie nudził, ani te osoby, które pierogi lepiły po raz pierwszy (Marku, jestem pełna podziwu dla Twojego zapału i zaangażowania), ani te, które pierogi lepią od lat. Wymienialiśmy się pomysłami na kształty pierogów i ich wykończeń.
Mam nadzieję, że Pierwsza Kaskada Samków nie była ostatnią i będę miała okazję tam wrócić i po raz kolejny spotkać się z fajnymi ludźmi i czegoś nowego nauczyć.
Dziękuję za wspólnie spędzony czas.

Więcej zdjęć z warsztatów znajdziecie na Facebooku 

Autorem kilku zdjęć zamieszczonych w tym poście jest Marek Bielski - zdjęcia są podpisane i wykorzystane ze zgodą, pozostałe są mojego autorstwa.  

 

28 komentarzy:

  1. Jakie wspaniałe warsztaty. Sama bym wzieła udział w takich, niestety nie prowadzę bloga kulinarego, a jedynie 2 o innej tematyce. Świetna fotorelacja. Zachwycają mnie kształty pierogów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, było naprawdę świetnie. Ja nie byłam na zbyt wielu warsztatach, to były moje trzecie, ale było naprawdę super.
      A kształty rzeczywiście można wymyślać dowolne, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.

      Usuń
  2. Napisałaś to tak, że ma się ochotę tam pojechać. A pierogi wyglądają przepysznie. Zazdroszczę możliwości uczestniczenia w takich warsztatach. Po zdjęciach widać, że musiało byś naprawdę super fajnie.
    Pozdrawiam
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, było super. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję w jakiś uczestniczyć.

      Usuń
  3. Dość blisko mieszkam tego miejsca -niestety nigdy nad tym jeziorkiem nie byłam ..wydawało mi się ze tam całe miasto zjeżdża sie i bedzie tłok jak na Malcie poznańskiej...pierogi lubię ostatnio robiłam swoje ulubione ruskie -na zdjęcia wszystkie smakowite ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a może warto się wybrać. Tam naprawdę jest pięknie. Latem pewnie trochę więcej osób, ale myślę, że i tak warto.
      Ja dziś robiłam z truskawkami :-)

      Usuń
  4. myślę , że każde spotkanie ludzi z podobną pasją to wielka frajda :) na pewno rozmawialiście nie tylko o pierogach ...a pierogi, ach...jak smakowicie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, wspólna pasja ludzi łączy. A pierogi były pyszne.

      Usuń
  5. Potwierdzam- było super i cieszę się, ze Cię nareszcie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko i ja się ciesze, że wreszcie mogłyśmy się poznać. Jesteś świetną babką.

      Usuń
  6. z dziką rozkoszą pooglądałam zdjęcia i poczytałam o tych niesamowitych warsztatach...wzdychając cicho zazdrośnie. Przyznam szczerze, że u mnie pierogi ruskie są zawsze z miętą, zaś te z rabarbarem z ciekawością spróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, a rozejrzyj się, bo z tego co wiem to w Lublinie też się dzieją fajne rzeczy i blogerzy działają :-)
      U mnie też ruskie z miętą. Każde inne zjem, ale tylko te z miętą są spełnieniem dziecięcych wspomnień :-)

      Usuń
  7. Witam.Tak patrzę na te zdjęcia i Ci zazdroszczę Margarytko,oczywiście w sensie pozytywnym.I dalej patrząc na fotografie doszłam do wniosku,że ja przy tych uczestnikach jestem już za stara,żeby móc uczestniczyć w takich warsztatach.Zawyżałabym tylko średnią wieku.Jak patrzę na poznańskich blogerów na facebooku,to tam przeważają ludzie dużo młodsi ode mnie.Myślę,że jakieś drzwi już się za mną zamykają.Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, to nie o metrykę chodzi, a o ducha. Grażyna też już ma dorosłe dzieci, Jola też, a mimo to czują się dobrze w tym gronie... ja też mogłabym być mamą co niektórych, ale nijak mnie to nie zniechęca :-) Fajne jest to, że możemy się nawzajem od siebie uczyć, również od tych najmłodszych, którzy mają głowy pełne smacznych pomysłów.

      Usuń
  8. Zajadałam zarówno Twoje ciacho, jak i pasty kanapkowe. Wszystko pyszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, cieszę się, że smakowało :-)

      Usuń
  9. Bardzo fajny pomysł z warsztatami:) Obserwuję Cię już od jakiegoś czasu i na blogu i na facebooku i muszę przyznać,że jesteś mistrzem w tym co robisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warsztaty rzeczywiście fajne, oby więcej takich :-) A z tym mistrzem to bym nie przesadzała, cały czas się uczę.

      Usuń
  10. Podziwiam Cię Asiu za Twoją pasję! :) A spotkania z ludźmi z tą samą pasją to jest coś niesamowitego! Zarażasz nas swoimi pomysłami i za to dziękuję :)
    Teresa Kamińska-Król

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście fajnie spotykać się z ludźmi, którzy mają podobne pasje, bo okazuje się, że więcej nas łączy niż dzieli i nawet różnica wieku nie jest problemem :-)
      Cieszę się bardzo, że choć troszkę tego mojego zapału mogę przekazać i Wam.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  11. Fajna sprawa takie warsztaty. Najbardziej to chyba zazdroszczę poznawania nowych ludzi. A od patrzenia na te pierogi to aż zrobiłam się głodna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, to w tym wszystkim jest bardzo przyjemne, a wielkopolscy blogerzy to fajna ekipa :-)

      Usuń
  12. Ale super. Też bym sobie tak pierogi wspólnie polepiła. Pod warunkiem, że ktoś by za mnie rozwałkował ciasto... ;) Ech, nie lubię za bardzo mięty, ale ciekawią mnie te ruskie z miętą. Może kiedyś zrobię 2,3 na próbę. Ale nie sądzę, żeby mi zbytnio zasmakowały. ;) Cieszę się, że ciekawie spędziłaś czas.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciasto wałkowało się bardzo lekko, ale dzielnie nam Piotr pomagał, więc wałkowanie miałam z głowy.
      Dla mnie ruskie bez mięty są jakieś takie niedorobione, choć oczywiście też je lubię, bo ruskie to moje ulubione. Tyle, że ja uwielbiam miętę. Mam na balkonie, ale jeszcze mała. Kupiłam dziś sobie na targu pęczek i już dwie herbatki wypiłam.

      Usuń
    2. Ja też uwielbiam miętę. Od kiedy nauczyłam się sama robić pierogi to nie wyobrażam sobie ruskich bez mięty. Dzisiaj właśnie są i połowę farszu zjadłam za nim odpoczęło ciasto :)

      Usuń
    3. U mnie też bez mięty ani rusz :-)

      Usuń
  13. Chyba trafiłaś do raju!!! Ale tam było pysznie. Zazdoszczę ;)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się przepis? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza, dodaj G+.
Ugotowałaś/eś albo upiekłaś/eś coś z przepisu znalezionego na moim blogu? Podziel się swoją pracą, zrób zdjęcie i prześlij je do mnie mnie na adres margarytka75@vp.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...